2024 ❌
2025 ❌
2026 ❔
I PROCEDURA IVF
02.2026 → 20 MII (6 zapł., 14 zamroż.) → ❄️3.1.2 (5 doba) ❄️4.2.3 (6 doba)
04.2026 → 1 FET 4.2.3, CN, 8dpt beta 0,213 ❌
05.2026 → 2 FET 3.1.2, CN
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia, 15:30
3 dc
Hormonalna huśtawka nastrojów mnie wykańcza.
Kolejny dzień wyjęty z życia. Wkurw mam taki, że nie jestem w stanie funkcjonować.
Mąż zabrał mnie na ratunkowy obiad do restauracji.
Pozwoliłam sobie na drinka pierwszy raz od nie wiem kiedy i poczułam się cudownie.
Odpuszczam.
Jak mam być w ciąży, to będę.
I do transferu piję kawę.
I jem tofu.
Jebać żelazo i soję. Nie będę układała pod to całej diety.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 kwietnia, 23:27
4 dc
Świruję. Włączył mi się tryb paniki.
Znów zwątpiłam we wszystko i czuję, że zrobiliśmy za mało przed IVF i wciąż robimy za mało.
Czuję się jak frajerka, że ufam lekarzom i nie pogłębiam diagnostyki na własną rękę.
Że nie sprawdzamy immunologii.
Że zmarnujemy kolejny rok napędzani nadzieją, że to już TEN cykl.
Wizja udanego transferu znów mnie koi, bo czuję, że to już za chwilę się uda.
A jeśli nie?
Jednocześnie czuję, że musi się udać i że na pewno się nie uda.
Czekanie na niewiadomą jest najgorsze.
Ale mam piękny 4-dniowy okres przynajmniej.
I bez skrzepów.
Więc może moja macica ma się dobrze?
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia, 23:05
6 dc
Dziś paraliżuje mnie strach na myśl, że może się udać.
Walczę dla zasady czy rzeczywiście tak mi zależy?
Pojebany aspekt wieloletnich starań.
Za dużo czasu na analizowanie wszystkiego.
Przed poprzednim transferem też miałam te myśli.
To minie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia, 15:28
9 dc
Majówkowe piekło.
Nie umiem cieszyć się swoim życiem.
Jeszcze rok temu jakoś się dało, bo nie bolało aż tak.
Może wyjazd by pomógł, ale w tym roku nie mamy za co.
Mąż siłą wyciągnął mnie na spacer.
Czuję się gorzej niż przed.
Rodziny dziś spędzają miło czas na powietrzu, a ja wewnętrznie umieram.
Tylko w mieszkaniu mogę odetchnąć.
Jak dobrze wrócić.
Zrobię jakiś obiad, odpalę serial i odetnę się od życia znowu.
Będzie miło.
To tylko kilka dni.
10 dc
Jest sobota i właśnie mam pik LH - 22.00.
Czytam na reddicie, że po nieudanym FET często owulacja jest szybciej.
Stresuję się, że odwołamy transfer.
Wizyta w poniedziałek.
Jajniki, nie róbcie mi, kurwa, tego.
Mam nadzieję, że dojdzie do transferu i jak w poniedziałek będzie po owulacji, to odliczymy dni od niedzieli.
12 dc
Owulacji nie było jeszcze, pojutrze podgląd i planowany transfer 9/05!
Wreszcie poczułam, że żyję.
Lubię te rzadkie dni szczęścia.
Dostałam takiego powera do działania, że robię gruntowne porządki.
Będzie tak czysto, że nic tylko zachodzić.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja, 22:34
14 dc
Progesteron mnie nie lubi.
Dojeżdża mnie migrena.
Beta 17.6
Kropuniu, zostań z nami 🥹✊🏻🍀✨
Czuję się lekko jak nie pamiętam kiedy.
Opadła mgła.
OMG.
Proszę, niech ten sen trwa.
✊🏻✊🏻
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja, 23:01