Słaba jakość komórek jajowych? To nie wyrok.

Poznaj autorski program poprawy jakości komórek dla pacjentek przed leczeniem in vitro, z niską rezerwą jajnikową i słabą odpowiedzią na stymulację hormonalną.
X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania Nie moja droga
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Nie moja droga
O mnie: Za parę miesięcy kończę 33 lata. Odkąd staram się o dziecko nic mnie tak nie przeraża jak upływ czasu.
Czas starania się o dziecko: 1,5 roku.
Moja historia: Męża poznałam dobijając powoli do 30. Oboje zdrowi, z dobrą pracą, bez nałogów i ze zdrową dietą. Czerpiąc ogromną satysfakcję z pozornej kontroli nad życiem zaplanowaliśmy ślub, kupno domu, moją strategiczną zmianę pracy i rok po niej, żebym miała do czego wracać po czekającym mnie niewątpliwe, już wkrótce, macierzyńskim. Podstawowe badania zrobione, zęby wyleczone, gin z uśmiechem życzy owocnych starań. Pierwszy miesiąc wypada na początek remontu domu, jesteśmy przekonani że się udało. Od owulacji nie dźwigam pudeł, oszczędzam się, uciekam na druga stronę ulicy gdy ktoś przede mną pali. Wmawiam sobie ciążę do tego stopnia, ze okres się spóźnia, a ja czuje mdłości. Test jednak wychodzi negatywny i @ przychodzi, wtedy oboje zdajemy sobie sprawę jak bardzo chcieliśmy, żeby się udało. Od tej naiwnej wiary, ekscytacji, zupełnej nieświadomości nadchodzących miesięcy mija już 1,5 roku. Po 10 miesiącach ciąża biochemiczna. Krwawienie zaczęło się w drodze na Wigilię. Po roku mąż w końcu bada nasienie - lekarka w klinice chwali bardzo dobre wyniki. Po 13 miesiącach diagnoza endometriozy 2/3 stopnia. Po 15 miesiącach drożność jajowodów - oba drożne. Jestem tutaj.
Moje emocje: Nadal nie umiem zaakceptować tego, że zmagamy się z niepłodnością.

16 sierpnia, 22:19

Wszyscy polecają wyjazdy, wakacje i urlopy na wietrzenie głowy. Bardzo potrzebuję wytchnienia, bo presja związana z trzema magicznymi cyklami po drożności daje mi się we znaki. Jednocześnie bardzo mocno przeczuwam, że to nie w tym problem - w końcu już raz zaszłam w ciążę, a w badaniu nie było żadnych problemów z przepływem pianki. Głowa podpowiada, że nasze szanse nie uległy poprawie, jednak tak trudno pozbyć się tej nadziei w każdym cyklu. Wolałabym jej nie mieć.

Jesteśmy nad Bałtykiem, pogoda jest piękna, piasek złocisty, a morze spokojne i mieni się wyciszającym błękitem. Razem z nami przebywa tu tłum wczasowiczów, ale to wcale nie ich liczba wpływa na moje kiepskie samopoczucie w tych pięknych okolicznościach przyrody. Nie sposób nie zauważyć, jak wielu ludzi ma rodzinę. Dzieci. Dwójkę, trójkę, szóstkę (!) dzieci. Rodzice prowadzą je powoli za małe rączki, upominają za bieganie po piasku przy czyimś ręczniku, budują wspólnie zamki otoczone fosą, szukają muszelek, pompują kolorowe koła i flamingi, tłumaczą, że trzeba wrócić na obiadek. Te wszystkie czynności w wykonaniu innych ludzi wyglądają tak naturalnie, że czuję jakbym należała do innego gatunku. Nie ma mowy o wytchnieniu czy odpoczynku kiedy serce zamienia mi się w sopel lodu, kiedy my rozkładamy swój cichy koc, czytamy książki i zupełnie nikt nie zakłóca nam tego smutku.

Każda pizza, szklanka coli wypita raz na rok, pominięta dawka suplementów, bo oglądaliśmy zachód słońca na plaży, kończy się wyrzutami sumienia i rozmyślaniem, czy to właśnie przez to dzisiaj 12 dpo kolejny raz widzę biel? Czy ja za mało się staram? Onieśmiela mnie siła dziewczyn na forum. Badania, zastrzyki, procedury. Bez chwili do stracenia, prześwietlają swoje zdrowie od a do z, jakby te wizyty, telefony, załatwienie i myślenie o tym, co trzeba zrobić i wziąć, nie kosztowało energii. Ja jej nie mam. Czuję, jakbym toczyła ciężki głaz, ręce mam zajęte.

Psycholog? Odbębniłam 6 miesięcy, ale w temacie niepłodności nie ruszyłam ani o krok. Te wizyty to była kolejna rzecz do załatwiania i zaplanowania, zżerały moje skąpe zasoby energii i nie przynosiły ulgi. Odetchnęłam, gdy zrezygnowałam. W moim życiu, w mojej pracy, robię minimum, a mimo to nie mam sił na drążenie i sprawną diagnostykę.

Dzisiaj bardzo boli mnie lewy jajnik. Ciałko żółte zanika, bo nie ma czego utrzymywać, moje ciało jest puste.