Lepiej się czuje, gdy mam plan - rozmawiałam z lekarzem co jeśli w tym cyklu się nie uda, co robimy dalej. Powiedział, że przez około 4 miesięcy będę brała Letrozole i zobaczymy jak moje ciało na to reaguje. Jesli ciężko, to zmienimy lek i spróbujemy z czymś innym. Jeśli będzie dobrze reagować czyli pęcherzyki będą rosły i owulacja będę ładna a mimo to nie zajdę w ciążę, możemy spróbować z inseminacją. Hmm nie wiem czy jestem już gotowa, żeby pójść dalej. Wolałabym oczywiście, żeby moje dziecko urodziło się w sposób sponatniczy, ale co jeśli się tak nie da? Myślę, że się zdecydujemy.
Czy jestem odosobniona z tym, że potrzebuję planu na kolejne miesiące, bo z tym czuję się lepiej? Może to chodzi o to, że czuje wtedy że jest jeszcze wiele opcji i któraś na pewno sprawi, że w końcu zostaniemy rodzicami..
Jutro odbieramy badania męża, mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku.
Miałam plan, a teraz wszystko się pozmieniało. Właściwie to nie wiem nawet co mam dziś napisać...jest mi po postu smutno i źle.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 sierpnia 2012, 20:16
Chyba jednak w tym cyklu zrezygnujemy z inseminacji, będziemy się jeszcze starać normalnie. Lekarz przed podejściem do IUI radzi zrobić HSG, żeby sprawdzić czy jajowody są drożne. Nie mam raczej wielkich oczekiwań względem tego cyklu. Przez ostatnie kilka dni miałam dużo pracy, konferencje z działem sprzedaży i dużo przygotowań, więc trochę zajęłam się myslami i skupiłam na czymś innym. Jutro mam wizytę u lekarza, ciekawe czy potwierdzi owulacje zgodnie z tym co sobie policzyłam, w 17 d.c. Już czuje trochę rozpierający ból w jajnika, więc myślę że nadchodzi.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 września 2012, 09:57
Jestem tuż przed @, według ovufriend zostało mi tylko dwa dni do miesiączki. Czuję już że nadchodzi, bo boli mnie już brzuch. W przyszłym cyklu jestem umówiona na HSG, trochę się boję, bo czytałam na internecie że ten zabieg boli.
Mąż regularnie bierze swoje lekarstwa, zobaczymy czy parametry nasienia poprawią się.
Wczoraj wieczorem sobie długo myślałam o naszej przyszłości - bydwoje z mężem jesteśmy słabo obdarzeni przez naturę do posiadania potomstwa......ale ja i tak cały czas wierzę, że zostaniemy rodzicami i że wszystko dobrze się skończy, że oprócz rzeczy materialnych, których nam nie brakuje, zostaniemy również rodzicami i stworzymy swoją rodzinę.
Ze względu na to, że w przyszłym cyklu robię HSG, insminację musimy przełożyć na za dwa cykle.
Dzięki za podzielenie się swoją historią...
Trzymam kciuki za to, żeby Ci się udało :* Z moich obserwacji wynika, że często Bóg/los (co wolisz) nie daje dziecka, bo para ma problem np. ze swoimi rodzicami, albo chcą dziecko ze złych powodów... A czasem dzieje się tak dlatego, żeby para mogła lepiej przyjąć wieść o ciąży czy żeby zaufała Bogu (druga opcja dla tych wierzących, a nieufających). Może warto to przemyśleć?