Nie sądziłam kiedykolwiek, że rozpocznę pisanie pamiętnika. Może dzięki temu łatwiej będzie mi w życiu. Od 18 roku życia zaczęłam pracować i obecnie pracuję na 1/2 etatu i mało zarabiam. Ciężko pracowałam aby skończyć studia i za nie zapłacić nawet po 12-13 godzin. Czuje wielki żal i rozgoryczenie.Mieszkam w niewielkim mieście. Pracuje w sferze budżetowej.Gdy moja umowa była nadal na 1/2 etatu i nie przedłużono mi umowy to znalazłam nową prace na umowę zlecenie, ale 4 miesiące z poprzedniej pracy do mnie wydzwaniała szefowa i obiecywała, że będzie inaczej. Wróciłam, nic się nie zmieniło a ona ma mnie i obietnice swoje gdzieś. Mam umowę na czas nieokreślony, ale i tak zwolnienia w najbliższym czasie będą.Jestem w kropce bo wiem, iż ta praca nie ma żadnej przyszłości a z drugiej bardzo bym chciała mieć dziecko. Jeśli rzucę tę pracę to myśli o dziecku i starania muszę przełożyć( znowu zacznie się praca na umowę zlecenie, bez L4 i ochrony). Wiem, że innym ludziom też jest ciężko i mają większe problemy. Dzisiaj dostałam odpowiedz z jednej z firm odzieżowych, chciałam tam w weekendy dorabiać, że niestety nie mam kwalifikacji......i skąd pieniądze brać skoro nawet tam nie chcą mnie zatrudnić. Utrzymanie domu i dalszy remont poddasza jest na głowie mojego męża,z czym bardzo źle się czuje.Nie wiem czy ktokolwiek mnie zrozumie,a tym bardziej będzie chciał przeczytać to moją grafomanię, ale chociaż w taki sposób może odreaguje.
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lutego 2013, 08:56
Dziękuje bardzo za wpis i dodanie otuchy:)))))))
Niestety dzisiaj przyszła @

(( od rana mam doła, już sama nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć
Odpuściłam sobie w tym miesiącu mierzenie temp, chciałam się rozluźnić w końcu i przestać myśleć tylko o zajściu w ciążę. Mam poczucie, że nic mi się w życiu nie udaje: praca do bani i brak perspektyw na lepszą, teść zaczął działać mi na nerwy ale i tak nie ma szans żeby swój kąt mieć, nawet w ciążę nie mogę zajść. Nie mam ani jednej osoby z którą mogłabym o tym wszystkim porozmawiać-wszystko trzymam w sobie.Seks.....też się nie udaje.
Już po dniach płodnych, zobaczymy co z tego wyniknie. Myślałam, że zajście w ciąże jest łatwiejsze i bez problemu mi się uda( nie ma to jak naiwność). Przez takie myślenie- stres i oczekiwanie przytyłam 6 kilo. Ale koniec z tym, biorę się za siebie. Zabieram się za odchudzanie i cały czas wysyłam CV żeby jakąś dodatkową robotę podłapać. Teraz widzę, że naiwnie patrzyłam na mieszkanie wspólne z całą rodziną męża. Gdybym miała pieniądze to od razu bym się wyprowadziła. Tyle kasy w remont poszło, że teraz to nie jest możliwe. Niby jest ok, ale jestem typem samotnika i cały czas brakuje mi poczucia swobody, niezależności i w jakimś sensie samodzielności. Sama świadomość, że ktoś jest w domu przeszkadza mi.Denerwuje i przeszkadza mi tyle rzeczy, ale koniec czajenia się- trzeba zacząć działać i robić tak żeby mi pasowało a nie dostosowywać się do innych.
Nie martw się ja jestem bezrobotna już 6 miesiecy, dostaje do glowy ze nie mogę znaleźć dobrej pracy.. Za tydz wyjedzam za granice by podreperować budżet. Będzie ciężko ale pieniądze sa potrzebne! Trzymam kciuki:-))
nie martw sie napewno bedzie dobrze i wszystko sie ułozy po twojej mysli :) nie trac siły!!:)!!!
Dobrze, że zaczęłaś pisać pamiętnik. Mi tez było ciężko, wszystkie uczucia dusiłam w sobie, ale teraz spisuje tutaj wszystko to, co mnie dręczy i męczy i jest mi łatwiej :) Trzymaj się ciepło, zobaczysz, że wszystko się jakoś ułoży!
Ją też odkąd Was znalazłam czuję sie lepiej, takie poczucie, że moge sie "wypłakać" a ktoś zrozumie:)