bo najzwyczajniej nie jestem w stanie zapanować nad moimi reakcjami kiedy myślę o ciąży - jakiejkolwiek teraz - mojej czy nie mojej, od razu wpadam w przygnębienie i złość że tak niewiele mi trzeba, żeby odwrócić się i uciec
wątpliwości miewam na każdym kroku, przerażenia również mi nie brakuje
chcę wierzyć jednak że to będzie tak jak z moją jazdą samochodem, kiedy po wypadku kuzynów kiedy zginęli nie byłam w stanie usiąść za kierownicą. Byłam roztrzęsiona, krzykliwa i płaczliwa... podobnie tak jak teraz kiedy myślę o dzidziusiu... jednak po dwóch latach ni stąd ni zowąd po prostu wzięłam kluczyki i wsiadłam w samochód i pojechałam
sama samiutka do pracy całe 6km
heh... tak bardzo chciałabym, żeby te rozterki skończyły się tak samo. Kiedy powiem i będę wiedzieć że chcę i że to jest ten moment i że będę szczęśliwa z myślą o dziecku... chciałabym któregoś dnia po prostu myśleć inaczej. Za każdą z Was w podobnej sytuacji trzymam mocno kciuki. Kolejny krok do przodu! Łatwiej się go robi trzymając kogoś za rękę....
albo on w pracy albo ja... Drugi dzien się nie widzimy wcale... ;( a sama to ja sobie mogę:p walczyc pfff:p liczę na romantyczny wieczór ...jutro? Jestem bardzo zmeczona i on też wiem o tym...
i znów mi tak bardzo smutno ;(
na koniec przytulasy, 5h snu, (...), 12h pracy i oto tu jestem
zaraz padnę ale póki jeszcze się trzymam to się 3mam :d koniecznie jednak chciałam zaznaczyć na wykresie małe co nieco i...
...spaaaać... o niczym innym teraz nie myślę ^^ buziaki!
i sama nie wiem czy z tego wiecej złego czy dobrego... W ogóle tak mi jakoś dziwnie dzisiaj wyjatkowo...
po raz drugi
Teraz Czekam aż będę Matką Mamusią po raz pierwszy. Ten cykl nie wydaje mi się obiecujący mimo wszystko. Więc w ostateczności pozostaną kolejne miesiace starań
Jest pozytywnie i raczej już na luzie
dużo wiekszym luzie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2016, 12:18
"Panie Doktorze bardzo proszę o pomoc. Piszę to z łzami w oczach - zawsze pojawiają się kiedy chodzi o temat macierzyństwa. Czuję się stara i głupia - bo nie umiem poradzić sobie z myślą że mogę zostać matką. Mam 27lat i od ponad 3 lat jestem mężatką. Od 3 lat walczę z panicznym lękiem przed ciążą i byciem matką. Nie mam już instynktu macierzyńskiego (4lata temu bardzo chciałam mieć dzidziusia), choć wierzyłam kiedyś że się znów pojawi. Urywam kontakty ze znajomymi którzy oczekują dziecka lub je mają, paraliżując swoje życie. Miewam koszmary senne, napady histerii i paniki. Mam wyrozumiałego męża jednak to nas oby dwojga już przerasta, bo strach mój jest silniejszy niż sama chęć posiadania potomka, Rozmowy o problemie wydają się nic nie pomagać. Nie mam już pomysłu na siebie i jestem tak zrozpaczona, że wolałabym sobie zrobić krzywdę niż dalej funkcjonować w takim stanie. Pozornie nie brakuje mi niczego, jednak wewnątrz bardzo cierpię. Nie wiem już do kogo mogę się z tym zwrócić. Proszę o jakąkolwiek odpowiedź."
bah! Bah bo nie widzę co tam jest na dole. Rwiąca rzeka? Spokojny staw? A może kamieni kupa ...i taka dupa:p Wiem wiem... Majestatycznie to nie brzmi ale pisać będę tak jak to czuję. Bardzo się boję. Jednak wiem jakiego mam przeciwnika i z czym walczę. Tokofobii nie pokonam bez innego nastawienia. Tyle z tego dobrego że nie zostaję z tym wszystkim sama i jednak mogę liczyć na wsparcie... Tak więc zamykam oczy. Chcę się temu poddać. Niech się dzieje. Nie zamierzam kombinować już inaczej choć nie wiem czy to nie jest gorsze podejście. Muszę walczyć i teraz tego właśnie spróbuję. Ufff....
Ah! Muszę się do czegoś przyznać, a właściwie pochwalić - po 8 miesiącach przełamałam się i odwiedziłam znajomych i ich miesięcznego bobasa:P Co ciekawe znajoma domyśla się o mojej tokofobii i raczej zna mój stan psychiczny, dlatego też nie wiem kiedy wylądowałam na fotelu z wciśniętym mi w ramiona miesięcznym dzieckiem... i tu chyba nastąpił czas na zmierzenie się ze swoimi strachami i lękami.
W tą sobotę jedziemy na roczek chrześnicy mojego męża... i znowu te dzidziusie :p i ja biegająca po sklepach i kupująca śpioszki i bluzeczki i misie - realnie tak było.
Wiele bym dała, aby ten instynkt znów się uaktywnił skubany jeden! hm... k**a ;d
Wmawiam sobie optymizm i jeszcze wiecej pracuję żeby nie myśleć o głupotach ani nie rozmyślać zbyt wiele o macierzyństwie.
To jest zaskakujące, ja też, że staramy się już prawie rok (wcześniej przez 2 lata po ślubie bardzo się wzbraniałam przed ciążą), to czasem ogarnia mnie przerażenie i wątpliwości czy naprawdę tego chcę.
nic nie przychodzi łatwo gdy ma swoją wartość - jestem z Tobą ;) musimy nabrać pewności i "odgrzebać" to co naprawdę chcemy, przekonać się o tym i "działać" :)