Pamiętniki Przed laparoskopią dygam ciut.
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Przed laparoskopią dygam ciut.
O mnie: Mam 26 lat. Zdiagnozowane PCO i zbyt wysokie TSH. W czerwcu nieudane hsg przez niedrożność szyjki. W lipcu laparo. Cykle średnio 29dniowe.
Czas starania się o dziecko: Półtora roku oczekiwania na różową kreskę, która wyrosła na cudownego Aleksa :) Teraz zaczynamy walkę nr 2 ;)
Moja historia: O dziecko postanowiliśmy się starać zaraz po ślubie - i tak też się stało. Jak większość chyba liczyłam na to, że już w pierwszym cyklu zobaczę śliczną, różową kreseczkę:) po dwóch rozczarowania byłam już lekko zdenerwowana - bo przecież jestem chodzący objawem zdrowia! Po badaniach i wizycie u dobrego gina dowiedziałam się o istnieniu PCO i tarczycy. Z grubej rury przywalił leczenie. Nie wiadomo czy potrzebnie, bo po CLO było przestymulowanie. Od tamtej pory owuluję regularnie, pęcherzyki rosną, pękają, a ciąży ni ma. