Pamiętniki Pamiętnik łzami pisany
Dodaj do ulubionych
1 2
WSTĘP
Pamiętnik łzami pisany
O mnie: O dzieciątko staramy się od 22 września 2018roku. To właśnie wtedy wzięliśmy ślub pełni planów i marzeń. Jedno z tych marzeń czeka by móc je pokochać. Ogólnie przeszkadzają temu: PCOS, Insulinooporność, mutacja mthfr, wracające jak bumerang infekcje intymne, nieregularne miesiączki i braki owulacji.
Czas starania się o dziecko: Dwa lata
Moja historia: Od 22.09.2018 - marca 2019 próbowaliśmy naturalnie. Od marca 2019-marca 2020 stymulacje lamettą które nie przyniosły efektów... Od marca 2020 - teraz, staram się wywoływać miesiączki naturalnie z inozytolem i ziołami ojca sroki nr3 +metformax z racji tego, że klinika w której się leczyłam nie zezwala na wizyty kobiet które się "tylko starają" ze względu na sytuację epidemiczną. EDIT: Klinika pozwala na wizyty. Stymuluję się clostilbegyt/ lamettą. Metformax SR 2x500. Fertistim, wit. D + od 20.11.2020 encorton.
Moje emocje: Serce krwawi ale nie przestaje wierzyć. Boje sie, że za bardzo się nakręcam

20 sierpnia 2020, 17:46

Drogi pamiętniczku!
Mam nadzieję, że nasza wspólna podróż nie będzie trwała wieki. Może to właśnie TEN cykl będzie szczęśliwy. Dziś 4DC, miesiączka się już kończy, więc szansa jest. Zaopatrzona w tony suplementów żyję nadzieją, że to właśnie może teraz uda się NATURALNIE. No właśnie... Czy natura będzie mi sprzyjać, czy wręcz przeciwnie.
W sumie ostatni mój cykl trwający 50 dni był w całości na ziołach ojca sroki nr 3, inofemie i metformaxie. Owulacja prawdopodobnie wystąpiła mimo braku ewidentnych dowodów, bo 36 DC progesteron wynosił3,29ng/mL, a następnie po 12 dniach w 48 DC progesteron wzrósł do 8,22ng/mL. Na szczęście po dwóch dniach przyszła miesiączka, bo i tak cykl stracony. Testy ciążowe wykonałam jak wróciłam z wakacji. Ja naprawdę nie oczekiwałam pięknych dwóch grubych kresek, liczyłam tak naprawdę na jakiś cień cienia drugiej kreski, której niestety mimo różnych kątów dostrzec nie było sposób.
A miało być tak pięknie... Słoneczna Chorwacja, luz, wakacje. No nic. Nie pozostaje nic innego jak wiara w to, że nie potrzeba mi AŻ TAKIEGO luzu, by móc mieć ten szczęśliwy cykl...
Cały czas biję się z myślami, czy nie zadzwonić znów do kliniki w której się stymulowałam i nie wybłagać ich by mnie przyjęli... Albo czy nie poszukać jakiegoś nowego lekarza, który przyjmuje mimo tej całej "epidemii".
Nawet nie wiesz jak bardzo pękło mi serce jak w marcu dowiedziałam się, że od teraz klinika zaleca "wstrzymanie się ze staraniami do czasu ustania epidemii". No ale jak to? Ja już miałam cały plan... W maju podpisuje umowę na czas nieokreślony jestem w ciąży i po 3 miesiącach idę na L4 i moja noga już tam więcej nie postanie... Niestety los zadrwił ze mnie i z mojego niecnego planu.
Co dziś?
Kupiliśmy nową ogromną lodówkę dla naszej wielkiej aż 2 osobowej rodziny. Ufam, że nie będziemy jedynymi mieszkańcami ją użytkującymi.
Co zamierzam zrobić innego w tym cyklu? Kupiłam borowinę do kąpieli z Tołpy, bo podobno pomaga w pracy jajników. Więc obiecuje sobie, że te kąpiele będą 2 razy w tygodniu. Dodatkowo więcej sportu takiego małowysiłkowego. Uważam, że to właśnie dzięki 20km dziennym chodzeniu przez 3 dni, dostałam ten okres. Czyli jakaś magia jest w tej teorii, że pracuje intensywniej ciało, więc jajniki się pobudzają.

Boże dopomóż!

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 sierpnia 2020, 17:49

23 sierpnia 2020, 20:57

Drogi pamiętniczku!
Zwaliłam dziś...
Tak na pewno nie powinna wyglądać moja dieta.
Na obiad smażony kotlet z ziemniakami i burakami (z dodatkiem cukru) na deser lody PODWÓJNA gałka... Żeby zabić wyrzuty sumienia ćwiczyłam 30min, ale czy to coś zmieni ? Zaczyna się robić jakaś paranoja. Myślę o poczęciu jakieś 24h/dobę... Dziś 7DC objawów płodności brak jak narazie. Ale zaczekajmy na 20DC i później bo to chyba u mnie wtedy zaczyna się coś dziać, o ile oczywiście się nie zestresuje etc... Najgorsze w tych całych staraniach jest ten seks z myślą jak by to zrobić by się udało, namiętność i pasja schodzą na drugi plan... Już nie mówię o tym, że najgorzej jest jak boli . Te infekcje które mnie tak męczą dają się znów we znaki, bo czuję pieczenie . Jak w tym cyklu nie zajdę to na pewno w następnym idę do gina już obojętnie jakiego byleby chociaż dał mi coś na te dolegliwości. Jutro mam zamiar brać kąpiel borowinową, we wtorek basen w środę może podzielę się z Tobą moimi myślami.
Organiźmie współpracuj!

26 sierpnia 2020, 20:41

Drogi pamiętniczku!
Nie byłam na basenie. Z resztą ostatni komentarz jednej z użytkowniczek był dla mnie jak walnięcie w ryj. I dobrze! @Linka2019 jeśli to czytasz wiedz, że zmobilizowałaś mnie to działania. Wczoraj zadzwoniłam do mojej kliniki z podejrzeniem u siebie infekcji. Dziś już udało się przyjść na wymaz. Cieszę się, bo nie widziałam siostry już pół roku! Ostatni raz jak byłam w marcu u niej w klasztorze powiedziała mi słowa które dały mi ogromną nadzieje... Z resztą każda wizyta u niej taką mi daje, bije od niej taki pokój. (Tak! Moją ginekolog jest zakonnica i to najlepsza dr na świecie) Obiecała, że jak przyjdzie wynik i skończymy ewentualną antybiotykoterapię to można zacząć znów stymulacje clo!! :) Jest nadzieja!
Poprosiłam siostrę też o USG. Dziś 10DC , jakieś pęcherzyki się tam tliły nawiększy z nich miał 7mm. Patrząc na to, że moje cykle są dłuuuugie jest szansa na owu w tym cyklu. Plan mam taki: po wyleczeniu infekcji jak nie dostanę @ i wynik z progesteronu będzie większy niż 1 biorę na wywołanie progesteron besins i zapisuje się na rozpisanie cyklu!!
Czasie płyń szybciej...

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia 2020, 20:42

30 sierpnia 2020, 21:28

Drogi pamiętniczku!
Nie spodziewałam się, że dzisiejszy dzień będzie dla mnie takim gwoździem do trumny.
Byłam dziś na Baby Shower od mojej kuzynki J. Może sama sobie to zgotowałam? Obok mnie siedziała D. w 10TC z drugiej strony B. z małym bobasem obok niej M. w początkach ciąży jeszcze jedna dziewczyna która na dniach rodzi i oczywiście J. na której to imprezie byłyśmy. Ja naprawdę się ciesze z ich szczęścia! Ale powiem szczerze ilość kobitek w ciąży na 1 metr kwadratowy mnie przygniotła. W ogóle ten weekend dał mi popalić. W sobotę na urodzinach teścia oczywiście była poruszona kwestia naszego braku potomstwa. No i dlaczego jeszcze nie chcemy... I czy może potrzebujemy instruktora skoro nie wiemy jak się to robi. Śmiać mi się chce bo oni nawet nie wiedzą ile ja już stron przeczytałam o tym JAK zajść... Ile ja już kasy wydałam na leki, monitoringi, USG, testy krwi...
Mam już dość tego natłoku myśli, obwiniania się, myśli czy rzucić robotę i strachu, że jak to zrobię to wtedy zajdę i nie będziemy mieć kasy.
Dziś 14DC po objawach płodnych śladu brak. Śluzu ani grama, temperatura niska, ale też nie przytulamy się, więc organizm chyba przystopował. Czekam jak na szpilkach na wyniki z wymazu i zastanawiam się, czy by sobie nie zrobić jeszcze badania moczu, bo to chyba jest punkt zapalny. Może zadzwonię jutro do rodzinnej po skierowanie.
Właśnie wszedł małż chce przeczytać co pisze. Może mu KIEDYŚ pokażę, ale na pewno nie teraz.
Boże kiedy się to skończy!

