Pamiętniki Moje marzenie
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Moje marzenie
O mnie: Mam na imię Oliwia i mam 27 lat, od roku jestem mężatką...
Czas starania się o dziecko: Starania rozpoczęliśmy sporo przed ślubem, wcześniej w ogóle o tym nie myślałam, chciałam skończyć szkołę, mieć dobra pracę i dopiero potem pomyśleć o dziecku.
Moja historia: Wcześniej nie czułam potrzeby macierzyństwa, studia, imprezy, zawsze tyle się działo, to było moje życie, częste wyjazdy - skończyłam 3 uczelnie w 3 różnych miastach trochę od siebie oddalonych, więc często wyjeżdżałam w odwiedziny do znajomych i viceversa , 2 lata temu mój mąż mi się oświadczył i rok temu się pobraliśmy, tak naprawdę znamy się już bardzo długo, można powiedzieć, że praktycznie od dziecka, ale nigdy nie zwracaliśmy na siebie uwagi, potem coś między nami zaiskrzyło na imprezie u koleżanki i tak naprawdę wtedy się wszystko zaczęło... hehe Nigdy wcześniej bym nie pomyślała o tym, że mogę z nim być... jakie to życie jest przewrotne. Przed ślubem staraliśmy się, ale można powiedzieć, że tak nie "na poważnie" ale jednak, przed ślubem starania pełną para i ciągłe oczekiwanie na @ cały czas myślałam, że jestem już w ciąży na 100 % i że nie przyjdzie,heh śmiać mi się chce z tego jaką miałam wtedy niewiedzę, miesiąc w miesiąc starania, i ciągłe rozczarowania, ale ciągle żyłam w przekonaniu że do pól roku, jak wszystko moniturujemy, czy płodne itd to już się uda na pewno, już lekko poddenerwowana bo ciągle gdzieś słyszałam od znajomych czy rodziny, że ci czy tamci się starają o dziecko i nie udaję się, nie chciałam nawet o tym myśleć, że u nas może być podobnie, ale bałam się nic nikomu nie mówiąc, stwierdziłam, że czas wybrać się do lekarza, ale niestety trafiłam na takiego, który nie zlecił mi żadnych badań ani nic, zapytał tylko ile się staramy i zbadał jajniki, potem stwierdził że wszystko u mnie ok i żeby się starać rok, a jak się nie uda to żeby maż zrobił badanie nasienia i dopiero przyjść, ogólnie to był mało zainteresowany moją sprawą, po 9cs trafiłam na ovu, na początku miałam tylko wykres, później zaczęłam wchodzić na forum, nie wiedziałam, że znajdę tu tyle ciepła, pocieszenia, zrozumienia i tyle dobrych serc z którymi będę mogła zawsze pogadać o wszystkim i o niczym :* Dzięki dziewczynom z forum moja wiedza o starankach nieco się zwiększyła, wiec stwierdziłam, że trzeba iść do innego lekarza i zrobić wszystkie badania, ale najpierw namówiłam męża na zrobienie badania nasienia i niestety wyszło kiepsko, ale nie poddajemy się i do dziś walczymy o nasz CUD....
Moje emocje: rozczarowanie, niedowierzanie, nadzieja, zazdrość, smutek, gniew, płacz, inercja

27 listopada 2014, 22:25

To mój 14 cs ale pierwszy z clo i dupkiem wcześniejszy był bezowulacyjny, wczoraj miałam monitoring, endometrium 12 mm,pecherzyk 23 mm lewy jajnik,śluz owulacyjny, dostałam zastrzyk Ovitrelle na pęknięcie pęcherzyka i po 36 h trzeba serduszkować, wypada dziś późno w nocy, stresuję się, czuję ból jajników. Mam OGROMNĄ nadzieję, że się UDA, ale z drugiej strony nie chce się nastawiać, jestem rozbita i nie wiem co o tym wszystkim myśleć, ale wiem jedno TRZEBA MYŚLEĆ POZYTYWNIE, bo wierzę w przyciąganie.

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 listopada 2014, 22:33

29 listopada 2014, 18:52

No i zaczęło się odliczanie... najdłuższe dwa tygodnie w cyklu, wyczytałam,że zastrzyk z ovitrelle fałszuje dodatnio wyniki testu ciążowego, dzisiaj sprawdziłam czy faktycznie tak jest i się zgadza wyszły mi 2 kreski - wynik zafałszowany bo nawet gdybym była w ciąży to test by tak wcześnie tego nie pokazał, ale swoją drogą fajnie było zobaczyć te II krechy, rozmarzyłam się strasznie oby za 2 tygodnie nie znikły!!!
A tymczasem życzę wszystkim udanych OSTATKÓW!!! My z mężęm siedzimy w domu i zapowiada się na wieczór przed tv, mam nadzieję, że przynajmniej coś ciekawego puszczą :)

15 grudnia 2014, 10:25

No i rozpoczął się nowy cykl 15 :(, bez sensu... miałam taką nadzieję i przeczucie, że tym razem się uda, czułam ból lewego jajnika w którym było jajeczko i wydawało mi się, że coś tam się dzieje i jest duża szansa, no ale niestety życie jest życiem i jedni mają ciągle pod górkę a drudzy ciągle z górki. Załamał mnie ten ostatni cykl, pokłóciłam się z mężem z mojej winy i potem ryczałam zamknięta w łazience przez 2 godziny!!!!!! Nie powiedziałam mu nic, nie dawałam po sobie poznać, że coś jest nie tak, że przeżywam, nie chce załamywać męża, ostatnio mi powiedział, jak miał gorszy dzień, że "do niczego się nie nadaje i nie potrafi nawet zrobić dziecka" - łzy mi stanęły w oczach, pocieszyłam go i od tamtej pory nie poruszam przy nim tego tematu, tak bardzo chciałabym, żeby mógł zostać tatą, wiem, że będzie wspaniałym ojcem, codziennie się o to modlę. CZY w końcu BÓG mnie wysłucha???

