X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki ciążowe Ja, moje życie, i ja...
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Ja, moje życie, i ja...
O mnie: przede wszystkim mamą, później żoną, no i zdecydowanie twardą babą która na codzień w pracy łazi w mundurze, ze spluwą i niewielu rzeczy się boi... Boi się tylko o swoją rodzinę i za nią jest gotowa porozgryzać aorty wrogom jeśli będzie taka potrzeba :)
Moja ciąża: pierwsza szczęśliwa - 40tc5d 24.08.08 urodził sie mój pierworodny syn Michał, 3800g druga - Aniołek 26.02.14 trzecia - czekamy... na obecnym etapie na córcię Ole :) termin 6.09.2015
Chciałabym być mamą: jestem mamą pełną skrajności, bo i takim jestem człowiekiem :) synek wie że może na mnie liczyć w każdej sytuacji i że może do mnie przyjść z każdym problemem. Kiedy trzeba jestem mamą przyjacielem, mamą powiernikiem małych wielkich sekretów, ale czasem jestem mamą wymagającą. Ustalam zasady i pilnuję żeby były przestrzegane. Czasem bywam za surowa, ale w tym naszym głupim świecie chyba nie ma innej opcji... Ale jak każda mama dałabym się pociąć za swoje dzieci :)
Moje emocje: Ciąża jako stan błogosławiony to z lekka przereklamowana sprawa ;) jestem pełna skrajnych emocji - cieszę się, szaleję z radości że będę mieć zdrową córeczkę, ale z drugiej strony jestem pełna obaw, nie tyle czy sobie poradzę, ale czy uda mi się tak zorganizować sobie życie, żebym znowu czuła wolność, jak teraz. Pożyjemy zobaczymy :)
Przejdź do pamiętnika starania i przeczytaj moją historię starania się o dziecko

4 maja 2015, 19:57

takie były ambitne plany pisania pamiętnika ;) a wyszło jak zawsze :D

ale w sumie to może być fajna pamiątka jak już Ola się urodzi. Miśkową ciążę opisywałam na forum grono.net, szczegóły porodu,fotki, przeżycia z ciąży i pierwszych miesięcy.. szkoda, że forum z dnia na dzień zniknęło a wraz z nim tyle pięknych wspomnień.... bo prawda jest taka że nie wszystko pamiętam z tamtych wyjątkowych chwil....

co u nas do tej pory?? no więc mamy już 22tc1d - jutro jedziemy na połówkowe - mam olbrzymią nadzieję, że persona w moim brzuchu nadal jest Olą i nie będzie psikusa w postaci siusiaka ;) wiadomo że najważniejsze żeby się zdrowo urodziło, ale nie dajmy się czarować, tak sie nastawiłam na dziewczynkę, że chyba się poryczę jak coś będzie nie teges z posiadania córki ;)

pierwszy trymestr był taki sobie, mdłości mnie ze 3 tyg męczyły, więc bez dramatu, ale miewałam bóle jak na @, które spędzały mi sen z powiek (każdy spacer do wc równał się spoglądanie ze strachem na wkładkę czy aby na pewno nie ma tam krwi). Jestem na luteinie od początku, doraźnie w razie bóli nospa i leżenie dochodzą.
No ale udało nam się i pierwszy trymestr szczęśliwie za nami :) badania prenatalne wyszły super :) ba, nawet zupełnie nieświadoma zrobiła test pappa który też wyszedł dobrze. Ok 15tc poczułam pierwsze smyranie :) a w 17 już ruchy dziecka :) teraz jest to już regularne kopanie
Kilka dni temu P poczuł kopniaki, a wczoraj Misiek doczekał sie kopniaka od siostry - co zresztą wywołało u niego niesamowitą ekscytację i radochę :)

Ta ciąża jest dużo spokojniejsza od tej Miśkowej, ja jestem spokojniejsza. Robię większość rzeczy jak przed ciążą, choć teraz już powoli zwalniam, bo jak się przeforsuję to potem muszę to odchorować i leżeć pół dnia - a to doprowadza mnie do szału.

Wszystko się tak szybko zmienia... działka kupiona w 2013 - teraz już ma skończony fundament, 11.05 wchodzi ekipa od stawiania domu.... na początku zarzekałam się, że ma być wszystko skończone zanim urodzę. Teraz nie ma to już znaczenia :) zdążą mi wykończyć chatę - super. Nie uda sie - to trudno - przemęczymy się na stacji we czworo - choć nie powiem, bedzie ciężko. Ogólnie to mega hardcorowy rok się zapowiada, wiele zmian w naszym życiu :) nowe autko, nowy dom, nowy członek rodziny, a od września Misiek idzie do szkoły... będzie sie działo :)

6 maja 2015, 22:30

skoro powiedziało się A, to może jako tako regularnie uda się pisać te ciążowe wspomnienia :)
wczoraj byłam na połówkowych i jestem całkowicie szczęśliwa! Dzidziula zdrowa, waży już 470g no i na 100% jest dziewczynką, także Ola pozostanie Olą :) buźki nam pokazać nie chciała, ale to co ma między nogami gin podejrzał i nie miał najmniejszych wątpliwości, że to dziewuszka jak się patrzy :D co za ulga :D wracałam do domu cała w skowronkach, a z tych emocji zapomniałam ginka podpytać o to moje skaczące ciśnienie - to akurat nie dobrze, bo temat dość palący.
No ale jutro zaliczę wyniki z krwi (i ten nieszczęsny test obciążenia glukozą ;-/ ), a w piątek potoczę się do położnej to się jej podpytam o ciśnienie bo takie skrajności mnie wykończą - jednego dnia 128/70, a innego dnia 89/40 - jak żyć ja się pytam?? ;)

Przez długi weekend i przed trzy dni kolejne walczyłam z chorymi zatokami syna - na szczęście dla mojego zdrowia psychicznego już jest ok, więc jutro junior idzie do przedszkola a ja w końcu odsapnę - bo tak jak uwielbiam moje dziecko tak przebywanie z nim 24h na dobę momentami mnie wykańcza ;)

szkoda tylko, że autko moje do soboty u lakiernika stoi, bo jestem w zasadzie uziemiona... no ale może dzięki temu zabiorę się za ogarnięcie szaf.... albo chociaż miliarda zabawek juniora.... a może poprostu sobie poleniuchuje?? :D w końcu czasem i mi się należy tak sobie poleżeć i nic nie robić :)

28 sierpnia 2015, 12:40

Ciąża zakończona 28 sierpnia 2015
Przejdź do pamiętnika starania i czytaj kontynuację mojej historii