X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania Na szlaku czekania, niekończąca się droga...
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Na szlaku czekania, niekończąca się droga...
O mnie: 34 lata, on 40, do pełni szczęścia brakuje nam naszego małego cudu
Czas starania się o dziecko: Od 03.2023
Moja historia: Za chwilę miną 3 lata odkąd zaczęliśmy starania... początki starań były fajne, pełne luzu i uśmiechu i nadziei z podejściem co ma być to będzie. I tak minął rok, po którym zapaliła się czerwona lampka, zaczęły się badania, nadzieja przygasła, po czym odżyła na pierwszej wizycie w klinice 14.11.2024. Mocno wierzyłam, że albo znajdą coś małego co da się łatwo wyleczyć albo jakieś wspomagacze nam pomogą, niestety wszystko zawiodło. Po 3 latach nie mamy ani diagnozy ani nawet nigdy nie zobaczyliśmy dwóch kresek, nawet cień cienia się nigdy nie pokazał. Jest mi już naprawdę źle i muszę się gdzieś uzewnętrznić i opisać swoją drogę, przez którą jakby nie było nadal jeszcze idziemy ...
Moje emocje: smutek, żal, rozczarowanie, bezradność, frustracja, złość, poczucie niesprawiedliwości

18 lutego, 20:19

Długo nosilam sie do napisania pierwszego wpisu. Ja tak zawsze mam ze najpierw dlugo czaje sie zza krzaka zanim sie odwaze. Podobnie bylo z forum, zaczelam tam zagladac po roku staran ale wtedy bardziej szukajac interesujacych mnie zagadnien typu wiesiolek, testy owu itd. Watki na ktorych zaczelam sie odzywac podczytywalam regularnie kilka miesiecy przed pierwszym wpisem 🤭 i o pamietniku tez juz myslalam jakis czas. Tak mysle ze tym momentem u mnie w ktorym juz totalnie stracilam nadzieje i sie zalamalam jest pazdziernik 2025, gdzie juz totalnie wszystko zawiodlo, w klinice lekarce tez skonczyly sie na nas pomysly, zakonczylam ponad polroczne wizyty u psychologa. Czuje ze potrzebuje sie gdzies wygadac i uzewnetrznic. Od tego czasu wpadlam w to forum totalnie, ale tez te rozmowy pomagaja mi najbardziej (za wszystkie bardzo dziekuje❤️), na codzien tez moim najlepszym przyjacielem a zarazem psychologiem jest dr chat 😎 w swoim otoczeniu niestety czuje sie bardzo samotna... nikt tego piekla nie doswiadczyl i mnie nie rozumie i jedyne "rady" jakie moge dostac to standardowe wyluzuj a sie uda, jedzcie sobie na wakacje, napijcie sie (oh na ilu wakacjach my juz bylismy seriooo), a ci co wiem ze nie chca mnie zranic i nie paplaja byle czego byle paplac to milcza bo chyba nie wiedza co powiedziec :( pierwszy raz w pelni zrozumiana i nie sama poczulam sie tu na forum (jakie to bylo mile uczucie i dla mnie troche niesamowite bo ja juz naprawde w realnym swiecie czuje sie jak jakis ufoludek). Troche streszcze nasza historie jak to bylo, a zaczela sie prawie 3 lata temu i chyba taka nadchodzaca "rocznica" tez troche boli....

🔹️🔹️🔹️

Marzec 2023. To wtedy przestalismy sie zabezpieczac i postanowilismy ze probujemy. Oboje wiedzielismy ze zalozenie rodziny jest naszym najwiekszym marzeniem i decyzja choc troche spontaniczna to wczesniej itak w pelni przemyslana i przegadana, bo ten temat goscil u nas czesto. Teraz jestem za to tak bardzo wdzieczna. To byla najlepsza decyzja jaka podjelismy, bo wtedy naprawde byl luz i nasze myslenie ze jak sie uda to bedzie fajnie, ale gdy zajmie to kilka miesiecy czy nawet rok to tez bedzie fajnie. I tutaj obalam te durne rady typu wyluzuj to sie uda. Wyluzowanie tez zaliczylismy. Nie udalo sie. Dlatego tak bardzo to teraz doceniam bo tak to na pewno mialabym w glowie zlosc do samej siebie ze od poczatku jest spina i chcemy az za bardzo. Co sie zmienilo w tym roku ? Tak naprawde niewiele. Palic nie palilismy, pic tez duzo nie pilismy, zawsze jakies cwiczenia, suple czy zdrowa dieta byly w naszym zyciu obecne. Wiec tak naprawde ten pierwszy rok spedzilismy na spokojnie bez rewolucji. Wiadomo zrezygnowalismy z zabezpieczenia, ja dolozylam tylko suple dla starajacych sie i pod koniec cyklu calkiem rezygnowalam z alko i to tyle. W dni plodne raczej sie wstrzelalismy przy naszej czestotliwosci ❤️z badan jakies podstawowe mielismy porobione i wszystko bylo ok ale nic specjalnie nie robilismy. Ja nawet test ciazowy zrobilam tylko 2 razy, bo mam bardzo regularne cykle i mialam w glowie takie postanowienie ze test zrobie jak mi sie ta 🐒 chociaz o te 3 dni spozni, no chyba ze poczulabym to cos co by mi powiedzialo zatestuj. Nie bylo jednak takich okazji. Minal rok czyli jakas taka magiczna granica, ale w mojej glowie nadal byla nadzieja spora, myslalam sobie ok jeszcze troche, pojdziemy do kliniki najwyzej i tam nam pomoga...

