Pamiętniki Czekam na Ciebie całe życie skarbie...
Dodaj do ulubionych
1 2
WSTĘP
Czekam na Ciebie całe życie skarbie...
O mnie: Mam 25lat, bardzo kochamy się z mężem i pragniemy aby w naszym życiu pojawiło się największe szczęście, owoc miłości- dziecko
Czas starania się o dziecko: już prawie 6 miesięcy, w sierpniu wczesne poronienie
Moja historia: nieregularne cykle po odstawieniu antykoncepcji utrudniają oczekiwania, staramy się naturalnie i czekamy na efekty
Moje emocje: Czekając na dziecko wiem, że wreszcie może spełnić moje marzenie. Jestem pełna obaw, kiedy przychodzi @ bardzo się smucę a nawet płaczę a potem nabieram siły na kolejny cykl pełen nadziei.

23 czerwca 2013, 22:02

Zacznę od tego kim jestem. Bo chcę, żeby ten pamiętnik był czymś więcej nich suchymi opowieściami o staraniach. Mam 25 lat i jestem najmłodsza z trójki rodzeństwa. Mam 34letnią siostrę i 28 letniego brata. Wychowywałam się tylko z siostrą i mamą brata wychowywał ojciec. Nigdy nie dowiem się jak to jest mieć ojca, taki był wybór mojej mamy bo uważała, że lepiej nie mieć ojca niż mieć ojca złego ojca. Myślę, że wpłynęło to na moją wczesną potrzebę tworzenia związku z mężczyzną. Miałam kolejnych chłopaków ale musiałam dojrzeć. Kiedy miałam 20 lat stałam się samodzielna, mieszkałam sama, pracowałam uczyłam się i byłam w związku który nie przetrwał wspólnego zamieszkania i się powoli rozpadał kiedy poznałam mojego męża. Był młodszy i miał nie całe 18 lat a ja miałam prawie 21. Oboje zostawiliśmy nasze związki i zaczęliśmy się spotykać. Ja już taka dorosła a gdzieś w głębi duszy bardzo młoda i zagubiona. On młody ale odpowiedzialny dojrzały. Zaraz po maturze znalazł pracę i ze mną zamieszkał. Zaczął studia ale sobie poradziliśmy. Przetrwaliśmy wiele kłótni, dotarliśmy się i teraz nie wyobrażam sobie życia bez Niego. W sylwestra 2013r zadecydowaliśmy, że czas na ślub. Zaplanowaliśmy go na kwiecień. Ja miałam problemy z infekcjami i w lutym postanowiłam odstawić nuvaring. Wiedziałam, że on musi dojrzeć do decyzji o dziecku wiec nie naciskałam, nie mówiłam o tym. Decyzja była spontaniczna, niesieni namiętności kochaliśmy się po raz pierwszy bez zabezpieczenia. A po wszystkim on zapytał- "To co czyli się staramy?" i tak się zaczęło. Teraz mija czwarty cykl starań. Narazie bezowocnych. W poprzednim cyklu mierzyłam temperatury, i wszystko badałam, a teraz odpuściłam. Dwa dni temu byłam u ginekologa i potwierdził, że wszystko ok i mamy się starać. Zmierzył pęcherzyk i kazał się starać przez weekend bo owu nadchodzi. Dziś czuję owulację i mam nadzieję, że mała armia dobiera się właśnie do jajeczka. To było by tyle na początek, będzie mi bardzo miło jeśli ktoś zechce czytać mój pamiętnik.

24 czerwca 2013, 20:13

Dziękuję za wszystkie dobre słowa. Opowiem teraz o marzeniu jakim jest dla mnie dziecko. Moja rodzina nie jest wielka, babcia miała tylko moją mamę i ciocię, mama ma naszą trójkę ale ciocia nie zdecydowała się na dziecko dalszą rodziną nie mam kontaktu. W rodzinie nie ma teraz żadnych dzieci ale ja od zawsze marzyłam o dziecku, moja siostra bardzo długo zapierała się, że nie chce dziecka a ja byłam ciągle za młoda. W listopadzie siostra nieśmiało zapytała mnie czy jej pomogę jeśli będzie miała dziecko bo stwierdziła, że może by się jednak zdecydowała. Nawet mężowi nie powiedziała, ja byłam pierwsza. Bardzo mnie to ucieszyło. Starała się cztery cykle co jak na jej wiek (34 lata) to według mnie bardzo krótko. Ma termin na listopad i już wiadomo, że będzie dziewczynka. Kiedy zaczęłam starania myślałam, że może uda się szybko i dzieci będą rówieśnikami. Niestety natura chciała inaczej i obawiam się, że będę starała się dłużej niż siostra. Czasem mi smutno kiedy widzę jej brzuszek a mnie się kolejny raz nie udaje. Już bardzo dawno temu jako nastolatka pomyślałam, że tak bardzo marzę o dziecku a natura jest przewrotna i może się okazać trudne do zrealizowania. Bardzo bałam się, że będę miała problem z zajściem. Teraz staram się tych myśli nie dopuszczać. Chcę być matka nie tylko ciocią. Wiem, że jeśli nie zajdę do listopada to każde spotkanie z siostrzenicą będzie trudne i bolesne. Narazie jestem optymistką i wierzę, że już niedługo się uda.

24 czerwca 2013, 20:49

Teraz może troszkę więcej o staraniach. Pierwszy cykl był zupełnie poza kontrolą, niczego nie badałam i liczyłam, że się uda. W drugim cyklu zaczęłam badać szyjkę i zbierać więcej informacji. Trzeci cykl był już kontrolowany, mierzyłam temperaturę badałam szyjkę i mimo wszystko się nie udało. Cykl był krótki (25dni) a przyjście @ było zaskoczeniem i było mi bardzo ciężko bo nie miała nawet czasu oswoić się z nieudanym testem i brakiem nadziei, że nic z tego nie będzie. Postanowiłam, że kolejny cykl odpuszczam, nie mierze temp. za to brałam wiesiołka do 12dc bo chciałam poprawić śluz, jedynie badam szyję bo w czasie owu zawsze ładnie szła do góry i właśnie wczoraj była wysoko a dziś już nisko i twarda wiec sądzę, że już po wszystkim. Muszę teraz czekać dwa tygodnie na efekty. W ciągu tego cyklu staram się ciągle myśleć pozytywnie, nie denerwować się, być szczęśliwa. Stan umysłu podobno też ma znaczenie. Akurat w terminie @ zaczynam urlop i mimo wszystko myślę już o kolejnym cyklu. Akurat odpocznę i przyjdzie owu wiec jak nie ten to kolejny cykl po prostu musi być udany.

25 czerwca 2013, 17:35

Dziś odpoczywam, wolny dzień, obiadek w domu. Znalazł się czas na farbowanie włosów i lenistwo przed tv. Wróciłam do czytania wszystkich dostępnych informacji o szyjce macicy bo martwi mnie, czy na pewno kiedy się już obniży staję się niepłodna ale według powszechnych założeń na to wygląda wiec nie muszę się tym martwić. Trafiłam na zagraniczną stronkę gdzie można kupić zestaw do obserwacji szyjki składający się z wziernika, latarki i lusterka zapewne powiększającego. U nas takich zestawów nie widziałam a myślałam, że na allegro jest wszystko. Polkom najwyraźniej takie nie potrzebna. W sumie badanie palcem jest dosyć precyzyjne i nie wymaga dodatkowych przyrządów. Zastanawiam się dlaczego nadal boli mnie brzuch kiedy już po owu, ale już się nauczyłam, że każdy cykl jest inny i inaczej zachowuje się mój organizm co nie oznacza ciąży. Mimo wszystko, nadzieja w każdym cyklu umiera ostatnia często negatywne testy nie potrafią jej zlikwidować. Ja nigdy nie potrafię wytrzymać do końca cyklu i robię test wcześniej bo może się jednak coś pojawi. W tym cyklu obiecuję sobie wytrzymać chociaż do 5 lipca ale pewnie jak tylko zacznie się lipiec to nie wytrzymam. Podziwiam dziewczyny które czekają i robią test np. po tygodniu nie pojawiania się @.

26 czerwca 2013, 22:03

Wykończona dziś jestem strasznie, 11 godzin w pracy czyli 11 godzin stania. Do tego nerwowa atmosfera. A ja tak bardzo chce być spokojna i wyciszona. W dodatku cały dzień czułam w jajnikach taki piekący ból. Nie jakiś bardzo mocny ale jednak dokuczający. W zeszłym cyklu miałam taki przed @. Mam nadzieje, że nie przyjdzie jeszcze wcześniej niż ostatnio bo się załamię. Zazdroszczę dziewczynom które szybko zachodzą bo pomijając samo czekanie życie w czasie starań w moim przypadku nie może być beztroskie i całkiem normalne. Ciągle muszę pamiętać o kwasie foliowym a zawsze miałam problemy z regularnym braniem leków. Teraz jest lato kobiet się odchudzają a ja podziwiam mój cellulit i wiem, że gdyby nie starania na pewno bym już była na diecie . Do tego sezon grillowy pełną para i ciągle imprezy a ja się muszę tłumaczyć czemu nie piję. Jeszcze w pierwszej fazie cyklu czasem sobie na coś pozwolę ale w drugiej nie chcę ryzykować. Nawet ulubionej zielonej herbaty nie mogę pić bo podobno zatrzymuje wchłanianie się kwasu foliowego. I tak wszystko się kręci wokół jednego. Mój mąż powiedział mi tylko tak: jak ci to przeszkadza to nie musimy się starać. Oczywiście przeszkadza ale dziecko jest ważniejsze niż zgrabny tyłek i muszę się z tym pogodzić. Eh, a jedynym problemem męża jest to, że wypadało by się w okolicy owulacji częściej starać. Choć tyle dobrego, że mimo presji czasu udaje się nam kochać normalnie bez myślenia o tym czy tym razem się uda czy nie.

26 czerwca 2013, 23:16

Z czasem pewnie i ja odpuszczę i nie będę tak bardzo ostrożna ale puki co to 4 cykl starań i mąż bardzo by się na mnie złościł jak bym tak się już nie przejmowała. Poza tym jeśli bym np. piła a potem zaszła zamartwiała bym się całe 9 miesięcy czy to nie miało jakiegoś wpływu.

27 czerwca 2013, 15:13

Dziś przytłaczają mnie trochę dolegliwości oczywiście pseudo oznaki ciąży na które wiem, że za wcześnie ale też wiem ,że zdarzają się kobiety już od owulacji coś czują. A wiec sutki stały się bolesne a całe piersi lekko czuję. Bardzo dużo białego bardzo lepkiego śluzu. Do tego brzuch ciągle pobolewa raz z jednej raz z drugiej strony a często i z obu na raz. W dolnej części od strony jajnika z którego była owulacja brzuch jest lekko bardziej uwypuklony niż z drugiej, wczoraj myślałam, że mi się wydaje tak po prostu trzymałam się w pracy za brzuch i to zauważyłam ale stwierdziłam, że może mi się wydaje ale dziś widzę, że mi się nie wydawało. Oczywiście jestem na tyle szczupła, że nie oglądam fałdki tłuszczu:) ale to bardziej ciekawostka bo to szybciej powiększony jajnik niż oznaka ciąży ciąży. Wiem, że w 20dc mogę jedynie liczyć, że zacznie się zagnieżdżenie. I tak to właśnie jest z kobietami które chcą ciąży, niby wiedzą wszystko i nie powinna się żadna nakręcać do czasu spodziewanej @ ale i tak odczytujemy ciągle każdy szczegół który można zaobserwować i liczymy na cud. Ja mam do @ około tygodnia jeszcze i zobaczymy.

29 czerwca 2013, 22:17

Jestem wykończona, w pracy 8 godzin od 13 ale oczy mi się już zamykają jak bym nie wiem ile nie spała. Do tego koło 18 zrobiło mi się słabo, zimno i zaczęło mnie mdlić i tak do teraz. Mam nadzieję, że się nie pochoruję. Brzuch lekko pobolewa i nic się więcej nie dzieje. Od trzech dni mam bardzo dużo białego śluzu ale to dość normalne. Uciekam spać, może jutro znajdę więcej siły na pisanie.

30 czerwca 2013, 10:40

Temperatura poszła dzisiaj w górę, mam nadzieję, że to nie chwilowe. Nie mogłam się powstrzymać tak jak przez pierwszą część cyklu i zaczęłam mierzyć. Nadal czuję się trochę "niewyraźnie". Od rana w pracy i długi dzień mnie czeka ale potem odpocznę dwa dni i jakoś czas przeleci do testowania. Gdyby się udało w tem miesiącu był by to idealny czas.

30 czerwca 2013, 20:10

Godzina 20 a ja już padam, brzuch nadal boli. Nie rozumiem dlaczego w każdym cyklu czuję się inaczej. Przez to nie mam pojęcia czy moje odczucia to coś dobrego czy złego.

1 lipca 2013, 11:08

I nie wytrzymałam zrobiłam rano test, oczywiście negatywny. Do tego głupia kłótnia z mężem i jakoś mnie wszystko przytłacza. Brzuch ciągle dokucza ale jakoś czuję, że się znów nie udało. I już się zaczynam tak nastawiać bo nie chcę znowu być szoku gdybym dostała bardzo wcześnie @.

3 lipca 2013, 22:01

Wczoraj już nie miałam kiedy napisać ale spędziłam sympatyczny dzień z zaciążoną siostrą. Biedota nie może spodni ciążowych kupić bo wszystkie są zwężane i na duże brzuch a chude nogi a ona ma na odwrót. A dziś znów dzień w pracy i stopy mi odpadają. Co ciekawe większość objawów ciąży lub nie ciąży minęła, brzucha już prawie nie czuję tylko chwilami piersi troszkę pełniejsze ale bez bólu i tkliwości. Jedyne co to boli mnie prawie cały dzień głowa i przez ten ból mnie mdli. A no i zgaga mnie męczy a w sumie nic dziwnego nie jadłam. Tak więc nie wiem co się dzieje ale jest inaczej, jutro pewnie znowu test zrobię rano. W zeszłym cyklu to był dzień @ więc spróbować można. Zastanawiam się czy nie pójść na betę bo w piątek i sobotę mam imprezy i wolała bym być pewna czy mogę pić czy nie. A może @ przyjdzie rano i wszystko będzie jasne, zobaczymy. Strasznie nie chce mi się jechać na to pobranie krwi zwłaszcza, że bardzo tego nie lubię.

4 lipca 2013, 23:05

Dzisiejszy dzień miną na zastanawianiu się czy może się jednak udało. Czuję dziwny ból brzucha i piersi jeszcze pełniejsze ale test rano negatywny. Trzeba czekać na cud. A tymczasem trzeba spać i odpoczywać bo jutro ostatni dzień pracy i wreszcie urlop:)

18 lipca 2013, 00:00

Tak po prostu odpuszczam, wróciłam z wyjazdu i do piątku mam urlop, odpoczywam i seruszkuję kiedy chcę niczego nie mierzę tylko czasem sprawdzam szyjkę i czekam na cud. Nie mam już siły się stresować. Zakładam co ma być to będzie. Może mam czekać na właściwy moment.

29 lipca 2013, 19:11

Od ponad 10 dni nie pisałam tutaj, udało mi się trochę odpocząć od myśli o zajściu i nie stresować się jedynie poczytując innych i troszkę pisząc na forum ale się jakoś niczym nie przejmuję. Po weekendzie jestem przemęczona i w dzisiejszym upale ledwo dyszę. Chyba zaraz padnę spać. Mam takie poczucie, że tym razem się uda. Przez to, że się nie przejmuję i nie użalam mimo kiepskiego samopoczucia.

29 lipca 2013, 23:05

znowu plamienie, tym razem jasnobrązowe wiec już się mogę szykować na przyjście @

1 sierpnia 2013, 21:51

Jestem dziś podłamana, odebrałam wyniki badań
TSH 3,29 norma 0,25 -5
Progesteron 17,53 norma w fazie lutealnej 1,7-27
Prolaktyna 22,1 norma 4,8-23,3 dość wysoka
okazało się, że mimo mieszczącego się w normie TSH to do zachodzenia w ciąże powinno być poniżej 2. Liczyłam, że teściowa położna coś mi doradzi ale stwierdziła, że jest ok według niej i mam swojego gina zapytać jak będę na wizycie, tyle, że wizyta 27 sierpnia wiec jeśli to wina TSH to stracę kolejny cykl. Smutno i i nie chcę ciągle czekać, a do tego męczy mnie dalej plamienie i to już kolejny dzień wiec tym cyklu nie mam na co liczyć.
A tak z innej beczki to śniło mi się, że urodziłam dziecko i chciałam je wziąć na ręce ale nie mogłam go złapać bo w beciku zamiast dziecka był prosiak i się wyrywał. A ja stwierdziłam, że kocham to "dziecko" takie jakie jest. Eh, nawet we śnie nic się nie układa dobrze.

5 sierpnia 2013, 23:12

Wykończona po całym dniu pracy padłam na łóżku przed laptopem i przeglądam forum. Jutro 6 sierpnia i tego dnia planowałam testować, po tych plamieniach szanse są bardzo niewielkie ale kusi i chyba kupie jutro test. Bolą mnie ciągle piersi i nie odpuszczają i do tego są bardzo wrażliwe. No i nie boli mnie brzuch co jest dość dziwne bo w poprzednich cyklach zazwyczaj bolał. Na szczęście nauczyła się już jednego przez te kilka cykli starań, to, że cykl jest inny od poprzedniego nie znaczy, że się udało. Wiec co będzie to będzie.

6 sierpnia 2013, 22:24

I przyszedł ten dzień, pojawiła się blada druga kreska. Zrobiłam test z nadzieją i zarazem beznadzieją, kiedy minęła pierwsza minuta nic nie było widać wiec stwierdziłam, że jak zwykle nic ale po chwili wyłonił się cień cienia i jeszcze ciemniał. Oczywiście nie nabrała ta krecha takiego koloru jak pierwsza ale ją naprawdę widać. Ręce mi się zaczęły trząść i cała rozedrgana musiałam dokończyć gotowanie obiadu. Niestety ciągle czuję, że to może się nie udać. Brzuch dziś zaczął pobolewać i mam wrażenie, że jednak @ przyjdzie. Chyba jak usłyszę za te trzy tygodnie bicie serca maluszka dopiero w to uwierzę. A teraz takie zawieszenie i wiara, że szanse są duże i zostanę w kwietniu mamą.

7 sierpnia 2013, 10:20

Rano zrobiłam test i znowu dwie kreski
1 2