Nie staramy się jeszcze długo ale tutaj na pewno każda wie jak bardzo każda miesiączka boli, i to nie w podbrzuszu ale gdzieś zupełnie indziej - w głowie. I tego bólu chciałam się pozbyć, chciałam go zatrzymać jedynie w sferze somatycznej i nie robić z niego tragedii dla mojej psyche. Bo nie wiem ile jeszcze cykli przed nami. Czy drugie 6 czy może 18, a może 24 a może 36. Nie wiem. Ale jeśli teraz zacznę wysiadać, to nie będzie mi potem łatwo. Szczególnie, że jeszcze przecież nie ma powodów. I może nigdy nie będzie.
Dzisiaj staram się odpuścić, nie myśleć o tym który mam dzień itp. Pamiętam siebie jeszcze z przed 3,4 miesięcy kiedy prowadziłam obserwacje i wnikliwie analizowałam każdą jedną tempkę, do tego stopnia że obserwowane cykle się kompletnie rozregulowały, chociaż nie było ku temu żadnej wyraźnej przyczyny. Gin kazał odpuścić, przestać mierzyć bo mi to psychicznie nie służy. Przestałam i mam wrażenie, że wszystko wróciło do normy. Już nie trzymam termometru koło łóżka, bo kiedy był już odpowiedni dzień cyklu a temperatury dalej niskie to cały dzień był dla mnie do niczego. Dla wielu kobiet pewnie jest to pomocne ale z moim podejściem zrobiło więcej szkody niż pożytku.
Myślałam sobie ostatnio, że chciałabym, żebyśmy z mężem po prostu wpadli. Żeby była niespodzianka. I stwierdziłam: dlaczego nie? Jeszcze jest szansa.
Zawsze na końcu cyklu kupowałam test żeby się sprawdzić czy aby nie pojawią się dwie kreski. W tym miesiącu mam mocne postanowienie nie kupić.
Niedługo będziemy obchodzić ze ślubnym pierwszą rocznicę ślubu. Pamiętam, jak przed ślubem wyobrażałam sobie ten dzień. Przede wszystkim w trójkę. Jeśli jeszcze maluszka nie będzie z nami to na pewno będzie już u mnie pod serduszkiem. Ten rok minął mi niezmiernie szybko, nawet nie wiem kiedy z maja 2014 zrobił się kwiecień 2015! A i życie trochę mnie zweryfikowało. Ale nie jest mi źle. Jestem szczęśliwa i nie myślę o tym, że jest nas dwoje a nie troje. To, że moja wizja nie pokryła się z rzeczywistością nie okazało się rozczarowaniem.
Dlatego nie zakładam sobie celów. Nie mówię sobie, że wtedy i wtedy kończy mi się umowa o pracę i MUSZĘ zajść wcześniej. Albo że super byłoby się testować w jakiś tam szczególny dzień i zobaczyć dwie kreski. Albo że do końca 2015 na pewno zajdę. Nie chcę czuć na sobie presji, więc jej na siebie nie nakładam.
Dzień w którym zobaczę dwie kreski będzie piękny i szczególny sam w sobie. Kalendarz nie ma nic do tego.
Rocznica ślubu: 31.05. Następny cykl mam rozpocząć 10.05. Czy w dzień rocznicy będzie nas dwoje czy więcej? Nie wiem. To nie zależy ode mnie więc się tym nie martwię.
Każdy dzień jest piękny i cudowny. Choćby dlatego, że jest.
"Nie ma piękniejszej chwili niż ta która TU TERAZ JEST"

Pracuję w szkole. Jestem językowcem i ze szkołą prywatną mam już kilka lat współpracy za sobą, ale dopiero teraz kończę powoli pierwszy rok pracy w "państwówce" . Kończę no więc myślałam, że skończę. Dostałam psim swądem pół etatu i nie nastawiałam się na dalszą współpracę. Bo chętnych mało nie jest. A dzisiaj wchodzę do sekretariatu zanieść L4 (w poniedziałek dopadła mnie jakaś grypa żołądkowa) a pani sekretarka "od razu przy okazji da mi mój przydział na przyszły rok"
Moje zaskoczenie ją chyba trochę rozbawiło
"no co? nie chce pani?" 
