W tym miesiącu tyle się działo, tyle załamań po drodze. Moja młodsza siostra jest w ciąży, we wtorek mi to powiedziała - gdy skończyłam z nią rozmawiać rozsypalam się na kawałki. Poszłam do mojego męża, usiadłam na podłodze w korytarzu i po prostu płakałam. Dlaczego to nie jestem ja? Co jest ze mną nie tak?
Wieczorem miałam jeszcze wizytę u mojego ginekologa. Dostałam skierowanie na drożność jajowodów a na skierowaniu co napisane? Niepłodność kobieca.... Wiem że musiał to napisać, ale zobaczenie tego na tym kawałku papieru dobiło mnie całkowicie.
Minęła noc, jakoś otrzepalam piórka bo przecież nadchodzą dni płodne. Zaczęłam testowanie - pik w 11 DC. Wiem że daliśmy z siebie wszystko, jeżeli się nie uda to nie będę sobie tego wyrzucała, bo wiem że zrobiliśmy wszystko. Teraz przetrwać ten czas do terminu miesiączki i nie zwariować ... Niech biegnie szybko.
Plan na najbliższy czas:
Mąż: 02.03. badanie nasienia
Ja: koniec marca lub kwiecień drożność. Boje się tego ale wiem że dam radę.
Mała aktualizacja:mąż zrobił badania nasienia. Nie jest źle nie jest też idealnie.
Byliśmy na wizycie w klinice leczenia niepłodności ale jakoś ten lekarz nie przekonał mnie do siebie - nie dowiedziałam się nic nowego.
Jutro jadę na drożność. Dobrze że mój mąż jedzie ze mną. Mam nadzieję że wszystko będzie drożne i będziemy mogli podejść do inseminacji.
Chociaż i tak podchodzili byśmy chyba jakoś po wakacjach bo w maju mój mąż będzie miał operację przegrody nosowej i trochę nas to wyłączy ze starań.