W tej sytuacji tkwimy oboje: ja i mój partner. Nikt z otoczenia nawet nie podejrzewa z czym się mierzymy. A zaczęło się tak niewinnie...
Czerwiec 2024 r.: ja 29 lat, partner świeżo po 30. Budzimy się nagle i pada: "A może to czas na dzidziusia?! Nigdy nie będzie idealnego momentu, po co czekać?". Wokół nas pary mają dzieci, pojawiały się kolejne więc było to dla nas naturalne, że teraz nasza kolej.
Czerwiec 2024 r. upłynął nam na pełnej radości ze zbliżeń, żartów, że przecież "robimy dzidziusia", i że za rok o tej porze będziemy na pewno tulić maluszka. Ja już poukładałam sobie w głowie wszystkie ewentualne problemy organizacyjne, mieszkaniowe, a nawet wybrałam lokal na chrzciny! Wszystko, pomimo ewentualnych przeszkód dałoby się załatwić!
Już po pierwszym cyklu starań myślałam, że się udało... Miesiączka się opóźniała, a zawsze było to książkowe 28 dni. Już kierowałam do partnera żartobliwe "tatusiu" myśląc, że tak to właśnie wygląda: ja chcę być w ciąży i ja jestem w ciąży. Oboje czuliśmy się już jakby to dzieciątko było. Po 35 dniu cyklu pojawiła się miesiączka... Było mi mega przykro i czułam jakby mi się wtedy świat zawalił...
Włączyłam Internet i przeczytałam, że zdrowym parom (a za taką nas miałam) nie udaje się zawsze za pierwszym razem... Dajmy sobie te 6 miesięcy - pomyślałam, a może nawet być to 12.
Od tego czasu w otoczeniu ciągle ktoś ogłaszał nowe ciąże. Tym bardziej trwałam w tym, że my też dołączymy do grona rodziców. Już niedługo, jeszcze jeden cykl. Może w tym się przepracowałaś, za dużo dźwigałaś, za dużo piłaś kawy, stresowałaś się w pracy.
Nigdy w życiu nie pomyślałam, że ten czerwiec 2024 będzie ostatnim miesiącem kiedy czułam się taka szczęśliwa i wolna.
Wiadomość wyedytowana przez autora Dzisiaj, 16:50
Do momentu kiedy nie było w mojej głowie, że chcę już być mamą, takie pytania nie wywoływały żadnych emocji. Zawsze potrafiłam odpowiedzieć na to pytanie bez nadmiernego stresu.
Dziś boję się tych pytań. Wiedząc z jaką łatwością w rodzinie pojawiają się dzieci boję się powiedzieć "Staramy się. Walczymy o dziecko, ale nie wychodzi nam". Boję się dlatego, że uważam, że nie zostanę zrozumiana - myślę, że ktoś kto nie doświadczył takiej trudności nie zrozumie z czym się mierzymy. Boję się plotek, osądów, że pewnie to jakaś kara, na przykład za wcześniejsze stosowanie antykoncepcji albo, że jestem chora i to moja wina, że mąż nie może zostać ojcem. Boję się wyrazić w stosunku do kogoś kto pyta, że mamy trudności. Boję się, że nie zostanę zrozumiana ....