Pamiętniki Na końcu wszystko będzie dobrze. Jeżeli nie jest dobrze, znaczy, że to jeszcze nie koniec...
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Na końcu wszystko będzie dobrze. Jeżeli nie jest dobrze, znaczy, że to jeszcze nie koniec...
O mnie: Witajcie 😉Nie dawno skończyłam 35 lat. Mężatka od lat 5. Mam naprawdę cudownego męża, wspiera mnie zawsze w każdej dziedzinie życia, zawsze jest przy mnie w tym dobrych i w tych fatalnych momentach.Oczywiście żeby nie było za słodko, zdarzają się małżeńskie potyczki i potrafi mi konkretnie zaleźć za skórę, a ja jemu. Ale generalnie nudy nie ma :) Jestem osobą dość charakterną , zodiakalny lew :) Mega wrażliwa potrafię się wzruszyć na reklamie MERCI :)bardzo wszystko przeżywam i to mnie poniekąd zrujnowało, nie potrafię zrozumieć krzywdy, którą człowiek jest zdolny wyrządzić, bardzo mnie to dotyka wewnętrznie. Nie pojmuję dzisiejszego świata,nie potrafię przejść obojętnie obok krzywdy wyrządzanej dziecku,drugiemu człowiekowi oraz zwierzętom, które bardzo kocham.To wszystko mnie bardzo przeraża. Jest jeszcze druga strona medalu. Zawsze mówię jasno swoje zdanie, nie zawsze wychodzi mi to na dobre. Kiedyś byłam osoba bardzo silna, ale bieg wydarzeń sprawił, że nauczyłam się pokory... Oj tak. Jestem silnie skoncentrowana na rodzinę. Moi najbliżsi są dla mnie najważniejsi . Na co dzień zajmuje się aranżacją wnętrz, projektowaniem , reasumując pomagam ludziom urządzić swój dom, sferę prywatną, w której spędzamy wiele godzin :) Chcę aby moi Klienci czuli się w swoim wnętrzu wyjątkowo 🤪🤪. Lubię swoją pracę , aczkolwiek bywają dni, że moja frustracja sięga zenitu. Najgorsze to utrzymać uśmiech na twarzy gdy wewnątrz toczysz walkę z przeciwnościami losu. Poza pracą interesuje się wizażem, lubię sobie coś zmalować lub kogoś :)
Czas starania się o dziecko: Niewiem, nie liczyłam cykli, od 5 lat 0 ciąż na koncie. Nie mogę nazwać tego okresu ciągłych starań. Bardzo chciałam mieć dziecko, ale jakoś tak wyszło że ciągle coś, że zapał słomiany też. No i dzisiaj jestem w miejscu, w którym jestem czyli w przysłowiowej czarnej dupie. Może od początku...
Moja historia: Rok 2015, czerwiec wielki dzień 🥰 Nasz ślub. Co poniektórym utarlam nosa, bo spisali mnie na straty. Już nawet miano starej panny poszło w obieg🙃 a tu masz 😁 Plan był następujący, ślub i od razu starania, nie jestem przecież pierwszej młodości. Totalny lajt, przecież to jest takie oczywiste, że rach ciach i będę w ciąży. Ależ ja się myliłam 😥 No ok. Minęło pół roku, bez spiny, bez doszukiwania się owulacji. Ja naprawdę nie zagłębiałam się w tematy niepłodności, słowo monitoring, stymulacja, pęcherzyki, itd itp to było mi całkiem obce. Moje wizyty u ginekologa sprowadzały się do tego czy wszystko jest ok, cytologia, badanie manualne, usg i do domu. No więc umówiłam się na wizytę, gin mega polecany. Ochy, achy pod jego adresem. Dobra idę! Wszystko fajnie, miła atmosfera, startujemy z USG..Od razu strzał w pysk, ma Pani zmianę endometrialna na ok 2,5 cm. Skierowanie do szpitala, WTF???? Prawdopodobnie polip, sorry nie wiedziałam co to polip😵😵 cały proces usuwania tego czegoś