Okres mało bolesny, przed ciążą bywało gorzej. Jednak spędzę przynajmniej pół dnia w łóżku. Dla zasady. Planuję pierwszy miesiąc wakacji, coby się zbytnio nie nudzić.
I mam wrażenie, że czas się ciągnie w nieskończoność...
Krwawienie w normie, ale ciut obficiej niż wczoraj.
Jutro robimy grilla. A pogoda wygląda, jakby miało padać...
Dni mi się dłużą, ale nie mam w sobie chęci, żeby za cokolwiek się wziąć. Myślałam, że zrobię wakacyjne porządki, albo zacznę pisać listy, ale z łóżka mi się nie chce wstawać. Po weekendzie to się zmieni, bo wracam do pracy.
Za dwie godziny Mąż wróci. Co zrobić z takim czasem?...
Właściwie dziś lekkie plamienie. Ciągle czuję mdłości. Może to od tego niepokalanka, albo od grilla. Cały weekend z Małżonkiem - cudowny czas przed tygodniem ciężkiej pracy.
Dziś jedna opcja wakacyjna nam odpadła. Trzeba będzie znaleźć alternatywę.
Wyczytałam gdzieś, że niepokalanek może powodować mdłości i bóle głowy. Oba objawy u mnie występują. Mam nadzieję, że zaprocentuje to piękną owulacją i spadkiem prolaktyny. W piątek miałam iść na badania, ale w czwartek chyba będę miała lepszą ku temu możliwość.
Już w ten weekend pierwsza wyprawa z Małżonkiem. Nie mogę się doczekać
I po weekendzie. Gorąc niesamowity. Ale spędziliśmy razem mnóstwo czasu i było cudownie. Teraz jedziemy na tydzień opiekować się mieszkaniem rodziców. Czyli właściwie kolejny relaks
Badanie olałam. Powinnam je zrobić 3dc, a skoro się nie udało, to bez sensu.
Odpoczywamy w mieszkaniu rodziców. Dużo przytulania, wyprawy do muzeów, wspólne obiady i kolacje, spacerki. Jeżdżę rowerem do pracy, znalazłam w pobliskim sklepie wodę z jodem (od dawna szukałam!), spełniam się kulinarnie, słucham dużo muzyki...
Potrzebowaliśmy takiego czasu...
Plany na resztę tygodnia ambitne i nawet pogoda nas nie zniechęca.
Nadal relaks, nadal codziennie seks, nadal sami. Śluz płodny też nadal, nadal szyjka twarda. Dziś sobota i ja nadal w piżamie.
Ale miło tak sobie odpocząć po tygodniu pracy. Teraz mam wolne - prawdopodobnie aż do września! Czas na spokojne przygotowanie do powrotu na uczelnię i na spokojne zachodzenie w ciążę.
Mam wielką nadzieję, że to już ten cykl!
Gdzie jest moja owulacja? Już 21dc, zrobiłam dziś progesteron, a temperatura wciąż niska. Jak nie pojawi się do czwartku, to idę do ginekologa. Ile można czekać! Kiedyś nie czekałam, tylko spokojne zaznaczałam temperaturę (ale wtedy tylko się obserwowałam, nie chodziło mi o zachodzenie w ciążę). I zaglądając do starych kart stwierdziłam, że już kilka razy powinnam zajść w ciążę. Więc czemu zawsze coś szło nie tak? Wyniki badań są dobre. Nawet bardzo dobre. Tylko progesteron niskawy.
Czekam aż owulacja przybędzie, żeby zacząć brać luteinę. Trzeba wesprzeć zarodek, żeby za 3 tygodnie, na umówionym USG z NFZu, zobaczyć pięknie bijące serce
Możliwe, że owulacja już była. Znaczy był skok o 0,25st. Zadowala mnie to, ale czemu temperatura jest wciąż taka niska? Od jutra zaczynam brać progesteron. A może już dziś wieczorem wezmę?
Chyba zacznę wielkie sprzątanie domu. Już kupiłam mopa i całą potrzebną chemię. Do pracy!
Faza wysokich temperatur, a ja mam 36,6... I to po luteinie, która powinna podwyższać temperaturę! Ten cykl właściwie można uznać za nieudany. Nieudany pod względem ciąży, ale udany pod względem wakacyjnego odpoczynku. I spędziłam mnóstwo czasu z Mężem. Wspaniały miesiąc!
