pierwszy raz w pelni zrozumiana i nie sama poczulam sie tu na forum (jakie to bylo mile uczucie i dla mnie troche niesamowite bo ja juz naprawde w realnym swiecie czuje sie jak jakis ufoludek). Troche streszcze nasza historie jak to bylo, a zaczela sie prawie 3 lata temu i chyba taka nadchodzaca "rocznica" tez troche boli....🔹️🔹️🔹️
Marzec 2023. To wtedy przestalismy sie zabezpieczac i postanowilismy ze probujemy. Oboje wiedzielismy ze zalozenie rodziny jest naszym najwiekszym marzeniem i decyzja choc troche spontaniczna to wczesniej itak w pelni przemyslana i przegadana, bo ten temat goscil u nas czesto. Teraz jestem za to tak bardzo wdzieczna. To byla najlepsza decyzja jaka podjelismy, bo wtedy naprawde byl luz i nasze myslenie ze jak sie uda to bedzie fajnie, ale gdy zajmie to kilka miesiecy czy nawet rok to tez bedzie fajnie. I tutaj obalam te durne rady typu wyluzuj to sie uda. Wyluzowanie tez zaliczylismy. Nie udalo sie. Dlatego tak bardzo to teraz doceniam bo tak to na pewno mialabym w glowie zlosc do samej siebie ze od poczatku jest spina i chcemy az za bardzo. Co sie zmienilo w tym roku ? Tak naprawde niewiele. Palic nie palilismy, pic tez duzo nie pilismy, zawsze jakies cwiczenia, suple czy zdrowa dieta byly w naszym zyciu obecne. Wiec tak naprawde ten pierwszy rok spedzilismy na spokojnie bez rewolucji. Wiadomo zrezygnowalismy z zabezpieczenia, ja dolozylam tylko suple dla starajacych sie i pod koniec cyklu calkiem rezygnowalam z alko i to tyle. W dni plodne raczej sie wstrzelalismy przy naszej czestotliwosci ❤️z badan jakies podstawowe mielismy porobione i wszystko bylo ok ale nic specjalnie nie robilismy. Ja nawet test ciazowy zrobilam tylko 2 razy, bo mam bardzo regularne cykle i mialam w glowie takie postanowienie ze test zrobie jak mi sie ta 🐒 chociaz o te 3 dni spozni, no chyba ze poczulabym to cos co by mi powiedzialo zatestuj. Nie bylo jednak takich okazji. Minal rok czyli jakas taka magiczna granica, ale w mojej glowie nadal byla nadzieja spora, myslalam sobie ok jeszcze troche, pojdziemy do kliniki najwyzej i tam nam pomoga...
🔹️🔹️🔹️
Czerwiec 2024 wtedy pierwszy raz polecily mi lzy😭 gdy przyszla 🐒 M wrocil z delegacji a ja sie rozplakalam ze znow nie wyszlo i zaczynam sie bac o co tutaj chodzi. Uspokajal mnie ze dajmy sobie jeszcze kilka cykli i znajdziemy klinike i lekarza ze moze problem jest jakis blachy, tak przyznalam mu racje i sobie pomyslalam a moze np mam niedrozne jajowody i trzeba je udroznic albo jakies jeszcze hormony ktorych nie badalam mam rozjechane. To byl tez czas gdzie zaczelam wiecej czytac, szukac porad m.in tu na forum. To wtedy przetestowalam wszystkie domowe sposoby typu wiesiolek, ziola ojca sroki, dorzucilam do diety super foods takie jak jagody goi, acai, korzen maca itd jedlismy z M duzo borowek i malin. Aa i w tym roku alko odrzucilismy juz totalnie do 0, nawet na urodzinach bez lampki szampana, slodycze do mininum , dieta low ig, pilnowanie treningu, chociaz ja w 2 fazie cyklu robilam tylko jakies lekkie rozciagania itd. I zaczelo byc ciezko, coraz ciezej.... coraz wiecej wyrzeczen a efektu nadal 0. Ale klinika byla wtedy dla nas ostatecznoscia i chcielismy przed zrobic naprawde wszystko...
🔹️🔹️🔹️
Wrzesien 2024 to wtedy umowilismy sie do kliniki. Termin na 14.11.2024. W glowie pojawila mi sie jeszcze mysl ze jak juz mamy termin to moze sie uda i nie bedzie to potrzebne. Jednak wtedy trwal pierwszy taki duzy kryzys, chyba dlatego ze uswiadomilam sobie ze nie wyszlo tak jak marzylismy i pora na ten kolejny krok... i tak czas mijal w zyciu podporzadkowanym staraniom i comiesiecznym oplakiwaniu kolejnej porazki 😭🩸 ale w glebi to bardzo czekalam na ten listopad i na ta wizyte. Bardzo duze nadzieje w tym pokladalam... az w koncu nadszedl ten dzien...
Wiadomość wyedytowana przez autora Dzisiaj, 20:51