17 grudnia 2014, 08:51

No i za niedługo owula, w poniedziałek się dowiem czy jest jakie jajo czy nie, nie wiem co się dzieje, ale po tym clo tak mnie bolą jajcory, nie jest to jakieś nie do zniesienia, ale trochę przeszkadza... ileż to kobieta musi się ucierpieć... wcześniej bałam się wielu rzeczy i tak sobie myślałam, że tego bym nie zrobiła czy tamtego, ale teraz wiem, że jestem w stanie zrobić wszystko i znieść każdy ból, żeby tylko Cię mieć fasolko. Jak to jest, że jednych to musi tyle kosztować zdrowia i nerwów, a drudzy mają to z taką łatwością.

28 grudnia 2014, 23:40

Znowu sie zastanawiam i wyobrażam sobie jakby to było mieć taką małą kruszynkę, jak zmieniłoby się nasze życie, jakby wyglądał/a, czy wiecej by odziedziczył/a po mężu czy po mnie, czy może w ogóle nie przypominał/a by nas....ehhh... wszystko zmieniłoby się o 360 stopni, bylibyśmy tacy szczęśliwi. Czy będzie nam to kiedyś dane? Czy będziemy mogli poczuć to szczęście? Czuję pustkę... czuję się taka nie spełniona, taka bezsilna... :(
Pod koniec stycznia mąż ma powtórzyć badanie nasienia, mam wielką nadzieję, że coś się poprawi, ja mam zrobić drożność jajowodów, jak to wykluczymy, to znaczy, że problem na 100 % leży po stronie męża.

29 grudnia 2014, 12:55

Za dwa dni sylwester, a my w dalszym ciągu nie mamy żadnych planów, zapowiada się na max lipę w tym roku.

2 stycznia 2015, 08:48

No to mamy 2 dzień Nowego Roku, mam nadzieję, że ten rok będzie o wiele lepszy od tego minionego i że przyniesie nam dużo szczęścia, tego życzę również wszystkim.
Dzisiaj 1 dzień w pracy po 2 tygodniowym urlopie... oj nie chciało się dzisiaj wstać, nie chciało, w ogóle nic mi się nie chce, jedynym pozytywnym faktem jest to, że dzisiaj jest piąteczek :)
Sylwestra spędziliśmy w domu, odwiedzili nas znajomi, zrobiłam jakąś sałatkę i jakieś przystawki na zimno, posiedzieliśmy u nas, a pół h przed 12 poszliśmy na rynek pooglądać fajerwerki, były piękne <3
Dzisiaj źle się czuje, wydaje mi się, że to wina tego clo- boli mnie ciągle lewy jajnik i brzuch, zazwyczaj jest to ból, który nie przeszkadza, ale przed okresem się nasila. Czuje, że ta wredna menda zbliża się... och ale byłoby fajnie gdyby nie przyszła, pomarzyć wolno każdemu. Wiem ,że przyjdzie, nie czułam żadnego kłucia w prawym jajniku a tam mam jajco, więc małe szanse, że coś z tego będzie, ale jestem przyzwyczajona. Najlepsze jest to, że w poniedziałek miałam jechać na posiew z szyjki, przygotowania przed badaniem drożności, a @ zjawi się coś koło niedzieli/poniedziałku, tak więc będę musiała to przesunąć, szkoda bo w poniedziałek akurat mam wolne, a tak to będę musiała się zwolnić z 2 h bo do lekarza do którego chodzę muszę dojechać 50 kilosów.

5 stycznia 2015, 11:42

No to po filipku... okresu dostałam wczoraj, nawet powiem szczerze mnie to nie zaskoczyło, bo chyba się do tego faktu przyzwyczaiłam. Nie wiem co zrobimy, jak to będzie, ewidentnie wychodzi wszystko na problem męski. Chyba trzeba się szykować do inseminacji, bo widzę, że drogą naturalną to marne szanse - musiałby się wydarzyć cud.

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2015, 11:43

11 lutego 2015, 12:36

Załamka - odebrałam wyniki męża i się okazało że jest poprawa w ruchliwości z 15 na 22% , ale za to morfologia spadła z 3% na 1%, nie rozumiem czemu, przecież brał ten profertil, rzucił palenie, a tu żadnej poprawy, jeszcze pogorszenie. Z tymi wynikami nawet na iseminacje się nie kwalifikujemy :( Zaczynam poważnie myśleć o tym, żeby zacząć starania w jakiejś klinice niepłodności. Mąż załamany, stwierdził, że do niczego się nie nadaje, tak bardzo chciałabym żeby został ojcem, żeby się to polepszyło...ehh, nie ogarniam tego.

Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2015, 23:14

11 lutego 2015, 23:12

Po wizycie u gina- w posiewie przed hsg wyszły mi jakieś bakterie, nie dał mi antybiotyku bo tydzień temu skończyłam brać, a on też działał na tą bakterie, dostałam tylko jakieś globulki, które mam brać po okresie, a mąż nadal ma brać profertil, do tego dostał undestor i tamoxifen, które ma brac przez miesiąc.
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego