Dziękuję Rotenkopf i Zabciu... Tak, to są naprawdę ogromne dylematy... Zachorowałam 8 mies. po porodzie Córeczki, która dziś ma już 5 lat!

Oboje z mężem pragniemy mieć jeszcze jedno dziecko. Moje SM obchodzi się ze mną różnie, ale ja się nie poddaję. To nie jest choroba dziedziczna. Nie ryzykuję zdrowiem dziecka. Ciąża nie jest dla mnie zagrożeniem, przeciwnie - neurolodzy mówią, że w ciąży kobiety czują się bardzo dobrze. Gorzej jest po porodzie i mam na to dowód, bo zachorowałam właśnie wtedy... Ale zaraz po porodzie wrócę do leczenia i wszystko będzie dobrze - wierzę w to. Minął już rok, jak odstawiłam leki - i z miesiąca na miesiąc czuję się coraz słabiej, dlatego czuję presję czasu. Może dlatego nam nie wychodzi? Czasem zastanawiam się, czy aby nie krzywdzę swojej Córeczki Ani, którą już mam... Że zamiast skupić się na Niej ja skupiłam się na pragnieniu kolejnego dziecka, a teraz cierpię z tego powodu... Byłam świadoma konsekwencji swojej decyzji skupiając się bardziej na zdrowiu tego niepoczętego jeszcze dziecka i ewentualnym pogorszeniu się mojego stanu zdrowia po porodzie, tymczasem spotkało mnie coś o wiele gorszego... Radość, Nadzieja i ogromne rozczarowanie... Minęły już 4 dni, już pomału układam sobie to wszystko w głowie... Nie poddam się... Będziemy z mężem działać dopoty, dopóki mój stan zdrowia mi na to pozwali... Po krwawieniu wybieram się do ginekologa sprawdzić, czy wymagam czyszczenia jamy macicy, ale myślę, że nie, a Wy jak myślicie? Dostałam silnego krwawienia dzień przed spodziewaną miesiączką, gdyby nie te testy... Pomyślałabym pewnie, że to zwykły okres. Dzięki, POWODZENIA WAM ŻYCZĘ!!