Pamiętniki Życie w ciągłym czekaniu na "fasolkę"
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Życie w ciągłym czekaniu na "fasolkę"
O mnie: Mam na imię Magda. Jestem szczęśliwą mężatką, ale byłoby fajniej, gdybyśmy mieli dzidzie.... Mój mąż jest dojrzałym facetem po 40, ja natomiast jestem młodą dziewczyną po 20. Pracuje, zajmuje się domem, mam kota, psa i rybki i na domiar tego marzymy by jeszcze powiększyć rodzinę. To jest nasz główny cel!
Czas starania się o dziecko: Zaraz po ślubie zapragnęłam dziecka - stwierdziłam, że skoro nasza miłość jest tak wielka, że przeżyliśmy przeciwności by być razem to chciałabym mieć jeszcze owoc tej miłości... I tak ten czas leci, a tego 'owocu' nie widać... Teraz w listopadzie 2013 r. mija dokładnie 2 lata jak podjęliśmy decyzję o powiększeniu rodziny.
Moja historia: Moja historia? Hmm.. Jest dość długa... Jak wspomniałam wcześniej zaraz po ślubie czyli 2 lata temu zapragnęłam dziecka. Zawsze bardzo lubiłam dzieci więc dziwne to nie jest. Postanowiliśmy z mężem dążyć do celu nieustannie (chyba nawet trochę przesadziliśmy heh..) po pierwszym negatywnym teście rozczarowałam się, bo myślałam, że szybko nam się uda. Wściekłam się i od tamtego momentu wpadłam w paranoję. Moim jedynym celem było tylko jedno - zajść w końcu w ciążę. Tak to trwało do maja, kiedy inni uświadomili mi, że przeginam i im bardziej będę o tym myśleć tym gorzej. Więc odpuściłam trochę. Chyba się oszukiwałam, że nie zależy mi, a tak naprawdę było zupełnie inaczej. I tak minął rok starań bez niczego. Więc w tym roku w lutym poszłam do lekarza i okazało się, że jest problem przez mój nieregularny okres i lekarz kazał zrobić badanie nasienia męża. Potrwało to trochę, no ale jak się ogarneliśmy to lekarz powiedział, że mamy się zgłosić do kliniki niepłodności i ja teraz muszę taką znaleźć. Moim zdaniem trochę mnie ten lekarz olał ale cóż taka jest służba zdrowia w tym kraju...
Moje emocje: Jestem zła, rozczarowana i smutno mi z tego powodu, że mamy taki problem. uważam, że to jest niesprawiedliwe.. Osoby, które chcą mieć dzieci mają z tym problem, a osoby którym w ogóle nie zależy to mają.. Cały czas żyję tą nadzieją, że może stanie się jakiś cud i w końcu nam się uda. Tak.. Nadzieja matka głupich ale wolę chyba tak niż się załamywać i polegać tylko na lekarzach..

14 listopada 2013, 17:20

Nooo... W końcu udało mi się coś tu stworzyć...

15 listopada 2013, 16:52

Co za dzień, co za tydzień.. niech się już skończy ;( Jakoś dziś nie mam nastroju na nic - w pracy dużo myślałam o tym, że muszę w końcu załatwić wizyte w jakiejś klinice niepłodności. na samą myśl o tym odechciewa mi się wszystkiego. nie wiem czy mam siły na to by dalej walczyć. ale ponoć o marzenia trzeba walczyć. ech ;(
No i pomyślalam sobie też o tym że co wyczytam na tej stronce to też wezmę pod uwagę i spróbuje też poprawić płodność nasza na własną rękę. Ten portal naprawde dużo mi pomogł doświadczenie, przeżycia innych dziewczyn :)chyba chowam się tu przed światem, tak jak by zamykam się tu i żyję tym tylko. a poza tym co innego mi pozostaje - mąż siedzi wiecznie w garażu ja po pracy siedze sama w domu (całe szczęście że mam psa to chociaz on posiedzi ze mna) i tak ślęcze przy tym komputerze godzinami..a tak gdyby było bebe to bym nie byla taka sama..hmmm...

16 listopada 2013, 15:03

Dzisiaj masakryczny dzień - najpierw praca zaraz wożenie rodziny na wesele ... ale przy najmniej nie mam czasu na myślenie o tym jak bardzo chce mieć dziecko..
z jednej strony przez chwile jestem zmobilizowana, pełna nadziei że w końcu musi się udać, a po chwili przychodzi załamanie i zwątpienie w to aż się odechciewa wszystkiego.. chyba jestem troche zagubiona szkoda że nie mam kogoś kto mnie że tak powiem poprowadzi do celu, nie chce zostawać z tym sama. Mąż mówi ze chce miec dziecko ale jakos nie przejmuje sie tym tak jak ja..on to by chyba mogł czekać w nieskończoność hmm może mu wygodnie tak - przynajmniej kochamy się bez zabezpieczeń..

Nie moge już noo zagubiona jestem naprawde i źle mi z tym... Nie mam sily na walke, ale z drugiej strony nie chce sie poddać :(

20 listopada 2013, 15:28

zwariowany weekend i w ogóle... jakoś nic nadzwyczajnego sie nie stalo.. poza tym, że nadeszły dni kłótni z mężem o wszytsko ;( mówią że to kobiety mają chimery ale w naszym przypadku to jest odwrotnie mój mąż ma co jakiś czas dni ciągłego czepiania się o wszystko i wychodzą kłótnie ;(
ale za to wszystko jade dziś z koleżanką na zumbe poćwiczymy sobie tańcząc i sie troche wyżyje, zrelaksuje może zapomne na chwile o tym wszystkim....

25 listopada 2013, 19:21

Dupa dupa dupa... jestem wściekła ;/
Mąż chyba mnie wykończy na ovu pokazuje mi od kilku dni zielone światełko a mój mąż nie chce się serduszkować i siedzi w garażu do 22 :( a ja ciągle sama w domu ;(

28 listopada 2013, 15:19

Ach coś mi się wydaje ze w tym cyklu CUD się nie stanie heh.. no cóż zobaczymy co czas pokarze dalej.. dziś moj mąż siedzi w domu a nie w garażu wieć dlugo na kompie nie bede siedziec żeby się nim troche nacieszyć :)

17 grudnia 2013, 08:39

Coś długo nic nie pisałam .. ale co miałam pisać jak nic się nie zmieniało aż do wczoraj. wczoraj postanowiłam za.namowa koleżanki umówić sie na wizyte do innego ginkologa a nie odrazu wybierać sie do kliniki jakiejś . no woec poszperałam w necie i znalazłam dzis zadzw i.umowiłam sie.na.wizyte dopiero 29 stycznia ale szybko zleci. moze do tego czasu uda sie zajsc .. ciekawe co ten lekarz powie. mam.nadzieje że bedzie inny ten obecny. tak myśle że chyba już na tą wizyte odpowiednio sieę przygotune tzn porobie badania mój mąż też ponownie zrobi badanie nasienia żeby w tym nowym.roku nie marnować czasu.

4 stycznia 2014, 07:59

Jakaś tragedia co noc mi się śni, że mam dziecko... o co wogóle chodzi ?
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego