Dziś według wykresu mam 1 dzień płodny o ile jest.. w sumie po za mdłościami od 5 dni i to że 2 dni temu wymiotowałam 3 razy rano jak głupia to nic nie czuje ... nie wiem o co tu chodzi czy znów zaczęłam sobie wmawiać ta ciąże że aż wszystkie objawy czuje ? nie możliwe.. tym bardziej że do @ zostało aż 17 dni martwi mnie mój stan nie mogę normalnie funkcjonować ciągle mi nie dobrze ciągłe zawroty głowy jakaś porażka !i do tego jeszcze sutki mnie szczypią ...wczoraj z tego wszystkiego zrobiłam test ciążowy oczywiście był negatywny jak zawsze ,zresztą nie spodziewałam się nic innego po za 1 kreseczką bo od 5 miesięcy jest to samo ,a tak dobrze sobie radziłam nie myślałam nie skupiałam się na tym aby zajść w ciąże "na siłę" od momentu zwymiotowania z niewiadomych przyczyn znów to samo . Obudziłam się rano i wyplułam aż kawałek zęba tak jakby mi kawałeczek z dolnej jedynki oderwał się od dziąsła ? (świetnie do tego zaczynam się sypać , może jeszcze mi noga i ręka odpadnie?) pewnie to kamień, mój mąż jak zwykle ma ze mnie polewkę stwierdził mówiąc do znajomych "tyle razy ile Klaudia myślała że jest w ciąży to ja już miałbym całą swoją małą armię "łatwo mu mówić nie on wymiotuje dla zasady i źle się ciągle czuję no cóż chyba zostało mi tylko czekać na tą @ i zobaczymy co dalej .
to złe samopoczucie, mdłosci i wymioty to moga byc jak najbardziej objawy zblizajacej sie owulki...dla pocieszenia ja mam tak samo, oczywiscie bez wymiotow, ale przez 3 dni tak sie czuje jakbym sie czyms struła...robi mi sie niedobrze, czasem kreci w głowie i mam bulgotanie w brzuchu...
Dobrze wiedzieć że nie tylko ja tak mam , zaczęłam nawet się bać że uroiłam sobie ;P
Moja Droga :) Ja również staram się o dzidzię ale mnie dotyczy problem PCO . Za każdym razem jak coś mnie zabolało czy zrobiło mi się nie dobrze widziałam w tym objawy upragnionej ciąży :( test jeden za drugim, później było to dla mnie stresujące, za każdym razem widok 1 kreski doprowadzał mnie do płaczu. Postanowilam odpuścić testowanie, póki nie zobaczę prawdziwych objawów. Poprostu trzeba trochę rzucić na luz.. a może pomyśl o jakimś małym wypadzie. Ponoć najlepszy sposób na ciąże :) Życzę powodzenia i duuuuuuużo cierpliwości :) Oraz ciepełka w te zimowe długie nie ;):*:*
Aankia92 Dziękuje za ciepłe słowa ;) starałam się odpuścić chociaż sama pewnie wiesz jak bardzo jest ciężko , generalnie ja również za każdym razem płakałam z powodu 1 kreseczki teraz już po prostu nauczyłam się machnąć na to wszystko ręką z chęcią bym sobie gdzieś wyjechała żeby się zrelaksować niestety praca Nam na to nie pozwala :( jedynie mogłam wyjechać do siostry i odsapnąć zrelaksować się i przelać swój cały instynkt macierzyński na swojego 6 letniego chrześniaka;) cierpliwość niestety nie jest moją najmocniejszą stroną muszę wszystko mieć i robić na hurra i to są minusy tego całego działania ale dam radę nigdy się nie poddaje :)Ja Tobie również życzę wszystkiego dobrego i żeby starania przyniosły skutki :D;**;)
Ech! Życzę powodzenia. Ja także mniej więcej staram się od 6 miesięcy o dziecko. Nawet tym miesiącu powiedziałam że to ostatnia szansa. Bo to już leka przesada, z pierwszym dzieckiem dosłownie z miesiąca na miesiąc zaszłam w ciążę, a tu nic, ani testy owulacyjne nie pomagają ani nic innego, wyliczenia i obserwacje wskazują na ten ważny dzień za za parenaście dni wychodzi jedna kreska na teście. Już myślę że to znak że może nie powinniśmy mieć drugiego dziecka :-(
ew2006 Spokojnie głowa do góry pewnie przyjdzie czas kiedy nam w końcu się uda ;) Tobie chociaż póki co raz się udało ! a ja nawet pierwszego nie potrafię zmajstrować ;) jak już raz ci się udało to pewnie poleci jak z górki nim się obejrzysz to zajdziesz w ciąże ;D jak moja mama dała rade po pierwszym dziecku zajść jeszcze 2 razy w ciąże to o czymś musi to świadczyć że te już doświadczone szybciej zachodzą ;DTego ci życzę oczywiście ;*** !
Dzięki za ciepłe słowa Dusia874. Niby tak mówią że z drugim prościej. Ale czytając te wszystkie pamiętniki to wychodzi że nie :-( Że może się zdarzyć tzw.niepłodność wtórna. Że wówczas ma się presję że to ostatni dzwonek, a wówczas organizm mówi NIE!!!!! Mąż chciałby mieć syna, ja 50/50. Już nawet wyliczyłam sobie kiedy <3 <3 żeby był chłopiec , ale nic z tego nie wychodziło ani chłopiec, ani dziewczynka. Więc dałam sobie spokój co będzie to będzie byle by było i było zdrowe. Zawsze to ciuszki mam , kuzynki też mają dziewczynki , więc jakieś wsparcie jest......... Powodzenia wszystkim życzę :-)