6 września 2020, 22:08

Drogi pamiętniczku!
Znowu w życiu mi nie wyszło. Taki żal w sercu, taka tęsknota . Ten cykl zmarnowany. Wierzysz w to, że nie przytulaliśmy się od miesiąca. Jakaś taka posucha no i jeszcze ta cała infekcja . Nie dostałam wyników z wymazu. Teraz trzeba czekać do środy. Potem pewnie antybiotyk i czekanie na @ . Była dziś u mnie J z P. Ona rodzi we wrześniu . W sercu żal bo pamiętam jak nam w marcu powiedziała o ciąży. Tak bardzo chciałam zajść w ten czas. Tak bardzo :( Boże dlaczego mnie tak doświadczasz . Co mam jeszcze kupić , zrobić żeby marzenie się spelnilo. Mam w sercu taki strach że się nigdy nie uda. Serce krwawi. Dzis 21 DC w sobotę się przejdę na badanie krwi w środę mam nadzieję wyniki będą juz. Ogólnie mam zamiar chodzic na jogę. Gdyby nie ta infekcja to jeszcze basen by wskoczył .
Jezu pomóz mi !

11 września 2020, 20:04

Drogi pamiętniczku!
Dziś znów czuję się jakby mnie ktoś jebnął w ryj. Wchodzę na FB,a tam dziecko od J.W. Nawet ona zaciążyła! Czuję, że wszystko wokół dosłownie zaciążyło. Tylko nie ja. W 2014 roku jako jedna z niewielu moich koleżanek miałam chłopaka, ktorego mi zazdrościły. Teraz po tych kilku latach ja zazdroszczę im, bo to one teraz są szczęśliwe w swoich małżeństwach z dziećmi, a ja tylko dowiaduję się o kolejnej szczęśliwej. Jutro się najebie na tym weselu! Nie chce myśleć o niczym. Albo nie! Zobaczę jutro wyniki moje progesteronu z krwi, jeśli nie było owulacji mimo 26DC to na pewno nie będę stronić od alkoholu w ramach protestu! A podejrzewam, że owu nie było. Ale dobra nie będę narzekać... We wtorek przyszedł wynik wymazu. Pierwszy raz nie wyhodowali bakterii z pochwy od ponad roku. Ale za to jestem w 80% pewna, że coś siedzi w moczu.
Niechcianych niespodzianek niema końca...

15 września 2020, 14:39

Drogi pamiętniczku!
Naprawdę myślę czasami, że mi nie uda się zajść nigdy. Jest mi tak smutno dowiadując się ,że kolejna dziewczyna ode mnie z roboty jest w ciąży. Pamiętam jak dziś jak stałyśmy w 3 i rozmawiałyśmy że się staramy. Z tej trójki zostałam tylko ja . Ale z resztą czego ja oczekuje ? Wczoraj miałam urodziny. Wiadomo czego sobie życzę . Ciekawe czy za rok będzie inaczej . Znów zaczyna się nerwówka związana z pracą, właśnie dlatego chcę stąd uciec, bo tutaj się nic nie zmieni. Mnie chcą umoczyć w każdy możliwy temat. Małżowi kupiłam FertilmanPlus niechętnie, ale narazie wziął tabletk. Dziś idę odreagować na rower.
Byłam w szoku bo napisala dziś do mnie W. Widzac, że duzo udzielam się na grupie PCOS . W sumie cieszę się bo ona jest podobnym przypadkiem do mojego z tym, że ona w ciążę zaszla po 10 miesiącach od zaczęcia leczenia . Na lamettcie.
Niech w końcu coś się zmieni !

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2020, 18:31

22 września 2020, 21:08

Drogi pamiętniczku!
Dziś mija dwa lata naszego starania. To właśnie 22 września dwa lata temu stanęliśmy na ślubnym kobiercu. Czy spodziewałam się, że nasze starania potrwają aż dwa lata? Myślę, że nie. Choć wiedziałam, że może być problem. Tak szczerze mówiąc patrząc na historie zajść w ciąże to nikt za bardzo nie miał problemów, obie babcie miały po 9 dzieci... no dobra mówiąc tak ogólnie skłamałabym, ciocia J nigdy nie miała dzieci i tak naprawdę chyba nikt nie wie dlaczego. Jezu spraw byśmy nie byli takim samym przypadkiem, bo chyba bym umarła! Dziś 37 DC, w ciąży nie jestem. Zacznę brać progesteron besins na wywołanie, bo już nie wierzę, że sama @ przyjdzie, a szkoda mi czasu. No właśnie czas... Liczę na to, że uda mi się zajść w najbliższe dwa cykle, bo serio chcę spierdzielać z tej roboty i z tej całej chorej sytuacji która się tam dzieje... Co ja zrobię jak to się nie wydarzy? No nic będę się martwić w listopadzie. Po @ chcę zacząć stymulację clostilbegyt i dietę Akademii płodności na pełnej! Oby zadziały się cuda, ale najpierw @ przyjdź...
Dziś spędziliśmy miły dzień z małżem. Po robocie zjedliśmy fajny obiad i deserek w Goczałkowicach, później poszliśmy pospacerować po ogrodach Kapias. Pogoda była śliczna. Po powrocie przytulanko i winko, teraz szybki wpis i do wyra.
Jutro planuję basen, cieszę się, że od soboty do wtorku będzie u nas Shawn. Szybciej czas przeleci i miło spędzimy czas.
Byle do piątku!

3 października 2020, 16:20

Drogi pamiętniczku!
To czekanie mnie wykańcza. Dziś 48DC, już przez chwile nawet brałam progesteron na wywołanie. Jedyne co czuje, że bolą mnie cycki i podbrzusze delikatnie, ale znów dziś jakoś mniej niż przedwczoraj to mnie martwi... Od jutra ruszam z dietą z Akademii Płodności. Tak na 100% mam nadzieje. Nawet nie wiesz od ilu osób już słyszałam o naszej ciąży w tym tygodniu. Ja wiem, że to może nie jest złośliwe z ich strony, ale boli za każdym razem jak słyszysz, że ktoś czeka na to, żebyś zaszła... Fajnie ja czekam, żeby dostać choć głupią @ i żeby od nowego cyklu wziąć clo... Czy ktoś zna jakiś dobry sposób na wywołanie? Najgorsze jest to, że chodzę nerwowa przez to i ranię innych, bo sobie nie potrafię poradzić z emocjami. Co do emocji... Byłam wczoraj na rozmowie w sprawie terapeutycznej grupy. Chciałabym się dostać, bo zawsze sobie jakoś zajmę czas czymś, a 5 zł za wstęp to żadne pieniądze. Ostatnio miałam taką przerażającą myśl, że ja tyle na ten temat czytam, wydaje hajs na leki, poświęcam multum czasu, a co jeśli się nigdy nie uda? Coś czuję, że przyjdzie w końcu taki moment w którym już stwierdzę, że to już nie ma sensu... I zrezygnuję, porzucę dobre nawyki i znów będę smutna, zgorzkniała i zła. Tego się boję.
Ale narazie walczę!
Tylko @ przyjdź!

7 października 2020, 09:42

Drogi pamiętniczku!
Zjebałam. Znów chciałam po swojemu a wyszło jak zawsze. Los przewrotny zawsze zagrał mi na nosie. Beta ujemna, mimo że pani dr narobiła mi nadziei, bo objawy się zgadzały. Ale sama narobiłam ambarasu, bo brałam luteinę przez 3 dni z myślą że dostanę okres. Dostalam, ale PMS taki że non stop się kłócę z małżem, bezsenność i poczucie że zwaliłam. Teraz znów 10Dni progesteronu . Oby później przyszla @ szybko . Jest 9:40 a ja po pół szklanki wiśniówki . W pracy . Właśnie dlatego chce stąd uciec. Bo sama siebie nie poznaje. Kim ja się stalam przez te 1,5roku ?
Co ze mną bedzie dalej ?
...

12 października 2020, 12:14

Drogi pamiętniczku !
Doczekałam się , dziś 1DC i nowa nadzieja. Już pisałam do mojej dr. Od 3DC Clostilbegyt a od 5DC 1/4 tabletki estrofemu! Ale się cieszę ! Chce jeszcze włączyć basen 3 razy w tygodniu, kąpiele w borowinie i dieta z nikim IG. 28.10 monitoring, ale zobaczę jeszcze po drodze jakie będą objawy. Ale przynajmniej coś ruszyło bo te czekanie mnie dobijało.
Oby się udało !

