Zobaczyć ją z brzuszkiem, jest to jednak dla mnie przeżycie
Ale nie ma smutków ani żali. Jest akceptacja i wiara że niedługo ja też będę mieć taki brzuszek
utwierdziło mnie w tym, że złapałam dystans 
Zarezerwowaliśmy z mężem pokój na Węgrzech, teraz tylko ćwiczyć i czekać na wakacje

Dietowy ciąg trwa - dzisiaj waga pokazała 3kg mniej od wyjściowej wagi!
JEstem już w 1/3 swojego postanowienia. Ciekawe kiedy uda mi się je spełnić
Od kilku dni piję przegotowane siemię lniane, żeby był z niego ładny gęsty glut. Wcześniej zalewałam wrzątkiem i parzyłam 30min ale było rzadkie. I dzisiaj pojawił się ładny rozciągliwy śluz, jakiego dawno u siebie nie widziałam
JEszcze jest za wcześnie na ewentualną owulację i w ogóle owulacja teraz jest pod wielkim znakiem zapytania, ale się cieszę, że pojawił się taki ładny śluz i może kiedyś jak się owulka pojawi to się przyda 
Zastanawiam się też trochę nad suplementacją męża. Na razie zażywa sam kwas foliowy. Czy polecicie mi jakieś witaminki dla mężczyzn? Jeszcze nie robiliśmy żadnych badań ale chciałabym, żeby dostarczał sobie jakiś witamin i składników mineralnych, bo niestety jada o różnych porach i nie zawsze w domu a pasuje, żeby jego chłopaki też były w formie
PROMENA nie było w żadnej odwiedzonej przeze mnie aptece, ale w jednej pani zaoferowała mi magnez dla mężczyzn z selenem, cynkiem i wyciągiem z korzenia maca (już wiem, że to nie te suche chlebki
), a do tego wyciąg z żeń-szenia. Czyli w sumie to co jest w tym promenie. Za połowę ceny tego preparatu, a kapsułek tyle samo. Zobaczymy, może to coś pomoże a na pewno mu nie zaszkodzi
Ostatnio małż narzeka że mu tylko spanie w głowie to może ten żeń-szeń go pobudzi 
Ja dzisiaj miałam wielki kryzys słodyczowy, na szczęście udało się opanować sytuację i dotrzymać antycukrowego postanowienia
zaraz zakładam adidaski i idę ćwiczyć
Czuję się trochę jak przed ślubem, kiedy sobie wyobrażałam ten dzień i bardzo na niego czekałam, ale do samej soboty rano wszystko wydawało mi się takie nierzeczywiste.
Może wydaje mi się po prostu nierealna dlatego, że nigdy w niej nie byłam?

Staram się przygotować psychicznie na to, że być może jakieś badania czy stymulacje trzeba będzie robić i podchodzić do tego z wielkim spokojem. Na razie zajmuję się sobą i tego się trzymam. A co będzie to będzie. Robię tyle ile zrobić mogę. I poza dietą i ćwiczeniami spokój to chyba najlepsza rzecz jaką mogę zrobić.
„Panie, daj mi siłę, abym zmienił to, co zmienić mogę, daj mi cierpliwość,abym zniósł to czego zmienić nie mogę i daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.”
Ale sprawdziłam bo rano stało się coś dziwnego. Po stosunku znowu pojawił się lekko podbarwiony na jasny kolor śluz. W zeszłym miesiącu miałam cytologię i wynik najlepszy z możliwych, nie mam żadnych dolegliwości poza tym że wczoraj kłuł mnie jajnik... I to lewy, co by się zgadzało. Czyżby to była...OWULACJA?! Nie, chyba niemożliwe
I co? okres przed 30 dniem? Tak książkowo?
Nie, to nie może być to
Niby już straciłam prawie 4kg ale nie wiem czy to wystarczy żeby mój organizm się opamiętał. Kiedyś przy takiej wadze owulowałam ale chyba to i tak za wcześnie jak na mnie, ok. 14 zamiast 20 dnia.Jakby nie było, żyję już prawie tylko relaksującą perspektywą wakacji
A jutro prosto z pracy na siłownię
Spalić jeszcze trochę
Piękne dwie kreski 
Ależ ten mój umysł sobie pogrywa ze mną. Nie może mi się przyśnić węgierskie słońce i dużo wina?

chodzi mi ostatnio po głowie cały czas jedna piosenka. Oglądałam ostatnio film Green Street Hooligans i jest tam bardzo ładnie wkomponowany hymn West Ham United
Fanem piłko nożnej (ani kopanej!) nie jestem, ale piosenka jest dla mnie jakaś taka...adekwatna do mojej sytuacji. I pozwala mi na pewnien dystans do sprawy.I'm forever blowing bubbles
Pretty bubbles in the air
They fly so high
Nearly reach the sky
Then like my dreams they fade and die
Fortune's always hiding
I've looked everywhere
I'm forever blowing bubbles
Pretty bubbles in the air
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2015, 18:16
po takim śnie nie pozostało nam z mężem nic innego jak poserduszkować
nie wiem czy to nie za daleko od ewentualnej owu ale spróbować nie zawadzi
śluz zaczyna się powolutku pokazywać więc jestem dobrej myśli
chociaż po tym ostatnim usg i znikającym jajku nie myślę o nadziei.A ja dalej ćwiczę
właśnie wróciłam z siłowni a na parze gotuje się już pyszna rybka na obiad
I już niektórzy zauważyli pierwsze efekty 
A dzisiaj Wam kogoś przedstawię
Kogoś kto jest bardzo piękny a jaki piękny taki niedobry! I mieszka ze mną dłużej niż mój mąż 
bo zaczęły się...WAKACJE! 
Co prawda muszę się jeszcze w lipcu pojawić w szkole dwa razy ale postaram się podejść do tego tak bardziej towarzysko
Zaliczony też awans na następny stopień zawodowy
Niby mała rzecz a cieszy
przed egzaminem nie było stresu. Najbardziej stresującą częścią było siedzenie naprzeciwko mojego szefa, do którego czuję ogromny dystans i nawet trochę się go boję. Ale dzisiaj dużo się uśmiechał i nie było źle 
Teraz ćwiczę silną wolę z na pewno pyszną i ogromną czekoladą nadziewaną i dużym opakowaniem śliwek w czekoladzie....Muszę to szybko komuś sprezentować bo jak otworzę to się nie oderwę. Dziś co prawda nie mam siły ćwiczyć, wczoraj nie miałam czasu to chociaż słodkiego nie pojem. Psychika gdzieś tam woła "zrekompensuj tym sobie wszystko co byś chciała sobie na dzień dzisiejszy zrekompensować" ale mówię tej podłej suce żeby mi dała spokój. Czekam niecierpliwie na wyjazd na baseny węgierskie a razem ze mną czeka moje bikini.
Dzisiaj 18dc i śluz tylko wodnisty, bardzo mało rozciągliwego. Owulkę mam (??) ok 20dc więc może się pojawi a może nie. Może naiwnie jest myśleć że 4kg załatwią sprawę? Może nawinie jest myśleć że 8 załatwi? Lewy jajnik jednak niestrudzenie daje o sobie znać, mam nadzieję, że to żadne torbiele tylko takie jego fanaberie. W trakcie serduchowania problem pustynny nie występuje więc to chyba jest na obecną chwilę najważniejsze, prawda?
Po niedzieli czekam aż kurier przywiezie nam nowy aparat
Myśleliśmy już o nim jakiś czas i zdecydowaliśmy się go kupić jeszcze przed wyjazdem. To nasza pierwsza lustrzanka, ale nic bardzo profesjonalnego. Chętnie się nią teraz pobawię jak mam tyle wolnego czasu.Poćwiczyć nie poćwiczę ale idę na zasłużony relaks
Dzisiaj spadek formy. Senność + ból gardła + katar
akurat jak zaczęły się wakacje i już nie forsuję swojego głosu od kilku dni. Czyżby to były skutki zawodowego detoksu?
Ostatnie dwa dni opuściłam się też z ćwiczeniami a wczoraj to nawet trochę z dietą...Ale już wracam na właściwe tory
Oby mnie już niedługo zaprowadziły do upragnionego rozwiązania
tak po prostu ze złości, tragedii nie ma bo miałam zaplanowane tylko sprzątanie. Ale mąż auto wziął i na lekcje muszę iść 2,5km w jedną stronę na 60min lekcji
i ogólnie jestem zła bo naprawdę potrzebuję wolnego i spokoju a nie takich nagłych zastępstw. Jutro kończę ostatnią lekcję z jedną grupą i FINITO. Nie ma mnie już zawodowo przez jakiś czas. Do tego piersi bolą niestrudzenie i krzyż coś się czasem odzywa a @ ma być dopiero za około 2 tyg! I to cholerne gardło cały czas boli. Nie chcę się najadać lekami na wypadek gdyby nam się udało. I spaaać. Mogłabym spać i spać. Śpię w nocy po 8-9 a w ciągu dnia i tak jestem senna. Badałam tarczycę niedawno i była w normie więc nie wiem. Może za mało kawy.Ale z drugiej strony nie mogę się doczekać testowania. Chyba się zastestuję w niedzielę. Wiem, że to dopiero 27dc ale po ewentualnej owu myślę, że będzie już tydzień więc może czemu nie? Jeśli wyjdzie jedna kreska to będę spokojniej czekać na @. A jeśli wyjdą dwie to będzie super
bo czemu właściwie miałyby nie wyjść?
jak się tylko naładuje to zaczynam zabawę 
Dostałam od jeszcze jednych uczniów rafaello i właśnie otworzyłam,a co. W tym miesiącu i tak już po sprawie.
Dzisiaj miałam okropne kłucia w rejonie macicy, na samym dole podbrzusza. Jak się schyliłam siedząc przy stole żeby coś podnieść z ziemi to tak zakuło że myślałam, że z krzesła spadnę. Miałam przez chwilę nadzieję, że może...może...? Ale pewnie to tylko jakieś wzdęcie
poczekam jeszcze trochę.
ale póki co dzielnie walczę, na razie głównie domowymi sposobami. Nie chcę iść do lekarza i od razu brać antybiotyk, bo pewnie tak by się skończyło. A może wcale nie trzeba.Dzisiaj pojawił się też gęsty śluz, ciemno kremowy i coś w podbrzuszu cały czas kłuje. Mam nadzieję, że jeśli to nie ciąża to to żadna infekcja. Może coś od dupka? Kto to wie.
Wczoraj w ciągu dnia było jakoś dużo śluzu, takiego ciemno kremowego, a dzisiaj rano na bieliźnie pojawiła się jedna kropka. Jedna. Potem przez cały dzień cisza jak na razie, a dzisiaj rano było już bardzo dawno temu. Tylko dalej ten kremowy śluz. Chciałabym bardzo wierzyć, że to implantacja, ale nie wierzę. Nie ma sensu. W niedzielę zobaczę czy to faktycznie to czy może tylko moje endometrium się szykuje do wyjścia i coś przypadkiem upuściło. Nie chcę się nastawiać żeby za kilka dni nie dostać za mocno w pysk

Dzisiaj lista obowiązków już zamknięta więc mam zamiar oddać się miłej lekturze i może jakieś domowe spa na stópki i dłonie? Czemu nie

Aaa i dobrze było nie iść do lekarza. Osłabienie opuściło mnie już totalnie w sumie po niecałych dwóch dniach i został tylko lekki ból gardła. A tak to pewnie straciłabym pół dnia w kolejce i dostała antybiotyki.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lipca 2015, 14:42
Ani wczoraj ani dzisiaj w ciągu dnia nie wydobywały się już ze mnie jakieś szczególne kolory. Ewentualnie trochę ciemnego śluzu, który może nie wygląda jak budyń, ale daleko mu do wszelkiego przedokresowego odcienia brązu. Brzuch już nie boli praktycznie ani troche, czasem coś tak zakuje, za to krzyż mnie dobija! Najchętniej przesiedziałabym cały dzień pod kołdrą albo w przyjemnie ciepłej wodzie i nie czuła tego bólu. Piersi bolą bardzo ale dalej nie chcą spuchnąć
No i ogólnie jest dopiero 26 dc, mój 7 dzień z dupkiem.No i tak. Idziemy dzisiaj na imprezę to pomyślałam a co mi tam, siknę. Ja czekać nie lubię to czekać nie będę. I to był chyba mój błąd! Bo na teście w przepisowym czasie 5 minut pojawił się cień cienia. Taki słabiutki, że nawet aparat nie chciał go ładnie uchwycić. Ale ja jestem pewna, że coś tam jest. I jeśli jest, to mogłam siknąć jutro to byłoby więcej hcg i może kreska byłaby wyraźniejsza. Oczywiście jak przyjdzie pora, że odrzwia lokalnej apteki się otworzą, wyruszę na wyprawę i zakupię jeszcze test na jutro i na poniedziałek i zobaczymy czy to tylko psikus czy może...? Jeszcze się nie ekscytuję ani nie myślę, że to ciąża, bo do terminu @ jeszcze trochę jest a te testy to też czasem pokazują to co im się podoba. I cały czas się czuję jakby @ miała lada chwila nadejść, chociaż nie boli mnie brzuch
MAm takie uczucie wilgoci w pochwie, sama nie wiem jak to określić. Jeśli te dwa testy jutro i pojutrze coś pokażą, to w poniedziałek idę na betę. A jeśli nie to nie.Ale dzisiaj na gdyby co zrezygnuję z alkoholu

Edit
dzisiaj znowu jakieś plamienie jednak jest więc pewnie ten test też jest jakiś nie taki
Nie jest takie typowe jak przed okresem tylko dużo jasniejsze ale w ciazy chyba by w ogóle nie było nic.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2015, 09:00
plamienie sie nasililo. Mam test na jutro i pewnie zrobię o ile nie będzie to plamienie za mocne. Widac ten dzisiejszy byl wadliwy. Ale dziękuję za wsparcie i słowa otuchy
mam nadzieje, ze Promyczek przywiezie dobre wieści z wakacji
Umówiłam się do psychologa ale zastanawiam się czy nie odwołać wizyty. Nie wiem czy to już czy jeszcze nie już. Nie wiem ile jeszcze mogę wytrzymać. Może jeszcze mogę.
Ostatnio coraz częściej się zastanawiam czy w ogóle chcę się teraz starać. Czy większe niż pragnienie posiadania potomka nie jest po prostu pragnienie bycia w ciąży. Widzę tutaj niektóre dziewczyny z ogromną determinacją i wiarą. Ja tak nie mam. Ja mam tylko spokój że kiedyś na pewno się uda. I cel żeby konsekwentnie zbijać wagę. I trochę mi czasem wstyd, że taka determinacja i wiara nie są moim udziałem.
"Znam Twoje postępowanie. Nie jesteś zimny ani gorący. Obyś był zimny albo gorący, nie zaś letni."
edit
OK, za chwilę zacznę nowy cykl, przemyślałam kilka spraw i:
- odwołuję wizytę u psychologa. Jeszcze nie pora. A może los będzie łaskawy albo ja twarda i się tam w ogóle nie pojawię? Na razie funduję sobie za tą kasę terapię zakupową, szczególnie, że zrobiłam dziś miejsce w szafie

- rezygnuję z PODEJŚCIA że staramy się o dziecko. Po prostu się nie zabezpieczamy bo to zawsze był fun i prezerwatywy nigdy mnie nie bawiły. Serio. Przed tabsami i po zanim zaczęliśmy się starać korzystaliśmy bo jesteśmy rozsądni i była taka potrzeba, ale jak spróbowałam bez to nie wiem co zrobię kiedyś jak już nasza rodzina osiągnie zamierzone rozmiary. No i skoro się nie staramy to zostaje rozwiązany problem tego, że się nie udaje. Bo się nie staramy.
- badania tylko te konieczne i tylko tyle ile trzeba. Prolaktyna i TSH co 3 miesiące bo muszę. Muszę też sprawdzić kiedy badałam ostatnio bo już nie pamiętam. Nie myślę na razie o dalszych badaniach. Jeszcze na to nie pora. Jeśli będzie je trzeba zrobić to będzie trzeba, jedyna różnica czy teraz czy za pół roku to mój dłuższy psychiczny luz, kiedy już takowy osiągnę. Bo badania i czekanie na wyniki to zawsze stres. No i od września zacznie nam się lepiej powodzić finansowo niż w wakacyjne miesiące. Nie ma co cisnąć. Jeśli mój organizm będzie funkcjonował w miarę przyzwoicie to następną wizytę u gina nie planuję wcześniej niż październik/listopad.
- skoro się nie staramy to pewnie czasowo ograniczę kontakt z ovu. Na pewno wpadnę w niedzielę zobaczyć co tam u Promyczka
mam nadzieję, że dobrze. I na pewno tu kiedyś wrócę. Bo albo badania albo fioletowa
Na razie przerzucam się na bloga na vitalii skoro i tak mam zamiar bardziej skupić się na moim odchudzaniu.Doszłam do wniosku, że co to za różnica czy zajdę w ciążę teraz czy za pół roku. Zawsze chciałam być bardzo młodą mamą, ale los chciał inaczej. Nie wiem czy zajdę za pół roku czy za trzy lata czy w ogóle. Zrobię tyle ile mogę zrobić, a są rzeczy na które nie mam wpływu. Ale jestem dobrej myśli, jest we mnie spokój i wiem, że prędzej czy później zostanę mamą. Mam dopiero 23 lata, pracę którą lubię, w miarę przyzwoitą sytuację finansową i moje życie mi się podoba. Lubię wyjść na imprezę i pograć w karty do 4 rano. Lubię wyjść na koncert i lubię się napić. Wiem, że dziecko to nie jest kres towarzyskiego życia, ale jeśli muszę jeszcze poczekać to jakoś w takim stanie rzeczy dam radę
. Skoro czekać i tak muszę to lepiej chyba robić to na co ma się ochotę niż się umartwiać i stresować. Na dzień dzisiejszy nie padł żaden wyrok, nie toczę żadnej walki. Żyję.Strasznie jakoś się nie żegnam bo to jeszcze nie koniec. Ale wszystkim dziękuję za wsparcie i życzę powodzenia
. Mam nadzieję, że ktoś zrozumiał o co mi w tym poście chodzi, bo to trochę pogmatwane, ale cóż. Co tak naprawdę nie jest pogmatwane w kobiecie?
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lipca 2015, 17:34
tak jak postanowiłam poszczę od ovu i robię sobie dyspensę tylko na tego jednego posta.W tym miesiącu odkryłam jaką naprawdę wielka moc ma psychika. Wyjechaliśmy z mężem na wakacje, totalny luz, praktycznie zero rozmów i myślenia o ciąży. No i od jakiegoś czasu praktycznie zero ovu. Postanowiłam poluzować ze wszystkim, również z oblepionymi kubkami po siemieniu lnianym. Nawet z dietą poluzowałam, bo znaleźliśmy na Węgrzech bardzo smaczne restauracje. Na uwagę zasługuje szczególnie jedna boska naleśnikarnia, w której jadłam zdecydowanie NAJLEPSZE naleśniki na świecie. Był ich dość spory wybór, i na słodko i na słono. I takie i takie były PYSZNE. Nie myślałam, że z naleśników można zrobić takie wykwintne dania i serwować je w takim przyjemnym miejscu, które nie wygląda jak bar mleczny, bo mi zawsze naleśnikarnie kojarzyły się z takim wystrojem a tu proszę, całkiem ładna knajpka. Więc jeśli któraś z Was kiedyś będzie w Miszkolcu koniecznie zajrzyjcie do Creppy
