Na to, że nie mogę zajść w ciążę i urodzić dziecka. Mam niekiedy ochotę coś rozpier… z nerwów, a czasem towarzyszy mi głównie smutek, żal i bezsilność. Taka huśtawka nastrojów. Jak ja mam tego wszystkiego dość. Brak sił, wiary, nadziei i persepktyw, że będzie lepiej. Życie ucieka mi przez palce, a ja dalej w miejscu stoję.
To nie jest to, o czym marzyłam, nie tak miało być!!!
Dopiero co wróciłam z uczelni, nie mam sił, jestem tak zabiegana że nawet nie mam czasu wypić herbaty:(
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 października 2013, 14:15
Staranka są spontaniczne, wesołe… poprzedzone rozmową o dziecku i również rozmową zakończone… Siedzimy sobie z moim M i zastanawiamy się czy nasionka lecą w dobrym kierunku… a jeśli coś zakiełkowało to czy może podwójnie… potrójnie… hehe… śmiejemy się przy tym i tulimy… słodko…

Mężczyzna mój ma etap wymyślania imion jakie chciałby nadać synowi (jeśli bociek przyśle córcie to ja wybieram)… stwierdzenie WYMYŚLANIE jest tu jak najbardziej trafne… Niektórymi imionami psa bym nie nazwała a co dopiero dziecko… ale milczę i słucham… Serce mi się cieszy jak widzę go takiego zaabsorbowanego całym tym fasolkowym przedsięwzięciem:)



Jestem zazdrosna… wczoraj na zakupach zapatrzyłam sie na śliczną dziewczynę… w ślicznych ciążowych ciuszkach… z dumnie niesionym brzuszkiem przed sobą… I tak stałam chyba z 5 minut jak zahipnotyzowana aż poczułam jak mnie zjada od środka zazdrość… Dlaczego nie JA? no DLACZEGO?
W Weekend przychodzą znajomi na imprezę… kupię sobie jakieś drogie wino i się najzwyczajniej upije… a co!
Aaaaa pełna optymizmu


ZAKUPY!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 października 2013, 08:16
Dobra pomarudziłam, wystarczy.
Miłego tygodnia:)

A teraz napisze kilka przykładów które przydadzą się do zajścia w ciąże :
- Przyjrzyj się temu, co jesz. Śmieci won. Można żyć bez hot dogów, pit, knysz, hamburgerów, coca-coli (zwłaszcza tej light, zero procent czy coś tam, gdzie środkiem słodzącym jest aspartam). Nie chodzi o to, żeby od dzisiaj wpieprzać wyłącznie jarzynki, ale należy przemyśleć to, co się je.
-Witaminki. Zacznij przyjmować kwas foliowy. Jeśli starasz się o dziecko, nie jesteś w stanie przewidzieć, czy ten cykl, to jest właśnie ten, że już. Kwas foliowy warto więc brać na wszelki wypadek. Od początku wspomoże kształtowanie się cewy nerwowej (a wady, jak wykazano, mogą wynikać z niedoboru kwasu foliowego), a i pomoże w zajściu w ciążę (ponoć też ma takie działanie). Można, choć niekoniecznie trzeba, przyjmować suplementy diety dla kobiet w ciąży i tych, które w ciążę starają się zajść (na rynku cała masa). Trzeba jednak powiedzieć, że najważniejsze jest racjonalne odżywianie. Witaminki pochłaniane na tony nie pomogą, kiedy żłopiemy alkohol na hektolitry przy okazji zażerając się pizzą. Dlaczego? Bo przyswajalność witamin syntetycznych jest o wiele mniejsza niż tych pochodzących z naturalnego żarełka. Niestety.
-Uprawiaj sport. Och nie, nie wyczynowo. Ruch jest jednakowoż wskazany ale taki na miarę naszych możliwości. Dobra kondycja fizyczna przyda się w okresie ciąży, oj przyda. Po porodzie też się przyda. Wiem, co mówię. Jestem fanką serwowania sobie regularnego wysiłku fizycznego, bo sama widzę, jak dobrze mi on robi. Pomijam już fakt, że mogłam wreszcie zrzucić (no, jeszcze nie całkiem, ale…) , ale tu chodzi też o dotlenienie mózgu, rozładowanie negatywnych emocji i szlifowanie charakteru. Boskie!
Coś polecam? Cóż, mam totalnego świra na punkcie pływania, dlatego polecam przede wszystkim to. Zwłaszcza że pływanie dobrze robi, kiedy już się jest w ciąży (o ile nie ma przeciwwskazań lekarskich, oczywiście). Znakomitym sposobem rozruszania organizmu jest poranny albo wieczorny jogging. Twój pies będzie ci wdzięczny
Coś jeszcze? Och, robiące furorę nordic walking. A jazda na rowerze? Jest super, ale w ciąży polecana nie jest z racji dużego prawdopodobieństwa urazu. Tak samo jazda konna. Warto, naprawdę warto wygospodarować te 20 minut codziennie, żeby się nieco rozruszać. Zobaczysz, jak przyda ci się podczas spacerów z wózkiem 
-Uwaga hardcore – zerwij z nałogami. No, to boli, boli, ale rzuć palenie. Jeśli masz zwyczaj wychylać wieczorem drinka lub lampkę wina (rym-cym-cym), to zaprzestań. Udowodniono, że alkohol utrudnia poczęcie (nie wiem jak, ale tak). Ogranicz picie kawy. Life is brutal, wiem, wiem.
-Kontakt z chemikaliami. Zwróć uwagę na to, z czym stykasz się w życiu codziennym. Może pracujesz w miejscu, które z natury rzeczy naraża cię na kontakt z czymś niebezpiecznym (laboratorium?). Nikt nie mówi, żeby rzucać pracę, nie w tych czasach, ale po prostu pomyśl o zastosowaniu jakichś środków bezpieczeństwa. Może kontakt z substancjami można ograniczyć? Trzeba też wiedzieć, że zgodnie z prawem pracy pracodawca ma obowiązek przesunąć ciężarną pracownicę na inne stanowisko, takie, gdzie nie byłaby narażona na kontakt ze szkodliwymi chemikaliami.
-Obserwuj swój organizm. Wbrew pozorom znakomitym sposobem na zajście w ciążę jest… naturalna metoda planowania poczęć. Dziesięć lat się w to bawiłam, twierdzę więc, że mniej więcej ogarniam temat. Jako metoda antykoncepcyjna w moim przypadku nie sprawdziła się wcale, ale super jest przy rozpoznaniu, kiedy ma się owulację. Można się naprawdę wiele o sobie dowiedzieć. No i zaoszczędza sporo wysiłku
-Wyluzuj. Nie spinaj się, odpuść, nie myśl obsesyjnie o ciąży. Nie kupuj hurtowo testów ciążowych. Znajdź sobie fajne hobby. Zbytnie skoncentrowanie na ewentualnym zapłodnieniu wbrew pozorom bardziej przeszkadza, niż pomaga. Wiele innych kobiet zaszło w ciążę po latach starań dopiero wtedy, kiedy pomyślały, że pieprzą ten cały biznes, co ma być, to będzie, widocznie ma tak być, że dzieci mieć nie będą. Człowiek skupiał się na czymś innym i wtedy hops! Ciąża!
-Aby zwiększyć prawdopodobieństwo poczęcia, najlepiej kochać się na dwa dni przed oraz w dniu jajeczkowania. To ważne, ponieważ plemniki twojego partnera przeżyją w drogach rodnych jedynie 2-3 dni, a dodatkowo - tuż przed owulacją - środowisko pochwy jest im najbardziej przyjazne.
-Aby ułatwić plemnikom dotarcie do jajowodu i komórki jajowej, warto wybierać zatem te pozycje, w których penetracja jest najgłębsza, nasienie znajduje się jak najbliżej szyjki macicy, a więc droga do pokonania przez plemniki maksymalnie się skraca. Najlepsze będą pozycje:
Klasyczna
Na jeźdźca
Od tyłu (na pieska)
Pamiętaj również że w czasie owulacji uwalnia się progesteron, który powoduje wzrost temperatury ciała.
Dziewczyny!!! nie dajmy się zwariować, lepiej jest więc nie kochać się jedynie w celu osiągnięcia upragnionego celu: dziecka. Owszem, pamiętaj, kiedy masz dni płodne, zaznaczaj je sobie w kalendarzu, ale kochajcie się wtedy, kiedy pragniecie siebie, kiedy chcecie to robić. I kochajcie się także wtedy, kiedy nie masz owulacji - dla przyjemności, dla relaksu, dla wzmocnienia łączącej was więzi.
Natura tak to mądrze wymyśliła, że właśnie wtedy, gdy kobieta czuje satysfakcję ze zbliżenia, rosną szanse na zajście w ciążę!
Więc jeśli marzymy o powiększeniu rodziny, pamiętajcie: nic na siłę. Nasze największe pragnienia najczęściej spełniają się wtedy, gdy przestaniemy usilnie dążyć do ich realizacji. Ciesz się bliskością ukochanego, ciesz się seksem, orgazmem - wszystko to przybliża cię do urzeczywistnienia tego wielkiego marzenia: o waszym dziecku.
witam kochana :) widze ze jestesmy w tym samym wieku i nasi mezowie rowniez :) dopiero zaczynasz starania, ale wierze ze bardzo szybko Wam sie uda... nie ma co sie juz denerwowac, nie jest łatwo trafic za pierwszym razem... wiem cos o tym, ja juz czekam 2,5 roku i 2 razy poroniłam, ale nie poddajemy sie... Tobie zycze dowo wytrwałosci i cierpliwosci :) pozdrawiam
Staram się, ale naprawde jest ciężko:)
wiem, mi tez na poczatku było ciezko, a teraz juz sie tak tym wszystkim nie stresuje...
Ale bardzo dobrze że się trzymasz i ciągle się starasz, wierze w to i wiem że napewno nam się uda:)
nie jesteś słaba, tylko czasem brak Ci wiary - jak nam wszystkim :) ściskam ;*
Gosia ,taki jest nasz ten chory świat!i niesprawiedliwy!,ci co piją,cpają,biją,oddają,zabijają,mają gromadki dzieci,a co mamy my powiedzieć,my byśmy szalały ze szczęścia,ehh szkoda gadać,mi same już pada na głowe 2,5 roku walki,a dziecka jak niema tak niema,ja marze tylko o 1 kruszynce,i to mi chyba niębedzie dane,tak czuje,ściskam ciebie mocno kochana!!!!!!!!!
Kochana uwierz w siebie, zobaczysz że niedługo i do ciebie zawita ogromne szczęście:)