Od początku cyklu zawsze jest ok... a później przychodzi owulacja i oczekiwanie.
Do tej pory zakończone rozczarowaniem.
Boję się jutra - że temperatura spadnie. Jeszcze bardziej obawiam się wtorku, że ta małpa przyjdzie.
Najgorsze te wieczory, gdy człowiek ma za dużo czasu na myślenie i analizowanie..
_______________________________
księżyc hak
gwoździe gwiazd
przytrzymują niebo
co na głowę chce mi spaść
10 dpo
Beta <1,2
Progesteron 5,92
Sama nie wiem co robić, oprócz walki oczywiście... Czy szukać "już" pomocy u ginekologa, czy przebadać też drugą stronę...
Dlaczego te cykle muszą trwać tak długo???
Nie wiem jak opisać mój stan- czuję się, że poniosłam po raz kolejny porażkę. A on co? Poszedł grać w piłkę i udaje, że nic się nie stało. A ja leżę, opadam z sił. Staram się być twarda, wmawiać że to po prostu niefart...ale gdzie tu sprawiedliwość?
Dlaczego jedni rodzą czworo dzieci co roku, chodź o siebie nie dbają, a inni starają się, pragną i nic nie wychodzi? Nie rozumiem w czym tkwi tajemnica.
Kiedyś miałam sytuację w pracy...kobieta poprosiła o test ciążowy, dodając, ze jak będzie pozytywny to ona się załamie i nie wie co zrobi...bo chce mieć dzieci, ale nie teraz bo się jeszcze nie wyszumiała...
Może po prostu trzeba przestać chcieć???

Statystycznie do roku starań 80% par zachodzi w ciążę! Więc trzymam kciuki!