X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania starając się o maluszka po 30-stce
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
starając się o maluszka po 30-stce
O mnie: mężatka, 31 lat, szczęśliwa i zakochana, uśmiechnięta i ciesząca się życiem, pragnąca wspólnie z mężem mieć dzieci
Czas starania się o dziecko: od czerwca
Moja historia: Świadomie zaczęliśmy się starać z mężem o dziecko zaraz po ślubie czyli dopiero od czerwca, więc to jeszcze bardzo krótka historia, natomiast myślimy o dzieciach już od roku mimo, że do tej pory się zabezpieczaliśmy. Teraz w końcu mamy plan zostać rodzicami i bardzo pragniemy go zrealizować. Mój mąż też już bardzo chce zostać tatusiem, widzę czasem jak przygląda się maluchom podczas spaceru, zakupów czy w Kościele i tak bardzo chciałabym go już uszczęśliwić wieścią, że my tez niedługo będziemy mieli takiego fajnego brzdąca... Zawsze jak przechodzę koło kobiety w ciąży, to myślę sobie" szczęściara, jej już się udało". Wierzę, że mi też jest to pisane :)
Moje emocje: na razie jestem jeszcze spokojna, mój mąż jest dla mnie wielkim oparciem a ponieważ tak bardzo Go kocham, to wierzę, że nam się uda :)

15 sierpnia 2014, 22:37

Dziś dopiero się zarejestrowałam... Poczytałam dziś parę mądrych porad o tym, jak zwiększyć szanse na zajście w ciąże i ... jutro biegnę kupić kwas foliowy :) Coli i kawy praktycznie nie piję, palić nie palę, odżywiam się dość zdrowo, może tylko przydałoby się przytyć ze 2 kilo, bo ciągle słyszę, ze jestem za chuda, żeby zajść w ciążę...

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2014, 22:50

16 sierpnia 2014, 17:20

Kwas foliowy kupiony, mnóstwo owoców i warzyw też, temperatura od wczoraj mierzona, więc zaczynamy :) Jestem pozytywnie nastawiona, chociaż obawiam się, że to moja praca, która przynosi mi bardzo dużą ilość stresów każdego dnia może być m.in. przyczyną, przez którą nasze starania się o dziecko mogą trochę potrwać... Może tak być, ale nie musi, wierzę, że się uda :))) Dziś dopiero 3 dzień cyklu i boli mnie brzuch z wiadomego powodu, ale jeszcze 2 dni i koniec z @. Tęsknię już bardzo za moim mężem, który jest kilkaset km od naszego domu, bo miał dłuższy o 1 tydzień urlop niż ja i jest teraz u swoich rodziców, ale na szczęście jutro już wraca :)))

17 sierpnia 2014, 09:33

Dziś wraca mój Misiek od swoich rodziców, bardzo się cieszę, bo już prawie tydzień go nie widziałam i nie przytulałam... 4 dzień cyklu czyli cd @ daje mi się już mniej we znaki, temp. odrobinę wyższa niż przez poprzednie 2 dni, więc coś nowego w moim wykresie :) Wczoraj opowiedziałam przez telefon mojemu mężowi, że zaczęłam nową taktykę na zajście w ciążę z mierzeniem temperatury i przyglądaniem się mojemu cyklowi, powiedział, że to dobry pomysł i może da nam większe szanse. Czuję, że mój Misiek tak bardzo chce mieć już dziecko, jest starszy ode mnie 4,5 roku, mi w grudniu stuknie 32 lata... Tak bardzo bym chciała jeszcze w tym roku zajść w ciążę... Jak byliśmy z moim Miśkiem już jakiś czas, to wymyśliłam sobie, że do końca tego roku wyjdę za mąż- udało się :D od czerwca jestem mężatką, czy tak samo uda nam się z zajściem w ciążę? Zobaczymy, na razie bardzo w to wierzę. Czytam pamiętniki innych dziewczyn,części się udaje i to w miarę szybko odkąd świadomie obserwują cykl, część dziewczyn ma problemy, ale mimo to jestem dobrze nastrojona.
Wczoraj spotkałam się z przyjaciółką i miło spędziłam wieczór na pogaduszkach, chociaż wciągnęłyśmy pizzę popijając ją pepsi a potem jeszcze trochę ciastek... To niedobrze dla mnie, ale myślę, że chyba świat i mój ciążowy plan się nie zawali z powodu tego wybryku ;) Idę zrobić sobie śniadanie- bardzo zdrowe i wziąć tabletkę kwasu foliowego :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 17 sierpnia 2014, 09:34

18 sierpnia 2014, 09:01

Mąż wczoraj wrócił od swoich rodziców, stęskniony i najchętniej od razu by mnie zjadł :P A tu jeszcze @, ale dziś ostatni dzień i bez niczego się poddam :)

Niestety dziś poniedziałek- znowu praca, widmo kolejnych stresów wisi nade mną od samego rana. Mój Misiek już wczoraj trochę myślał o tym co go czeka w pracy po 3 tygodniach wolnego...

Wstałam dla niego o 7:00,żeby mu zrobić kanapki do pracy i przytulić go na pocieszenie a potem znowu poszłam spać, bo pracuję w tym tygodniu od 12 do 20 - nie lubię tych popołudniowych zmian, ale moja praca wymaga spotykania się z ludźmi a oni mają czas na spotkania po swojej pracy czyli po 16 -17, zawsze im zazdroszczę takiej pracy. Mój mąż też tak pracuje i pociesza mnie, że jak zajdę w ciążę i wezmę zwolnienie a potem macierzyński, to odpocznę za wszystkie te ciężkie czasy, kiedy pracowałam do 20:00, a swego czasu nawet do 21 czy 22 w czasach, kiedy pracowało się w handlu w centrum handlowym (dobrze, ze te czasy już dawno za mną). W mojej popołudniowej zmianie najgorsze jest to, że i tak klienci zaczynają dzwonić od samego rana i że jak mam na tapecie ileś ciężkich spraw, to od rana muszę już sprawdzić pocztę firmową, więc wcale nie pracuję wtedy 8h tylko kilkanaście. Jeszcze tylko trochę, po ciąży będę szukać innej pracy w normalnych godzinach :)

19 sierpnia 2014, 08:59

Nareszcie koniec @ i możemy zacząć działać w tym cyklu :) poranna pobudka dziś była, mam nadzieję, że cykl będzie z owulacją... Odebrałam wczoraj wyniki badań, wszystko mam idealnie, mój Misiek sam wspomniał, że też sobie zrobi niedługo takie rutynowe badania, chociaż z racji jego zawodu oni i tak muszą co jakiś czas robić badania i testy sprawnościowe, więc na pewno wszystko ok. Trochę tylko ograniczyć stres w pracy i myślę, że pójdzie :)

21 sierpnia 2014, 09:19

Jak dobrze, że już czwartek. Klient już zadzwonił przed 9:00 a ja w tym tygodniu pracuje od 12:00... wrrr... tak bardzo staram się ograniczać stres, bo to jest bolączka w mojej pracy i na pewno bardzo wpływa on na mój organizm a ja przecież staram się o dziecko. Nie opłaca mi się teraz zmieniać pracy, ale tak naprawdę by mi się to przydało- jakaś spokojna praca bez ciągłych s potkań z klientami i ciągłego stresu i raportów- moje marzenie :)

Dziś temp ciągle jeszcze niska, kolejny dzień niepłodny, ale mimo to działamy i czekamy na dni płodne :) Przydałoby się trochę słońca, bo mimo mojego optymizmu dziś wstałam w jakimś gorszym nastroju, ale to chyba wiąże się głównie z moją pracą i rozgrywającymi się ostatnio trudnymi sprawami moich klientów, jeszcze parę dni i te najcięższe sprawy będą już za mną. Aby do weekendu :) Kalendarz pokazuje ,że planowane dni płodne będą od niedzieli :P

23 sierpnia 2014, 11:04

W końcu weekend! Pospałam sobie dłużej i wstałam dziś w dobrym nastroju, uzupełniłam kalendarz i po raz pierwszy zaświeciło zielone światło, że zaczęły się dni płodne. Poogarniamy zaplanowane dziś rzeczy a potem... :P hehe, czas zacząć świadome starania :)

24 sierpnia 2014, 20:42

Weekend, weekend i po weekendzie... Czas wolny od pracy zawsze szybko mija tak jak urlop, ale zrobiliśmy parę zaplanowanych rzeczy, odwiedziliśmy znajomych, pobyczyliśmy się trochę, więc weekend był udany :)

Dziś konsekwentnie odmówiłam nawet lampki wina, no bo w końcu jak staramy się o dziecko to oprócz lepszego odżywiania warto zwrócić uwagę i na tę sferę.

