Pamiętniki Późne starania
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Późne starania
O mnie: Jestem z tych starających się w późniejszym wieku. Tak się ułożyło w moim życiu, że na mojego męża, mężczyznę z którym chciałabym mieć dziecko musiałam poczekać dłużej.
Czas starania się o dziecko: Od listopada 2018 r
Moja historia: Ze staraniami czekaliśmy do ślubu. Gdybyśmy wiedzieli, że to nie jest takie proste zaczęlibyśmy pewnie wcześniej. A tak na początku przez pierwsze miesiące na luzie, później z testami owulacyjnymi. A gdy nadal nie wychodziło zaczęliśmy odwiedzać lekarzy. Mąż z uwagi, że miał prywatną opiekę medyczną trafił do dobrego androloga. Wykrył bakterie mycoplazmy / ureoplazmy którą udało nam się zwalczyć. Ja naiwnie sądząc, że udało mi się znaleźć dobrego lekarza na NFZ zaczęłam chodzić do niego. Teraz już z perspektywy czasu widzę jaki był słaby. Gdy i ja również zaczęłam się leczyć prywatnie jest poprawa. Wynik poszerzonej diagnostyki wskazał podwyższony cukier i TSH a co dalej po usg i biopsji tarczycy czeka mnie operacja wycięcia płata tarczycy w styczniu.
Moje emocje: Trudno określić, nadzieja na pewno ale chwile zwątpienia a teraz strachu przed operacją także się zdarzają.

16 grudnia 2019, 09:20

Pamiętniki podczytuję już od jakiegoś czasu, w końcu przyszedł czas, że i ja postanowiłam pisać.
Mam nadzieję, że będzie to miało na mnie terapeutyczny wpływ :) Zamierzam uporządkować myśli, nasze działania w kierunku aby dziecko pojawiło się w naszym życiu. Oboje nie jesteśmy już najmłodsi i wiemy, że tak się może już nie stać.
Jesteśmy szczęśliwi we dwójkę i staramy się nie dać zwariować, mówimy sobie: będzie maluszek dobrze, nie będzie też dobrze.

19 grudnia 2019, 08:19

Chciałam wczoraj u lekarza pobrać cytologię kontrolną po leczeniu gynalginem. Na co dzień umawiam się w ramach ubezpieczenia prywatnej opieki a teraz pomyślałam, że ok wyjątkowo na szybko zapłacę te 40 zł. Na miejscu okazuje się, że dalej mam infekcję i koszt wzrósł do ceny wizyty bo lekarz wypisał mi receptę. Sama na siebie się wkurzyłam, już nawet nie mówiłam mężowi zaraz by mi mówił, że bez sensu kasę wydałam ;/ A w poczekalni siedziała kobieta dumnie trzymała w garści segregator z badaniami z napisem "JESTEM W CIĄŻY" . Lekko mnie to zirytowało, widuję kobiety z widoczną ciążą ale wtedy mam ciepłe uczucia, uśmiecham się. A tu hmm.. Mąż ma badanie nasienia w piątek, jestem ciekawa czy wyniki się poprawiły.
On na szczęście ma świetnego androloga a ja tak wędruję od jednego do drugiego ginekologa. Niestety nie trafiłam na odpowiedniego który chciałby sensownie mnie poprowadzić. Jeden mnie zbywa, starajcie się, nie ma Pani czasu na szczegółową diagnostykę! Inny mimo, że jest specjalistą leczenia niepłodności odsyła mnie do innych klinik.
Mam wrażenie, że oni najchętniej zajmowaliby się prostymi przypadkami typu kontrolna wizyta, usg i tyle.
Na styczeń zapisaliśmy się do poradni leczenia niepłodności ale na nfz, tak więc dużych nadziei z tym nie wiążę.
Mam też na oku specjalistę - ginekologa do którego zamierzam pójść we dwójkę zobaczymy.

3 stycznia, 08:36

Już za kilka dni czeka mnie operacja. Nie stresowałam się jak dotąd, święta, sylwester uśpiły.. ale teraz czuję narastający niepokój. Czy wszystko pójdzie dobrze, jak będę się czuła po, jak to wpłynie na mój organizm.
Myślałam, że może nie dojść do skutku albo zostać przesunięta ze względu na przypadającą miesiączką. Po konsultacji z lekarzem usłyszałam, że nie. Będę czuła po prostu dodatkowy dyskomfort i tyle.
Nie wyobrażam sobie też, że będę tak długo potem na zwolnieniu i będę siedziała w domu. Dla mnie to wszystko po raz pierwszy w życiu, szpital, operacja, zwolnienie. Mam nadzieję, że dam radę i przetrwam to wszystko..

Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia, 08:36

16 stycznia, 12:24

I po operacji.. samopoczucie w porządku, czuję się tylko nieco osłabiona i niestety mam problem z głosem. Trochę czuję się zawiedziona bo widziałam jak inne pacjentki mówiły świetnie po operacji a ja nie. Operował mnie uznany chirurg ale jak widać nie zawsze wszystko wychodzi super. Nie ma uszkodzenia nerwów, jest lepiej ale powrót do pełni głosu może potrwać kilka tygodni. Ile dokładnie nikt nie wie. Byłam u foniatry, zrobił badanie fiberoskopowe, średnio przyjemne :/ nic niepokojącego nie wyszło na nim, jedynie podejrzenie obrzęków w okolicy nerwu, przepisał leki. Teraz dni płyną mi leniwie w domu, nigdzie mi się nie śpieszy ale też jeszcze nie jestem w pełni sił. Powrót do pracy dopiero za kilkanaście dni :)

17 stycznia, 17:49

Byłam z mężem na pierwszej wizycie w ramach programu prokreacyjnego na NFZ i o dziwo jestem miło zaskoczona.
Nie spodziewaliśmy się niczego szczególnego a tu proszę.. Kompleksowe, uporządkowanie wszystkich naszych badań i plan postępowania co dalej. Lekarka miła i konkretna a właśnie tego mi brakowało żeby ktoś ogarnął nam to co już mamy. Wcześniej tak chaotycznie kursowałam od jednego ginekologa do drugiego. Nie udało mi się znaleźć stałego lekarza a powinnam. Mąż mówi, że robię jakiś casting wśród lekarzy zamiast trzymać się jednego i jego słuchać. Pewnie jest w tym trochę racji i dlatego mój plan jest taki: prowadzenie całościowe naszych starań w poradni a indywidualnie będę dodatkowo chodziła do wybranego - jednego lekarza. Niestety wynik cytologii nie jest dobry ze wskazaniem do kolposkopii - tak więc ta wizyta to pilna sprawa.

29 stycznia, 12:08

Czas biegnie.. niedługo czeka mnie powrót do pracy. Przyzwyczaiłam się do zwolnienia, jest mi dobrze i wcale mi się nie nudzi.
Głos po operacji niestety dalej mam zmieniony, będę konsultować u innego foniatry. Czekam też na wynik histopatologiczny, mam nadzieję, że nie będzie niepokojący. Poza tym korzystam z czasu i działam w sprawie badań zleconych w klinice. Za mną kompletny monitoring cyklu, krzywa cukrowa. Przede mną sono hsg, kolposkopia, badania hormonów na początek cyklu i hormonów tarczycy. Po powrocie do pracy będę musiała się zwalniać u szefa, prosić o możliwość wyjścia wcześniej .. ech jak ja tego nie lubię :/ Nigdy nie odmówił ale sam fakt jest średnio przyjemny. Mąż jest sam sobie sterem i żeglarzem i sam sobie organizuje dzień, trochę mu tego zazdroszczę.
Za oknem po raz pierwszy tej zimy zobaczyłam śnieg, nie chce mi się ale wyjdę na krótki spacer :)

5 lutego, 08:18

Sądziłam, że po miesiącu nieobecności czeka mnie ciężki powrót do pracy a tu miła niespodzianka. Byłam zastępowana kompletnie, może bano się, że nie wrócę ;/ szpital, operacja budzi strach w każdym.. Czuję jakbym przeskoczyła trochę zimy, mamy już luty, dni są dłuższe i coraz bliżej wiosny.
28 d.c. i mam objawy tak jak przed okresem, bolą piersi, podbrzusze. Czytałam, że identyczne objawy można mieć w ciąży.
No nie wiem, jakoś wątpię żeby akurat teraz się udało. Fizycznie to raczej jestem w gorszej kondycji, nie wszystko jest super.

7 lutego, 08:40

1 d.c.

Wczoraj miałam kryzys emocjonalny i oboje z mężem na poprawę nastroju napiliśmy się winka. Lepiej nie było, tylko nas wzięło na smutki i żale związane z naszym zdrowiem. Usłyszałam, że w sprawie dziecka to on jest zrezygnowany i brak w nim wiary, że się uda. Bo za późno się staramy, wiek nie ten już, no i oboje mamy problemy zdrowotne a on ma problemy z nasieniem, nie sądzi że można je poprawić. Słowo "suplementy" nie działa na niego pozytywnie. Będzie ponawiał badanie i pójdzie do androloga ale uważa, że on mu nie pomoże. W ubiegłym roku jak chodził to mu wykrył bakterie które wyleczyliśmy.
Próbowałam go podnieść na duchu i mówiłam, że jeszcze się nie poddajemy, że jeszcze walczymy! ale te słowa raczej do niego dotarły.. nie wiem co zrobić żeby zmienił nastawienie. Za dwoje nie będę miała na tyle siły aby udźwignąć nasze starania..

19 lutego, 11:42

Sono hsg nie doszło do skutku. Pani Ginekolog gdy zobaczyła moją złą cytologię stwierdziła, że trzeba działać po kolei.
Najpierw kolposkopia, ewentualny wycinek i dopiero potem sono hsg. Zdziwiła się, że moja lekarz prowadząca skierowała mnie na sono widząc taką cytologię. Ale pewnie i tak by nie doszła do skutku bo mam jednak jakąś infekcję.
Tak się zastanawiam czy partner też nie powinien być przeleczony pod kątem infekcji bakteryjnych czy też grzybiczych ? A tak generalnie to nawet się nie przejęłam tym odwołanym sono bo otrzymałam wynik histo po operacji i jestem zdrowa!!
Poczułam dużą ulgę, kamień spadł z serca. Myślałam, że się nie przejmowałam ale jednak w dniu wizyty odbioru miałam mega-stresa.. Nic niepokojącego nie wykryto. Na dodatek głos wraca już do normalności i powoli operacja staje się już tylko wspomnieniem.
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)