Niedziela zawsze napawa mnie optymizmem. Wizyta w Kościele dodaje mi sił. Dziś Ewangelia była o tym, żeby się nie martwić przyziemnymi rzeczami. Wiem, że Pan Bóg jest Wielki i może wszystko, że będzie tak jak On chce, a my za bardzo nie mamy na to wpływu. To że sobie zaplanujemy dziecko, to nie znaczy że tak będzie. Jednak czasami trudno mi się z tym zgodzić. Jest na świecie tyle opuszczonych dzieci,tyle nastoletnich ciąż, mnóstwo dzieci zabijanych zanim się urodzą, bo matki chcą robić karierę... A przecież tak wiele osób stara się o dziecko i nie może go mieć. Mam momenty, że znajduje na to odpowiedź - On chce, żeby Ci dobrzy ludzie, którzy nie mogą mieć swoich dzieci zaopiekowali się tymi niechcianymi. Staram się sobie mówić tak, że będzie dobrze, bez względu na wszystko - jak nam się nie uda to zaadoptujemy tyle dzieci ile będziemy mogli i też będziemy je kochali, będziemy rodzicami. Jednak pragnienie własnego dziecka jest silniejsze czasami. Ta wizja noszenia dzidziusia pod swoim sercem, mojego męża, który całuje mnie w brzuch i mówi do Niego, wizja urodzenia dziecka, jego płaczu po narodzinach, karmienia go piersią jest tak piękna, że wszystko inne przy tym staje się nieważne.
Wiem, że Pan Bóg uczy mnie cierpliwości, że uda nam się kiedy będę na to gotowa. Kiedy trochę schudnę, będę się lepiej odżywiać, stanę się bardziej poukładana i odpowiedzialna. Każdy jest inny i od każdego Pan Bóg wymaga czegoś innego. Ode mnie właśnie tego nie martwienia się, nie świrowania, cieszenia się z każdej chwili, uśmiechu i wiary!
Motto na przyszły tydzień: Nie spinaj się, nie analizuj, rób co do Ciebie należy a wszystko będzie dobrze!
Po tygodniowej chorobie pora się wyłonić z domu, oby dzieciaki nie dały mi za bardzo popalić a słonko świeciło cały dzień

Temperatura troszkę się podniosła, jeśli jutro się podniesie jeszcze bardziej, to będę zadowolona!
Czeka mnie miłe spotkanie z przyjaciółką, może ona mnie trochę uspokoi
Ogarnie mnie nieodparte przeczucie że i tym razem się nie udało...
Dziwny coś ten mój wykres temperatur... Gdzieś przeczytałam, że przy ciąży może być tylko 1 spadek temp. a potem znowu szybuje w górę, ale w galerii wykresów widziałam kilka, jak nie kalkanaście, że temp raz była wysoko, raz spadła i tak w kółko a test i tak był pozytywny. Czy ktoś wie jak to jest? No i staram się nie świrować, co przejawiam między innymi tym, że wchodzę tu raz dziennie
Witam,ja takze o tym wszystkim mysle w sferze koscielnej i nawet od nie dawna zaczelam biegusiem do kosciola jak tylko mam szanse,ale moja nadzieja jest a za moment trace ja znowu bo mija miesiac i znowu rozpacz-okres nawet zaczelam sie modlic do sw.Judy Tadeusza od spraw beznadziejnych i mam nadzieje ze pomoze mi kiedys:)Ja juz staram sie 7-my miesiac i musze przyznac ze 3ci miesiac to nic przekreslonego zdrowa para starac moze sie nawet rok tak mowila mi moja pani doktor i dopiero od tego momentu mozemy przypuszczac ze moze cos sie dziac,czyli musimy robic badania oraz partner musi zbadac nasienie... zycze takze powodzenia i upragnionych dwoch kresek a takze wiekszej u nas wiary:)
Bardzo ładnie to wszystko opisałaś:) mam taką samą wizję na temat swojego upragnionego dziecka. Coraz częściej zastanawiam się jakby to było go przytulać i całować...
Nie masz Kochana się co martwić,my z mężem o syna staraliśmy się rok,o córkę 3 lata, nie wiem czego Bóg chce mnie nauczyć,że tak okrutnie doświadcza. :( Syn ma 9 lat a córeczka zmarła u mnie w brzuszku w 35tc 16.12.2013r. :( Teraz zaczynamy staranka znowu. Trzymaj się i nie poddawaj :)