Problemy: Hormony,PCO,Poronienie i inne :(
O mnie: Marta 23 lata :) Więcej pisać nie trzeba :)
Czas starania się o dziecko: ponad 3 lata
Moja historia: Chciałabym opowiedzieć wam wszystko jak najlepiej i od początku . Zapewne nie jedna z was przechodzi przez to samo co ja , więc może w jakiś sposób też wam pomogę.
Otóż wszystko zaczęło się 7 lat temu , gdy moim oczom ukazała się pierwsza miesiączka. Miałam wtedy 16 lat i nie wiele o niej wiedziałam a bardzo wstydziłam się rozmawiać o tym z mamą . Miesiączki były nieregularne , co 2-3 miesiące ... krew była na tyle gęsta ze podpaska ledwo ją wchłaniała i zawsze używałam jeszcze tampona co mało w sumie dawało . W wieku 17 lat zauważyłam , że pojawia mi się mały ciemny wąsik , broda i włoski na pępku . Nie przejęłam się tym za bardzo , ponieważ widywałam swoje rówieśniczki z podobnym meszkiem pod nosem . Niestety z roku na rok włoski stawały się coraz gęstsze i coraz ciemniejsze , było ich coraz więcej i pojawiały się w nowych miejscach takich jak plecy , klatka piersiowa , brodawki , ręce. W wieku 20 lat pierwszy raz poszłam do ginekologa co było dla mnie naprawdę krępujące . Podczas USG dopochwowego młoda Pani Ginekolog wpatrywała się w monitor około 10 min i nie wiedziała co widzi , po czym stwierdziła , że mam ciążę pozamaciczną i wysłała mnie do domu bym zrobiła test ciążowy . Było to troszkę dziwne , ponieważ z tego co wiem ciąża pozamaciczna jest niebezpieczna i powinnam dostać skierowanie do szpitala ale zrobiłam test , który oczywiście wyszedł negatywny i wróciłam z nim do Pani Ginekolog . Zrobiła jeszcze raz USG po czym stwierdziła , że to złośliwa torbiel (Teratoma) i wystawiła skierowanie do szpitala na laparoskopie . Miesiąc później byłam na zabiegu , torbiel została usunięta i wszystko przebiegło prawidłowo . Oczywiście miesiączka i owłosienie zostało w stanie nienaruszonym . Rok później ze względu na to iż przeprowadziłam się do swojego obecnego narzeczonego poza miasto , zmieniłam także ginekologa , tym razem był to starszy Pan ale od razu widać było , że zna się na tym co robi. Zrobił USG po czym powiedział , że mam 10 małych torbieli na lewym jajniku i ok.12 na prawym. Przepisał mi także tabletki na wyregulowanie miesiączki , niestety nazwy nie pamiętam , było to dawno ale nic nie pomogły ... Ponowiliśmy próbę innymi tabletkami które też za wiele nie dały . W Roku 2011 straciłam zaufanie do tego lekarza i poszłam prywatnie do Endokrynologa , który skierował mnie do szpitala na badania . Po 5 dniach spędzonych w tym szpitalu okazało się , że cierpię na przypadłość PCO (torbielowatość jajników) i cukrzycę II stopnia ( nie muszę zażywać insuliny). Wróciłam do niego z wynikami , przepisał mi Bromergon na hormony i Glucophage na cukrzycę . Powiedział , że włoski z czasem powinny przestać tak bardzo rosnąć , no ale niestety tak nie było , na dodatek wraz z narzeczonym zaczęliśmy starać się o dziecko niestety nasze próby i wysiłki szły na marne nie licząc tego , iż w ogóle nie miałam dni płodnych. W tamtym momencie straciłam pewność siebie i zaufanie do lekarzy ... Byłam zdruzgotana z powodu tego , że nie mogę zajść w ciążę i z powodu tego obrzydliwego owłosienia ....
Jeszcze w tym samym roku wróciłam do Pana Ginekologa i przeprosiłam za przerwanie leczenia . Od nowa porobił mi wszystkie niezbędne badania i tym razem przypisał mi Castagnus i Luteinę pod język . Tabletki te zażywałam aż do połowy stycznia bieżącego roku . Musiałam brać je tyle czasu ze względu na to , że wyjechaliśmy do Holandii i totalny brak czasu , żeby zjechać do Polski na wizytę u Ginekologa. Tak więc w styczniu tego roku zjechałam do Polski i umówiłam się na wizytę . Okazało się , że stan jajników nie poprawił się a wręcz wszystkie małe torbiele złączyły się w jeden duży . Doktor tym razem wypisał mi Duphaston i kazał dalej brać Luteinę pod język . 11 stycznia byłam u niego na ostatniej wizycie i tego też dnia zaczęłam brać nowo wypisane tabletki a 14 stycznia wróciłam do Holandii. Miesiączki spodziewałam się 30 stycznia ,ponieważ wcześniejszą miałam 30 grudnia , jednak przy moich okresach co 2-3 miesiące liczyłam się też z tym , że w ogóle jej nie będzie ....
Nadszedł 30 stycznia a miesiączki brak . Pamiętam , że bardzo bolały mnie piersi , miałam strasznie twarde podbrzusze i gazy , wtedy pomyślałam , że pewnie dostanę jutro ale jutro nie nadeszło . Miesiączki nie było a wszystkie dolegliwości dalej doskwierały , pomyślałam , że może jestem w ciąży ? W tamtej chwili raczej nie byłam przekonana , że tak może być bo w końcu staraliśmy się już 3 lata i nic to czemu nagle teraz miała bym być , ale zrobiłam test ... Ukazała się jedna kreska ... Załamałam się ale z drugiej strony wiedziałam , że to niemożliwe . Wyszłam z toalety po czym zaczęła ukazywać się druga kreska . Co prawda była o wiele jaśniejsza od tej pierwszej ale była ! Radość pochłoniła całe moje ciało ... Cieszyłam się a jednocześnie płakałam ze stresu. Żeby potwierdzić ciążę , nastepnego dnia rano powtórzyłam test który wyszedł pozytywny :) Od razu zadzwoniłam do swojego Pana Ginekologa z Polski , żeby oświadczyć mu , że w końcu się udało ! Kazał odstawic Luteinę ale dalej brać Duphaston przynajmniej do 3 miesiąca ciąży , by ta się utrzymała , więc tak też robiłam ...
Tydzień po zrobionym teście ciążowym poszłam na wizytę do lekarza ale już tutaj w Holandii . Wymacała mój brzuch , powiedziała że rośnie i wszystko jest ok i kazała przyjść na pierwsze USG 11 marca .
Mijały tygodnie tak dla mnie wieczne bo już chciałam zobaczyć swoje maleństwo na USG , byłam tak podekscytowana , że nawet nie zauważyłam , że tydzień może nawet dwa przed wizytą na USG moje piersi przestały puchnąć ale zauważyłam za to , że strasznie boli mnie podbrzusze . Bóle były codziennie ... Były częste ale chwilowe , mój brzuch wyglądał na co najmniej 4 miesiąc a według wyliczeń lekarki był to 8 tydzień. Powiedziała też , że brzuch boli bo rozpycha macicę czy coś takiego ( mój angielski nie jest aż taki perfekcyjny) i kazała czekać cierpliwie na USG .
W końcu nadszedł ten dzień . Pamiętam , że szłam na to badanie bez uśmiechu na twarzy co więcej prześladowały mnie kilka dni wcześniej sny , że moje dziecko umrze bądź jest już martwe , przyznam się , że nawet w internecie czytałam o poronieniach. Czemu ? Nie wiem ... Myślałam, że to normalne , że kobieta boi się o swoją ciążę i zaczyna panikować ale niestety przy badaniu USG lekarka stwierdziła ze powinien to być prawie 11 tydzień a zarodek wygląda na 7 tydzień a do tego nie widać bijącego serduszka :( Cały świat zawalił mi się pod nogami ...Tyle lat starań , a kiedy w końcu się udało to taka tragedia .... Rozpłakałam się . Pamiętam , że lekarka coś do mnie mówiła ale nawet jej nie słuchałam tylko zastanawiałam się dlaczego właśnie ja ?! Co źle zrobiłam ? Czy była to moja wina ? I że jakie to niesprawiedliwe , że te które nie chcą to mają dzieci i je porzucają czy zabijają a te które pragną nie mogą :(
Tydzień później powtórzyłam USG dla pewności ponieważ nie mogłam pogodzić się ze stratą dziecka i gdzieś głęboko wierzyłam , że może była to jakaś pomyłka. Niestety powtórne badanie wykazało to samo . Dostałam tabletki na poronienie , które miałam zażyć za tydzień i jeszcze tego samego dnia stawić się na łyżeczkowanie :(
Nie będę opowiadać jak przeszłam prze poronienie , powiem tylko , że gdyby nie mój narzeczony to zamknęli by mnie w wariatkowie .
Na dzień dzisiejszy jestem już po trzeciej miesiączce i o dziwo jest ona normalna . Inna niż była przed ciążą ... krew jest płynna , czysta a co najważniejsze miesiączki jak na razie są regularne ! I nawet powiem , że włoski już tak bardzo nie odrastają po goleniu :) Z utratą dziecka już się pogodziłam i właśnie dzisiaj kiedy zaczynam dni płodne zaczynamy próbować od nowa , ale tym razem bez żadnych tabletek :) Zobaczymy co z tego wyjdzie w końcu minęły już 3 miesiące od zabiegu łyżeczkowania tym bardziej , że wszystko się po latach uregulowało :) A może zajdę już w tym pierwszym cyklu :)
Pozdrawiam wszystkie czytelniczki i mam nadzieję , że wam pomogłam :)
Nie załamujcie się ... Zawsze jest jakiś sposób na zajście w ciążę nawet jeśli posiadasz kilka chorób na raz jak ja , nie wymieniłam wszystkiego bo oprócz Cukrzycy i PCO mam takżę astmę i alergię , więc nie poddawać się drogie czytelniczki i trzymam za was kciuki :)
Moje emocje: Na dzień dzisiejszy ... Wyczekuje dnia kiedy powinnam dostać miesiączkę , jednak wolę by się nie ukazała :)