No i jeszcze jedno postanowienie - żadnej bety, nigdy! Nie mamy wpływu na to co się dzieje. Test z moczu tydzień po dniu spodziewanej miesiączki, tydzień czekania, następny test i jak wszystko okej to umawiać się na za dwa tygodnie do ginekologa. Scenariusz idealny, specjalnie to zapisuje, bo ponoć spisane plany i marzenia nabierają realizmu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2015, 18:00
Ku pamięci objawy drugiej fazy cyklu (przy zabezpieczaniu się, wiec szanse na ciążę zerowe). Nie świrować podczas starań, tak właśnie u mnie wyglądają objawy zbliżającej się miesiączki:
-Jak biegnę na autobus to bolą mnie cycki
-ogólnie cycki są większe i bolą przy dotyku, czasami stanik uciska i tez bolą.
-Uczucie w cyckach - sa CIĘŻKIE!!! Czasami swędzą.
-Podbrzusze - Jakby wieczne wzdęcie bez widocznego balona. Po prostu uczucie pelnosci. Brak komfortu, wiecznie coś tam czuję.
- Nawet jak chce mi się siku to coś tam czuję w podbrzuszu, kłucie takie.
- ZAWSZE jak dłużej siedzę w jednym miejscu (nudna praca przed kompem) albo jestem w odległości poniżej 10m od łóżka robię się potwornie zmęczona
czy to oznacza, że jestem śmierdzącym leniem?
buuu- Bardziej chce mi się pić (chyba zatrzumuję wodę)
- Dużo białego, gęstego, kremowego śluzu.
- Poza tym rewelacja
koniec objawów.Pozdrawiam
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 września 2015, 20:43
Do objawów dochodzi ból podbrzusza. Teoretycznie jeszcze dwa całe dni i będzie po cyklu
Super. Jestem trochę przeziębiona i przez to temperatura poszybowała wysoko do góry... Dziwnie przez to ten wykres wygląda.Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2015, 00:33

Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2015, 17:56
♥Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2015, 17:57
Same kobiety tutaj, więc jak najbardziej pasuje 
You Don’t Have to Be Pretty. You don’t owe prettiness to anyone. Not to your boyfriend/spouse/partner, not to your co-workers, especially not to random men on the street. You don’t owe it to your mother, you don’t owe it to your children, you don’t owe it to civilization in general. Prettiness is not a rent you pay for occupying a space marked “female”.
Dobranoc

Muszę to zapisać, bo to będzie jedyny dowód na to, że o tym pomyślałam... Chodzi o przygotowania do starań
Moje życie nie jest teraz takie, jak chciałabym, żeby było. Trzeba to zmienić, a wierzę, że jeśli postaram się być najlepszą wersją samej siebie, to przynajmniej nie będę miała sobie niczego do zarzucenia w razie niepowodzeń podczas starań. Być może zmiana życia nie będzie miała żadnego wpływu na starania, ale jeśli chodzi o samą ciążę To może od myślników:-Potrzebuję lepszej pracy, bo stać mnie na naprawdę więcej.
- Muszę wrócić do aktywnego trybu życia... ale to zbyt ogólne, trzeba określić konkretne działania - rolki raz w tygodniu, trzy razy w tygodniu ćwiczenia w domu. Powiedzmy, że taki układ realizuję przez najbliższy miesiąc.
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 listopada 2015, 12:37
Juz dawno zapomniałam, że kiedyś miałam cykle 28 dniowe. Ból miesiączkowy wcale nie oznacza teraz, że ta pojawi się w ciągu kilku godzin. Dużo się zmieniło. I nie jestem z tego zadowolona...
- Jakoś od wczoraj mam ogromny apetyt na słodkie. Tylko wafelki z czekoladą, nic innego. No może jeszcze lody

- Dziś pojawił się lekki ból miesiączkowy oraz ból piersi
- Pojawiło się bardzo dużo kremowo-lepkiego śluzu.
- Jestem potwornie Zmęczona, ale to pewnie przez pracę na nocki.
Zapisuje objawy aż do miesiączki. W styczniu idę do gina i robie podstawowe badania hormonalne - progesteron i testosteron, glukoza i insulina, profil wątrobowy i reszta z tarczycy - anty tg i anty tpo.
30 dc...
Znowu się ciągnie. Nienawidzę tego, że zmienił mi się cykl. Dzieje się coś złego. Przez ten cykl piłam zioła o. Sroki. Jakiś tydzień temu przestałam. Czekam cierpliwie na okres :'(
- Podbrzusze mnie boli, jest takie obolałe, jakby przekrwione, ciągnie przy jajnikach, czuje ostry ból przy kichaniu leżąc na wznak. Juz czułam taki ból podbrzusza jak nie dostalam krwawienia z odstawienia ponad rok temu.
Czekam na okres do poniedziałku lub wtorku.

31 dc
Jeśli jakakolwiek owulacja była to dopiero w 22/23 dc. A to oznacza, że jeszcze tydzień musze czekać na okres. Chociaż szczerze mówiąc czuję, że tak jak to bywało wcześniej, żadnej owulacji nie było i okres przyjdzie do środy (dziś jest sobota)...
Objawy
-Piersi nadal bolesne, ale zupełnie standardowo
-Brzuch czasami pobolewa delikatnie, czuć, że coś się tam zbiera
- Jajniki juz nie bolą, Podbrzusze juz nie jest obolałe.
Wciąż czekam...

32 dc
W sumie nic nowego się nie dzieje. Odszczekuje to, że podbrzusze nie jest obolałe. Dzisiaj w pracy bardzo wyraźnie je czułam. Nadal bolą piersi, małpowy ból brzucha dzisiaj za to nie zawitał. Czuje w kościach, że @ juz czai się za rogiem
mierzę temperaturę, chociaż nic mi nie powie, bo jak na złość się przeziębiłam.Właśnie - dopadło mnie przeziębienie - nos zapakowany, kaszel troszkę zaczyna męczyć, głowa przez to wszystko jest taka... Zamulona

33 dc
Przeziębienie pełną parą... Czuje się
f a t a l n i e. Zmęczona, z podwyższoną temperaturą, katarem i bólem brzucha. Nie umiem juz określić tego bólu. Coś jakby na okres, ale dużo delikatniejszy, nie czuć skurczów, tylko tak właśnie delikatnie pobolewa. Ciągle. W pracy czuję dodatkowo kłucie. Niech to się skończy. Czekam maks do soboty. Później dla formalności test i do lekarza. @ w końcu przecież będzie musiała przyjść - Jak nie sama to ją wywołamy

Keep calm.
34 dc
Przeziębienie odpuszcza. Bardzo dobrze

Brzuch ciągle pobolewa, czasami okresowo, czasami po prostu zakłuje. Piersi nadal bolesne i powiększone. Dzisiaj w pracy co chwile miałam uderzenie gorąca. Teraz w łóżku noga mi dretwieje, chociaż jej nie przyciskam...
Test ciazowy najszybciej w sobotę. Juz raz się pospieszylam, teraz nie zamierzam za szybko panikować. Nadal przecież czekam na okres

Jeśli test wyjdzie pozytywny, będę wniebowzięta, jeśli negatywny, tez spoko, w końcu nie planowaliśmy. Mój M na pewno wolałby opcję nr 2
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 grudnia 2015, 23:45
Co to się porobiło... Nic już nie wiem. Objawy nadal bez zmian, piersi duże i bolesne, bóle podbrzusza nadal są, takie jak na miesiączkę, teraz już trochę słabsze i rzadziej się pojawiają, ale jednak. Test z 37 dc negatyw, co prawda nie z porannego moczu, ale po takim czasie o każdej porze dnia powinien coś pokazywać. Nic już nie wiem. Do lekarza teraz już nie pójdę, raz, że nie mam za cholerę kasy przed świętami a dwa, raczej ciężko się będzie dostać. Koniecznie idę w styczniu. Nie wiem co się porobiło z moim ciałem, ale nie wygląda mi to dobrze

Edit: Miesiączkę dostałam następnego dnia, zaraz po zrobieni testu ciążowego
:D Słiiit.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2016, 17:38
Słaby czas moich hormonów nadal trwa. Cykle wydłużyły mi się o conajmniej tydzień. Ciągle mam nadzieje, ze to przez pracę (męcząca, fizyczna) i ze jak ja zmienię to wszystko ładnie minie
owulacja przesunęła mi się z 16 dc na ok około 22-23 dc, o ile w ogóle jeszcze występuje
. Mam dodatkowo pewne obawy, że jeden jajnik słabo działa a drugi ma się w miarę dobrze. Zobaczymy ile będzie trwał ten cykl. To już pół roku na ovu i rok odkąd zapisuje swoje cykle
yeaaah 
Dopisek: Cykl zakończył się standardowym krwawieniem 26 lutego
Długość tego cyklu: 33 dni.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2016, 17:40
Nie chce mi się myśleć o tym, co mnie czeka. Nie ma na świecie rzeczy, której pragnęłabym bardziej.. Po prostu zdrowe, własne dziecko. Kiedy już zaczynam myśleć o staraniach, rozmawiać o tym z drugą połówką, wszystko przestaje być zwykłymi "planami" jakich mamy milion w życiu a zaczyna być bardziej realne... nagle się zwyczajnie psuję.
Popsułam się.
W wieku 19 lat nawet nie zastanawiałam się w którym jestem dniu cyklu. Dopiero na studiach zauważyłam, że okres zawsze wypada mi w piątek... Wydawało mi się to dziwne, ale to wcale dziwne nie było. Moje cykle trwały po prostu 28 dni... ZAWSZE. Wszystko trwało idealnie do zeszłych wakacji. Co prawda cykle mi się zmieniły, wahały się między 26 a 29 dni, ale to nadal norma. W wakacje usłyszałam w pracy, że się nie staram, bardzo się przejęłam i w rezultacie okres przesunął mi się o 6 dni. Następny przyszedł normalnie. W październiku zaczęłam nową pracę, niestety na zmiany, czego mój organizm nie przyjął dobrze i pojawił się cykl 39-dniowy. SZOK. Ale okej, zobaczymy co będzie dalej, cierpliwie czekałam, następne były 33-34-dniowe. Pewnie owulacja się przesuwała o tydzień, nic wielkiego. Nie denerwowałam się.
Teraz mam nową pracę, jestem bardzo zadowolona, nie jest to praca na zmiany, nie mam żadnych nocek, żyję wg stałego rytmu, pobudka wcześnie rano, powrót popołudniu, wcześnie chodzę spać, weekendy wolne, czuję się duuużo lepiej. Miałam nadzieję, że to pomoże mojej płodności.
Jeszcze trochę i ten cykl będzie trwał dwa razy dłużej niż moje poprzednie cykle. Żadnych wielkich zmian w tym cyklu nie widziałam, w 22 dc uroiłam sobie tylko ból owulacyjny, pewnie dlatego, że to był ostatni moment na owulację, żeby zmieścić się w granicy 34 dni
Trądzik mnie bardzo męczył do tego dnia, po 22dc jak ręką odjął. W 32 dc pojawiło się dużo rozciągliwego śluzu, idealnego. Żeby było śmieszniej dzień wcześniej nie zabezpieczyliśmy się, bo przecież miałam zaraz dostać okres!
Pomyślałam, będzie śmiesznie, jeśli to był złoty strzał. Kolejny dzień śluz znów rozciągliwy. W 37 dc plamienie... Myślałam, że to okres, ale było go bardzo mało i skończyło się następnego dnia. No nic, czekam dalej, chociaż już się denerwowałam. W mojej głowie zaczęły rodzić się myśli... a Jeśli jednak jestem w ciąży? SUPER
Piersi w ogóle mi się nie powiększyły, nie bolą, za to brzuch bolał mnie jak na @ i w tym 32 dc i około 37, teraz też pobolewa i doszedł do tego ból krzyża. Można mieć podejrzenia, że to jednak ciąża... Ale nie!Zrobiłam dzisiaj badania w laboratorium. Do pełnego sprawdzenia tarczycy brakowało mi anty-TPO i anty-TG. Przy okazji zrobiłam sobie progesteron, tak z ciekawości, myślę sobie - jak będzie wysoki to może jednak ciąża, a przynajmniej sprawdzę, czy była owulacja, temperatura dzisiaj 36,7, przed owulacją zazwyczaj miałam 36,3, więc podwyższona, progesteron powinien to tylko potwierdzić. I co?? Tarczyca okej, wynik obu oznaczeń to < 3, więc zakładam, że super, ale progesteron... 0,40 ng/ml!!!
Jestem załamana. To jest jakaś tragedia. Jak jak mam dostać ten głupi okres, skoro progesteron już praktycznie niżej nie może spaść, nic nie wywoła krwawienia!! Pierwszy raz będę musiała wywoływać okres. A żeby było śmieszniej zawsze byłam pewna, że co jak co, ale progesteron muszę mieć zajebisty, bo idealnie pasuję do typu gestagennego - wysoka, zero problemów z wagą, raczej małe piersi, brak napięcia przedmiesiączkowego, miesiączki krótkie i niezbyt obfite. Tak było zawsze. A teraz jest dupa, coś się zepsuło i nie wiem czy wróci. Wtedy nie potrzebowałam, żeby mój organizm tak sprawnie pracował, ale teraz, jak zaczynamy myśleć o dziecku przydało by się chociaż uniknąć takich rewelacji.
Cykle dłuższe niż 30 dni nigdy mnie nie dotyczyły. Jestem mega zła i smutna.
Może zachorowałam na PCO? Kto wie.
Krzyż mnie boli, ciągnie mnie prawa pachwina, a wiem, że macica jest przesunięta lekko w lewo, więc pasowałoby idealnie do rozciągania więzadeł w ciąży. Czuję się tak, jakby mi ktoś powiedział, że Ziemia jest jednak płaska i na dodatek pokazał na to dowód niepodważalny... Nie wiem, zabrał mnie np. w kosmos.
W poniedziałek umawiam się na wizytę, miało być na nfz, będzie prywatnie bo szybciej. Nie mam już czasu czekać, przez 1,5 miesiąca nie miałam okresu. Mam tylko nadzieję, że po prostu w tym cyklu nie było owulacji, dlatego wynik proga taki niski... Bo nie ma nic, co mogłoby go wyprodukować. Zdarza się przecież. Ale jeśli była, to będzie znaczyło niedomogę lutealną, a to już gorszy problem.
Boję się...
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2016, 17:30


Ocho podoba mnie się. Ja się staram ponad 2 lata, oj dobre 2 lata, bety nie robiłam nigdy, test przed terminem ? ze 2 razy podczas kryzysu jesiennego zeszłego roku:) mam te same poglądy na testowanie i betowanie:) pozdrawiam