Wczoraj klotnia z mama. Maja wielkie pretensje, ze bratu nie ppgratulowalam, ze urodzila mu sie corka. Wgl mnie nie rozumieja. Wkurza mnie to, ze za bratem to by w ogien wskoczyli a gdy ja potrzebowalam wsparcia po utracie dziecka nie dostalam od nich...

wkurza mnie rowniez to, ze ja pragne dziecka i nie moge go miec a taka ooo moja bratowa zeby tylko nie pracowac zaszla w ciaze i udalo jej sie bez problemu. Co za swiat niesprawiedliwy. Mam czasem ochote wyjsc z domu i juz nie wrocic. Wczoraj emocje wziely gore i musialam sie w ciszy wyplakac.