X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania Powtorka z rozrywki
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Powtorka z rozrywki
O mnie: Nie jestem tu nowa. Niektore z Was swietnie mnie znaja. Bylam, zniknelam, zowu jestem i znowu znikne.
Czas starania się o dziecko: ok poltora roku
Moja historia: Maz jest okazem zdrowia, ktorego ani papierosy, ani alkohol nie sa w stanie zniszczyc. Ja niepalaca i niepijaca z hormonami w normie, ale za to z mega bolesnymi miesiaczkami. Od zawsze praktycznie, wiec nigdy nie przyszlo mi do glowy, ze moze byc to niepokojace. Owulacja zreszta tez bolesna i tez od zawsze. Cieszylo mnie to, bo wiedzialam, kiedy mam. Zeby zbytnio nie ryzykowac nieplanowanej ciazy, przez 10 lat bralam antykoncepcje. Teraz okazuje sie, ze w sumie niepotrzebnie, bo i tak nie jestem w stanie zajsc w ciaze naturalnie. Byc moze mam niedrozne jajowody (stad bol owulacyjny) lub endometrioze (stad bol miesiaczkowy). Miala to wykazac laparoskopia, jednak ciagle odkladam zabieg, bo to jak oficjalne przyznanie sie do bezplodnosci. A ja chyba jednak do tego nie dojrzalam jeszcze. Ciagle marze o dziecku poczetnym naturalnie, a nie poprzez in vitro.
Moje emocje: Wqwiona na maxa. Naturalnie w ciaze nie zajde. Nie umiem sie z tym pogodzic.

11 maja 2014, 15:16

Wlasnie jajeczkuje. Niedziela, maz i ja w domu. Nic tylko sie kochac. To jest ostatnia szansa na poczecie droga naturalna, poniewaz w kolejnym cyklu mam zaplanowana laparoskopie jako wstep do inseminacji. Maz woli od razu in vitro, ale doktor na razie tej opcji nie proponowal.
Oczywiscie nie pisalabym tu, gdyby niedziela uplywala spokojnie na prokreacji. Od paru cykli jestem bardzo niespokojna i placzliwa w czasie owulacji. Przez to klocimy sie z mezem, co jak wiadomo nie sprzyja poczeciu ani nawet jego probom. Tak, jak dzis.
Maz pojechal ogladac jakies samochody, wroci dopiero wieczorem. Ja zostalam, bo wolalam poplakac. W sumie, to wolalabym sie pokochac, ale juz zdazylismy sie poklocic, wiec...

Powiedzialam mu, ze odwolam jutro zabieg. Jak nie bedzie laparoskopii, nie bedzie inseminacji. Bez inseminacji (w razie niepowodzenia) nie bedzie in vitro. Nic nie bedzie. A poniewaz juz jestem w kiepskim stanie psychicznym, odwolanie dzialan medycznych jeszcze mi ten stan pogorszy. Bo wtedy nawet nie bede miala zludzen, ze cos robimy i cos sie dzieje. Naturalnie, jak widac, nie wychodzi, wiec pomoc lekarska jednak potrzebna. Ale ja odrzucam. Chyba chce pojechac do mamy i podleczyc troche moja psyche.

12 maja 2014, 13:59

Rybki mi sie rozmnozyly. Wstaje rano, a tam pluskaja sobie takie malusie galaretki w akwarium. Az sie wzruszylam!
A potem kolezanka z pracy przyszla w odwiedziny z 8-tygodniowym synkiem. Ktoz pierwszy rzucil sie na dziecie, jak nie ja? No, ale mimo calej slodyczy, jak maly zaczal u mnie szukac piersi, musialam oddac go mamie i biegiem udawac, ze mam niesamowicie pilna robote! To bylo jak dzgniecie nozem w sam srodek serca! I to nic, ze starali sie poltora roku o niego. Nigdy sie nie badali, po prostu na zasadzie: mam juz jedno z poprzedniego malzenstwa, jak bedzie drugie to super, a jak nie to tez nie koniec swiata. Jest i to drugie, a ja musze za chwile dac sobie pokroic brzuch, by moglo sie okazac juz na 100%, ze matka natura to mi guzik ma do zaoferowania poza bolem.
Z mezem zgoda, dobre i tyle.

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja 2014, 14:23

17 maja 2014, 21:10

Ojej, to juz 19 dc? Ale szybko zlecialo! To w sumie chyba juz po zabawie na ten cykl. Mialam wczoraj kupic sikacza ciazowego, ale przypomnialo mi sie, ze pewnie od bety zaczna zabieg w klinice, wiec dalam sobie spokoj.
Zemdlilo mnie po czekoladzie. Niepokojace, bo czekolada jest moja ulubiona "potrawa". Piersi wcale nie bola. A powinny, jesli to druga polowa cyklu. Boli za to krzyz. Bardzo boli i nie chce przestac nawet po rozgrzewajacej poduszce. Gdyby sie wiec okazalo, ze to wszystko sa okolicznosci ciazy, bylabym najszczesliwsza osoba na swiecie. Jesli zas nie, to coz, gorzej sie raczej nie bede juz czula. Gorzej sie po prostu nie da.

23 maja 2014, 08:07

Niniejszym diagnozuje u siebie nieplodnosc idiopatyczna na podlozu psychicznym. Laparoskopia nie wykazala zadnych patologicznych zmian, a HSG potwierdzilo droznosc. Leze wiec w domu pocieta i zakrecona. Dlaczego sie nie udaje? Czy ten moj mozg naprawde zyje swoim zyciem i stad ten brak dziecka? I jak tu sie odblokowac?

26 maja 2014, 14:07

Zaraz oszaleje! @ sie ze mnie smieje w twarz. Od trzech dni na nia czekam, a ona sie w chowanego bawi. Brzuch boli jak co miesiac, az na wymioty bierze. Czekolada moglabym sie sama odzywiac, przegryzajac co jakis czas miesem. Krzyz to mi chyba na druga strone sie wywinal, tak rwie. Cycki zyja swoim zyciem, bola, ciaza, swedza, zaraz sie oderwa i na spacer pojda. No i glowa cmi. Standardowy zestaw @-owy z jednym "ale": nie ma @! Jakies smieszne plamienie i to juz pare dni. Ja rozumiem, byl zabieg w 24dc. Ale, do cholery, jak juz sie zaczelo, to niech sie rozkreci i skonczy, bo oszaleje!!!

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2014, 14:08

26 maja 2014, 15:48

Nareszcie!!!!!!!!!!!
Przylazla pinda wredna, rozkrecila sie! Uff...

27 maja 2014, 10:42

W dniu Matki moja wlasna matka, ktora swietnie wie o naszych staraniach, wyskoczyla do mnie z newsem: "K. jest w ciazy!". K. to moja najlepsza przyjaciolka, ktora tez wie, ze sie staramy. To jej trzecia ciaza, ale po drugiej z powodu bledu lekarza miala takie komplikacje, ze kolejna ciaza jest dla niej olbrzymim zagrozeniem zdrowia. Rozmawialam z nia dzien wczesniej i mi nie powiedziala. Dlaczego? Gdy ja o to spytalam, stwierdzila, ze nie chciala mi dupy po operacji zawracac tym, ze ona w trzeciej, ktorej wcale nie chce, a swietnie wie, ze ja nie mam nic. K. jest kochana. Wiedzac, w jakim gownie sama sie znalazla, przemilczala to, by chronic moje uczucia.
Moj maz znowu nie zrozumial. On ma ogolnie jakis problem z moim placzem. W ogole sobie z tym nie radzi.

27 maja 2014, 20:42

Jesli porod przypomina laparoskopie i/lub leczenie zebow, to ja sie nic a nic nie boje i moge rodzic jutro! Ok, ok, najpierw przydaloby sie zajsc, ale nie jestem dzis drobiazgowa!
Ranki sie ladnie pogoily, powiklan nie ma zadnych i w sumie nawet bardzo nie bolalo. A dzis bylam u dentysty pierwszy raz po latach i tez fajnie bylo. Nawet sciaganie kamienia nie bolalo, bo nie robia tego juz tymi strasznymi hakami tylko taka maszynka. Luz. Zadowolona z opieki medycznej swiadomie decyduje sie na porod w wodzie. Wiem, ze dam rade!

28 maja 2014, 23:00

Blokada: lek przed szpitalem, bolem, porodem - opanowana. Po laparoskopii i leczeniu zebow nabralam zaufania do opieki medycznej.
Blokada: lek przed samotnym macierzynstwem - opanowana. Wychodze za maz i czuje sie bezpieczna w zwiazku.
Blokada: lek przed (nie)zapewnieniem dziecku przyszlosci - opanowana czesciowo. Mam stala prace, ktora nawet lubie, choc wolalabym lepsza.

Nie wiem, co mnie jeszcze moze blokowac ...