18 października 2020, 01:26

Drogi pamiętniczku!
Właśnie siedzę na imprezie, a w sercu mym rodzi się taki czarny smutek. Tak bardzo chciałabym wracać z takich imprez wcześnie bo mam dziecko, tak bardzo chciałabym się poświęcić w całości, swój czas i miłość do tej małej istoty. Tak wielki czuję strach, że to może się nie spełnić nigdy. Tak wielką czuję pustkę, tak wielką samotność. Dziś 7 DC , dziś ostatnia tabletka clo. Jezu jak bardzo bym chciała, żeby to była już ostatnia stymulacja. Jezu tak bardzo się boję, że jeśli się teraz nie uda to, znów nie będę mogła chodzić do kliniki na monitoring.
Jezu tak bardzo nie umiem przestać tęsknić za tym małym brzdącem...

22 października 2020, 17:38

Drogi pamiętniczku!
Dziś 11 DC zawaliłam ! Zjadłam dzisiaj paczkę chipsów. W sumie to nawet nie miałam ochoty, ale jak wzięłam jednego to już później nie mogłam się powstrzymać. Teraz wyrzut sumienia. Klasyk. Ten cykl stymulowany i to pewnie ostatni w tym roku, bo albo zajdę albo później już bez stymulacji. Epidemio idź sobie! Jak na 11 DC to objawów płodności prawie brak. Czasami pobolewa brzuch, raz na dzień widzę jakiś znikomy śluz , ale boje się bo kurde serio taka susza. W weekend pykniemy sobie jakieś winko z małżem na miły wieczór, mam nadzieję, że trochę zluzuje i ten śluz się pojawi... Od poniedziałku 15DC i taki chyba u mnie najbardziej tydzień w którym musiałabym się ogarnąć, bo w sumie i nawet do 25 dnia może się coś odezwać. W sercu jakoś czuję, że się nie uda, serio. Sama nie wiem co tak naprawdę powinnam robić, myśleć, żeby się udało. Jak narazie czuję, że bez tych monitoringów nie wiem nic. Co będę robić przez najbliższe dni ? Zapewne będę wpieprzac ananasa i podnosić nogi po stosunku jak to piszą pewne mądre grupy. No i mam nadzieję, że ten seks nie będzie taki wymuszony.
Nadziejo ogarnij mnie!

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 października 2020, 17:39

1 listopada 2020, 06:55

Drogi pamiętniczku!
Los przewrotny jak zawsze. Mimo clostilbegyt w 17 DC był pęcherzyk "obiecujący" na kolejne dni o wielkości gdzieś 11mm. 19DC miałam jakiś intensywny śluz. Ale nie było sposobności na przytulanki . Dziś 21DC a ja siedzę w łóżku i się zamartwiam czy czasem już nie zaprzepascilismy szansy. 24DC mam iść kolejny raz na USG . Zobaczymy co wtedy... Wkurzyłam się bo kurde małż znów chory. Zawsze jak sobie już obiecuje że tak przytulanki co drugi dzień to coś staje na przeszkodzie... No nic spróbujemy dziś i we wtorek a najwyżej w środę będzie chwila prawdy. Ale powiem szczerze w sercu brak nadziei .
Gdzie jesteś owulacjo?

Wiadomość wyedytowana przez autora 1 listopada 2020, 06:56

12 listopada 2020, 19:27

Drogi pamiętniku!
Znasz to uczucie, gdy masz ochotę wywalić z siebie tą gorycz niepowodzenia, która w Tobie siedzi? To właśnie dziś. Dwa tygodnie temu byłam u ginekolog, dała mi ogromną nadzieję, że może jakiś pęcherzyk ruszy jeszcze na dominującego. Powiedziała, że mam przyjść za tydzień. W przeciągu tygodnia małż dostał gorączkę i z automatu wymaz i kwarantanna ... Pierwszy zonk, bo do kliniki pójść nie mogę, drugi zonk bo z przytulanek nici , trzeci zonk bo oczywiście trzeba czekać z wizytą na kolejny tydzień. Pech chciał, że nie zrobił wymazu w tym samym tygodniu , więc zonk czwarty wyniku do kolejnej środowej umówionej wizyty nie dostał. Wynik dostał w piątek , negatywny . Ja zadowolona czekam na wizytę, ale patrzę w kalendarz i zonk piąty w środę wypada święto , więc moja ginekolog nie przyjmuje w tym tygodniu wcale. Ale powiedziałam sobie, że chociaż z krwi sprawdzę czy była owu. Progesteron 0,49 po stymulacji clostilbegyt. ZONK x6 !!! Mam wrażenie, że los kolejny raz robi mi pod górkę. Już nie mam złudzeń, w tym roku się nie uda. Mimo ogromnych styczniowych nadziei, wręcz przypłaconych zdrowiem ... Ogłaszam to oficjalnie: W 2020 mamą nie zostanę. Muszę nie przywiązywać do tego takich emocji, żalu i żałości, bo tak jest jakoś łatwiej. Ale wiem też, że tak na 100% się nie da nad tymi emocjami zapanować .
Zostaje tylko mi...
czekać i czekać...
... do kolejnej stymulacji, (braku) owulacji, konsultacji.

Wiadomość wyedytowana przez autora 13 listopada 2020, 08:27

21 listopada 2020, 17:01

Drogi pamiętniku!
Kolejna szansa. Nie, nie dostałam okresu. Byłam w czwartek na monitoringu, moja gin powiedziała, że spróbujemy jeszcze raz ze stymulacją clostilbegyt, mimo mojego 39 DC. Życzyła mi, żeby przed świętami się udało. Jezu jakbym się cieszyła z takiego świątecznego prezentu. Z takich nowości też mam brać encorton na mój podwyższony poziom DHEAS. Może akurat coś ruszy na tym.
Nadziejo trwaj!

1 grudnia 2020, 20:22

Drogi pamiętniku!!!!
Jest nadzieja . Pęcherzyk 23mm, podany pierwszy raz zastrzyk Ovitrelle! Jestem mega podeskcytowana, bo wiem, że K zaszła po takim zastrzyku. Jezu jakbym chciała, żeby się udało!!! Od dziś przytulanki przez te kilka dni najwyżej żeby zmaksymalizować szansę. Ciekawa jestem czy będę czuła moment tego pęknięcia.
Chwilo trwaj!!!

12 grudnia 2020, 19:38

Drogi pamiętniku!
Cały czas bije się z myślami czy się wpisywać czy czekać na betę. Dziwnie jest po tym zastrzyku, na początku to w ogóle spać mi się chciało i tak jakbym naćpana była, cały czas się czułam taka stłumiona. Teraz w sumie czuję pustkę, czasami pobolewa mnie brzuch, piersi trochę bolą , czasem jakieś gazy , czasem mi nie dobrze. Tempka Narazie wysoka, ale to przez progesteron 2x200 z resztą dzisiaj go kończę. Nie wiem jak to interpretować wszystko... Boje się tylko że odstawie ten progesteron i czar pryśnie .
A tak z innych nowości jutro zostanę matka chrzestną. Nigdy nie sądziłam, że to się stanie a jednak!
Życie jeszcze nie raz nas zaskoczy, oby!

16 grudnia 2020, 10:05

Drogi pamiętniku!
Nadzieja prysła jak bańka mydlana. Nie, nie dostałam jeszcze okresu. Ale beta poniżej 2,5 już mi powiedziała wszystko. Najgorsze właśnie że ten okres nie chce przyjść... Wkurza mnie to bo progesteronu brałam końską dawkę. Wszystko jak zwykle znów siedzi w głowie... No właśnie jak sobie z tą głową poradzić? Przeraża mnie myśl o braku dziecka.
Z nowości to przewróciłam się na schodach w pon i se nadwyrężyłam kostke.
Efekt? L4 do wtorku.
Niech ten rok się już kończy...

10 stycznia, 20:53

Drogi pamiętniku!
Dawno mnie tu nie było. Miałam parę momentów w których chciałam coś napisać , ale ostatecznie nic nie pisałam. Czy jest jakaś aktualizacja ? Małż zrobił wyniki nasienia, morfologia 4% więc chyba nie ma źle. Jedyne co to ruchliwość może mała, ale zwalam to na to, że abstynencji mieliśmy 7 dni wtedy więc podejrzewam, że jest ciut lepiej. Czyli w sumie to jednak 100%moja wina, że jest jak jest. Mam zamiar ogarnąć tyłek w tym roku i przynajmniej przez 6/7 miesięcy jeść z nikim indeksem IG + nie pić alkoholu. Ogólnie to dziś 25DC , czy była owulacja to się dowiem jutro bo idę na badanie progesteronu. Ale podejrzewam, że nie było. Więc cykl uważam że stracony. Ale też czemu się dziwić ? W grudniu jadłam słodycze jak świnia i popijałam drinkami. Więc też nie czaruje się za bardzo. Ale wiadomo ze myśli to mnie nie opuszczają. Chciałabym już wiosnę!
1 2
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego