Ponad rok
-
Witajcie dziewczyny
Długo zastanawiałam się czy tutaj napisać, jestem na tej stronie odkąd w zeszłym roku poroniłam, przeczytałam masę artykułów. Mój przypadek wygląda tak: w zeszłym roku zaszłam w moją pierwszą ciążę, było to dla mnie i mojego narzeczonego ogromne zaskoczenie ponieważ narzeczony kilka miesięcy wcześniej przeszedł operację, wykryto u niego nowotwór złośliwy jądra, guz w grudniu został usunięty w całości na szczęście obyło się bez chemii oraz dalszego leczenia. W Maju dowiadujemy sie,że jestem w ciąży niestety poroniłam w 8 tygodniu. Jak lekarz stwierdził, błąd połączenia komórki jajowej z plemnikiem. Po zabiegu łyżeczkowania i kontroli u lekarza miesiąc później lekarz powiedział,że wszystko jest w porządku mamy zielone światło ale zaleca odczekać dwa cykle. Miesiączka wróciła normalnie wszystko wydawało się być w porządku, ale do dnia dzisiejszego nie udało Mi się zajść w ciążę. Badania tarczycy, wizyty u ginekologa, wszystko wydaje się być w porządku. Owulacja monitorowana, później zaczęłam stosować testy owulacyjne i dalej nic. Obecnie jestem w 23 dniu cyklu, moje cykle sa krótkie najdłużej to 27 dni ale zdażyło się tak tylko kilka razy. Praktycznie cały czas książkowo 24- 25 dni. Cykl był wykorzystany na maxa .Jeśli teraz się nie uda, to już nie wiem co mam robić. Lekarz powiedział mi na ostatniej wizycie,że problem zaczyna się wtedy jeśli staramy się z partnerem regularnie przynajmniej 12 miesięcy i nic z tego nie wychodzi, powiedział też że partner musi pójść na Seminogram. Co prawda przez ten czas od poronienia nie staraliśmy się książkowo, ponieważ były tygodnie cichych dni, żalu itd. Narzeczony Seminogram uważa za zbędny, nie chce pójść się przebadać, twierdzi że nie chce póki co działać w tą stronę bo boi się,że wtedy głowa się zblokuje. Nie wiem już co mam robić, miesiąc w miesiąc jest to samo, staranie się czekanie i na końcu rozczarowanie. Może znacie podobne historie, albo podpowiecie mi co robić dalej…Wiadomość wyedytowana przez autora: 19 sierpnia, 13:27
-





