Może od tego ,że strasznie się bałam ,że z zajściem w ciążę mogę mieć problem.
na szczęście okazało sie inaczej.
Moja przygoda w 1 cyklu...Od zawsze mniej wiecej wiedziałam kiedy mam owulacje, a kiedy nie...
No i postaraliśmy się z męże, w odpowiednim czasie

Pierwszy test zrobiłam zbyt szybko i wyszedł negatywny, choć moje samopoczucie mówiło coś innego.
Później zrobiłam kolejny i druga kreska wyszła bardzo słaba, wiec zakupiłam kolejne trzy.
Nastepny pokazał tylko jedna kreske, dwa kolejne były wadliwe, bo nawet kontrolnej nie pokazywały kreski.
Odpuściłam, choć moje ciało mówiło coś innego.Na dzień przed planowana miesiączką miałam atak migreny, wiec zrobiłam test aby sie upewnić ze nie jestem w ciąży i móc spokojnie wziąć tabletki

Test pokazał dwie kreski. MOże ta druga nie była mega wyraźna, ale wyrażźniejsza niż ta mieprwsza!
pobiegłam na badanie krwi i beta hcg okazała sie 184 :)4 tydzien:)
W miedzy czasie umowiłam sie na nastepny dzien na wizyte i ginekolog potwierdziła wynik bety , zaleciła leki(poprzez wzglad na lekie plamienie i bole brzucha), oraz powtorzenie bety po dwóch dobach

Dzis beta wynosi 475
co daje dynamiczny wzrost 
Wiec nie pozostaje mi nic innego jak sie cieszyc kolejnymi 9 miesiacami

Niestety, pewne sprawy sprawiłay,że troszke straciłam nadzieje.
31.01 wyladowałam w szpitalu, poniewaz brudziłam-tak to lekarz ze szpitala nazwał, poniewaz to nie była krew.
Zrobił mi usg w 5 tyg-pecherzyk 12mm umiejscowiony w macicy,bez echa zarodka.Wielkośc pecherzyka wskazuje na 6t3d.
Nastepnego dnia wyladowałam u swojej gin i powiedziała to co powinna, czyli ze moze sie okazac puste jajo plodowe, ale nie musi. Ze weglug niej przy takiej wielkości zarodek powinien juz byc.
No nic, czekam 08.02 mam usg, zobaczymy co sie okaze.
Z jednej strony wierze,że bedzie dobrze, a z drugiej strony moje przeczucie mowi cos innego.
Mam nadziej,ze tym razem mnie zawiedzie.
Maż jest bardziej racjonalny.Weglug niego nie bedzie źle, niewazne co sie okaze.
Bo widocznie tak miało być!
A ja juz sam nie wiem co mam myslec.
tak bardzo sie cieszyłam.
No i mgłości, przez chwile ich nie było ale wróciły.
Jeśli coś pójdzie nie tak jak powinno, to się załamię...
Oczywiście każdy będzie myślał,że sie ogarnełam, ale będzie mnie cholernie bolało.
udawanie,że jest dobrze panowałam do perfekcji.jakoś nigdy nie umiałam okazywac uczuc i emocji.
Najgorsze jest to,że jestem w tym mieście sama.
No poza mężem i znajomych ze szkoły nie mam nikogo.
I nawet nie mam z kim pogadac...z kim wyjsc i oderwac sie od tych mysli.
Kurcze, mam dziś jakiś ponury dzien.Ale to dlatego,że piatek zblza się wielkimi krokami.
Mój maz mysli,ze bedzie wszystko dobrze i juz planuje jak urzadzimy sie w sypialni.Jaki wózek kupimy i jak sie podzielimy obowiazkami.Slodkie to jest, ale ja nawet nie mysle o mysleniu o tym bo sie boje rozcazrowania.
Dzis to chyba powinnam sie zamknac w piwnicy i przespac ten dzien!
Dziś moje śniadanko wyladowała w wc, tylko czy to objaw ciąży, czy może stresu przed badaniem.
Oto jest pytanie.
A tak serio, to wczorajsza kolęda, nic nie wniosła.Jak powiedzieliśmy księdzu jak stoi sprawa, to myślałam,że może modlitwe wspólnie zmówimy, ale tak nie było.Zacząl nam opowiadać o tym ,że on również teraz czeka na wyniki badań histopatologicznych(nie wiem czy dobrze to napisałam.)
Ale wracając do tematu...To codziennie modle się aby wszystko było dobrze.
Jakaś cześć mnie wie,że moze być źle, lecz ta druga to wypiera.
A ja juz chciałabym być po badaniu i wszystko wiedziec.
Jak się czuje...Czuje sie emocjonalnie źle.
Rozżalenie, smutek,złość i nadzieja oraz wiara.
To takie sprzeczne i juz mnie dobija.
Wiem,że powinnam byc dobrej myśli...i jestem.Staram się.Ale wole widzieć też czarny scenariusz, aby się nie załamać.
NIGDY W ŻYCIU NIE POMYŚLAŁABYM,ŻE TAKIE COŚ BĘDZIE MNIE DOTYCZYĆ!!!!
Dawno się nie odzywałam,ale to dlatego ,że jakoś nie potrafiłam się ogarnąc ze wszystkim co sie działo w koło.
Po badaniu okazało się ze jest wszystko dobrze.
Badanie trwało kilka chwil, nie czułam sie spokojna po nim.Przy odebraniu wyników skoczyłam do ginki aby spojrzała. Powiedziała,że wszystko ok i kazała umówić się na wizyte.
Wiec na wizytę poszłam już z usg, z usg wczesniejszym i z wynikami kolejnej bety.
No i okazało sie ,że nie jest tak dobrze jak myślałam, ginka po przeanalizowaniu wczesniejszego usg ze szpitala, stwierdziła,że półd sie nie rozwija.
Zetrzeba jeszcze poczekać i zrobic kolejne usg.Około 12 tyg.
No chyba ja zgrzało! Nastepnego dnia umówiłam sie prywatnie do b.dobrego lekarza na usg.
I dopiero po tej wizycie poczuułam sie dobrze.
POkazał nam nasze maleństwo, dał usłyszeć bicie serca.Wszystko było profesjonalnie!
Choć przyznam szczerze, ze chyba do rozwiazania nie bede juz spałą spokojnie!
Zapraszam na mojego bloga.
http://ciemniejszastronaciazy.blogspot.com/
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 marca 2013, 07:31
"moj organizm mowil cos innego" co dokladnie mialas na mysli? Mi sie dzieje cos dziwnego z macica. Moj maz mowi,ze jest w srodku inaczej. Jest ciasna i miekka jednoczesnie. No i caly czas mam tak, jakby skurcze podbrzusza.
Gratuluję. Ja jestem juz w 14 tygodniu. Czas szybko leci.
Gratuluje! ;) Ja mialam termin " na 24.01 i wtedy zrobilam test(ten paskowy?)-negatywny, i dopiero wczoraj wieczorem wyszedl mi plusik i dzis rano tez:) Spokojnych 9ciu miesiecy! x