Ale wracając do sedna sprawy. Poluzowałam ze wszystkim, szczególnie z głową, i co? I miałam taki piękny śluz płodny jakiego nie widziałam u siebie od kilku dobrych miesięcy! Pojawił się co prawda trochę wcześniej niż zazwyczaj rzekomo mam owulację, bo widziałam go od 11dc do +- 15/16dc. Pod koniec było go więcej ale cały czas piękny, szklisty, ciągnący na kilka cm! Byłam tym w sumie zaskoczona, bo większość czasu spędzałam w wodzie więc ciężko mówić o rzetelnym uczuciu wilgoci, ale na papierze zostawało go naprawdę sporo, kiedy w poprzednie miesiące nie obserwowałam bo prawie wcale. W jeden dzień był też mocny i krótki ból prawego jajnika. Może to to, kto wie.Jeśli chodzi o myślenie o dzieciach to ograniczyliśmy się tylko do "Kiedyś jak już będziemy mieć to tu z nimi przyjedziemy bo fajne miejsce dla dzieciaków" i "Nasze na pewno nie będzie takie niegrzeczne"
No i widzieliśmy dość dużo bocianów, co też wywoływało nasz uśmiech
.Ale w trakcie tego wyjazdu widziałam naprawdę dużo dzieci i ciężarnych i dopiero w drodze powrotnej zdałam sobie sprawę, że wywoływało to jedynie moje pozytywne uczucia. Żadnych ukłuć, żadnej zazdrości.
Razem ze śluzem, a może razem z wakacjami?, zagościło u mnie wielkie libido i korzystamy z niego pełną parą, czasem nawet dwa serca dziennie
Mąż ma jeszcze tydzień wolnego więc jeszcze go na pewno pomęczę
Nie zastanawiam się nad tym czy to za często czy nie. W tym miesiącu może dzięki temu śluzowi płodnemu jestem zdecydowanie bardziej wilgotna niż zawsze i seks jest jeszcze cudowniejszy, więc nie będę go nam odmawiać.Mam też plan na następny miesiąc jeśli dostanę okres. Robię sobie tatuaż
Zawsze chciałam mieć i stwierdziłam, że to ostatni dzwonek, bo jeśli zaczniemy się starać ze wspomaganiem to wtedy już nie ma o tym mowy. Takie plany też pomagają przetrwać okres, polecam planowanie czegoś na następny miesiąc jeśli @ przyjdzie.Następny wpis zrobię 8.08
Wtedy się testuję bo jedziemy na imprezę no i pytanie kto prowadzi
To będzie 30dc więc liczę, że test wyjdzie wiarygodny. Ale nie oczekuję dwóch kresek. Oczywiście mam nadzieję, ale nie oczekuję.Promyczku, trzymam kciuki za Ciebie teraz i 8.08
Jak na razie jest wszystko ok. Żadnych plamien, żadnego szczególnego bolu ani w ogóle żadnych szczególnych objawów
mam lekkie problemy ze strony układu pokarmowego które ciężko mi polaczyc z jedzeniem ale nie liczę ze to jakiś objaw. Juz sobie nawet uzupelnilam zapas tamponow i podpasek co by nie zostac zaskoczona. Ale dzisiaj dopiero 22dc. Mam nadzieje, ze jedli ten cykl nie jest ciążowy to będzie krotki.
Wiem, co czujesz... :( Ja ostatnio musiałam przeżyć imprezę, na której była sąsiadka w ciąży i oczywiście padło najboleśniejsze pytanie w życiu... Kiedy wy będziecie mieć swoje? masakra :( Ale trzeba mieć przygotowaną, stałą odpowiedź i przykleić uśmiech do twarzy i wszystko da się przeżyć :-)
Ona jest we wszystko wtajemniczona więc mnie wspiera ile może :) heh mam nadzieję, że może mnie zaraziła ciążowym wirusem ;)
W takim razie ciążowe wiruski z pewnością wpłyną na Ciebie pozytywnie :-)