I dzisiaj właśnie los dał mi szansę na to żeby wpaść
tak jak chciałam. Bo następny rok pracy z moimi uczniami jest dla mnie cudowną perspektywą i wcale nie uznam go za stracony jeśli nie pójdę od razu na urlop macierzyński. Mam dalej co robić czekając. Sama nie myślałam, że ta wiadomość sprawi mi aż tyle frajdy. Językowiec zawsze sobie radę da więc nawet nie chodzi mi tyle o pieniądze co możliwość dalszej pracy w tej szkole, z tymi ludźmi.Ale los dał mi też dzisiaj ciekawą lekcję - czasem dobrze jest się nie nastawiać
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 kwietnia 2015, 18:19
piersi pięknie napuchną, coś się będzie działo z podbrzuszem... Ale w tym miesiącu jestem dzielna i nawet nie myślę o tym, że to mogą być sygnały od nowego lokatora. Na razie myślę o tym że od wczoraj libido poszybowało niesamowicie do góry
owulka?Nie kupię testu, nie chcę znowu zobaczyć jednej kreski.
Za to na ten weekend, jak tylko wrócę z pracy, przewidziany porządny relaks

Dzisiaj 3 dzień dupka. W sumie 3 dzień 3 miesiąca z tym lekiem i każdy wygląda inaczej. Piersi już ładnie spuchły ale jeszcze nie bolą
wczoraj miałam bóle brzucha takie jak przed okresem a dzisiaj MNÓSTWO śluzu, który płodny na pewno nie jest. Cóż, mam nadzieję, że to nie jakaś infekcja.
zrobiły się bardzo wrażliwe i mam wrażenie, że widać na nich niebieskie żyły, głównie przy sutkach, ale to na pewno od dupka. Nie myślę o tym, że może być inaczej.Byłam dziś w aptece i wróciłam do domu bez testu
Normalnie, na luzie. Kupię dopiero jeśli @ się będzie spóźniać. Nie chcę już wiedzieć jak najwcześniej, chcę po prostu zobaczyć II a nie znowu I. Może w tym cyklu jeszcze nie zobaczę. Ale przy następnym testowaniu albo II albo wcale
jak tu się nie ciszyć?
nie myślę nawet o tym bólu podbrzusza lekkim, który najpewniej zapowiada już powoli @. mam też od wczoraj ogromny apetyt, mogłabym tylko jeść, co mnie akurat nie cieszy
Gin kiedy widziałam go ostatnim razem kazał mi się odstresować i nie myśleć za dużo o badaniu prolaktyny i tsh, nie analizować wszystkiego i chyba mi się udało
jutro muszę pędzić po receptę bo leki na tsh już na wykończeniu a o prolaktynie i tsh całkiem zapomniałam i w któryś dzień muszę się wybrać zrobić sobie te badania
bo w zasadzie miałam je już mieć
no ale cóż, bez względu na to czy zrobię je tydzień później czy wcześniej to wynik będzie taki sam a przynajmniej się chwilę nie stresowałam...
pokusa kupna testu rośnie
a jeśli kupię to od razu zrobię, nie wytrzymam tygodnia
muszę sobie jakoś z tym poradzić.od wczoraj towarzyszy mi ciągłe zmęczenie, a naprawdę nie miałam się czym zmęczyć! nie wiem, może to pogoda, niedobór snu na pewno nie
oczywiście gdzieś z tyłu głowy jest myśl, że to pierwsze sygnały wysyłane przez małego lokatora ale staram się nie myśleć w ten sposób. nie chcę, żeby znowu się nie rozczarować. Poza tym od dwóch, trzech dni stan cery się bardzo pogorszył, popękały mi kąciki ust, skóra się przesuszyła więc traktuję to jako symptomy zbliżającej się @. Piersi nie bolą ani trochę, brzuch się czasem coś tram odzywa. Chciałabym ten następny tydzień przespać i już wiedzieć...
