X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania Wiara czyni cuda, wierzę w siebie mi się uda - wchodzę pod górę z uśmiechem na twarzy :)
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Wiara czyni cuda, wierzę w siebie mi się uda - wchodzę pod górę z uśmiechem na twarzy :)
O mnie: 30 lat, mężatka od 2 lat. Praca i dużo dodatkowych zajęć :) Lubię aktywny wypoczynek. Po za tym zawsze pod górę, ale też zawsze na szczycie :) teraz wchodzę pod kolejną górkę, ale czuję, że szczyt niedaleko :)
Czas starania się o dziecko: od maja 2013
Moja historia: Właściwie to musiałabym zacząć od roku 1983, ale nie będę Was zanudzać :) Przejdę do konkretów i zacznę od roku 2012. Był to początek grudnia, doskonale pamiętam tę datę, pamiętam jak wracałam zapłakana od Pani ginekolog z wyrokiem. Tak bynajmniej wtedy myślałam. No to od początku. 4 grudnia wybrałam się na rutynowe badanie USG. Pani spokojnym głosem stwierdziła, że prawdopodobnie mam torbiel endometrialną i możliwe, że endometriozę, i że powinnam zrobić sobie markery na raka jajnika CA-125. Usłyszałam tylko rak jajnika, markety, rak ... szok ! Pani doktor nie raczyła mi nic wytłumaczyć i powiedziała, że widzimy się za 3 miesiące. TAK! Za 3 miesiące! Chyba zwariowała ta kobita. 3 miesiące? Przecież ja tyle nie wytrzymam nic nie robiąc. Zapłakana wróciłam do domu. Mężowi zdążyłam coś ledwo wydukać przez telefon. Zdenerwowany biedaczek czym prędzej przyjechał do domu, by usłyszeć moją opowieść o mało konkretnej Pani doktor. A że on nie lubi bezczynności bardziej niż ja, od razu zabrał się do szukania najlepszego lekarza w okolicy od torbieli endometrialnych i endometriozy. Kochanego mam męża :) wiem. Dzięki niemu jestem teraz w tym punkcie, w którym jestem :) W każdym razie na drugi dzień zadzwoniłam na recepcję do Pana doktora, żeby się umówić na wizytę i tu Pani recepcjonistka sprowadziła mnie na ziemię, mówić że tak owszem do Pana doktora zapisuje, ale na luty. Rozumiecie? Na luty? A ja mam czekać 2 miesiące? O nie nie moje drogie, nigdy! Po krótkiej opowieści Pani znalazła dla mnie miejsce za tydzień :) Już wtedy wiedziałam, że idę pod górę, ale jestem niedaleko szczytu :) Pierwsza wizyta u Pana doktora i od razu wyznaczony termin na laparoskopię. (Oczywiście w między czasie dowiedziałam się, że CA 125 może być podwyższone przy endometrziozie i dlatego miałam zlecone to badanie, na szczęście było w normie.) Diagnoza potwierdzona, ale jest też działanie, nie bezczynne siedzenie i czekanie, ze może się samo naprawi. Pamiętajcie nic samo się nie orbi i robić nie będzie. Tylko działanie może nas uratować :) no i oczywiście spokój :) Wracając do wizyty, data zabiegu znana, mnóstwo badań zleconych, teraz tylko pozostało czekanie i wykonanie całej listy badań, ale to akurat było o tyle dobre, ze każde badanie powodowało, że czułam się coraz bliżej celu :) Nadszedł w końcu czas zabiegu. Strasznie zestresowana udałam się do kliniki wraz z mężem i najbliższymi mi osobami, które chciały mnie wspierać w tej chwili. Moją największą obawą była narkoza. Nie cewnik - bo go nie miałam, nie wymioty po narkozie- bo ich uniknęłam, dzięki mojemu lekarzowi. Bałam się po prostu, że się nie wybudzę i już nigdy nie zobaczę moje męża i najbliższej rodziny. Pamiętam jak liczyłam do 20tu, więcej mi się już nie udało, bo usnęłam ja niemowlę :) Potem pamiętam jak się wybudziłam i mówiłam jakieś głupoty, że pół kliniki miało ze mnie niezły ubaw :) A najbardziej pamiętam tę ulgę, że już nie mam tego cholerstwa w sobie i to było warte wszystkich bóli :) Potem kilka dawek Zoladexu no i przyszedł czas na starania o dzidzi :) Lekarz powiedział, że największa szansa jest w pierwszy rok. Ja już mam za sobą 3 miesiące, ale wierzę że niebawem mi się uda. Wierzę, że uda się nie tylko mi, ale Wam również dziewczyny :)
Moje emocje: Pozytywne, same pozytywne emocje :)

26 listopada 2013, 04:54

Ciąża rozpoczęta 30 sierpnia 2013
Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii