Ale niestety teraz w tej chwili umieram ze strachu. Wczoraj wieczorem przy aplikacji lutki zobaczyłam na aplikatorze lekko podbarwiony na jasny brąz śluz, w nocy mała plamka na wkładce, dzisiaj na aplikatorze to samo tyle że śluz ciemniejszy
Nic mi nie dolega poza lekkim bólem w dole pleców. Zaraz po 7 dzwonię do ginekologa z pytaniem co zrobić, czy zwiększyć dawkę leków czy co. Wiem, że na tym etapie dużo więcej się nie da
Martwię się, bo moja mama miała problemy z ciążą, ja jestem z zagrożonej a po mnie kolejną ciążę poroniła. Staram się nie denerwować ale po prostu nie mogę
tak bardzo się boję 
Edit
gin kazał zwiększyć lutkę z 2 na 3 dziennie i dupka z 3 na 6 i mam nadzieję, że to pomoże. Będę dzisiaj u niego po l4 ale pewnie jeszcze nie będzie mnie badał. Mam nadzieję że po zwiększeniu dawki progesteronu te plamienia już się nie pojawią.
Heh, trochę ochłonęłam i teraz nawet mi trochę głupio że tak spanikowałam. Jak przeczytałam na belly że nawet 30% kobiet ma takie plamienia to mi ulżyło. Nie towarzyszy im żaden ból, nie są silne więc może po prostu jestem w tej grupie i trzeba cierpliwie przeczekać. Ale powiadomić lekarza na pewno nie zaszkodzi.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 kwietnia 2016, 09:04
Nudno już mi trochę w tym domu, mam nadzieję że po wizycie w przyszłym tygodniu będę mogła wrócić do pracy. Dni mi teraz mijają bardzo leniwie, budzę się 4/5 na siku, potem zazwyczaj jeszcze na chwilę zasnę ale po 7 już się budzę na dobre. W ciągu dnia czuję duże zmęczenie, pewnie to to wstawanie + progesteron. Zaraz idę poczytać do łóżka i pewnie zmruży mi się oko.
Plamienia się wyciszają, w ciągu dnia już praktycznie nic nie ma, czasem tylko coś na papierze albo odrobina na aplikatorze do lutki. Dzisiaj się wystraszyłam bo poczułam dużo wilgoci ale okazało się, że to tylko kremowy śluz bez żadnych ciemnych śladów.
Swoją drogą w ogóle nie czuję się ciążowo. Z objawów mam tylko spuchnięte piersi z żyłkami wokół brodawek i tyle. Czasem coś mnie zakłuje w brzuchu ale nie jest to ból jak skurcz tylko pojedyncze, lekkie kłucie. Nie martwię się, powtarzam sobie że pewnie macica się jakoś przygotowuje i w taki sposób to czuję. Myślałam, że jak będę w ciąży to nie wiem, stanie się jakieś objawienie a ja się będę czuła zupełnie inaczej
Człowiek to jest czasem głupiutki.Co do piersi, spuchły mi pięknie, wyglądam jak marzenie, ale żadnej bluzki z dekoltem nie ubiorę bo na samym środku klatki piersiowej wyskoczył mi pryszcz jak trzeci sutek
nigdy nigdy nie wyskakiwały mi nigdzie indziej poza twarzą a tu proszę
Marzenie o pełnym biuście zaczyna się materializować ale jak zawsze coś musi stać na drodze

Kochana bardzo bardzo sie ciesze ze sie Wam udalo i gratuluje z calego serca. Badz dobrej mysli. To ze Twoja mama miala problemy nie musi oznaczac ze czeka Cie to samo. Sprobuj sie nie denerwowac chociaz i to doskonale rozumiem...daj znac co lekarz mówi i glowa do gory. Po takiej wyboistej drodze musi byc db :*
Witamy na filecie :) U mnie lała się krew na początku a dzisiaj młody zaczyna podkopywać swoją mamuśkę :D Będzie dobrze zobaczysz :*
Gratulujemy fioletowej strony! Również plamiłam, ale odpoczynek i duphaston pomogły. Trzymam kciuki :)
U mnie mama 3 razy poronila zanim ją się urodzilam...mowilam o tym lekarzowi bo.się strasznie balam jak ja juz zaszłam w ciaze ale powiedział ze to nie ma związku bo każda kobieta jest inna a takie rzeczy nie są genetyczne. I tez na początku plamilam w sumie od 6 aż do 13 tygodnia! Mysle.ze nawet zdarza się to więcej razy niż 30% ;) Duzo zdrowka zycze i wgl wielkie GRATULACJE bo juz kiedyś miałam pisac i zawsze tak jakoś zchodzi;) Duzo odpoczywaj i jak najmniej stresuj :*
Kochana gratuluję serdecznie :D Tyle przeszłaś, żeby tu być także teraz musi być już tylko dobrze. Ściskam mocno <3