X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania codziennie inna melodia maluje mój świat... :)
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5 ››

16 maja 2015, 07:39

Wczoraj wieczorem stało się coś co mnie bardzo zaskoczyło i zmartwiło trochę.
Najpierw w ciągu dnia zauważyłam malutką plamkę na bieliźnie, ale się nie przejęłam. Pomyślałam, że to może coś z owu. Ale wieczorem po serduszku wszystko było podbariowne na jasny kolor, tak jak czasem mi się zdarza przed @. Szok, bo to przecież 9dc. W nocy znowu jakaś minimalna kropka, na razie rano nic. Nic mnie nie boli, nie piecze ale nie wiem, może to jakaś infekcja? Wizyty u gina nie przyśpieszę bo nawet nie mam kiedy iść w tygodniu. Oby to nie były jakieś problemy z hormonami.

Dzisiaj wrzucę jeszcze zdjęcie drugiego testu, po takich plamieniach ciekawe jaki wyjdzie :/
No i nie wiem, może bezpieczniej będzie zrezygnować z serduszkowania na jakiś czas?

Wiadomość wyedytowana przez autora 16 maja 2015, 07:41

16 maja 2015, 13:12

Myślę, że dzisiejszy test mogę już zaznaczyć jako pozytywny :) teraz jestem zadowolona że je kupiłam, bo przy moich 30dniowych cyklach nie pomyślałam, że jeden może zwariować i przynieść owulkę tak wcześnie. Obym się za tydzień na usg dowiedziała, że faktycznie była.
Dobrze, że wczoraj było <3 :)

1zb742v.jpg



EDIT
Zwariowałam razem ze swoim ciałem.
Jakaś wydzielina dalej jest więc rano mąż pisze z pracy żeby może jednak zatestować więc myślę czemu nie, wynik znam. W końcu dzisiaj chyba 10 dc. Nie miałam w domu testu, poszłam do apteki i z drugiego bardzo wymuszonego sikania zakropiłam płytkę. Czekam i nic no bo co ma być. Odkładam test do pudełka i idę żyć dalej. Kilka godzin później mam wyrzucać test, rzucilam jeszcze okiem a tam dwie krechy! Druga jasna no i pojawiła się dopiero po czasie, nie wiem jak długim na dodatek, więc podchodzę do tego spokojnie. Dzisiaj wieczorem siknę jeszcze raz i jeszcze raz jutro rano i zobaczę ale przecież to niemożliwe.
Moja babcia podobno MIESIĄCZKOWAŁA do 6 miesiąca ciąży i urodziła zdrowe dziecko ale nie. Te dwie kreski na teście to pewnie tylko jakiś chemiczny psikus. Ale fajnie jest w końcu zobaczyć taki test :).

Wiadomość wyedytowana przez autora 16 maja 2015, 16:01

17 maja 2015, 19:29

Dzisiaj bardzo leniwa niedziela :) Siedzieliśmy ze znajomymi do bardzo późnej nocy, dzisiaj nie zrobiłam nic. Ale czas spędzony przyjemnie nie jest czasem zmarnowanym :)
Oczywiście test ciążowy wyszedł negatywny, dzisiaj również owulacyjny też był już negatywny. Test owu powtórzę jutro aby mieć pewność, że wyniku nie zakłóciła nieprzespana noc, ale ja i tak mam wrażenie, że będzie już negatyw.
Bardzo ciekawi mnie czego dowiem się na usg w sobotę.

19 maja 2015, 08:02

Niedawno facebook przypomniał mi, że już rok od mojego panieńskiego. A dzisiaj śniła mi się ciężarna panna młoda.

Już chyba pisałam, że przed ślubem wydawało mi się, że w rocznicę będziemy w 3. Czas szybko minął i właściwie jakoś się z tym pogodziłam, bo nie myślałam, że moje życie będzie wyglądało tak jak wygląda. Dobrze nam we dwoje.
Myślę, że do tej pory miałam bardzo egocentryczne podejście do starania. Frustrował mnie nie tyle brak dziecka co sam fakt, że JA nie jestem w stanie zajść w ciążę. A dzisiaj po przebudzeniu poczułam pustkę. Pierwszy raz poczułam taką pustkę. I przytłacza mnie tej pustki nieskończoność, bo nie wiem kiedy dotrzemy do jej kresu i co jeszcze po drodze.
Ale wiem, że gdzieś na końcu czeka jakiś mały człowiek.

Dzisiaj widzę, że ovu pierwszy raz wyznaczyło mi owulację ;) na 10dc, ale śluz i ból jajnika karzą mi myśleć, że jeśli faktycznie była to raczej wczoraj, w 12dc. I tak wcześnie jak na mnie. Bardzo wcześnie.

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2015, 09:05

21 maja 2015, 15:19

Sama już nie wiem co z tą owulką u mnie. Wczoraj wyraźnie kłuł mnie prawy jajnik, dzisiaj jakieś bóle podbrzusza... Boję się, że w sobotę na usg się okaże, że owulacji w ogóle nie było a jajnik czuję od czegoś złego :(

Dopadło mnie w ogóle przeświadczenie, że w tym miesiącu nic. O ile miałam kilka takich chwil kiedy myślałam "O tak, teraz się udało" to od wczoraj do tego zdania wkradło się 2 x nie...
Cóż, zostaje mi tylko czekać.

W następną niedzielę wybieramy się z mężem do spa żeby się trochę odprężyć z okazji rocznicy ślubu :) w pakiecie są też sauny, będzie to mój 25dc i trochę się zastanawiam jak wtedy będzie wyglądać sytuacja, ale może w sobotę się czegoś dowiem. A potem jakaś pyszna kolacyjka w fajnej restauracyjce :) Z wyjazdem i dłuższym leniuchowaniem trzeba poczekać do sierpnia...

22 maja 2015, 07:48

Boję się trochę tej jutrzejszej wizyty. W zimie trochę przytyłam i chociaż już jakiś czas temu zrezygnowalam ze słodyczy i chleba a rzeczy generalnie wysokokalorycznych jak np. smażone mięso nie jem już od dawna to waga stoi w miejscu :/ ćwiczę ale efekt na wadze jest niewielki. Może za mało?
Boję się też usg, że się okaże że cykl bezowulacyjny :(

23 maja 2015, 10:11

Jestem już po dzisiejszej wizycie u gina :) Strasznie się nią stresowałam, dużo bardziej niż zwykle, bo do ginekologa to ja sobie zawsze chodzę jak do fryzjera ;) a przed dzisiejszą się bałam, ale okazało się, że niepotrzebnie :) Bałam się, że się na USG okaże że cisza tam na dole a ku mojej uciesze praca wre! :) W tym miesiącu prawa strona robi hałas :) pęcherzyk ma dzisiaj 19mm i przez weekend ma pęknąć. Śluzówka też ładna, 11 mm :) więc chyba nawet bardzo ładna :)

W czwartek idę na usg zobaczyć, czy faktycznie kolega się uwolnił z jajnika :) i do czwartku mam się wstrzymać z zażywaniem dupka (miałam zacząć w poniedziałek).

A na dzisiaj kupione winko i produkty na spaghetti :) I zapowiada się naprawdę przyjemny wieczór :)


Ano, i jeszcze jedna rzecz. Testy owulacyjne? O KANT DU*Y ROZBIĆ. Przynajmniej te z rossmanna i przynajmniej w moim przypadku.

23 maja 2015, 17:11

Ehh no i chyba dzisiaj nic z tych serduszek nie będzie...
Zawsze byłam zwolenniczką tłumaczenia facetowi "jak krowie na miedzy" i nieoczekiwania że osobnik płci męskiej się SAM czegoś domyśli, ale czasem wydaje mi się, że tłumaczenie pewnych rzeczy, pewnych związków przyczynowo-skutkowych i określonych konsekwencji konkretnych akcji, które przecież w mojej głowie są oczywiste, uwłaczałoby drugiej osobie. O ja naiwna!

Nie wiem, może to owulacja i jakieś hormony we mnie szaleją albo może jestem po prostu wredną jędzą. Ale dzisiaj to się chyba muszę wybeczeć i wyzłościć.

Miałam taki rezolutny plan na wieczór i chyba nic z tego.

24 maja 2015, 21:34

Schowałam kobiecą dumę do kieszeni i mieliśmy z mężem wspaniały wieczór :) Bo w sumie nie było się o co złościć ;) W tym miesiącu targają mną jakieś straszne złości. Ale mam bardzo dobre przeczucia co do tego cyklu :) Jeśli w czwartek się okaże że pęcherzyk pękł to zacznę wcześnie testować :) A dzisiaj piękny śluzik i OGROMNE libido :)

25 maja 2015, 17:30

Dzisiejszy dzień mija jakbym cały czas była po jakiejś suto zakrapianej imprezie. Nie mogłam zasnąć prawie całą noc. Chociaż czułam zmęczenie, to albo mi było niewygodnie, albo coś mnie swędziało, albo po prostu nie mogłam spać. Dzisiaj chodzę cały dzień jak na rauszu a nawet nie ma po czym :( JEstem już po drzemce, teraz walczę o dewegetowanie do pójścia spać.
W nocy w tych moich półsennych omamach zaświtała mi myśl, że na pewno w tym cyklu się udało :) Że w czwartek dowiem się u ginekologa, że pęcherzyk pękł i kiedy zatestuję około 30 dnia to na pewno zobaczę dwie kreski :) Przepełnia mnie wewnętrzny spokój chociaż wiem, że to tylko moje marzenia... Ale dzisiaj jajnik już nie daje o sobie znać, więc może faktycznie owulka zebrała się na odwagę i się pojawiła :) Czerwcowy długi weekend zapowiada się imprezowy, więc będę chciała wcześnie zatestować.

A dzisiaj zarezerwowaliśmy stolik w azjatyckiej restauracji na ocznicę ślubu :) a potem skoczymy do spa i na sauny :) zapowiada się fajny relaks :)

26 maja 2015, 09:51

Kobietki!!!

Życzę Wam, aby to dzisiejsze święto jak najprędzej było świętem każdej z nas :) Żeby każdej z nas było dane usłyszeć to piękne słowo "Mamo"!!! Nie smućmy się dzisiaj i nie załamujmy. Ja głęboko wierzę, że kiedyś każda z nas będzie miała przy sobie małego kochanego człowieczka :)

27 maja 2015, 13:59

Jestem dzisiaj mega pozytywnie nastawiona a do świata i wręcz nie mogę się doczekać jutrzejszego usg! :) Na pewno się na nim dowiem, że pęcherzyk pękł. Nie ma innej opcji! :)
Już sobie nawet dwa testy kupiłam na ten miesiąc, a co :) I mam zamiar testować dzień przed Bożym Ciałem, bo weekend zapowiada się dość intensywny i chcę zobaczyć czy już coś te testy pokażą :) Dzisiaj pojawiła się także lepka i biała wydzielina w dość sporych ilościach i piersi lekko zaczynają boleć, chociaż dupka jeszcze nie biorę. Czyżby to jakieś znaki? :) Czyżby 7 cykl był tą szczęśliwą 7ką? :)

28 maja 2015, 17:58

No i dupa. Pęcherzyk nie pękł. W przyszłym miesiącu idę znowu na usg zobaczyć czy to tylko jednorazowy wybryk czy może wszystko poukłada się w jakąś makabryczną i bardzo kiepską układankę. Może mam spieprzone hormony i stąd testy owu pozytywne? Po co mam w ogóle robić te testy jak pęcherzyk i tak nie pęka?

Dzisiaj zaczynam dupka i czekanie na @.
Dzisiaj świat pomalowany jest w wyjątkowo chu*owe kolory.

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 maja 2015, 17:59

29 maja 2015, 07:38

Wczoraj przyszedł na mnie wielki kryzys i wielki dół. Od powrotu do domu prawie cały czas przeryczałam, aż do zaśnięcia. Mama pociesza że może trzeba trochę poczekać, pobadać się i na pewno będzie dzidziuś. Mąż wspiera, że razem sobie poradzimy z każdą przeciwnością, zrzucimy kilka kg i nawet jeśli okaże się, że w pełni naturalne poczęcie nie jest możliwe to będziemy szukać innych dróg. Wiem, że jak za miesiąc pójdę na usg to pęcherzyk też nie pęknie, że to nie jest jednorazowy wybryk. Pęcherzyk zaczął się luteinizować czy robić coś podobnego i mój organizm, razem z temperaturą, działa tak, jakby owulacja była. Ale jajeczko się nie uwolniło i w tym miesiącu testy nie są mi potrzebne. Ciekawe ile takich miesięcy jest już za mną? Jaki będzie następny krok jeśli w czerwcu stanie się to samo? Ta luteinizacja jest wyjątkowo podła, najpierw człowiek się cieszy że wszystko pięknie jak w bajce a potem buch, obuchem w łeb. Mam ogromne poczucie winy, że to przez moją wagę albo jakieś nawyki albo coś innego. Że to JA.

1 czerwca 2015, 13:58

Powoli godzę się z tym, że starania o maleństwo rozciągną się pewnie w czasie i być może nie obędzie się bez jakiegoś leczenia. Wcześniej taka myśl niby gdzieś była, ale dopiero po ostatnim usg zaczęła się urealniać. Razem z nią rośnie smutek i frustracja. Usg w przyszłym miesiącu powinno coś wyjaśnić.

Cały czas jednak negocjuję sama ze sobą - może lekarz się pomylił? Może tam jednak było ciałko żółte? Może jest jakiś cień szansy? O rany, jaka ja jestem naiwna...

3 czerwca 2015, 13:06

Czuje jak @ sie zbliża...wczoraj po naczytaniu się historii kobiet które zaciążyły pomimo tego, że gin orzekał cykle bezowulacyjne postanowiłam siknąć na test. Wczoraj pojawiła się druga kreska ale po czasie, dzisiaj już w ogóle. W sobotę kończę dupka, potem pewnie mnie zaleje... No cóż, cóż zrobić.

5 czerwca 2015, 08:30

Dzisiaj 30dc. Jeszcze nie mam żadnych plamień ale jutro biorę dopiero ostatniego dupka więc pewnie w niedzielę albo zaraz na początku tygodnia przyjdzie małpa. W następnym cyklu polegam tylko na usg, nie myslę o testach ani w ogóle o niczym skoro owulacja i tak stoi pod znakiem zapytania. Cóż, może przynajmniej jesteśmy o jeden krok bliżej do rozwiązania zagadki.

8 czerwca 2015, 12:04

Od wcozraj zaczyna mi się @ ale bez żalu i emocji. Miałam czas na pogodzenie się z tym od momentu usg. W tym cyklu odpuszczam obserwacje. Nie wybieram się na usg. Mam plan na utrate wagi i dopóki nie zrzucę ok. 8kg nie mam zamiaru nic badać. Wiem, że moje problemy mogą mieć związek z moją wagą więc póki jej nie okiełznam to nie sięgam po nic innego. Poza tym już w końcu nareszcie idą wakacje, chcę odpocząć, nie martwić się. Taki czas w zawieszeniu dobrze mi zrobi.
Dostaliśmy z małżem grilla elektrycznego, w sam raz do naszej blokowej kuchenki :) Dzisiaj na obiad będzie filecik z indyka zgrillowany bez grama tłuszczu :) Poza tym regularnie ćwiczę!

Tylko dzisiaj od rana coś się wszystko pieprzy tak. Najpierw nie mogłam w nocy spać (chociaż jak na moją bezsenną noc to i tak dużo spałam), potem rano obudziły mnie potworne mdłości i wymioty. Nie wiem czy to bromek po którym mnie czasem mdliło, czy jakiś wirus czy co. Jedzenie raczej nie bo wczoraj dużo i nic podejrzanego nie zjadłam. Ale stwierdziłam że będę dzielna i na l4 nie pójdę bo dziś wcale dużo pracy nie mam. Schodzę do auta już doprowadzona do ładu a tam co? NIE ODPALA!!! A miałam po pracy jechać go zarejestrować!!! Akumulator wysiadł. Po jednym dniu bez jazdy. Ale zanim kupiliśmy to autko to dość długo stało więc nie wiem, może trochę ten akumulator osłabł? Szczęśliwie sąsiad taksówkarz wybawił mnie z opresji.
Oby dziś już było tylko lepiej.

9 czerwca 2015, 08:23

Dobra, dzisiaj pierwszy dzień cyklu i zmiana podejścia.
Obyło się bez żalów i płaczów jak to zazwyczaj ma miejsce. Zaciskam zęby i cisnę do przodu! Zaciskam również dlatego, że jest ten okres wyjątkowo bolesny :/ Pewnie cena ładnego endo.

Przez kilka, 2-3 następne miesiące myślę o SOBIE. Robię się aktywna, uprawiam sport, rezygnuję z chleba i słodyczy TOTALNIE. Może teraz będzie mi łatwiej kiedy warzywniak po drugiej strony ulicy zapełnił się pięknymi, świeżymi owocami które mają w sobie cukier chyba lepszy niż w snickersie. A co do chleba to kupiłam chrupkie pieczywko :)

Nie nastawiam się, że dopóki nie schudnę to coś wróci do normy, więc na razie rezygnuję z badań i obserwacji. Zacznę się martwić jeśli pomimo spadku wagi nic nie ruszy. Oczywiście nie będziemy się zabezpieczać więc może w którymś momencie czeka nas niespodzianka? Zobaczymy.

Idę jeść truskawki z kefirem <3

12 czerwca 2015, 09:16

Jest dobrze :)

Wyciszyłam się psychicznie. Pogodziłam się z obecnym stanem rzeczy. Nie myślę o tym co będzie i jakie problemy jeszcze mogą przed nami wyrosnąć, ale skupiam się na moim obecnym celu: 9kg na minusie.

Jest dobrze :) bo w tym tygodniu zmalałam już o 1,5kg! I czuję się naprawdę świetnie :) Przeszłam na racjonalną dietę i widzę, ile złych nawyków żywieniowych miałam przez całe życie.

W drugiej połowie lipca jedziemy z małżem na Węgry, do wody, do słoneczka <3 Może jestem naiwna ale liczę, że zagraniczne słońce jakoś mnie opali ;) Tutaj niestety łaskawe dla mnie nie jest, a na Węgrzech już kiedyś byłam i nawet fajny był rezultat :) Mam nadzieję, że następne małpiszcze zdąży się skończyć przed wyjazdem.

Zaczynam też brać wiesiołek :) do 15dc, bo u mnie owulacje jeśli są to zazwyczaj 17-20dc. Jeśli są. ALe na gdyby co w połowie cyklu odstawię.
1 2 3 4 5 ››