ale postaram się poczekać z testem do niedzieli, jeżeli wcześniej nie pojawią się plamienia zapowiadające u mnie @... ale w zeszłym miesiącu w ten dzień już były więc... zobaczymy
znając życie to nie wytrzymam i pewnie i tak zrobię test koło środy i cały miesiąc wyluzowywania pójdzie na marne
Obudziłam się z bólem krzyża, na wkładce pierwsze ślady plamienia...
Może za miesiąc
w przyszłym miesiącu muszę iść już na wizytę do lekarza, powtórzyć prl i tsh... zobaczymy jak będzie 
edit
plamienie jest minimalne, prawie że go nie ma, ale tym razem nie dam się nabrać na numer z implantacją. nie udało się. muszę się z tym pogodzić.
nie ukrywam, że im wyżej słońce jest na niebie tym i frustracja we mnie większa, że znowu nic. boję się bardzo tego, co będzie w przyszłości, ile jeszcze cykli przed nami, jakie badania czy może trzeba będzie robić też jakieś zabiegi... boję się wyników. boję się wyroków i werdyktów.
zaczynam 7 cykl i narasta we mnie przekonanie, że coś jest nie tak. wcześniej ok, może coś się nie staraliśmy w odpowiednim czasie, może coś po prostu nie wychodziło, nie wiem. ale teraz, po pół roku to już mi się wydaje za długo jak na normę, chociaż wiem że WHO twierdzi co innego. Ale ja swoje wiem, nie?
lekarz mi kiedyś powiedział, że mam bardzo niewielkie zmiany na jajniku i bardzo wątpliwe podejrzenie pcos. Chyba ta szósta miesiączka będzie dla mnie odpowiednim powodem aby w końcu wziąć się za siebie na poważnie i zgubić kilka kg. Nie wiem czy to coś zmieni, ale przynajmniej będę miała zajęcie.
czuję jak zbliża się KRYZYS.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 maja 2015, 12:53
Kryzys przyszedł, ale bardziej w relacjach międzyludzkich. Przestałam się dogadywać z najlepszą przyjaciółką, teraz celowo unikam kontaktu tylko po to, żeby ani mi ani jej nie rosło ciśnienie. Brakuje mi po prostu takiego "Nie martw się, wszystko będzie dobrze". Nawet jesli to nie jest prawda to chciałabym to po prostu nie słyszeć. W zasadzie spiny między nami istnieją już chyba na wszystkich możliwych płaszczyznach. Może trzeba po prostu dać sobie czas i oczyścić atmosferę. Brakuje mi drugiej kobiety do takiej szczerej rozmowy.
Ze ślubnym też coś mi się dzisiaj nie układa. Może irytuje go moje poirytowanie. Bo generalnie z ludźmi mi się dzisiaj nie układa i irytuje mnie to.
Czasem myślę, że irytuje go fakt, że tak bardzo się przejmuję tym staraniem o dziecko, że nie potrafię wrzucić na luz a on nie potrafi mi pomóc. Może też trzeba poczekać na jakieś katharsis.
Tylko ile jeszcze trzeba na to wszystko w życiu czekać? Szczególnie kiedy człowiek czuje się taki cholernie samotny.
Dzisiaj @ już nie dała żadnych złudzeń że to nie @.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 maja 2015, 14:35
może w wakacje kiedy będzie więcej wolnego czasu.@ łaskawie szybko zbliża się do końca.
chce mi się czekolady
w tym miesiącu muszę poświęcić więcej czasu pracy zawodowej i pracy magisterskiej to może będzie mniej czasu na myślenie.Muszę zmienić swoje nastawienie. W zeszłym miesiącu mi się to nie udało, może tym razem będę trochę bliżej celu.
Ciąża nie jest już moim celem, bo wiem, że nie zależy ode mnie. Moim celem jest być spokojną i szczęśliwą. Dziecię przyjdzie kiedy uzna za słuszne a ja muszę odnaleźć radość tego czekania.

Po pierwsze jest piękna pogoda. Kiedy widzę błękit nieba w zestawieniu z soczystą zielenią to aż się lekko czuję

Po drugie rozpoczęłam treningi z Mel B
z moim brakiem kondycji nie udało mi się zrobić całego ale mam postanowienie systematycznie codziennie ćwiczyć troszkę więcej. I dla zdrowia i dla swojej samooceny. Chyba nawet bardziej dla tego drugiego. Staram się już zdrowo odżywiać siebie i męża więc cóż, chyba trzeba będzie przeprosić się z matą do ćwiczeń
w zasadzie to z karimatą 
Po trzecie wyprostowałyśmy relacje z moją przyjaciółką. Pogadałyśmy szczerze, każda powiedziała o swoich problemach i żalach i już jest o niebo lepiej. Pocieszyła mnie, że niedługo na pewno się uda, a nawet jeśli napotkamy jakieś problemy to damy im radę.
A po czwarte zrobiłam badania prolaktyny i tsh a do tego morfologię i O DZIWO WSZYSTKO JEST W NORMIE!!!
co prawda i prl i tsh są blisko dolnych granic ale są w normie
Kiedy badałam prl w lutym to miałam 10 razy poniżej normy! Miałam wynik niecałe 15 a norma zaczynała się od ponad 140.Teraz robiłam w innym laboratorium i wyniki wyglądają tak:
Prolaktyna 5,53 [5,00 - 35,00]
TSH 0,34 [0,25 - 5,00]
Nie wiem czy to tsh nie jest trochę niskie ale nawet jeśli to może gin mi zmieni letrox75 na jakąś inną dawkę.
Dziś jest naprawdę dobry dzień

Dzisiaj dopiero 3 dzień ćwiczeń z Mel B, codziennie trochę więcej aż zrobię cały program. Wiem, że 3 dni to jeszcze nic, ale przecież nikt nie zaczynał 30dniowego wyzwania od 20 dnia.
Zastanawiam się czy kupić testy owulacyjne czy nie. Z allegro raczej nie zdążą przyjść, a nie wiem czy na takie sklepowe nie jestem trochę za skąpa
Do gina wybieram się w 17 dc a ostatnio moje cykle mają po ok 30 dni, więc już mogę być po owulce. W pracy pewnie podejmę decyzję.Mój Najmilszy dzisiaj ma wolne, rzadkość nad rzadkościami
Niestety przede mną zaliczył dentystę a z gestykulacji wywnioskowałam, że było to spotkanie pełne emocji. Mam nadzieję, że jeśli w końcu doczekamy się bobo to zębów nie odziedziczy po ojcu bo będzie miało z tym naprawdę ciężko.
Były nawet na promocji 
W poniedziałek zaczynam testowanie, jest ich akurat 5 to wystarczy mi do wizyty u gina, a potem zobaczę co tam widać na usg.
coś mnie tknęło, żeby sobie zrobić ten test owulacyjny. Wróciłam do domu z pracy, idę do łazienki a tam śluz ładny ciągnący
To czemu nie.Wynik chyba nie jest pozytywny ale już mu niedużo brakuje
Jutro powtórzę o tej samej porze i zobaczę co będzie.CO myślicie?
edit
jak patrzę na to zdjęcie to w rzeczywistości kreska wydaje mi się ciemniejsza
może za dzień dwa obie będą tak samo ciemne 

Martwi mnie tylko to, że miałam się nie nakręcać i chyba mi nie wychodzi.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2015, 14:28
Ja mam słabą wole, co cykl mówię sobie, że nie kupię, a i tak kupuję. Tak samo jak z nie nakręcaniem się co cykl, to po prostu silniejsze ode mnie :P
wełenka ja też, to mój pierwszy cykl na takim luzie. I powiem Ci, że jest naprawdę lepiej :)