trwał 8 miesięcy, nie będę już wchodziła w szczegóły, po drodze pojawiły się różne inne cuda m.in. PCOS, insulinoopornosc itd. Ważne że usunęłam. Oczywiście żadnych starań przez ten czas nie było, bo przecież jestem obłożnie chora🧐🧐, po operacji też nic bo przecież wszystko mam tam obolałe 🤐 i tak nam minelo 1,5 roku od ślubu. Gdzieś tam ktoś tam polecił mi lekarza, do którego przyjeżdżają pary z całej Polski. Taki szpec!Umówiłam się, czekałam 3 miesiące pojechałam😉 Dostałam recepte na pół metra, zaczynamy się stymulować. Zapraszam na monitoring. I tak sobie 3-4 cykle stymulowałam, jeździłam czekałam po 6 godzin w kolejce. Cudnie było, piękne pęcherze po 6 po 7, zastrzyki, bajka szkoda,ze bez happy endu 😐 Zrobiliśmy sobie przerwę bo przecież tyle się już starałam, że czas odpuścić na chwilę... Głupia 👎 Wypad na wczasy, plaża, słońce, żyć nie umierać, to będzie dobry rok!!! 🍹🌞😎 Plan jest następujący : wracamy bierzemy się do kupy, ciśnienie rośnie 🤯 coraz bardziej pragniemy naszego kochanego maleństwa 🤗 I tutaj przerwa na... Strzał w pysk!!! I to z pięści 😰 Choroba mojego taty... mojej największej milosci , przyjaciela, rodzica... Rzecz jasna starania na bok, zresztą nawet bym nie miała do tego sił. Liczy się teraz tylko on, walka o jego życie, godziny w szpitalach, wyjazdy, zabiegi, rozpacz... Nierówna walka przegrana 😞 mój tato zmarł. Kurwa! Bardzo długo mi zajęło żeby w miarę się poskładać, naprawdę długo. Rodzina ciągle powtarzała, że Bóg mi ześle dziecko, bo zabrał mi ojca. Był to czas wielu przemyśleń, nostalgii, nie umiałam sobie poradzić. Szkoła życia do granic bólu. Po długim czasie znów wróciłam do mojego lekarza, znowu starania, leki itd. I znowu odposcilam, dlaczego? Niewiem. W zeszłym roku tj. 2019 rozpoczęłam leczenie u gina w mojej miejscowości. Już wcześniej słyszałam o nim dużo dobrego.Klinika na miejscu, wszystko na najlepszym poziomie, wiedza niemała, dogodne terminy jak już jest się pacjentka. Długo czekałam na pierwszą wizytę. Jest ok. Niestety stres i nerwy odbiły się na moim zdrowiu i to bardzo😞 Rozpoznanie nadciśnienia, problemy z sercem, rozpoznana po kilku latach niedoczynność tarczycy, wysoka prolaktyna no i gwiazda wieczoru... Cukrzyca 🥵 What else? Koniec tamtego roku to była walka o podreperowanie zdrowia, dostałam hormony, duuuzo leków, badań. Starania odpuszczone na dobre kilka miesięcy. Dosłownie 🥺 Czas obecny. 3 miesiące temu dostałam zielone światło. Działamy! Ok! Założenia : daje sobie rok czasu, bez wymówek, bez słomianego zapału. Jeżeli się nie uda pozostanie nam ostatnia deska...Mąż i ja, gotowość na najwyższym poziomie. Albo teraz albo nigdy. Instynkt macierzyński poziom HARD 🧸🧸🧸 Założyłam OF aby poznać swoje ciało, nigdy wcześniej nie mierzyłam temperatury, nie zapisywałam nic. Jedynie koniec i początek miesiączki 😐 Jestem tutaj 3 miesiące i mogę powiedzieć, że nauczyłam się już bardzo wiele. Dowiedziałam się rzeczy o których nie miałam pojęcia... ➡️Dodam jeszcze, że nigdy nie miałam problemu z miesiączkami. Zawsze raczej terminowo, plus minus 3 dni.
Moje emocje: Rozżalona, pełna nadziei, wystraszona, zwątpienie, wiara, ciekawa

1 sierpnia, 21:33

23 dc, cykl z serii "krew mnie zalewa" dosłownie i w przenośni👎
A miało być tak pięknie... Nie, jednak pięknie nie miało być, w końcu cykl "siłami" natury, miało być chujowo, ale stabilnie. A nie jest! Przynajmniej nie stabilnie.
Od super, hiper owulacji plamie... Codziennie 😑 Mam nadzieję, że powodem jest ten ultra "wysoki" próg 2,48!!!!
Czekam na wynik wymazu mikrobiologicznego, może tu jest przyczyna 🤷‍♀️, a jak nie to już sama niewiem o co kaman. Martwi mnie to 🥺
Ciekawi mnie też wynik badania na trombofilie🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
Generalnie dzień zaliczam do średnio udanych.
Dzisiaj to nawet 5 godzin w pracy nie mogłam wysiedzieć, produktywność : poniżej normy😵
Boli mnie gardło, pieką mnie oczy, coś się do mnie przykleiło 😞

Wiadomość wyedytowana przez autora 1 sierpnia, 21:36

5 sierpnia, 19:23

3dc. Chujo.. Ale stabilnie...
2 dzień biorę Aromek, jakoś źle się po tych lekach czuję 🤦‍♀️
Dzisiaj z M zrobiliśmy badanie nasienia, w sensie on zrobił 🤪 ja dzielnie czekałam w samochodzie. Wyniki już mamy, ale niewiem czy są dobre czy nie...nie znam się 😐Przy okazji zrobiliśmy rundkę po Krakowie, odwiedziliśmy 3 kliniki leczenia niepłodności,zeby zorientować się w temacie o ewentualnym in vitro. No więc :
1. Artvimed - tam zrobiliśmy od razu seminogram. Jestem na NIE! atmosfera do kitu, Panie w recepcji chyba siedzą tam za karę, zero rzetelnych informacji —... Przecież jest wszystko napisane w internecie! Usłyszałam
M. Stwierdził że warunki fatalne, generalnie to miejsce nie budzi we mnie zaufania👎
2. Macierzyństwo
Już raz podchodziłam tam do inseminacji.
Ceny kosmos, informacje w recepcji rzetelne
i dość miła babeczka. Sama niewiem...
3. Gyncentrum
Info ok, ceny też w miarę ok, program 2+1 całkiem ok, laska w recepcji spoko, ale jak poczytałam opinie na necie to nie są przychylne 🥺
Jest to dla nas ważna decyzja i chce naprawdę oddać się w ręce osobie, która wzbudzi moje zaufanie. Żadna klinika mnie nie przekonała jak już mam być szczera😞 Może dlatego, że... nigdy nie brałam pod uwagę, że będę musiała takowej szukac🥺 Trochę mnie przerażają te miejsca 😨😨😨
Boże daj mi siłę, błagam 🙏🙏🙏

6 sierpnia, 08:16

Jak wczoraj rano miałam zapał do walki, tak dzisiaj tragedia. Mózg mi się już zlansowal. Jestem wystraszona, pełna obaw. Niewiem czy podołam temu wszystkiemu, czuję że mam związane ręce... Jadę do pracy... Jak żyć, jak funkcjonować....to wszystko to jakiś koszmar, aż brak mi słów żeby opisać co czuje 🥺 chce mi się krzyczeć!!!

Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia, 08:39

13 sierpnia, 07:16

11.08. Drożność jajowodów Sono hsg
Jak każda z nas przed badaniem przewertowałam cały internet w poszukiwaniu info jak badanie wygląda i oczywiście czy boli...
Jedne kobiety piszą że nie drugie że tak, moja dobra znajoma, która robiła SIS u mojego lekarza zemdlała z bólu i powiedziała że koszmar (miała drożne jajowody) . No więc nastawiłam się że będzie przej.... e, krótko ujmując.
Badanie miałam późnym wieczorem, więc cały dzień był z głowy, strasznie się bałam. Godzinkę przed nafutrowalam się 2x nospą i ibuprofenem (miałam zalecenie ketonal, ale mnie brzuch boli po nim więc nie wzięłam). W poczekalni myślałam, że zejdę, z natury jestem nerwus i panikara😰😰😰😰😰
Ok moja kolej.
Dostałam jakieś znieczulenie, coś jakby w sprayu dopochwowo (piekło i szczypało) i jeszcze jedno, ale niewiem co to było.
Założenie cewnika, do przyjemnych nie należało, ale mnie już sam wziernik boli, także byłam na to przygotowana. I mamy pierwsze schody, silne zwężenie ( przy histeroskopi już o nim wspomniano, dodatkowo miałam tam zrosty). Po kilku mega bolesnych próbach udało się zakotwiczyć cewnik w macicy. Jestem pewna, że zrosty były i tym razem, więc na żywca się ich pozbyłam. 😱
Ok cewnik jest, zeszłam z fotela na usg. Wtedy Pani położna (asystentka) zaczyna podawać sól fizjologiczna domacicznie. Mega rozpierania, bardzo, bardzo silny ból miesiączkowy, może to głupie, bo nie rodziłam, ale tak właśnie sobie wyobrażam skurcze porodowe. Chwila ulgi, niestety Płyn nie przeszedł przez jajowody, podejście numer dwa i ostatnie. Pani położna wstrzykuje kolejna większą dawkę. I znowu pot na czole, 3 x silniejsze rozpierania od poprzedniego i 10 x silniejszy ból miesiączkowy od poprzedniego(a myślałałam że tamto było hardcorem) Ból trwał ok minuty, ale zaraz po nim poczułam taka ulgę, że aż mi się błogo zrobiło 😇😇 jajowody udrożnione, Płyn przelecial ładnie aż do zatoki Douglasa.
Gorzej było tuż po zabiegu, zaczęły się mega silne zawroty głowy i straszny ból miesiączkowy. Ale to już inna bajka.
Reasumując bolało bardzo, bardzo nieprzyjemne, ale jak tak popatrzę na to dzisiaj to wszystko jest do przeżycia i uważam, że Pan doktor był i tak bardzo delikatny.Generalnie nie było, aż takiej tragedii, nie trwało to długo, jeżeli ja nie kopałam nogami, nie ryczałam, nie mdlalam i nie krzyczałam to znaczy, że da się przeżyć 🤪
Czego się nie robi dla dzidziusia.
Kolejna rzeczą jest w moim przypadku mutacja genetyczna PAI-1 i inne , przez, która już mam cały czas włączony acard i niestety od pozytywnego testu zastrzyki z heparyny całą ciążę 🥺 Dobilo mnie to bardzo, ale jeśli to ma mojemu dziecku pomoc... To zrobię wszystko dla Ciebie kruszynko💚
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.