Kurczę, dziś rano odkryłam, że za wcześnie odkładałam termometr po zmierzeniu i odczytywałam wynik, bo wyczytałam na ulotce od termometru, że badając temp pod pachą, powinnam po pierwszym sygnale jeszcze przytrzymać trochę termometr a ja po 1 sygnale od razu odczytywałam temperaturę i tyle. Tak więc cały tydzień badania temp chyba był niechcąco trochę przekłamany, dopiero dziś wpisałam temp po odczekaniu do ostatniego sygnału - stwierdziłam, że jednak te stare termometry z rtęcią były lepsze, od razu podawały prawidłową temperaturę a tu jakieś czekanie, kombinacje... Rzadko choruję, więc rzadko też mierzę sobie temperaturę, więc się oszukałam. No cóż, resztę cyklu będę już lepiej obsługiwać ten elektroniczny sprzęt.

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia 2014, 08:09

29 sierpnia 2014, 08:23

Od kilku dni mam sajgon - tylko praca, praca a potem jeszcze załatwianie kilku zaległych spraw... Mój kalendarz w tym cyklu traktuję trochę przez palce, bo ta akcja z za wczesnym wpisywanie temp na początku cyklu mogła całkowicie zmienić obraz mojego cyklu, ale od następnego cyklu już dokładnie się za to wezmę :) W tym cyklu mój kalendarz już 2 razy zmienił mi pierwotny dzień owulacji, raz mam bardzo dobry czas współżycia, raz tylko dobry a potem żałuję, że się nie kochaliśmy absolutnie codziennie, hehe :)

Czasem łapię się na huśtawce nastrojów zamiast się wyluzować jak podpowiadają znajomi. Niechcący sama sobie robię presję na ciążę, a to niedobrze. Ale jak tu się od tych myśli uwolnić, tych, które mówią, że zajście w ciążę to łatwizna...

Od jakiś 3 dni czuję swój brzuch, jest jakiś twardszy i nie wiem czy to na zbliżającą się @ czy nie, a może to stres i tak mi się tylko wydaje. Od tych 3 dni wieczorem mam też trochę zamknięte wejście i mało śluzu, co rano się zmienia, kiedy robię pomiar- dziwne. Testu na razie nie robię, bo nie chcę się rozczarować, poczekam i poobserwuję kolejny cykl a może w tym czasie przyjdzie do mnie większa wiara i wyluzowanie :)

1 września 2014, 09:02

No i mamy wrzesień... Aura za oknem typowo jesienna, chociaż weekend u nas był super- ciepły i słoneczny :) W najbliższy weekend panieński kuzynki, więc będzie wesoło, mam tylko nadzieję, że @ przyjdzie zgodnie z kalendarzem w następny poniedziałek już po imprezie :)

A tymczasem trzeba przeżyć kolejny tydzień pracy, w tym tygodniu zmiana popołudniowa do 20:00... Niby nie pracuję w handlu, ale godziny pracy mamy równie straszne. Ale pocieszam się, że po ciąży na pewno już nie wrócę do tej pracy, bo będzie niemożliwością bycie mamą i żoną w takim systemie pracy... Tak więc działamy dalej :)

3 września 2014, 08:38

W piątek rano zrobię test, bo w sobotę jadę do Poznania do kuzynki na panieński i wolę wiedzieć, czy mogę jeszcze wypić z 1 czy 2 drinki czy już nie. Mąż mówi, że nie mogąc wypić ani drinka i tak byłabym najszczęśliwszą (poza przyszłą panną młodą) dziewczyna na tej imprezie i ma rację :)

Od kilku dni czuję brzuch, od wczoraj to już mam takie bóle przedokresowe, ale w sumie wg mojego 26-dniowego cyklu @ powinna przyjść w najbliższy poniedziałek, więc może to dlatego. Czytałam krótki pamiętnik jednej dziewczyny, która miała podobnie a potem wspaniały wpis "ciąża rozpoczęta" i aż mnie to bardzo ucieszyło, chociaż wiem, że wcale nie muszę mieć tak samo. Temperatura na razie się utrzymuje, więc mam nadzieję, ale nie jestem zdesperowana- co będzie to będzie :)

8 września 2014, 07:53

Weekend w Poznaniu zakończony - na panieńskim było super, wytańczyłam się na maxa :) Oczywiście pilnowałam się z alkoholem, prawie nic nie piłam a trzeźwa bawiłam się w klubie fantastycznie, bo miałam bardzo dobry nastrój.

Dziś 26 dzień cyklu czyli teoretycznie powinnam dziś dostać @ chociaż czasem mam odchylenie 1-2 dni. Robiłam w sobotę rano test i niestety negatywny. Kalendarz pokazuje , że za wcześnie na test, powinnam go zrobić dopiero na dniach, ale wolałam przed imprezą w razie co wiedzieć, że jestem w ciąży. No cóż, jest jeszcze malutka szansa na ten cykl, chociaż nastawiam się już na obserwację i działanie w kolejnym, po pierwszym świadomym cyklu jestem już bogatsza w wiedzę na temat swojego cyklu i objawów owulacji, bo nigdy wcześniej się tym tak mocno nie interesowałam.

No dobra, czas przygotowywać się do pracy, w tym tygodniu lepsza zmiana- 10-18 :)

14 września 2014, 08:23

Z nadzieją uzupełniam dane w 2 cyklu na Ovu, dziś jest dopiero 1 dzień po @, ale już dostałam zielone światło, że dni płodne się zaczęły a tu męża nie ma, bo dziś rano poszedł do pracy na całą dobę... No cóż, jutro go dopadnę :P

Rozważam zapisanie się na jogę, bo mam kartę sportową z pracy i tylko kwestia decyzji gdzie i na którą godz. się zapisać. No i przydałoby się trochę motywacji do systematyki, ale zmniejszenie stresu, które ma podobno dawać joga przekonuje mnie już prawie w 100%, że jest to dla mnie bardzo dobre rozwiązanie przy tym poziomie stresu, którego doświadczam. Tak więc dzisiaj szukam zajęć z jogi dla mnie- status: początkująca.

30 września 2014, 08:45

Nawet się nie obejrzałam, a tu zleciał prawie cały cykl - dziś 22dc czyli do końca normalnego mojego cyklu zostały 4 dni, temp niby jedna z najwyższych, ale podskórnie czuję zbliżającą się @, więc raczej nic z tego, chociaż cykl pod kątem współżycia niezły ;)

Byłam ostatnio na poradzie u ginekologa, co możemy jeszcze z mężem zrobić, żeby szybciej zajść w ciążę, bo jesteśmy zdrowi, lepiej się odżywiamy, zażywamy ruchu, regularnie współżyjemy, a tu nic... Pani doktor od razu zapytała o stres i właśnie- tu cały czas nic się nie zmieniło, mamy bardzo stresujące nasze prace, więc tak jak podejrzewałam tu może być "pies pogrzebany" jak to się mówi. Ale dostałam przy okazji dodatkowe skierowanie na badanie krwi celem sprawdzenia, czy miałam w dzieciństwie różyczkę, bo nikt nie pamięta oraz na poziom tarczycy itp. Jak wszystko wyjdzie dobrze, to jej rada i podpowiedzi to unikać stresu (niezbyt łatwe), brać wolne 2-3 dni jak zbliża się owulacja (już szybciej) no i regularnie współżyć (bez problemu ;) )

W weekend byłam w Poznaniu na weselu (ostatnie w tym roku), w piątek oczywiście test, czy mogę powznosić toasty no i mogłam ;) Wybawiłam się, wytańczyłam, zrelaksowałam, no i miałam poniedziałek dodatkowo wolny, więc miałam labę ;) Ale podświadomie oczywiście liczyłam, że wyjdzie pozytyw a brak alko na weselu wcale by mi nie przeszkadzał ;) No cóż, działamy dalej, nie poddamy się :)