Słaba jakość komórek jajowych? To nie wyrok.

Poznaj autorski program poprawy jakości komórek dla pacjentek przed leczeniem in vitro, z niską rezerwą jajnikową i słabą odpowiedzią na stymulację hormonalną.
X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania Tofuszka chciałaby brzuszka
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Tofuszka chciałaby brzuszka
O mnie: Mam 28 lat i wspaniałego męża. Uwielbiam rowerowe przejażdżki, spacery po lesie, grać na gitarze i malować figurki do gier planszowych
Czas starania się o dziecko: Od lutego/marca 2025
Moja historia: Postanowiłam szerzej i mniej chaotycznie pisać na blogu mimo że te odeszły dawno do lamusa (ej, a fora to nie?). Zapraszam https://chcebrzuszka.blogspot.com/ Pamiętnik i forum będzie nadal dla mnie głównym miejscem publikacji, ale takiej na już, na szybko. Dlatego to tak chaotycznie wygląda. Na blogu to będzie poukładane. Zaczęliśmy starać się o dziecko (pierwsze) w lutym/marcu 2025. Po pierwszym pół roku starań okazało się że prawdopodobnie nie miałam owulacji - moje ciało przez około 8 miesięcy wracało do normy po odstawieniu antykoncepcji hormonalnej. Owulacja wróciła z ogromną siłą - oczywiście myślałam że to ciąża. Po trzech cyklach jednak organizm się uspokoił i PMS już nie jest tak dokuczliwy. Nieco ponad rok od rozpoczęcia starań zrobiłam serię badań - wyszło że mam przeciwciała chlamydii, ale na szczęście brak aktywnej choroby (pewnie infekcja sprzed lat). Do ginekologa trafiłam zaraz po owulacji w kwietniu 2026. Dowiedziałam się, że mam małe ciałko żółte i cienkie endometrium. Zalecenia: dieta o niskim IG, obniżenie TSH (niedoczynność tarczycy), więcej folianów, suplement (ovosicare) oraz estradiol i duphaston. Doktor powiedziała, że jest dobrej myśli - i być może już w 3 cykle wrócę z dwiema kreskami. Oczywiście 3 cykle minęły a dwóch kresek brak. Zrobiłam Sono-hsg w lipcu 2026, drożność ok. Wg zaleceń ginekolog - zgłosić się do kliniki niepłodności, jeśli ciąży nie będzie w ciągu trzech cykli od HSG. Osobiście postanowiłam zgłosić się do dietetyczki płodnościowej. Odstawiłam alkohol i wdrożyłam więcej suplementów.
Moje emocje: Zmienne. Obecnie zmęczenie, rezygnacja i frustracja - szczególnie w drugiej połowie cyklu.

24 kwietnia, 12:17

Ach no i jeszcze nadwaga... Podczas starań przytyłam zamiast zrzucić nadmiar wagi. Niby nie widać, ale ciało wie. A więc trzeba więcej ruchu no i lepszej diety. Dzisiaj jestem w rozjazdach cały dzień więc nie będzie łatwo (szczególnie w kwestii jedzenia), ale postaram się.

EDIT po 22
nie poszło dobrze. Jednak dzień w pociągu nie sprzyja zdrowemu odżywianiu - i tak skończyło się na bułkach i jogurtach

W tym cyklu szansa na ciążę jest znikoma (musieliśmy wcześnie wstrzymać próby), ale kurczaki, nie mam pojęcia kiedy miałam owulację.. większość czasu byłam lekko podziębiona (z resztą nadal jestem), więc bbt nie brałam pod uwagę, ale śluz w żadnym momencie nie wydawał mi się typowo płodny, tylko raczej lekko płodny - jakieś 5-7 dni temu. Piersi zaczęły być wrażliwe super szybko, szczególnie sutki, teraz jestem super wrażliwa emocjonalnie - wzruszam się na byle uroczą rzecz czy myśl. Do wczoraj byłam przekonana że jestem jeszcze przed owulacją, a tu na USG wyszło że owulacja zdecydowanie była - z prawego jajnika. Szkoda że nie zapytałam czy jest w stanie powiedzieć chociaż orientacyjnie ile dni temu XD no ale cóż.. w kalendarzu zobaczyłam sobie owu na początek tego tygodnia, bo apka sugerowała że jeszcze jestem przed. A to w sumie wiele wyjaśnia! Może zawsze za późno zaczynaliśmy starania?

Wiadomość wyedytowana przez autora 24 kwietnia, 22:41

25 kwietnia, 22:40

Ach ten PMS... Od rana bolała mnie głowa tępym bólem, przestała jak posiedziałam z 2h na tarasie. Cały poranek przeleżałam i o mało nie zrobiłam mężowi awantury kiedy mi powiedział że w sklepie nie ma tiki taków i kasztanków. Ale przywiózł Michałki. Więc dostał tylko upomnienie że kupił ich za dużo i zjem wszystkie a potem mam problem chudnąć XD

Cóż, wypiłam kawę i wymoczyłam stópki w gorącej wodzie żeby pozbyć się bólu głowy i dało radę. A potem wspólne leniuszkowanie przy serialu i tak to dzień zleciał. A mieliśmy iść do parku linowego lub chociaż na rowery. Ale ani on ani ja nie czuliśmy się najlepiej. Ja wciąż walczę z lekkim bólem gardła więc może to lepiej..

No nic, czas spać

30 kwietnia, 14:40

No dobra, coś krótki ten cykl, ale PMS intensywny. Spodziewałam się że jeszcze z 5 dni potrwa. Ból piersi zaczyna trochę spadać. Z dwa dni temu był pik, jedyne co miałam ochotę zrobić to odciąć sobie cycki. Dziś leciuuutkie plamienie, raczej nie implantacyjne bo musiałoby być dzisiaj 14-15dpo żeby ciąża była możliwa. No ale temperatura nie spadła póki co, więc zobaczymy. Jak do soboty nie będzie pełnej miesiączki to zatestuję.

Edit: wieczorem skurcze w podbrzuszu. Czas wyłączyć brajana
f63d863d256d2f06cec2588aa6018ec7.png

Wiadomość wyedytowana przez autora 1 maja, 07:46

4 maja, 18:39

Nowy cykl, nowa szansa. 4dc, miesiączka dobiega końca a ja rozkminiam kiedy mam okno płodne.. zwykle miałam cykle 31-36 dni, ale znowu się rozjechało. Może przez to że estradiol zaczęłam brać w drugiej połowie poprzedniego cyklu?

W tym cyklu zaczynam jednak brać Duphaston od dnia 15 do 26. Dr Gepetto (GPT) twierdzi że przy tym że potrafię mieć owulkę 18dc (a nawet później) to branie duphastonu na sztywno od 15dc może taką owulkę przyhamować. Mam nadzieję że tak nie będzie. W każdym razie, chyba okno płodne liczyć od 8dc? 🧐

Dostałam też ostatnio skierowanie na HSG, chciałam to zrobić w tym cyklu, ale nie spodziewałam się że poprzedni będzie trwał 26 dni, ech. Przynajmniej teraz z duphastonem będzie wiadomo ile cykl potrwa. Trzeba tylko zadzwonić. Jak ja tego nie lubię 🥲

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja, 19:46

7 maja, 13:40

Śnił mi się dzisiaj pozytywny test ciążowy. Tego jeszcze nie było, oby to był dobry znak ❤️

4 sierpnia, 18:08

Zapomniałam o tym miejscu, czas zaktualizować.
Ostatnio zrobiłam badania 7dpo:
Progesteron 9,96 (wg labu zalecana dla lutealnej jest 4,11 - 14,5)
Ferrytyna 41,0
Żelazo 155,0
D3 44,4
Estradiol 190
Kwas foliowy 27,4
Cholesterol całkowity 159
HDL 56 mg/dl
Nie-HDL 103 mg/dl
LDL 87,50 mg/dl
Trójglicerydy 82 mg/dl

Więc mamy niezłą poprawę. D3 i ferrytyna 3 miesiące wcześniej wynosiły koło 22-24 jednostek. Progesteron 2 cykle temu 9dpo był jakiś śmieszny typu 3j.

Od czerwca co chwilę coś kombinuję z suplami. Myślę że NAC i CoQ10 pomogły z jakością komórek dzięki czemu progesteron jest bardziej w normie. Wiadomo, że chciałoby się wyższy prog, ale i tak już jest nieźle.

Jutro ostatzni dzień na duphastonie w tym cyklu. Dziś 11dpo i test biały, nie mam już nadziei na ten cykl... A miałam w tym cyklu sono-hsg. Oba jajowody drożne, dowiedziałam się że prawy jajowód jest wyjątkowo długi. Chyba spoko, choć nie wiem czy przez to może nie będzie się przedłużać implantacja(?)

W czwartek powtórzę test i jak będzie negatywny to szukam dietetyka płodnościowego, bo czuję się ostatnio bezsilna. Zaczęłam też ponad 2 tygodnie temu zmawiać nowennę pompejańską. Nie jest łatwo ale daje mi trochę spokoju, nadziei i zajętej głowy w ciągu dnia.

EDIT: no i jeszcze waga. Więcej się ruszam, mam wrażenie że NAC obniżyło mi apetyt więc mniej też jem. Od początku czerwca zeszło mi 3kg, może trochę więcej bo nie pamiętam ile dokładnie ważyłam. Jestem ciekawa ile będzie na wadze na początku cyklu, bo jednak wtedy waga jest najniższa i w sumie powinno się porównywać wagę względem momentu cyklu, a nie np miesiąca. Chciałabym na początek zrzucić 7kg, żeby wrócić do wagi sprzed początku starań (ze względu tego jak nam się z mężem życie potoczyło przeszłam do siedzącego trybu życia w 2025r. i w tamtym roku przytyłam).
Z aktywności to jeżdżę na rowerze, czasami robię coś godzinami w ogródku, czasami się przespaceruję. Próbuję się zmusić do wyjścia na siłownię, mam niedaleko małą siłkę, problem w tym, że nie przepadam za klimatem siłowni. Ale wiem, że jak już raz pójdę to potem będę chodzić regularnie, już kiedyś tak ze mną było. Z resztą przydałoby się wzmocnić mięśnie przed ciążą po tym jak się zaniedbałam...

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia, 19:50

9 sierpnia, 15:17

Zero zdziwienia. Test był negatywny. Dziś start małpy po odstawieniu duphastonu kilka dni temu.

Byłam na festiwalu i głowa trochę odpoczęła. W międzyczasie wybraliśmy dietetyczkę płodnościową, planujemy wybrać 3 miesięczną współpracę. Mam nadzieję że będą tego efekty.

EDIT
Dzisiaj minął dwudziesty pierwszy dzień nowenny pompejańskiej. W życiu się tyle nie modliłam ani nawet nie myślałam że tyle dam radę. Za kilka dni będzie połowa drogi w tej modlitwie za mną. Bywały cięższe dni, ale da się to robić "w tle" - czy to podczas spaceru, malowania, czy nawet gotowania i sprzątania.

Pod koniec zeszłego cyklu (i jeszcze wcześniejszego też) byłam bardzo podłamana, bo wierzyłam, że tym razem się uda. Myślałam, że będę mogła zakomunikować tacie w jego urodziny, że zostanie dziadkiem, no ale nie mogę.. Wcześniej myślałam, że będę mogła mojej przyjaciółce powiedzieć, że będzie tak jakby matką chrzestną, bo dzidzia zrobiona w dniu jej ślubu. Też nie pykło. Tak naprawdę nieważna jest dla mnie okazja, ale wyobrażam sobie nie raz takie momenty. W tym cyklu dowiem się gdzieś na przełomie sierpnia i września. Po drodze mamy wakacje na żaglach ze znajomymi - będzie niemal zero prywatności, a z dużym prawdopodobieństwem akurat wtedy przypadną dni płodne, więc będzie kombinowane żeby trochę tej prywatności zdobyć. Choć mąż pewnie nie miałby oporów i wstydu zatrząść jachtem gdy inni śpią xD Jeju tak bardzo nie chciałam miesiączki podczas rejsu, a teraz nie wiem co gorsze haha

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 sierpnia, 23:03