Bo lecę, lecę do Tajlandii! Bezczelnie chwalę się tym i chełpię na prawo i lewo, jakbym co najmniej leciała na miesiąc luksusowego urlopu na Bali. Tymczasem czekają mnie dość ekonomiczne wakacje, a na nich dwa dni w Bangkoku i 6 dni na Krabi. Będę zwiedzać, będę niemiłosiernie się obżerać i będę świętować. A jako, że w ciąży nie jestem (aczkolwiek w ramach pewności sprawdzę to jeszcze w dniu wylotu), to hulaj dusza piekła nie ma! Świętujemy 40-tkę kolegi. 41 osób na wielkiej imprezie 40-tkowej. Cholera, nie mogę się doczekać. Minus taki, że akurat nadejdzie @ i P zostaje w domu, ale... z drugiej strony... czy to taki znowu wielki minus?
S: nie możesz codziennie brać kąpieli!
M: Ale jest mi zimno, cały dzień zimno, tylko tak się rozgrzewam.
S: Trochę nas na to nie stać! To chore, żeby się grzać w wannie. Kąpiel raz w tygodniu, poza tym tylko prysznic.
M: Ale jest mi pod prysznicem zimno!
S: W takim razie KAŻĘ ci płacić za wodę (sic!).
Padłam. Nie, to nie jest anegdota. To chora, ale prawdziwa wymiana zdań. I nie, Staszek nie zarabia 1800 zł a Marysia marnych 800. Oj nie.

zdrówka życzę :)
I pięknie ! Wypoczywaj i wracaj z naładowanymi akumulatorami :)