X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania Pokonując własne słabości
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Pokonując własne słabości
O mnie: 27lat. Mężatka od trzech lat.
Czas starania się o dziecko: decyzja o staraniu się o dzidziusia zapadła w lutym tego roku, od tego czasu "działamy' :) choć się tego wewnątrz mocno wzbraniam
Moja historia: przed ślubem - mocne parcie na dzidziusia :) bardzo bardzo :) po ślubie - paniczny strach spóźniającym się okresem, obecnie - walka z samą sobą
Moje emocje: przerażenie, strach, ból fizyczny i psychiczny - i chęć ich pokonania, a przynajmniej stawienia im czoła

14 lipca 2016, 10:40

Zaczynam. Walkę o siebie, swoją rodzinę... o dziecko, które dotychczas było dla mnie bardzo odległym tematem. Kiedyś niezmiernie pragnąca dzidziusia. Totalnie zmieniona wraz z pierwszym spóźniającym się okresem po ślubie - totalna panika i załamanie. Strach silniejszy niż pragnienie bycia mamą. Wraz z pierwszą szansą pozostania mamą totalnie odrzuciłam macierzyństwo z panicznym przerażeniem patrząc w przyszłość. Depresja, wyobcowanie, wszystko co najgorsze mogło pojawić się w mojej głowie - pojawiało się... i w sumie nadal pojawia, choć teraz jest trochę inaczej. Życie polega na pokonywaniu własnych słabości - i tego się teraz trzymam. :)

15 lipca 2016, 19:03

Życie to wzloty i upadki... Dziś jednak "upadek". Kolejny. Płacz krzyk i załamanie.

17 lipca 2016, 22:48

Mieliśmy jechać do ciężarnej znajomej (jakieś 6 m=cy) - wykręciłam się kolejny raz :P bo najzwyczajniej nie jestem w stanie zapanować nad moimi reakcjami kiedy myślę o ciąży - jakiejkolwiek teraz - mojej czy nie mojej, od razu wpadam w przygnębienie i złość że tak niewiele mi trzeba, żeby odwrócić się i uciec ;) wątpliwości miewam na każdym kroku, przerażenia również mi nie brakuje :) chcę wierzyć jednak że to będzie tak jak z moją jazdą samochodem, kiedy po wypadku kuzynów kiedy zginęli nie byłam w stanie usiąść za kierownicą. Byłam roztrzęsiona, krzykliwa i płaczliwa... podobnie tak jak teraz kiedy myślę o dzidziusiu... jednak po dwóch latach ni stąd ni zowąd po prostu wzięłam kluczyki i wsiadłam w samochód i pojechałam :) sama samiutka do pracy całe 6km :P heh... tak bardzo chciałabym, żeby te rozterki skończyły się tak samo. Kiedy powiem i będę wiedzieć że chcę i że to jest ten moment i że będę szczęśliwa z myślą o dziecku... chciałabym któregoś dnia po prostu myśleć inaczej. Za każdą z Was w podobnej sytuacji trzymam mocno kciuki. Kolejny krok do przodu! Łatwiej się go robi trzymając kogoś za rękę....

28 lipca 2016, 18:59

Jak żyć? Zaczyna się dobry dla nas czas...a jak na złość z mężem mijamy sie :( albo on w pracy albo ja... Drugi dzien się nie widzimy wcale... ;( a sama to ja sobie mogę:p walczyc pfff:p liczę na romantyczny wieczór ...jutro? Jestem bardzo zmeczona i on też wiem o tym... :( i znów mi tak bardzo smutno ;(

30 lipca 2016, 19:11

Co prawda romantycznego wieczoru nie było... ale była całkiem miła... północ ;) na koniec przytulasy, 5h snu, (...), 12h pracy i oto tu jestem :) zaraz padnę ale póki jeszcze się trzymam to się 3mam :d koniecznie jednak chciałam zaznaczyć na wykresie małe co nieco i... :) ...spaaaać... o niczym innym teraz nie myślę ^^ buziaki!

1 sierpnia 2016, 21:26

Dziś wykres pokazał ovu...i niby się idealnie wszystko nałożyło ze sobą...i niby wszystko ok...jednak... No właśnie JednAK jest coś co sprawia że cała drżę:) i sama nie wiem czy z tego wiecej złego czy dobrego... W ogóle tak mi jakoś dziwnie dzisiaj wyjatkowo...

7 sierpnia 2016, 08:31

Wczoraj dowiedziałam się że będę Matką Chrzestną ;) po raz drugi ;) Teraz Czekam aż będę Matką Mamusią po raz pierwszy. Ten cykl nie wydaje mi się obiecujący mimo wszystko. Więc w ostateczności pozostaną kolejne miesiace starań ;) Jest pozytywnie i raczej już na luzie ;) dużo wiekszym luzie...

Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2016, 12:18

5 listopada 2016, 22:02

Zaczynam się poddawać i czuję, że już sięgam dna...mulastego dna które mnie wciągnie i już nigdy nie będę mogła się wydostać z tej pułapki. W lipcu postanowiłam mocno zawalczyć. Teraz jestem już u kresu wszystkiego co możliwe.

"Panie Doktorze bardzo proszę o pomoc. Piszę to z łzami w oczach - zawsze pojawiają się kiedy chodzi o temat macierzyństwa. Czuję się stara i głupia - bo nie umiem poradzić sobie z myślą że mogę zostać matką. Mam 27lat i od ponad 3 lat jestem mężatką. Od 3 lat walczę z panicznym lękiem przed ciążą i byciem matką. Nie mam już instynktu macierzyńskiego (4lata temu bardzo chciałam mieć dzidziusia), choć wierzyłam kiedyś że się znów pojawi. Urywam kontakty ze znajomymi którzy oczekują dziecka lub je mają, paraliżując swoje życie. Miewam koszmary senne, napady histerii i paniki. Mam wyrozumiałego męża jednak to nas oby dwojga już przerasta, bo strach mój jest silniejszy niż sama chęć posiadania potomka, Rozmowy o problemie wydają się nic nie pomagać. Nie mam już pomysłu na siebie i jestem tak zrozpaczona, że wolałabym sobie zrobić krzywdę niż dalej funkcjonować w takim stanie. Pozornie nie brakuje mi niczego, jednak wewnątrz bardzo cierpię. Nie wiem już do kogo mogę się z tym zwrócić. Proszę o jakąkolwiek odpowiedź."

7 listopada 2016, 17:23

Jak jest dziś? Hm... Emocjonalnie tak Nijak. Trochę już nie mam siły płakać więc Dużo czytam i skrzętnie notuje. Czuję się jakbym przygotowała się conajmniej do skoku w przepaść. Nawet mam aluzje. Takie etapy. Przełamanie blokady i podejście do krawędzi przepaści... Zamykam oczy... I skok. Nie ma odrwotu. Lecę w dół (jakieś 9miesięcy?) i ...? :D bah! Bah bo nie widzę co tam jest na dole. Rwiąca rzeka? Spokojny staw? A może kamieni kupa ...i taka dupa:p Wiem wiem... Majestatycznie to nie brzmi ale pisać będę tak jak to czuję. Bardzo się boję. Jednak wiem jakiego mam przeciwnika i z czym walczę. Tokofobii nie pokonam bez innego nastawienia. Tyle z tego dobrego że nie zostaję z tym wszystkim sama i jednak mogę liczyć na wsparcie... Tak więc zamykam oczy. Chcę się temu poddać. Niech się dzieje. Nie zamierzam kombinować już inaczej choć nie wiem czy to nie jest gorsze podejście. Muszę walczyć i teraz tego właśnie spróbuję. Ufff....

16 listopada 2016, 20:58

Kilka dni urlopu! Yeah, dziś wreszcie dentysta, upragnione zakupy wreszcie, upragniona maseczka na twarz, na włosy, peeling ciałka i chwila relaksu..... a Misiek mój już w pracy;) Ja natomiast po 20 dniach ciągiem bez spoczynku, jednak chodzi o naprawdę dużą inwestycję podpisaną moim nazwiskiem, więc tu nie ma przebacz. Trzeba zająć się i dopilnować wszystkiego, bo obiekt duży i potrzebny. Czasem mam wrażenie, że zbyt duże tempo sobie narzuciłam i być może dlatego "pękam" w sprawach osobistych, choć generalnie dobrze sobie radzę... i może tu cały problem, że idealnie być nie może... więc mi padło na psychikę i stąd te wsztytskie moje problemy i rozterki związane z dzidziusiem...
Ah! Muszę się do czegoś przyznać, a właściwie pochwalić - po 8 miesiącach przełamałam się i odwiedziłam znajomych i ich miesięcznego bobasa:P Co ciekawe znajoma domyśla się o mojej tokofobii i raczej zna mój stan psychiczny, dlatego też nie wiem kiedy wylądowałam na fotelu z wciśniętym mi w ramiona miesięcznym dzieckiem... i tu chyba nastąpił czas na zmierzenie się ze swoimi strachami i lękami.
W tą sobotę jedziemy na roczek chrześnicy mojego męża... i znowu te dzidziusie :p i ja biegająca po sklepach i kupująca śpioszki i bluzeczki i misie - realnie tak było.
Wiele bym dała, aby ten instynkt znów się uaktywnił skubany jeden! hm... k**a ;d

24 listopada 2016, 16:49

Dziś są moje urodziny:) "zdrowia szczęścia pomyślności i spełnienia marzeń..." usłyszałam dziś wiele razy Hm... właśnie mam jedno takie życzenie które chciałbym żeby wreszcie się spełniło. Od samego rana 37,4 i cokolwiek by się nie zadziałało - jestem przerażona :D Wmawiam sobie optymizm i jeszcze wiecej pracuję żeby nie myśleć o głupotach ani nie rozmyślać zbyt wiele o macierzyństwie.