Planujesz zajść w ciążę jesienią?

Odkryj dopasowaną formułę z aktywnym folianem na czas starań o dziecko.
X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania Nadzieja
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Nadzieja
O mnie:
Czas starania się o dziecko: ok. 3 lata
Moja historia:
Moje emocje:

Dzisiaj, 12:13

Chcę móc dać komuś nadzieję i chcę, żeby ktoś mi tę nadzieję dał..
Wiosną 2021 roku na USG u ginekolog poważnym i zmartwionym tonem przekazywał mi informacje: torbiel na jednym jajniku.. torbiel na drugim jajniku.. endometrioza.. in-vitro.. Doprowadził mnie do łez.. Wyszłam z gabinetu załamana.. Od kilku miesięcy staraliśmy się o dziecko, a lekarz od razu zawyrokował, że powinnam poddać się operacji, może jeszcze pobrać komórki i szykować się na IVF. Miałam wtedy 26 lat. On zapewne więcej lat doświadczenia z niepłodnością, bo akurat przypadkiem trafiłam na wizytę u takiego lekarza. Może i ma wiedzę i super opinie, jednak moja opinia na temat podejścia do pacjenta i przekazywania informacji nie jest pozytywna..
Zlecił mi kilka podstawowych badań, sprawdzenie owulacji i wyszło, że nawet jest ok. Polecił mi lekarza, który przeprowadziłby operację wycięcia torbieli. Na wizycie umówiłam się na operację na początek września 2021 roku.
Operacja wychodziła nieco ponad tydzień po okresie, więc spróbowaliśmy w cyklu przed operacją, ale trochę tak na odczepnego, żeby było, a przecież i tak się nie uda jak przez ostatni rok.
Dwa tygodnie przed operacją byłam w szpitalu na pierwszych badaniach, m.in. na RTG. Robiłam w domu test (kilka dni przed planowanym okresem) - wyszedł negatywnie, więc odpowiedziałam że nie jestem w ciąży. Mimo wszystko na szczęście dostałam ochraniacz na brzuch.
W ciągu kolejnego tygodnia czekałam na okres, który jednak nie przychodził. Byłam przekonana, że to dlatego, że stresuję się operacją.. Ale w końcu pomyślałam, że może jednak zrobię test? Zrobiłam i.. dwie kreski!
Byłam w szoku, ale też z rezerwą do tego podchodziłam, bo czytałam, że przy torbielach mogą wychodzić testy fałszywie dodatnie. Jednak mimo wszystko do tej pory nigdy nie widziałam dwóch kresek.. Zrobiłam test innej firmy - kolejny pozytywny.
Za kilka dni miałam kolejne badania w szpitalu - na tydzień przed operacją. Zgłosiłam się, odnalazłam lekarza i powiedziałam, że chyba jestem w ciąży, a miałam iść na operację, dzięki której w tę ciążę miałam dopiero móc zajść. Lekarz pogratulował, kazał zrobić betę w odstępie 48h i pójść do lekarza na wizytę.
Wróciłam do lekarza, który zdiagnozował moją endometriozę. Gdy opowiedziałam mu historię, że miałam iść na operację, ale dowiedziałam się, że jestem w ciąży, powiedział: "Bóg nad panią czuwał".
Na USG ukazał się mały "żółwik" odpowiednich wymiarów. Serduszko biło idealnie, nawet mogłam od razu posłuchać, choć nie wiem czy to standardowa praktyka w 5w5d. W każdym razie byłam w zdrowej i upragnionej ciąży, co było wielkim szokiem i cudem.
Co do lekarza - zapytałam się go, czy te torbiele nie przeszkadzają w rozwoju ciąży. Odpowiedział, że przecież ciąża rozwija się w macicy, a nie w jajnikach.. Nie wszystko wiem, ale też nie przesadzajmy - potraktował mnie bardzo infantylnie..
Umówiliśmy się na kolejne badanie chyba w 12 lub 13 tygodniu. Nie ukrywam, że wszystko było dla mnie nowością, a lekarz nie dodał, że to są ważne badania prenatalne, które można wykonać tylko do konkretnej daty.. Chyba w 12 tygodniu przez kilka dni męczyła mnie duża biegunka, a że był to I trymestr, to nie mogłam wziąć mocniejszych leków. Nie mogłam się dodzwonić do lekarza, więc w końcu pojechałam do szpitala. Tam spędziłam kilka dni. Okazało się, że to tylko zatrucie, a dziecko rozwija się prawidłowo. Tam też dowiedziałam się, że mam już mało czasu na prenatalne, ale będąc w szpitalu umówiłam się już do innego lekarza, praktycznie w ostatnim terminie okienka na prenatalne.
Tym sposobem zmieniłam lekarza prowadzącego.
Wszystkie badania wyszły idealnie. Ciąża bez żadnych większych dolegliwości i nieprawidłowości. Było delikatne podejrzenie hipotrofii, ale ostatecznie wyszło dobrze. Poród siłami natury dokładnie w 40t. Trafiłam na super położną i stażystki. Wszyscy się mną super zajęli, a ja też sobie pięknie poradziłam z ruchem, spokojem i oddechem. Poród był piękny, a moja dziewczynka jeszcze piękniejsza 10/10.
Chcę dać nadzieję na to, że mimo endometriozy można zajść w zdrową ciążę.
Niestety nie wiem co ostatecznie na to wpłynęło - czy był do też czynnik psychiczny, że cała moja uwaga była przekierowana na operację.. Nie wiem. Chciałabym wiedzieć i móc wykorzystać kolejnym razem. Niestety nie odkryłam jeszcze gotowego przepisu na zachodzenie w ciążę, a przydałby mi się on teraz..