Pamiętniki Miłość to zadanie, które Bóg wciąż nam wyznacza ....
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Miłość to zadanie, które Bóg wciąż nam wyznacza ....
O mnie: Mam 31 lat i od 11 lat jestem mamą. Mamy wspaniałą córę, która biologicznie jest owocem mojego poprzedniego związku lecz sercem jest dzieckiem mojego W. Zawsze też wiedzieliśmy, że nasza wspólna wizja rodziny to jeszcze z dwójka brzdąców radośnie biegająca po domu.
Czas starania się o dziecko: Ponad rok temu zaczęliśmy współżycie bez zabezpieczeń. Pół roku temu już bardziej świadomie "celowaliśmy" w dni płodne i wspomagaliśmy się innymi metodami.
Moja historia: Kiedy zaczęliśmy się starać świadomie o dziecko myślałam, że uda nam się od razu. Kiedy się nie udawało zaczęłam prowadzić wykres, wspomagać się ziołami i biegać do ginekologów aby znaleźć przyczynę. Trzy miesiące temu zdecydowaliśmy, że trzeba zbadać mojego W. Na początku nie powiedział mi, że w ogóle był na badaniach a ja nie dociekałam, dawałam mu czas bo wiedziałam jak dla mężczyzny to jest trudne. Zresztą przez myśl mi nie przeszło, że może być tak źle. Badania wykazały ciężką oligozoospermię a właściwie azoospermię bo chociaż plemniki jakieś są to wszystkie nieprawidłowe, niezdolne do zapłodnienia w jakikolwiek sposób. Jedyna szansa to znalezienie przyczyny takiego stanu rzeczy (jesteśmy w trakcie) i gdyby jakimś cudem udało się uzyskać zdrowe plemniki procedura ICSI.
Moje emocje: W tej chwili ogromny żal do nie wiadomo kogo, niezrozumienie sytuacji, strach i zwątpienie czy warto cokolwiek robić ....

9 listopada 2014, 09:04

"Niech nasza dro­ga będzie wspólna. Niech nasza mod­litwa będzie po­kor­na. Niech nasza miłość będzie potężna. Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać." (JP II)

Jest tak, że jesteśmy w takim momencie, w którym jeszcze nic nie wiadomo. Wiadomo, że w najlepszym wypadku będzie to ICSI. Na te chwilę trudno ocenić czy jest szansa bo nie ma gwarancji, że kiedykolwiek znajdą się plemniki zdolne do zapłodnienia.
Nie chce o tym myśleć bo zacznę sobie robić nadzieję, która może potem boleśnie się rozbić o diagnozy...

Czuje się trochę tak jak gdybym się z kimś żegnała. Nasze dzieci miały już imiona, wybrany kolor pokoju, już niedługo miały się pojawić.... Spędziliśmy długie godziny na rozmowach i wyobrażeniach o tym, że syn będzie miał brązowe oczy po W a córka włosy po mnie. Miały już imiona wybrane. Te dzieci realnie żyły w naszej świadomości a ich pojawienie się w realnym życiu miało być tylko kwestią jeszcze jednej "chwili"...


10 listopada 2014, 11:21

Chyba przechodzi mi pierwszy szok. Ostatnie dni były jak w amoku. Nie pamiętam niektórych chwil a czasem wydaje mi się, że te ostatnie dni mi się tylko przyśniły.
Próbuję oswajać się po cichu ze słowami „Jesteśmy bezpłodni”. Przestało mnie ściskać w gardle ale za każdym razem łzy nadal napływają mi do oczu.

Wczoraj rano na zakończenie radosnego sexu rozpłakałam się. Nie powinnam ale nie mogłam się powstrzymać. Wybiegłam do łazienki bo już tam woda w wannie na mnie czekała. W przyszedł do mnie siedzącej w wannie i cicho płaczącej. Widziałam po nim jak cierpi. Zapytał jak może mi pomóc jakby miał resztki nadziei, że może. Odpowiedziałam tylko, że potrzebuję czasu. Ale W był do wieczora już jakiś milczący, niepatrzący na mnie , inny ....

Dziś w nocy przyszedł paniczny strach. Strach o W bo przecież nie wiadomo co jest przyczyną takiego stanu rzeczy. Mam czarne wizję nieuleczalnej choroby jak np rak. Strach o to, że jednak to wszystko nas poróżni i oddali od siebie, że nie damy rady. Stach o to, że nawet jak teraz przez to przebrniemy (bez dziecka) to kiedyś, kiedyś na starość to gdzieś pomiędzy nami wyjdzie. Strach o to, że to wszystko odbije się na naszej A.

Terminy badań wydają mi się wiecznością. Czuje się jak wrzucona w jakąś ogromną czarną przepaść. Nie umiem w tym sie poruszać, nie wiem w którą stronę iść. Niby są tu dziewczyny, które mają podobne problemy, niby mogę o wszystkim poczytać w necie ale nadal czuje się jakoś jak z innej planety. Czytam na wątkach o dziewczynach, które nie mogą zajść i dobre rady/sposoby innych- zioła, głaskanie .... „A sexu próbowałaś żeby zajść?”. A próbowałam tylko to czasem na nic.... Sama sobie tak żartowałam niczego nieświadoma jeszcze chwilkę temu ...



Ostatnie badania:

czas upłynnienia: 10 min
objętość: 4,0 ml
pH: 8,1

koncentracja: 1,18 mln/ml
Liczba komórek okrągłych 0.60 - mln/ml
plemniki żywe: 11%

morfologia:
plemniki prawidłowe: 0%
plemniki nieprawidłowe: 100%

wady główki: 100%
wstawki: 93%
witki: 87%

Wiadomość wyedytowana przez autora 10 listopada 2014, 16:35

Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego