Pamiętniki Pozornie silna
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Pozornie silna
O mnie: Mam 25 lat, mąż 28. Jesteśmy 4 lata po ślubie. Z pozoru silna... zawsze walczy o swoje. Ma co chce. Ma fajne życie, męża, dom. Mówią, że ładna, wykształcona, mądra. Pracuje w korporacji. Wydawałoby się idealnie. Tylko dziecka im brakuje, ale ona pewnie jeszcze nie chce bo "kariera". Tak jestem uparta, zawzieta, lubię mieć kontrolę i układać sobie plany tak jak chce. Zawsze tak było, za co dziękowalam Bogu, że prostuje mi ścieżki. Do czasu starań o dziecko. Tu dostałam takiego kopa w dupe, że nie mogę się otrząsnąć... Ale jak to? I z drugiej strony, "dlaczego akurat na tej płaszczyźnie mam problem Panie Boże... proszę zabierz mi co innego, tylko nie to. Błagam."
Czas starania się o dziecko: Od lutego 2020. 5 cs - ciąża, poronienie samoistne.
Moja historia: Za mąż wyszłam szybko bo w wieku 21 lat. Jesteśmy razem łącznie 10 lat. Z racji młodego wieku nie staraliśmy się od razu o dziecko. Konczylam licencjat, potem praca i zaoczna magisterska... W międzyczasie zmiana pracy, umowa o pracę, korporacja - pasuje trochę popracować.. remontowalismy piętro, jezdzilismy na wakacje, zrobiłam podyplomowke.. Fajne życie. Kilka msc przed rozpoczęciem starań ginekolog. Torbiel na lewym jajniku. Pach. Przecież przez ostatnie 3 lata nic nie bylo. Antykoncepcja na 3 msc Ok. Torbiel się wchlonela, radość. Staramy się. 3 msc nic... ktoś powie mało, ale u mnie już zle przeczucia... Robię hormony w 3dc. Wyniki ok, lekko podwyższona Prolaktyna. W porozumieniu z moją endo decyduje się na Castagnus i kontrolę po 3 msc. Idę do nowej ginki, bo ta od torbieli w razie czego nie prowadzi ciąż. Torbiel... znowu ona. Ale babka zapewnia, że czynnościowa. Dostaje Luttagen na 2 cykle (luteina w tabletkach). W czerwcu mąż bada nasienie.. morfologia 2%... duzo plemników, może nie jest najgorzej... powoli zmieniamy dietę... 2 tygodnie później blada kreska na teście. Beta 13, 12dpo... malo, ale rośnie. 3 kolejne prawidłowy przyrost. Brak objawów ciąży, zle przeczucia.... Umawiam się do gina z dobrymi opiniami, u którego chciałabym prowadzić. Płacze ze stresu przed wizytą. Jak widac, czulam. Na USG nic nie widzi. Każe zbadać proga i betę i przyjść za 5 dni. Boję się. Beta za mała w porównaniu do poprzednich. Progesteron nieco powyżej 6. Tego samego dnia jadę na IP, bo boję się pozamacicznej... lekarz znajduje nieprawidłowy pęcherzyk w macicy... leżę 4 dni, słuchając tekstów "o to ta ciąża, z której nic nie będzie". Sama bez męża, covidowy zakaz odwiedzin. Płacze i chce stamtąd tylko wyjść i nigdy nie wrócić. Beta rośnie ok 300 jendostek co 48h, mało, ale przez to nie zrobią mi zabiegu. Wychodzę do domu. 2 dni później odwiedzam swojego lekarza. Dostaje skierowanie na przyszły tydzień na lyzeczkowanie, jeśli nie zacznie się samo. Już lekko plamię. 2 dni później krwawie, brzuch boli mocno, biorę tabletke, czuje że się zaczyna... ronię.. Ostatkiem sil dzwonię do męża, który wraca i zbiera mnie z podłogi w łazience, robi mi elektrolity... wszytko ustaje. Oprócz pustki, jak gdyby ktoś zabrał mi coś mojego i została dziura. Nie płaczę. Jestem zimna, wiem ze nie bylo już nadziei. Przed oczami koszmarny widok tego co miało być moimi szczęściem, a co bezwładnie musiałam z siebie wyrzucić. Ciąża zatrzymala się w 5 tygodniu. Nigdy nie widziałam serduszka. Pęcherzyk miał 0.88 cm, zmierzone CRL na 0,2.. i ciałko żółte. Mała kropeczka, maleńka która nie dała rady się rozwinąć.... która przyszła i nas opuściła...
Moje emocje: Żal, rozczarowanie, smutek, lęk

27 sierpnia, 11:52

Po poronieniu wyjechaliśmy nad morze, żeby oczyścić glowe, nie myśleć. Gdy jestem z mężem nie pozwala mi się zadreczac. Gdy go nie ma robię swoje, wczoraj wygrzebalam zdjęcie z USG i płakałam nad tą małą kropeczką pytając czemu z nami nie została i prosząc żeby wróciła... jak mam o tym nie myśleć.... jak do tego nie wracać? Wyobrażam sobie, że będziemy sami we dwoje, zawsze bez dzieci.. ci w mniejszości bo wszyscy naokoło je mają... Jestem pesymistką, tak zajebistą pesymistką jak mówi mąż... A może to jest realizm?..

27 sierpnia, 22:12

Ta torbiel nie daje mi spokoju... gdy byłam w szpitalu lekarz rzucil, że to zwykła endometrialna, ale mała i z taką nic się nie robi... Dopiero później to określenie zadzwoniło mi w uszach. Endometrialna = enodmetrioza. Zapytałam o to swojego gina, powiedział że tak "ale to co, teraz co druga ma endometrioze"... laparoskopii wg niego nie ma co robić na razie, żeby nie obniżyć rezerwy jajnikowej... Starac się i jeśli nie uda się przez POL ROKU to przyjść.

Ale jeśli to przez to poronilam? Jeśli mam milion zrostow w całej macicy i gdzie indziej ? Mam siedzieć z założonymi rękami i czekać? Zastanawiam się co mam robić. Denerwuje mnie takie lajtowe podejście. Żadnych badań po poronieniu też mam nie robić...
Wczoraj zamówiłam pakiet z testdna.

30 sierpnia, 14:45

Wczroaj powiedziałam przyjaciółce. Chyba mi trochę lżej. Jutro powrót do pracy po 2 tygodniach urlopu. Dobrze, może zajmę czymś głowę.

6 października, 09:21

Pierwszy cykl starań po poronieniu - badam proga 7dpo - 25,88 ng/ml - ładny ponad normę i co ? 2 dni później wizyta u gina - ciałko białawe, raczej nic z tego. Miał rację - dziś nitki krwi, zaraz będzie @. Co czuję ? nie wiem. Po wizycie u gina przepłakałam wieczór, mąż też widziałam że miał nadzieję - jest teraz w fazie focha na Pan Boga, który robi sobie z nas żarty.... a ja? czuję się wybrakowana... taka prawda. Owulacja niby była, a i tak lipa.. Męża morfologia też nie powala 2%, ale przy ponad 600 milionach... fragmentacja 8%, wszystko ok..
Ta torbiel nie daje mi spokoju, myślę że to przez nią, że nigdy nie zajdę w ciąże, albo jej nie donoszę przez pieprzoną endometriozę..

17 października, 12:44

7cs, 2 cykl starań po poronieniu

Dni płodne za pasem, powoli by zaczynać maraton.. jak co miesiąc ehhh.. A potem czekanie 😶 łatwo powiedzieć wyluzuj, kochajcie się po prostu w dni płodne.. bo nawet jak nie chcesz robić tego na siłę, automatycznie to masz to w głowie, że pasuje dziś i za dwa dni też, a pojutrze by poprawic... Nawet jeśli jest fajnie to nic już nie jest takie samo jak przed staraniami.
Pamiętam nasz 1cs jak mąż się cieszył, że to już, że w końcu "robimy" to wyczekane dziecko... I tak się trochę przeciągnęło...

Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października, 12:44

Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego