X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki Tęsknię za Tobą, choć nigdy Cię nie miałam
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Tęsknię za Tobą, choć nigdy Cię nie miałam
O mnie: 26 lat, mąż 29, razem od 8 lat Wspólna firma, dom, dwa koty.
Czas starania się o dziecko: 5 lat
Moja historia: Jajniki w obrazie USG wskazują na PCO Wszystkie badania wychodzą wręcz idealnie, brak diagnozy.. Mąż przebadany, zdrowy. Lekarze rozkładają ręce.
Moje emocje: Roztrzęsienie, rozpacz, raz motywacja, raz jej brak, frustracja

28 marca, 16:21

Zaczęłam cykl z clo, 3-7dc. Nie podchodzę już do tego optymistycznie. Serduszkowanie do 14dc. 15dc test owulacyjny wychodzi mega pozytywny. Na monitoring w tym cyklu nie miałam czasu. 16 dc dosłownie leje się ze mnie śluz, nigdy takiego nie miałam (płodny).. dziś rano wzięłam też duphaston, takie zalecenie.. teraz trochę żałuję. Mąż jest w nie najlepszej formie, ja też. Stosunek będzie 'wymuszony' albo w ogóle go nie będzie. Nie umiem już robić tego normalnie. Tylko 'na potrzeby' dziecka, którego od lat nie ma. Za 13 dni czeka mnie kolejne rozczarowanie.
Cholernie boli mnie prawy jajnik, ledwo siedzę, ból promieniuje na pachwinę i nogę. Mam dosyć.
Moje dziecko, którego nie ma - jutro jedziemy do babci na Mazury, na święta. Oprócz nas czekają też na Ciebie dziadkowie, pradziadkowie, ciocie, wujkowie, kuzyni. Czemu nie chcesz się pojawić?
Nie wiem czy już mi pada psychika czy o co chodzi, ale mam wrażenie, że już tylko ja walczę o ciążę. Lekarze rozłożyli ręce, bo wszelkie badania wzorowe.

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia, 23:12

29 marca, 01:05

1 w nocy, nie mogę spać, nie mogę zrobić też nic innego. Jutro wyjazd. Nie jestem spakowana, nic nie jest przygotowane. Nie mam siły. Ból jajnika ustąpił krótko po serduszkowaniu.
Myślałam (i długo się łudziłam), że ten cykl sobie odpuszczam i ogólnie odpuszczam. Jednak mózg staraczki nie śpi (dosłownie). Cała jestem zafiksowana na tym punkcie. Chciałabym zasnąć i obudzić się za dwa tygodnie i dowiedzieć się, że jestem w ciąży..

29 marca, 10:16

I... Jest skok temperatury!
Cieszę się, że udało mi się trochę przespać, nawet nie tak trochę, bo 5 godzin. Obudziłam się jakaś 'rozpalona', miałam wrażenie, że mam gorączkę.
Dostałam dziś dziwnego wiatru w żagle, wstanie z łóżka nie było tak ciężkie, trochę ogarnęłam kuchnię przed pracą, spakować się nadal nie spakowałam. Na całe szczęście kończę dziś wcześniej pracę i na całe szczęście zależy to ode mnie.
Mam trochę roboty.. jest koniec miesiąca, wystawianie faktur etc.
Towarzyszy mi dziwne uczucie w jajnikach i macicy, nie umiem go określić, nigdy takiego (raczej) nie czułam. Niczego sobie staram się nie wkręcać. To są jakby motylki, w każdym razie jest to miłe uczucie, porównałabym je do delikatnego masażu tylko że od wewnątrz.
Za to bardzo boli mnie głowa, to pewnie przez pogodę, było zimno, deszczowo, dzisiaj przepiękna, słoneczna pogoda i 20 stopni! Totalne przesilenie.

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 marca, 10:22

30 marca, 00:52

Dojechaliśmy do mojego domu rodzinnego. Czuję się cudownie, tęskniłam za wszystkimi.
Ale znowu nie mogę spać, a czuję zmęczenie.
Dziwne uczucie na dole nie ustąpiło, ale nie przeszkadza mi to, to nie jest ból. Bolą mnie piersi, ale to zapewne sprawka duphastonu.
Mam nadzieję, że uda mi się mierzyć regularnie temperaturę, co w takich okolicznościach jest trochę utrudnione..
Jestem dziwnie spokojna. Może mazurskie powietrze tak działa albo rodzinny dom.
Lekko denerwuje mnie tylko chrapanie męża hihi.

7 kwietnia, 00:14

Jestem totalnie załamana wykresem.. taki dziwak nigdy mi się nie trafił.
Czuję się dobrze (fizycznie) poza bólami krzyża, piersi, sutków, biegunką. No, trochę tego by się nazbierało. Nadchodzi wybuchowy okres.
Bóle miesiączkowe mam w sumie od Świąt.. a to jeszcze nie czas na małpę.
Kolejny cykl stracony, nawet już ich nie liczę i nie liczę już na nic.
W święta oczywiście milion pytań kiedy dziecko. Nadal nie znam odpowiedzi na to pytanie, moi drodzy. Chyba nigdy, po prostu.
Z plusów - schudłam. A mąż dziś zauważył, że powiększyły mi się piersi i stwierdził, że baaardzo mu się podoba. A to drań haha, zawsze mówił, że uwielbia takie, jakie miałam. Ale to fakt, takich nigdy nie miałam. A woda nigdzie indziej mi się nie zebrała, więc czy to możliwe, że w piersiach tylko?
Psychicznie czuję się super, jak nigdy w sumie. I czuję się sexi!

Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia, 00:18

9 kwietnia, 23:12

Eh.. czekam na małpę, która powinna pojawić się jutro. Nie powinna, a pojawi, bo cykle regularne. Dziwi mnie, że nie czuje, że nadchodzi. Zawsze kilka dni przed miałam symptomy. Ale nie łudzę się.. wiem, że przyjdzie. No chyba, że się spóźni to strasznie się wkurzę, że clo zamiast mi pomóc to nie pomógł ani z owulacją a na dodatek rozregulował cykl.
Zawsze pod koniec cyklu mówię, że odpuszczam już starania.. tak jest i tym razem. Ale boję się to zrobić. Dzisiaj miałam dziwny sen z pradziadkiem (który nie żyje 20 lat). Trzymał malutkie dziecko na rękach i powiedział, że nigdy tego nie doświadczę, a on nie może mi pomóc i mu przykro.
Więc może faktycznie nie jest mi to pisane. Mi..
Ryczeć mi się chcę. Kocham mojego męża nad życie, znamy się 10 lat. Jest najbliższą mi osobą, przyjacielem, powiernikiem, kochankiem, jest dla mnie wszystkim. Mam głupie myśli, żeby go zostawić, żeby mógł zbudować rodzinę z kobietą, która będzie mogła dać mu dzieci. Ja nie mogę, nie umiem wykonać tej podstawowej rzeczy. Boję się, że tak to się skończy.
Rozpoczął mi się epizod depresyjny, takie myśli będą się nasilały.. chodzę do psychoterapeuty.
Widzę, jak on chce dziecka. Sam wypytuje już teraz kiedy testuję, zauważa objawy, których ja nie zauważam. Jeszcze uroi sobie moją ciążę..
Nienawidzę siebie.

14 kwietnia, 01:07

Kolejny cykl zakończony wczoraj. Oczywiście nie ciążą. Najgorzej, że pod koniec cyklu trafił mi się jakiś pechowy test, który pokazał dwie kreski. Nie umiem opisać tego, co wtedy czułam. Następnego dnia zrobiłam kolejny - negatywny i kolejny - również negatywny. A wieczorem już plamienia i dzisiaj okres rozkręcił się na maxa. Co dziwne w ogóle nie czuję, że go mam, nic mnie nie boli, jestem jedynie drażliwa. Ale żadnych bóli, skurczy. Chociaż tyle dobrego.
W ten weekend miałam odpocząć, niestety się nie da. Pół soboty w pracy, potem w garach, bo przyjechał mój brat. Dopiero teraz się położyłam (od 6 na nogach), jutro a raczej już dzisiaj też nie odpocznę, bo obiecałam pomóc koleżance w ogrodzie i zejdzie cały dzień.. Nie mam czasu dla siebie, dla swoich pasji, tak bardzo chciałabym przeczytać książkę, ale zwyczajnie nie mam czasu. Sama jestem sobie winna trochę, bo wolę robić coś niż myśleć. Myśleć czy kiedykolwiek uda mi się zostać mamą. Chwilę podelektuję się leżeniem. Czuję, jak moje ciało tego potrzebowało. I na pewno szybko odlecę.
Ten cykl znowu na clo. Ale już wiem, że nic z tego. Nie mam już w sobie wiary.
Invitro nie dość, że na ten moment jest poza moim zasięgiem finansowym (sama procedura to pikuś, ale wszystkie leki i badania przed).
Poza tym teściowie nigdy nie zaakceptowaliby 'takiego' dziecka. W rodzinie męża jest sporo osób, które nie mają dzieci z powodu niepłodności.
Myślę, że w naszej sytuacji to on jest winien. Zdałam sobie sprawę, że ostatnio badania robił dwa lata temu. Wtedy było ok, ale w grudniu 2022r. była ciąża biochemiczna. Bez żadnych stymulacji i innych.
On prowadzi dziwny tryb życia.. ma też gdzieś dietę i sporo przytył. Zamiast zdrowego obiadu woli zjeść chipsy..
Ma skierowanie na cito do poradni leczenia niepłodności, ale nie spieszy mu się, żeby w ogóle się zapisać.. szkoda mi słów. Jest mi bardzo przykro. A go chyba boli ego.

15 kwietnia, 14:38

Jestem nienormalna.
Miałam odpuścić i mieć to gdzieś. Ale..
Dziś 3 dzień cyklu i przyjęte dwie tabletki clo, zakupione testy owulacyjne, jestem umówiona na monitoring. Na dniach robimy kolejne badania.
Dzisiaj dopiero odebrałam wyniki testosteronu z 7dpo, przekroczony i to za dużo.. Więc już wiem jaką diagnozę w maju usłyszę od lekarza.. PCO lub PCOS.
Nie wiem jak z wzorowych wyników wydarzyło się coś takiego. Dobrze, że IO nie mam.
Więc procedurę pobierania krwi miliony razy zaczynamy od nowa..
Dieta ani styl życia mi się nie zmienił, no może mniej odpoczywam. Cały czas suplementacja.
Poza tym opakowaniem clo mam do odbioru w aptece jeszcze jedno, które już naprawdę będzie ostatnie.
Mój ginekolog nie chce podjąć się ze mną w ogóle jakiejkolwiek współpracy w kwestii niepłodności dopóki nie będę ważyć 50 kg..
Po duphastonie dziwne mam te okresy.. po pierwszym razie był krwotok i potop, teraz lekkie krwawienia/plamienia przez 3/4dni.
I moje samopoczucie jest w sumie najlepsze w trakcie okresu.
Ah, zmieniłam też termomet i sposób mierzenia. Do tej pory mierzyłam w ustach, od tego cyklu w pochwie.
Kontynuuję sobie wykres papierowy ze starym termometrem i mierzeniem w buzi, zobaczę, czy się pokrywa.

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 kwietnia, 14:41

16 kwietnia, 21:58

Dzisiaj mam niesamowity przypływ energii.. w sumie od rana nie usiadłam (poza jazdą samochodem). Wywiozłam puszki dla kotów, które mi zalegały do fundacji.
Czuję się uskrzydlona.
I chyba wiem czemu.. wiem, że to nasz przedostatni cykl starań. Nie łudzę się, że się uda, bo nie udawało się już tyle razy. Poza tym do ciąży potrzebny jest seks, którego nie uprawiamy już za często. Te starania zabiły całą namiętność, spontaniczność, myślę, że też Nas.
No i skoro wiem, że to przedostatni cykl starań to też wiem, że w końcu będę wolna. Wolna od czekania na owulację, brania mnóstwa leków, wolna od lelarzy, wolna od testów owulacyjnych, monitoringów, wolna od nerwów, płaczu, wolna od rozczarowań, gdy znowu pojawi się okres.
Póki co drugi dzień clo, sumplementy tak jak zawsze.
Nadal tu będę, nadal będę prowadzić wykres (bo to mogą mi też śledzić organizm), ale będę tu w innym celu - 'niestaraczki'.