Pamiętniki Osiem lat starań, trzy Aniołki. Nie tracę nadziei.
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Osiem lat starań, trzy Aniołki. Nie tracę nadziei.
O mnie: Mam wszystko, prawie wszystko. Mam wspaniałego męża, który mnie kocha, wspiera. Jest dla mnie najważniejszy. Mam dom, własną firmę. Ale nie mamy dziecka. W zasadzie tracę już nadzieję, że kiedykolwiek urodzę.
Czas starania się o dziecko: Od ślubu, czyli 8 lat. W międzyczasie ciąża pozamaciczna w styczniu 2009, i poronienia lipiec 2009 (12tc) i marzec 2013 (6 tc).
Moja historia: Od zawsze wiedziałam, że chcę mieć dzieci. Kilkoro. Nigdy nie pomyślałam, że będzie to taka trudna i wyboista droga. Droga przez mękę. I chociaż mam 26 lat i ustabilizowane, szczęśliwe życie, to moje największe marzenie jeszcze się nie spełniło. Mam niedoczynność tarczycy i hiperprolaktynemię, ale biorę leki i wyniki są w porządku. Nie mam pojęcia co jeszcze mogę zrobić.
Moje emocje: Po tylu latach starań był moment, że sobie odpuściliśmy. Ale nie da się odpuścić. W zasadzie targają mną różne emocje. Od obojętności po napady płaczu i totalne zwątpienie.

4 listopada 2015, 09:51

Za dwa dni termin @. Nie wiem dlaczego, ale ten cykl obudził we mnie nowe nadzieje. Dziś mam dzień załamania. Cały czas chce mi się płakać. Czuję, że znowu się nie udało. Bo dlaczego nagle miałoby się udać. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić siebie w ciąży, z brzuszkiem, a potem tulącej swoje dziecko w ramionach. To byłoby najbardziej kochane dziecko na świecie. Dlaczego Bóg nie chce dać nam tego szczęścia, to takie niesprawiedliwe :(

4 listopada 2015, 10:08

Co 5 minut patrzę na swój wykres tak jakbym miała wzrokiem wyczarować zieloną kropkę. Porównuję z innymi wykresami temperaturę, objawy itp. Nie wiem po co. Wcale mi to nie pomaga, ale te dni przed @ są okropne. Szczególnie w tym miesiącu.

5 listopada 2015, 07:27

No i zrobiłam test. Oczywiście negatyw. Poza tym temperatura leci w dół. Tak się bałam zobaczyć znowu I kreskę, ale jak ją zobaczyłam to nie poczułam dosłownie nic. Nie wiem czy to dobrze czy źle...

6 listopada 2015, 08:00

Dziś temperatura poszła w górę. Kompletnie nie wiem co o tym myśleć...Czyżby w końcu się udało? Może test zrobiłam za wcześnie? I jak tu nie zwariować..

7 listopada 2015, 07:14

Dziś spadek temperatury, @ dalej nie ma. Czuję delikatne mdłości. Nie mam objawów, które mam zwykle przed okresem, poza tym to kłucie...

7 listopada 2015, 15:28

No cóż...zaczynam kolejny cykl. Stymulacja clo + luteina i monitoring. Zobaczymy czy pomoże.

16 listopada 2015, 09:51

Dziś 10dc. W tym cyklu mam stymulację clo. Po dzisiejszym monitoringu sytuacja wygląda następująco:
Endometrium: 7 mm, pęcherzyk na jajniku lewym: 14,7 mm, pęcherzyk na prawym jajniku: 10 mm.
Następna wizyta 14.12. Pani doktor powiedziała, że czeka aż przyjdę z pozytywnym testem. Taaaa... ile razy ja to już słyszałam.

24 listopada 2015, 08:08

18 dc. Program już wyznaczył ovu. Tak jak się spodziewałam na 15 dc.Jak w tym cyklu się nie uda to już nie wiem co robić. Od dziś zaczynam Luteinę i wielkie czekanie na @, który ma się NIE pojawić :) Mam nadzieję, że praca mnie pochłonie na te 12 dni i nie będę się tak stresować.
Nie wiem czy jest sens mierzyć temperaturę przy Luteinie?

Wiadomość wyedytowana przez autora 24 listopada 2015, 08:10

4 grudnia 2015, 10:54

Dziś 28 dc a ja mam wielką nadzieję, że w końcu się udało. Test planuję zrobić w poniedziałek. To będzie 16 dpo więc jak jest coś na rzeczy to powinien już wyjść. Od trzech dni okropnie boli mnie krzyż. Nie jestem w stanie usiedzieć cały dzień w pracy. Poza tym mam bóle @ i dziś boli mnie prawy jajnik. Ale piersi nie bolą mnie wcale i nie są powiększone. Czuję, że te 3 dni będą pełne napięcia i nadziei.:)

5 grudnia 2015, 13:39

Oczekiwania na testowanie ciąg dalszy. Dalej boli mnie krzyż i prawy jajnik. W nocy budziłam się kilka razy i w panice patrzyłam na zegarek czy to już może godzina pomiaru temperatury. Strasznie bałam się, że spadnie. Na szczęście jest mniej więcej taka sama :-). A dziś biegam co chwilę do łazienki bo mam uczucie wilgoci i boję się, że to może @. Ale to tylko śluz. I jak tu nie zwariować??