Poprzedni cykl (3 lipca-1 sierpnia) byl dla mnie bardzo trudny ponieważ dowiedzialam sie o 5 cm torbieli....zrobila się w nie wiecej jak 3miesiace bo na poprzedniej wyzycie jej nie bylo. Lekarz kazal uwazac w tym cyklu zeby nie zajsc w ciaze bo nie wiadomo co z ta torbiela będzie.... kazał zrobic badanie ca125 i roma. Załamałam sie
Mąż zarządził ze mam brac wolne i jedziemy na weekend na domek na tzw odmozdzenie się bo ja sie nadawalam do czego kolwiek....mój stan psychiczny byl kiepski;( rano przed wyjazdem na domek zrobilam markery i wieczorem czekalam na wyniki. Ca125 mozna bylo przewidziec ze bedzie podwyzszona. Byla 4 krotnie. roma na szczęście była tylko 6% szans na zachorowanie na raka jajnika. Wiec trochę się uspokoiłam. Moj gin szedł na urlop i chcial mnie widziec dopiero 15 sierpnia. Czyli za ponad miesiąc. Postanowilam pojsc jeszcze przed @ czyli za 2 tyg do gina którego poleciła mi moja sis a że mam u niego wizyty z pakietu medycznego to nic nie place. Bylam zestresowana jak nie wiem co tym bardziej ze w okresie okoloowulacyjnym razem ze sluzem mialam troche plamienia a nigdy wczesniej nie miałam. Poszperalam troche w necie jakie badania hormonalne powinnam wykonać starajac sie o dziecko i sie załamałam bo nigdy nikt mi nie zlecil kilku z tych badań. Dziewczyny z ovufriend powiedziały mi jakie powinnam wykonac badania w ktorym dniu cyklu. Zalatwilam sobie skierowanie od mejego endokrynologa z pakietu medycznego i 7 dni po rzekomej owulce poszlam na badania:Oto wyniki:
- Prolaktyna 25,4 ng/ml norma 4.79-23,3
- Prolaktyna po obciążeniu 372,7
- Progesteron 15,27 ng/ml nie mam norm podanych
- TSH 2,640 l'lU/ml norma 0,27-4,2
- FT3 2,78 pg/ml norma 2-4,4
- FT4 1,2 ng/dl norma 0,93-1,7
- anty-TG 14,0 IU/ml norma do 115
- anty-TPO 6,0 IU/ml norma do 34
- Testosteron 0,20 ng/ml norma 0,084-0,481
Tsh pownno byc niższe no i niesty martwi mnie 15 krotny wzrost prolaktyny po obciążeniu. Moze byc max 5 krotny. Obawiam sie ze znowu dostinex bede musiala brac... bralam 3 lata temu i nie czylam sie najlepiej...
Lekarz na wizycie powiedzil mi ze torbieli nie ma. Wchlonela się!!! Jestem przeszczesliwa. Mozemy wrocic do starań. No ale oczywiscie potwierdziły sie moje obawy. Dostałam dostinex 1/4 dawki raz w ryg. Az do zajscia w ciążę... masakra. No ale czego sie nie zrobi dla dziesiątka. Przezwycięże wszystko zeby zobaczyc 2 kreski na teście. Chce mnie zobaczyc w połowie cyklu zeby sprawdzić czy mam owulacje.
Zaraz po @ zrobilam kolejne badania:
LH - 8.97 mlU/ml
- faza pecherzykowa - 2,4-12,6
- faza owulacyjna - 14-95,6
- faza lutealna 1,0-11,4
FSH - 6.72 mlU/ml
- faza pecherzykowa - 3,5-12,5
- faza owulacyjna - 4,7-21,5
- faza lutealna 1,7-7,7
Estradiol - 36 pg/ml
- faza pecherzykowa - 12,5-166
- faza owulacyjna - 85,8-498
- faza lutealna 43,8-211
Niby wszystko w normie ale stosunek LH do FSH jest 1.33 a powinien być koło 1... obawiam się że uslysze jedno..poczatek PCOS
Zobaczymy co gin powie jestem do niego umowiona 13 sierpnia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2015, 22:35
Mam nadzieje ze jutro bedzie lepiej.
Najwazniejsze ze mam w moim kochanym mężu takie wsparcie. Mimo iz dobrze wiem ze nie zrozumie mnie tak jak wy ovufriendowe psiapsolki;) dziewczyny które przeszly to co ja lub jeszcze wieksze i dramatyczniejsze przeżycia miały. Wiele wam zawdzięczam. To forum tak dodaje kopa że glowa mała.
No nic koncze na dzis pisanie. Narazie na tyle ile mi samopoczucie pozwoliło nadrobilam w pamietniku co najważniejsze.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2015, 23:00
Dzisiaj samopoczucie trochę lepsze no ale niestety nie idealne. dobrze że przed wzięciem kolejnej dawki dostinexu idę do gin to zobaczymy co powie. no i co powie na wyniki FSH i LH. Boje się troche tej wizyty.
Zaczęłam przeglądać hotele w Sudetach i Bieszczadach bo chciałabym bardzo jeszcze na 7-10 dni pojechać wrzesień - październik na urlop ale może być ciężko z kasa i wolnym w pracy.
Dla mnie, osoby starajacej sie o dziecko 2 lata te trzy miesiące zwłoki to tragedia.... no ale nic nie zrobie...trzeba bedzie to przetrzymać
Na wyniki fsh i lh powiedzial tylko tyle że są w granicach normy i nie sugerował by tu PCO, ale zaznaczyl ze trzeba by obserwować.
Jestem w srodku cylku i poszlam do gin zeby sprawdzić czy urósł pecherzyk. No niestety brak jakiegokolwiek śladu owulacji. Cykl mozna uznac za stracony
oczywiscie lekarz powiedział ze cuda sie zdarzaja ale szanse na ciaze sa teraz nikłe.Wczoraj Darek poznym wieczorem zabrał mnie do kina abym troche odstresowała po powrocie z kina ogladalismy spadajace gwiazdy bo jeszcze wczoraj bylo widac. Moje byly oczywiste. Niestety powoli zaczynam wątpić w ich spełnienie....
Dzis przyjęłam kolejną dawkę dostinexu. Po godzinie zaczelam sie zle czuć ale teraz jest jakby lepiej. Moze nie bedzie tak źle.
Heh...Czemu jak kobieta tak bardzo chce zajsc w ciążę to musi tak sie meczycpsychicznie i faszerowac lekami.... ;/ czemu to nie jest takie proste. A kobieta ktora nie chce dzieci albo nawet nie powinna byc matką nagle staje się matka dla kilku albo i o zgrozo kilku nastu dzieci. Albo rodziny patologiczne???moj rozum nie pojmuje tego....
Może w koncu sie uda. może sam fakt pójścia do kliniki odblokuje mi głowę i zajdę w ciąze...heh tak bardzo bym chciala..
Zrobie wszystko zeby sie udało. przezyje każdy ból wyciągne pieniadze z pod siemi jak będzie trzeba.Byłam dziś u endokynologa i zwiękrzył mi dawke letroxu z 50 na 75 bo jak na zajscie w ciaze tsh ciut za wysokie. mam zrobic kilka badan i za 2 mies sie pokazac. no i jak chce uderzac na rzadowe in vitro to musze zrobic badania AMH i Beta-Inhibina bo i tak mi to zrobia w klinice zanim mnie zakwalifikują. takie badania ponad 200-250 zl. kupa szmalu no ale im dłużej dziecka nie ma tym wieksze koszta bo sie bardziej szczegółowe badania robi. trzeba sie z tym liczyc. no ale ja zrobie wszystko i mam nadzieje ze moj Darek tez...
po 2 godz:
no niestety humor juz popsuty bo dzwoniłam do wszystkich trzech klinik w Trojmieście i nigdzie nie ma już miejsca na rządowe Invitro... nie wiadomo kiedy bedą i czy wogole będą. najbliżej jest w Łodzi no my przy Drka pracy nie dany technicznie rady tyle dojeżdzać...musze z nim pogadac bo nie wiem co teraz... Prywatnie?? ok ale kupa kasy... trzeba to dobre rzemyslec i kosztem innych rzeczy... wakacji i innych przyjemnosci..czeka nas powazna rozmowa. plakac mi sie chce
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 sierpnia 2015, 14:18
W piatek rano po powrocie do domu Zmierzylam temperature. Nie wiedziałam czego się spodziewać bo od 3 dni nie miezylam. Okazalo się ze nadal jest na poziomie 37.19.
A dzisiaj zauwazylam jednorazowe plamienie jasno brązowe na podpasce. Brzuch wogole nie boli jak na @. No nic zobaczymy co dalej. Do mojego gin przelozylam wizyte z 8 września na 3 wrzesnia.
Dziś byliśmy u teściowej na obiedzie. Kupiliśmy głośniki do telewizora i nagrywarkę. Będę mogła w końcu nagrywać filmiki i różne programy krotych akurat nie mogę oglądac

No i jutro niestety powrót do pracy z jednej strony się ciesze ale z drugiej strony wkurza mnie nowy dyrektor.
w lipcu bylo 100 w polowie sierpnia 50 a teraz 175....
o co tu ku...a kaman.. dobrze ze dzis wizyta niech lekarz zacznie cos działać bo cierpliwosc mi sie konczy...

jak ja mam miec dobry humor i nastawienie dobre jak mi tak świrują wyniki i ląduje w szpitalu ze skrętem tego hu...stwa.. heh nawet upić sie nie moge przy tych lekach

jakas popsuta jestem
Mowilam ze jestem popsuta.. mam nadzieje ze szybko termin bedzie. W poniedziałek na godz 18 mam wizyte kwalifikacyjna do zabiegu
Boje sie...boje sie narkozy, boje sie bólu mimo iz mialam juz trzy operacje i wiele w zwiazu z nimi wycierpialam i boje sie ze obudze sie bez jajnika lub okaze sie ze on jest niesprawny... boje sie ze moja plodnosc w związku z tą chorobą zmaleje...
Za 3 dni pierwsza rocznica naszego ślubu. Ciesze się bardzo
jestem ciekawa co moj maz szykuje
nie wiem co ja bym bez niego zrobila jak bym się psychicznie trzymala.
Odpuszczam starania w tym cyklu. Nie bede ryzykowac....
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2015, 09:50
Na rocznice ślubu dostałam piękny naszyjnik z białego złota z topazem i diamentami, piękny kwiat i wizytę w naszej ulubionej restauracji do której często nie chodzimy bo droga bardzo jest.

co do mojej operacji to zabiegu nie będzie. lekarz kwalifikujący do zabiegu powiedział ze mnie nie zoperuje bo torbiel ma poniżej 5 cm a jak planuje ciąże to jest bardzo ryzykowne bo często uszkadzane są jajniki. owszem to prawda ze torbiel endometrialna nie zniknie ale mozna ja zmniejszyć lekami na endometrioze (vissane) no i najlepszym lekarstwem jest ciąża. Tym lekiem będę zablokowana na 3 mies-nie bede miała @. potem będę miała badanie drożności jajowodów. mimo iż przez 3 miechy nici ze starań jestem mega podbudowana. wyjątkowo ufam temu lekarzowi.
Na fb dołączyłam do grupy Endopositive poland i tam dziewczyny mega się wspierają podbudowują i stosują odpowiednia dietę. mimo iż ja mam baaardzo łagodną endometriozę to postanowiłam zmienić swoje żywienie.
Mama odstąpiła mi swój robot kuchenny thermomix - najlepszy pod słońcem niezniszczalny to baaardzo mi ułatwi gotowanie dietetycznych produktów. super bo on ma funkcje podgrzewania i można pyszne zupki kremy robić. na dniach mam w planie zupkę dyniową zrobić yummmy
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 marca 2017, 09:16

ehh siedzę właśnie w pracy i koleżanka która siedzi na przeciwko mnie położyła mi 2 krówki na biurko...powiedziałam ze nie jem i oddalam jej a ona oooo jak to ani jednej?? ja mowie że nie bo ostatnio z artykułu który dostałam od jednej z Was tyle się naczytałam o cukrze i cukierkach to az mi sie niedobrze zrobiło...co tak naprawdę tam jest za syf jest i co powoduje w organizmie... a poza tym mowie ze z powodu mojej endometriozy coraz gorej się czułam... A ona na to ze przecież od jednej nic mi sie nie stanie. na to można było odpowiedzieć tylko jedno... "od jednej się zaczyna" i zamilkłam...
Czy ludzie naprawdę nie potrafią uszanować tego ze ktoś jest na diecie i nie je tego świństwa?
Nie potrafią zrozumieć naprawdę? Patrzą na mnie zdziwionymi oczami co ja do pracy przynoszę...ze jem kasze jaglana z owocami na śniadanie w pracy i ze koktajle sobie przynoszę...
Jak chcą się truć to niech siebie samych trują a nie innych... rozumiem jak ktoś naprawdę czasem skusi się na coś słodkiego...(a ona codziennie wcina po 2-3 batony w pracy i kilka krówek, nigdy nie widziałam jej z owocami czy warzywami do śniadania poza pomidorem czy ogórkiem kiszonym)ja tez pewnie w końcu "zgrzeszę"
ale na pewno nie teraz. muszę wypłukać z siebie to świństwo i sprawić ze organizm przestanie chce słodkie i cukier...ehhh ulżyło mi....
już mi lepiej...
Denerwuje się tymi wynikami
dziś ma przyjść paczka.26 stycznia zostalam po raz 5 ciocia.
mojemu bratu urodziła sie druga córeczka. Nazywa sie Anastazja. w niedziele idziemy z mężem w odwiedziny
a co czasem można poszaleć
muszę jeszcze obczaić promocję na moje farby do włosów loreal prodigy bo będe musiała teraz 2 kolory kupić. będę mieszać 2 odcienie
zobaczymy co z tego wyjdzie. no i odliczamy dni do hsg...6 dni...
Suplementy zakupione. Od kilku dni łykamy. No i staram się jeść jak najzdrowiej.
Chce jeszcze zakupić herbatki baby mama med ale kurcze nie mogę nigdzie tej na płodność dorwać. .. ;(
Dziś byłam zrobić wynik CRP. Na szczęście wynik dobry nie na infekcji.
Nic więcej nie jestem w stanie napisać bo się stresuje.
Czemu my kobiety musimy tak cierpieć żeby zobaczyć te dwie wymarzone kreski na teście...nigdy chyba nie znajdę odpowiedzi na to pytanie...nigdy tego nie zrozumiem..
Na środę umówiłem się do gina zobaczymy co powie i jaki ma dalszy plan co do mnie. Mimo iż ciesze się ze jajowody sa drozne to liczyłam trochę ze będzie niedrożność i będę znała powód poronienia i niepowodzeń... a tak trochę się boję ze stracimy czas na doszukiwanie się problemu gdzie indziej...
@ nadal nie ma. samopoczucie średnie...
Oto moje wyniki na kilka dni po odstawieniu Visanne...
FT4 - 26.25 pmol/l norma - 12.0-22.0
TSH - 0.032 mIU/l norma - 0.27-4.20
PRL - 83.25 uIU/ml norma - 102-490
Załamałam sie....
tego za duzo tego za mało...co to się porobiło... mam nadzieje ze gin jakos to szybko ogarnie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lutego 2016, 15:56
Heh moje wyniki na kilka dni po odstawieniu Visanne...
FT4 - 26.25 pmol/l norma - 12.0-22.0
TSH - 0.032 mIU/l norma - 0.27-4.20
PRL - 83.25 uIU/ml norma - 102-490
Lekarz powiedział ze z niedoczynności robi sie nadczynność... super...
kazal odstawić eutyrox i w przyszłym tyg powtarzamy wyniki i jak sie poprawia choc troche to ok to poprostu znaczy ze bylo przedobrzone z lekami na tarczyce...a jak sie nie poprawia to znaczy ze jest to choroba autoimunologiczna i dostane antykoncepcje...bo leczy sie to produktami które szkodza na wczesny etap ciazy....
balam sie spytac na jak dlgo te leki... nie mam juz sily...poprostu nie mam...ile mozna sie tak blokowac lekami... 
oby wyniki sie poprawily...
moje samopoczucie tez jest do bani...oslabienie, zmeczenie, uderzenia goraca, ciezkie oczy, rozkojarzenie, wahania nastroju...

a dzis mam bol brzucha...oby @ sie zblizala....


A co się stało z torbiela wchłonęła sie?
Tak była to łagodna torbiel czynnościowa
No to dobrze :)