Pamiętniki Odkładanie tego co najważniejsze stało się tak trudne do zdobycia.
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Odkładanie tego co najważniejsze stało się tak trudne do zdobycia.
O mnie: Okaz zdrowia. Nigdy nie chorowałam. Żadnych szpitali, żadnych złamań. Zadnych problemów zdrowotnych. Myślałam ze zaplanowanie dziecka to tylko kwestia pragnienia. 2017 rok przedstawił mi jednak ze wyglada to wszystko trochę inaczej .
Czas starania się o dziecko: Wrzesień 2016r -styczeń 2017r starania bez powodzeń Ponowne starania pd Listopad 2017 r - do teraz 2018 r
Moja historia: 2015r nasz ślub. 2016r od września starania o dziecko Listopad podejrzenie endometriozy. Marzec 2017r Wykrycie endometrioza, zrosty. Ciąża niemożliwa. Kwiecień 2017r Wskazania do laparo. Maj zaszłam w nieoczekiwaną ciąże oczekując na okres, który już Nie nadszedł. Czerwiec : badania krwi - wszystko ok. Serce bije❤️ Niemożliwe stało się być prawidłowe, na krótko. Połowa czerwca- krew w moczu. Badania moczu ok. Skierowanie na badanie nerek tez ok. Koniec czerwca krew w moczu. Powtórka mocz ok. Lipiec 2017r- poszłam do innego gin z podejrzeniem ze coś nie gra. Płód obumarł w 9 tc. Koniec historii. Trwała za krótko. Lipiec - szpital podanie tabletki na wywołanie. . Rano łyżeczkowanie. . . Koniec Sierpnia 2017- laparo, usunięcie zrostów endometrioza 1 stopnia. . Kuracja visane. Październik 2017 starania ruszają do teraz nic. . Nawet wypoczynek w Grecji nic nam nie przyniósł. Zaczynamy z IUI.
Moje emocje: 2017 rok . Lipiec- Płód obumarł w 9 tc. Koniec historii. Trwała za krótko. 2017 Lipiec - szpital podanie tabletki na wywołanie. Od godziny 15 do polnocy nic. Aż zasnęłam i po polnocy obudziła mnie mokra pościel. Odeszły wody. Zaczęło się.. skrzepy, krew było tego mnóstwo. Żałuje ze nie za jednym razem . Zasypiałam na pół godziny , budziłam się znowu w krwi. Próbowałam iść do łazienki po ścianie żeby nie zemdleć . Ilość utraty krwi powodował zawroty głowy, ciemno przed oczami. W łazience zeszłam z toalety na podłogę. Odleciałam. Zawsze silna. Myślałam czemu to mniespotkalo niech to się już skończy. Nie było miejsca na płacz. Tylko niech przestanie lecieć na krew ze mnie . Wstałam zmieniłam Władke wielka jak pampers i wracałam do łóżka. Mokrego łóżka. Drzemka 20 min i to samo, krew wycieka z wkładki. Trzeba iść do łazienki . Tam rytuał. Na toaletę leci tyle ze mnie leci i pluska.. zmiana wkładki, potem na podłogę żeby nie zemdleć . Powrot do pokoju . I tak do 4 rano. Zasnęłam po 4 zbudziło mnie o 5 zmierzyć ciśnienie i już było sucho .. koniec krwawienia Rano łyżeczkowanie. Już było mi wszustko jedno aby to się skończyło.

25 lipca 2018, 21:58

Jesteśmy w trakcie IUI a raczej już po niej . 18 lipiec 2018 podeszliśmy do zabiegu. Sama nie wiem co o tym myśleć. Mąż bierze profertil już3 opakowania. Nasienie średnie, między czasie zapalenie prostaty i mieliśmy 2 miesiące przerwy w staraniach . Potem Grecja pod koniec czerwca ale nic nam ona nie przyniosła.. niby wyniki już są ok. Ze mną wszystko dobrze . Nie wkem czemu się nie udaje...
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego