X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania mamooo, co z tą siostrą?
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
mamooo, co z tą siostrą?
O mnie: 30-letnia czarownica w związku z 27-letnim hipochondyczno-cholerycznym, ale ukochanym matołkiem, zwanym potocznie P. Mama 13-latka, opętanego przez hormony i wiecznie nieszczęśliwie zakochanego, z silnym instynktem opiekuńczym, chętnego na rodzeństwo. Właścicielka dwóch psów, sezonowo kota i paru muszek owocówek leniwie latających po kuchni. Zmarźluch. Wieczny zmarźluch.
Czas starania się o dziecko: Od lutego 2013. Po prawie 12 latach łykania tabletek i zabezpieczania się przed ciążą na wszelkie możliwe sposoby, pewnego dnia coś się zmieniło i zaczęłam myśleć o dziecku. Tym razem świadomie. Chciałam, naprawdę chciałam znów zostać mamą. Błąd w kalkulacjach był taki, że niestety wbrew moim oczekiwaniom, nie zadziało się to w ciągu miesiąca ani nawet dwóch. Zasada hop-siup działa w przypadku skoku do wody, ale nie w przypadku oczekiwania na nowego mieszkańca wcale nie najmłodszego już brzucha. Cóż... czekam.
Moja historia: Standardowa. Wczesne macierzyństwo, strach, stres, umówiona wizyta na "pozbycie się problemu", decyzja, że chcę, dam radę, urodzę. Szybki ślub, rozwód, kończenie szkoły w trybie zaocznym, praca, nauka bycia mamą, bunt, uciekanie od małego jak tylko się da, refleksja, następne próby bycia mamą spędzającą wieczory w domu, a nie na imprezach. Kolejni faceci, w których chciałam zobaczyć przyjaciela, kochanka, męża, opiekuna i ojca, którego prawie nie miałam. Mętlik, samotność, ból odrzucenia. Przez tyle lat. I nagle TINK! Jest. Dziwny jakiś, wcale nie za specjalnie ładny, nie na białym koniu, ciągle skrzywiony, ciągle coś boli i wszystko jest przeciw niemu. No zupełnie nie mój typ. Ale odważny, opiekuńczy, ambitny i kochający. Wszystkie cechy się wymieszały tworząc wybuchowy i kolorowy miks. W domu na przemian burza i wielka miłość. Docieranie, nauka ignorancji i ustępowania, kiedy trzeba. I decyzja - tak, chcemy zostać rodzicami. A co najważniejsze - tego samego dziecka ;)
Moje emocje: Skrajne. Od latania w koszuli po mokrej trawie jak nienormalna, gadając do zwierząt, patrząc w słońce i dziękując Bogu za to, co mam i gdzie jestem, po warczenie na wszystkich, ogólną wściekłość i grożenie pięścią całemu światu.

30 września 2013, 15:39

Siedzę w pracy. Obsmarkana po pas, nos zatkany a bąble, jakie produkuje galopują w stronę światła, w ostatniej chwili wciągane przez dobroczynny wdech, który jako tako udaje mi się jeszcze wziąć. Siedzę, słucham, liczę, oceniam ryzyko. Ciężko, bo głowa pełna. A poza tym, weź się człowieku skup na liczbach, jak za tydzień wyjeżdżasz. Taaaak!!! I to trzyma mnie jako tako w pionie :) Bo lecę, lecę do Tajlandii! Bezczelnie chwalę się tym i chełpię na prawo i lewo, jakbym co najmniej leciała na miesiąc luksusowego urlopu na Bali. Tymczasem czekają mnie dość ekonomiczne wakacje, a na nich dwa dni w Bangkoku i 6 dni na Krabi. Będę zwiedzać, będę niemiłosiernie się obżerać i będę świętować. A jako, że w ciąży nie jestem (aczkolwiek w ramach pewności sprawdzę to jeszcze w dniu wylotu), to hulaj dusza piekła nie ma! Świętujemy 40-tkę kolegi. 41 osób na wielkiej imprezie 40-tkowej. Cholera, nie mogę się doczekać. Minus taki, że akurat nadejdzie @ i P zostaje w domu, ale... z drugiej strony... czy to taki znowu wielki minus? :P

1 października 2013, 20:53

Rozmowa dnia. Dwie osoby. Dajmy na to.... Staszek i Marysia. Wspólne gospodarstwo domowe, ich dwoje i jedno niepełnoletnie do kompletu. Wiadomo, Staszek, jak to często bywa, zarabia od Marysi więcej. Marysia ma pensję, oczywiście, nawet nie taką tragiczną, ale przy Staszku odpada w przedbiegach. W związku z powyższym siłą rzeczy to Staszek odpowiedzialny jest za większość zakupów i rachunki. W końcu Marysia z dupy sobie pieniędzy nie wyjmie, choć bardzo by chciała. Ale nie w tym rzecz. Dialog wygląda tak:

S: nie możesz codziennie brać kąpieli!
M: Ale jest mi zimno, cały dzień zimno, tylko tak się rozgrzewam.
S: Trochę nas na to nie stać! To chore, żeby się grzać w wannie. Kąpiel raz w tygodniu, poza tym tylko prysznic.
M: Ale jest mi pod prysznicem zimno!
S: W takim razie KAŻĘ ci płacić za wodę (sic!).

Padłam. Nie, to nie jest anegdota. To chora, ale prawdziwa wymiana zdań. I nie, Staszek nie zarabia 1800 zł a Marysia marnych 800. Oj nie.