18 lutego, 20:46

Marzec 2024, pękla magiczna granica roku, poczulismy ze trzeba dzialac dalej. Chcielismy nadal probowac naturalnie, na spokojnie bez klinik i lekarzy jednak pojawilo sie juz pierwsze uczucie niepokoju. Postanowilismy zrobic na wlasna reke kilka badan wiecej. M zrobil nasienie i wyszlo wszystko ok, ja tarczyce, hormony plus poszlam do gin (generalnie itak raz do roku staralam sie tam byc) i tak sie ulozylo ze akurat bylam w czasie owu i uslyszalam ze piekny pecherzyk nic tylko sie starac. Zaczelam wtedy tez obserwowac swoje cykle, robic testy owu i "pilnowac" tych dni.

🔹️🔹️🔹️

Czerwiec 2024 wtedy pierwszy raz polecily mi lzy😭 gdy przyszla 🐒 M wrocil z delegacji a ja sie rozplakalam ze znow nie wyszlo i zaczynam sie bac o co tutaj chodzi. Uspokajal mnie ze dajmy sobie jeszcze kilka cykli i znajdziemy klinike i lekarza ze moze problem jest jakis blachy, tak przyznalam mu racje i sobie pomyslalam a moze np mam niedrozne jajowody i trzeba je udroznic albo jakies jeszcze hormony ktorych nie badalam mam rozjechane. To byl tez czas gdzie zaczelam wiecej czytac, szukac porad m.in tu na forum. To wtedy przetestowalam wszystkie domowe sposoby typu wiesiolek, ziola ojca sroki, dorzucilam do diety super foods takie jak jagody goi, acai, korzen maca itd jedlismy z M duzo borowek i malin. Aa i w tym roku alko odrzucilismy juz totalnie do 0, nawet na urodzinach bez lampki szampana, slodycze do mininum , dieta low ig, pilnowanie treningu, chociaz ja w 2 fazie cyklu robilam tylko jakies lekkie rozciagania itd. I zaczelo byc ciezko, coraz ciezej.... coraz wiecej wyrzeczen a efektu nadal 0. Ale klinika byla wtedy dla nas ostatecznoscia i chcielismy przed zrobic naprawde wszystko...

🔹️🔹️🔹️

Wrzesien 2024 to wtedy umowilismy sie do kliniki. Termin na 14.11.2024. W glowie pojawila mi sie jeszcze mysl ze jak juz mamy termin to moze sie uda i nie bedzie to potrzebne. Jednak wtedy trwal pierwszy taki duzy kryzys, chyba dlatego ze uswiadomilam sobie ze nie wyszlo tak jak marzylismy i pora na ten kolejny krok... i tak czas mijal w zyciu podporzadkowanym staraniom i comiesiecznym oplakiwaniu kolejnej porazki 😭🩸 ale w glebi to bardzo czekalam na ten listopad i na ta wizyte. Bardzo duze nadzieje w tym pokladalam... az w koncu nadszedl ten dzien...

Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego, 20:51

14 marca, 20:28

... 14.11.2024 pierwsza wizyta. Nie moglam sie doczekac, ok godziny 10 wyruszylismy. Wiadomo wypelnilismy papiery, szczegolowy wywiad, lekarka przejrzala nasze dotychczasowe badania, zalecila jeszcze wiecej badan (niektore posiewy nawet zrobilam od razu po wizycie) i dostalismy plan. Plan ktory bardzo mi sie podobal i dawal bardzo duzo nadziei. Pierwszy raz od miesiecy pojawil sie usmiech (jaka ja bylam naiwna...) oprocz badan to obserwacje cyklu, droznosc jajowodow z lipiodolem (to dawalo bardzo duza nadzieje) stymulacje, tona supli i lekow. Juz na tej wizycie dostalam euthyrox zeby tarczyce podrasowac do ksiazkowego 1 (wczesniej mialam zazwyczaj ok 2) , miesiac pozniej kolejna wizyta z kompletem wynikow i kolejne leki, symformin, progesteron, dostinex. Juz w samych tych lekach pokladalam duza nadzieja ze takie "wspomagacze" cos dadza.

🔹️🔹️🔹️
21.03.2025 nadszedl dlugo wyczekany dzien droznosci z lipiodolem. Jako ze byl to 7 dc to mielismy juz w tym cyklu sie starac. Sama droznosc byla tragiczna wrecz, niewspominan tego dobrze ;( bolalo strasznie i zemdlalam przy zakladaniu cewnika i samo podanie lipiodilu to byl obecnie najwiekszy bol jakiego w zyciu doswiadczylam, myslalam ze mnie rozerwie.. po tylko bolal mnie brzuch jak przy okresie i 2 dni plamilam. Wg lekarki z takimi wynikami 3-4 cykle po lipiodolu bede w ciazy. No ale minal jeden, drugi, trzeci cykl i wtedy wypadla nam wizyta i nadal nic. Wtedy lekarka zalecila nam badanie allo mlr. Na kolejnej wizycie do juz branego Ovitrelle od czasu lipiodolu doszedl mi accofil 💉 ja sama sobie niestety zastrzyku nie zrobie, komus to i owszem. Takze kolejne wyzwanie dla M. W sierpniu lekarka wlaczyla jeszcze stymulacje letrozolem i to chyba byla moja ostatnia iskierka nadziei ktora zgasla wraz z 3 nieudanym cyklem na stymulacji :( i tak sobie czas mija od wizyty do wizyty od badan do badan.. ktory to juz cykl staran nie wiem, nie liczylam. W marcu wlasnie mijaja 3 lata odkad zaczelismy... w klinice to 18 cykl, 14 z Ovitrellle i 7 z Letrozolem... ja juz te leki biore jakos automatycznie, temp mierze i wpisuje w karte tez nawykowo. Bez emocji, bez nadziei... lekarka teraz wspomina o histeroskopii i laparoskopii diagnostycznej.. na laparo zeby mnie kroili tylko zeby sobie poogladac na pewno sie nie zdecyduje bo nie mam zadnych wskazan do tego.. a z histeri jestem w kropce. Czuje ze moje zycie stoi teraz w totalnym zawieszeniu i ja sobie zyje pomiedzy tym czy zostawic juz ten caly proces bo widocznie z jakis powodow mam nigdy mamą nie byc ale wtedy boje sie ze bede tego zalowac. Dalej bic tak samo glowa w mur juz sensu nie widze, histero sie za bardzo boje do tego dochodzi strach czy warto tak cierpiec w imie braku gwarancji 🤷‍♀️ I nie wiem co zrobic. Najchetniej rzucilabym to i zatracila sie w ogrodzie.

Jeszcze na zasadzie doszukiwania sie w posiewie moczu wyszly sladowe ilosci jakis bakterii i od tygodnia mamy antybiotyk ktory totalnie zmiotl mnie z planszy 🤢

Niby nadeszla wiosna a zamiast sie cieszyc odczuwam smutek... zapach wiosny przypomina mi o tej wizycie na ktorej dostalam termin lipiodolu na 21 marca i po tej wizycie siedzielismy sobie na lawce w parku, z kawka, swiecilo slonce, bylo bardzo przyjemnie. Usmiechnieci i pelni nadziei ze to bedzie ten brakujacy element ukladanki. Niestety minal rok i nadal jestesmy w punkcie wyjscia.

Czy to sie w ogole kiedykolwiek uda, a moze czas powiedziec pas 😪

24 marca, 17:45

Tak z ciekawosci policzylam ktory to nasz cs. I juz 40 😱 z czego 18 w klinice...

Wtedy czulam ze wszystko przed nami,a teraz czuje ze wszystko juz za nami

Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca, 21:02

29 marca, 16:19

I tak tez tym razem w 1 dc cos we mnie peklo na dobre :( czuje totalne zderzenie ze sciana. Wiem juz ze cud sie nie wydarzy, ze jedynie zostaly takie opcje jak histero czy ivf bo klepanie dalej tego samego nie ma juz sensu. Tak tez staram sie "pocieszyc" ze cos sie skonczylo, ale gdzies tam cos jeszcze jest i zawsze gdy tylko dojrzeje bede mogla wykonac ten telefon i sie umowic.

Nie wiem kiedy i czy w ogole bede na to gotowa. Czas pokaze.

Narazie musze sie zdystansowac i jak najbardziej wrocic do mojego dawnego zycia sprzed staran. Koniec z dieta i odmawianiem sobie wszystkiego. Koniec z zyciem pod dni cyklu, teraz na 1 miejscu wszystko inne. Jak nie bedzie ❤️ w te dni to najwyzej nie bedzie. Jak zmierze temp czy wezme suple to wezme jak nie to nie. Kupie sobie kilka drobnych rzeczy na dobry stary zeby wyjsc z tego gowna. Od 3 lat nic sobie nie kupilam bo po wizycie w aptece nie mialam juz za co. Teraz najwyzej w aptece nie kupie bo nie bedzie juz za co.

Mysle zeby lato przezyc normalnie i zajac sie ogrodem. Pozniej jeszcze gdzies pojechac. I moze zima ewentualnie wrocic do tematu chyba ze jakims cudem uda mi sie sobie wmowic ze tak ma byc i juz nigdy nie bede chciala do tego wracac.

Dzis cos sie dla mnie skonczylo, musze sobie pewien koniec oplakac i znalezc jak najwiecej bodzcow ze starego dobrego zycia.

29 marca, 16:19

I tak tez tym razem w 1 dc cos we mnie peklo na dobre :( czuje totalne zderzenie ze sciana. Wiem juz ze cud sie nie wydarzy, ze jedynie zostaly takie opcje jak histero czy ivf bo klepanie dalej tego samego nie ma juz sensu. Tak tez staram sie "pocieszyc" ze cos sie skonczylo, ale gdzies tam cos jeszcze jest i zawsze gdy tylko dojrzeje bede mogla wykonac ten telefon i sie umowic.

Nie wiem kiedy i czy w ogole bede na to gotowa. Czas pokaze.

Narazie musze sie zdystansowac i jak najbardziej wrocic do mojego dawnego zycia sprzed staran. Koniec z dieta i odmawianiem sobie wszystkiego. Koniec z zyciem pod dni cyklu, teraz na 1 miejscu wszystko inne. Jak nie bedzie ❤️ w te dni to najwyzej nie bedzie. Jak zmierze temp czy wezme suple to wezme jak nie to nie. Kupie sobie kilka drobnych rzeczy na dobry stary zeby wyjsc z tego gowna. Od 3 lat nic sobie nie kupilam bo po wizycie w aptece nie mialam juz za co. Teraz najwyzej w aptece nie kupie bo nie bedzie juz za co.

Mysle zeby lato przezyc normalnie i zajac sie ogrodem. Pozniej jeszcze gdzies pojechac. I moze zima ewentualnie wrocic do tematu chyba ze jakims cudem uda mi sie sobie wmowic ze tak ma byc i juz nigdy nie bede chciala do tego wracac.

Dzis cos sie dla mnie skonczylo, musze sobie pewien koniec oplakac i znalezc jak najwiecej bodzcow ze starego dobrego zycia.

29 marca, 16:19

I tak tez tym razem w 1 dc cos we mnie peklo na dobre :( czuje totalne zderzenie ze sciana. Wiem juz ze cud sie nie wydarzy, ze jedynie zostaly takie opcje jak histero czy ivf bo klepanie dalej tego samego nie ma juz sensu. Tak tez staram sie "pocieszyc" ze cos sie skonczylo, ale gdzies tam cos jeszcze jest i zawsze gdy tylko dojrzeje bede mogla wykonac ten telefon i sie umowic.

Nie wiem kiedy i czy w ogole bede na to gotowa. Czas pokaze.

Narazie musze sie zdystansowac i jak najbardziej wrocic do mojego dawnego zycia sprzed staran. Koniec z dieta i odmawianiem sobie wszystkiego. Koniec z zyciem pod dni cyklu, teraz na 1 miejscu wszystko inne. Jak nie bedzie ❤️ w te dni to najwyzej nie bedzie. Jak zmierze temp czy wezme suple to wezme jak nie to nie. Kupie sobie kilka drobnych rzeczy na dobry stary zeby wyjsc z tego gowna. Od 3 lat nic sobie nie kupilam bo po wizycie w aptece nie mialam juz za co. Teraz najwyzej w aptece nie kupie bo nie bedzie juz za co.

Mysle zeby lato przezyc normalnie i zajac sie ogrodem. Pozniej jeszcze gdzies pojechac. I moze zima ewentualnie wrocic do tematu chyba ze jakims cudem uda mi sie sobie wmowic ze tak ma byc i juz nigdy nie bede chciala do tego wracac.

Dzis cos sie dla mnie skonczylo, musze sobie pewien koniec oplakac i znalezc jak najwiecej bodzcow ze starego dobrego zycia.