X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania W oczekiwaniu na małe szczęście
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
W oczekiwaniu na małe szczęście
O mnie: Żona męża od 2013. Staramy się się o pierwsze dzieciątko oficjalnie od maja 2018. Całą miłość przelewam na dwa kocie sierściuchy
Czas starania się o dziecko: Początek - maj 2018. Możliwość zajścia od roku 2015. Leczenie w klinice od maj 2019.
Moja historia: Cóż by tu napisać, żeby było krótko i zwięźle? Pobraliśmy się z mężem w 2013, początkowo nie planując dzieciaczka. Zawsze twierdziliśmy, że dobrze jest nam jak jest. Długo mówiłam, że nie chcę dziecka, że byłabym złą matką. Jednak przychodzi taki czas w życiu kobiety, że zaczyna czuć instynkt. Czuję, że mnie pokarało za tak nie przemyślane słowa - "nie chcesz, to nie będziesz mieć!". W maju 2019 trafiłam do wspaniałego lekarza od niepłodności. Zdiagnozowana zostałam na wszystkie możliwe strony. Diagnoza - niepłodność immunologiczna.
Moje emocje: Żal, smutek, zrezygnowanie, rozgorycznie. NADZIEJA.

11 maja 2020, 20:43

Mamy 11 maj. Dokładnie za tydzień mija rocznica, kiedy zdecydowałam się na wizytę u lekarza od niepłodności.
W maju 2018, już chciałam do niego się zapisać, ale gdzieś myśl w środku głowy mówiła - " po co, dopiero zaczęłaś się starać na poważnie, dacie radę. Zresztą masz do niego daleko - chce Ci się?". Nie chciało mi się, dałam sobie czas. Teraz żałuję, rok temu rozpoczynając z nim przygodę, byłabym już zdiagnozowana.

Wszystkie podstawowe badania porobione, hormony, panele krzepliwości, laparoskopia powychodziły ok. Gdyby nie upór dr byłoby zasądzone - niepłodność idopatyczna. Tymczasem po badaniach immunologicznych wyszło, że mam zbyt aktywne komórki nk, brak mi kira implantacyjnego i moje allo mlr wynosi 0%. Niby wynik normalny, bo w ciąży nigdy nie byłam, ale dr jak i immunolog zachęcają do szczepień.
Byłam już na nie zapisana. Przełom lutego i marca. Niestety śmierć bliskiej osoby bardzo źle odbiła się na moim zdrowiu i musiałam przemówić szczepienia. Kolejny termin był maj/czerwiec. Jednak przyszła korona i znów pokrzyżowała plany - szczepienia odwołane.
Mam czasem wrażenie, że jak rok się źle rozpoczął, to i źle się skończy. Oby nie.

Po ostaniej wizycie u dr, podkręceniu owulacji - pękły mi 3 pęcherzyki. Dr obstawił mnie lekami - immunosupresja na NK, Accofil na kiry i wspomagająco dupek i dowcipny progesteron.

Trzymajcie kciuki! Za tydzień beta....

13 maja 2020, 15:45


Chciałabym, żeby był już był poniedziałek.
Chcę zrobić już tą betę.
Uzbrojona w leki, czuję się spokojniejsza i gdzieś we wnętrzu tli się nadzieja. Mimo to gdzieś z tyłu głowy słyszę głos - "nie bądź głupia, jeśli do tej pory Ci się nie udało, to dlaczego ma Ci się udać teraz?". Staram się od razu odrzucać tą głupią myśl!

Przecież kiedyś w końcu musi się udać, prawda? 🙏

18 maja 2020, 17:47

Testy białe, ale skoro dr kazał zrobić betę zrobiłam dla formalności.
Macie tak, że jak czekacie na wynik to czujecie odrobinę nadziei?
Szczerze miałam odrobinę nadziei, że może coś się wykluło. Pierwszy cykl, w którym zauważyłam, że nie bolały mnie piersi oraz nie wysypało twarzy. Do tej pory już na ok 9 dni przed okresem zaczynały mnie boleć moje bimbałki i pojawiały się pojedyńcze wypryski. Teraz nic, null. To zawsze był mój wyznacznik, że się nie udało.
Ale gdyby miało się udać to chociażby cień cienia był widoczny, prawda?
Chociaż uważam, że na tyle mam już spaczony umysł ciągłym staraniem, że doszukuję się tej kreski. Do tego stopnia, że głowa potrafi sobie zwizualizować cień.
Póki co czekam na betę.
Rano byłam w dwóch punktach, kolejki mnie odstraszyły. Finalnie wykonałam badanie w innej miejscowości.
Czekam na wynik.
Miał być dziś.
Tymczasem awaria na stronie Diagnostyki...
Jak żyć!?

Edit:
Beta: 0.57

Brak mi już sił 😭

Wiadomość wyedytowana przez autora 18 maja 2020, 19:25