Dziś odstawiam luteinę. I tak temperatura jest dość niska. Oby do poniedziałku okres już przyszedł, bo na usg w sierpniu chcę zrobić darmowy monitoring.
Chyba pierwszy raz od 6ciu miesięcy widziałam wczoraj niemowlaka. Znaczy widywałam już wcześniej, ale dopiero wczoraj mijałam się ze znajomą i oglądałam jej synka. A za 3 miesiące będę mieć już dość niemowląt...
A może to już 1dc? Okaże się wieczorem...
Od termometru się nie odzwyczaiłam. Ciągle mierzę temperaturę, nawet kilka razy dziennie. Dziś wzrosła.
Historia plamień następująca:
27dc. zobaczyłam nitkę czerwonej krwi, potem trochę brązowej i beżowej wydzieliny
28dc. brązowy i beżowy śluz w ciągu dnia
29dc. brązowy i beżowy śluz, ale trochę mniej
30dc. po wstaniu wodnista krew, ale dosłownie kilka kropel. Odkąd założyłam podpaskę nie ma już nic. Mam tylko wodnisty śluz. I czuję szczypanie w cewce moczowej (chyba).
Czekam co przyniesie jutro. Spadek temperatury upewni mnie, że to okres, a wzrost znów da nadzieję na ciążę. Zrobiłam też badanie betaHCG i progesteronu. Wieczorem się okaże...
Temperatura wzrasta, plamienia nie ma, jest wodnisty śluz.
Ale beta wczoraj negatywna. Więc czekam na okres. Ma czas do wtorku najpóźniej. Chociaż po odstawieniu luteiny powinien być szybciej. No, w sierpniu postaram się zająć głowę czymś innym, ale będzie ciężko. Po owulacji wszystkie moje myśli skupiają się na zapłodnieniu...
Temperatura wciąż spada, ale @ nie przychodzi. Mam nadzieję, że przyszły cykl nie będzie aż tak długi...
Bóle okresowe głównie rano, czuję się ochłodzona. I czekam, czekam... Piersi wrażliwe, powiększone, czasem nawet bolesne po bokach, żyłki widoczne. Kiedyś nie bolały wcale. Od poronienia bolały w każdym cyklu, teraz jakoś mniej. Mam nadzieję, że w następnym nie będą już wcale bolesne.
Hormony mi się chyba rozjechały...
Plan na 3dc:
testosteron, prolaktyna, lh, fsh.
Jeśli jutro będzie @, to USG państwowe wypadnie mi na 11dc. Potem chciałabym zrobić kontrolny monitoring około 15-16dc i (jeśli temperatura wciąż nie wzrośnie) 18dc.
Chociaż nachodzą mnie ostatnio takie myśli, że może za bardzo się nakręcam. Może lepiej pozwolić sobie na odpoczynek, a ciąża przyjdzie, jak organizm się zregeneruje...
Wreszcie! Jedyne życzenie na ten cykl:
Oby nie był tak długi jak ostatni.
Po badaniach. Wszystko w normie. Testosteron w górnej granicy, ale bez dramatu. Tylko LH wysokie, jak na tę fazę... No, może ginekolog coś zaradzi. Idę do niej we wtorek.
Wczoraj podczas usg lekarz stwierdzil, ze moge miec pcos. We wtorek kolejna wizyta u ginki. Mam nadzieje, ze jakis wyrywny pecherzyk okaze sie dominującym i owulacja wreszcie bedzie mozliwa. A jak nie, to niech chociaz sprobuje mi dac jakies stymulatory na nastepny cykl... chcialabym miec chociaz owulacje. Dalaby mi swiadomosc, ze zajscie jest mozliwe...
A poki co wykanczajace upaly wygnaly nas na działkę. W miescie przed 20 nie da sie zyc.
Niesamowite, że już 19dc, a o owulacji nie ma mowy.Ciekawe jak skończy się ten cykl. Nigdy jeszcze nie musiałam wywoływać okresu, więc prawdopodobnie mnie to nie czeka, ale kto wie.
Spotkaliśmy się z instruktorem w instytucie NaProTechnologii. Zaczynamy obserwacje. Mam dosyć braku diagnoz u ginekologów. Może naprotechnolog znajdzie i wyeliminuje u mnie problem.
Upały się kończą, wreszcie można wytrzymać w domu. A my za tydzień jedziemy na urlop
Test ciążowy pozytywny. Oba pozytywne. Ale blade. Jutro badanie bety i progesteronu. Cieszę się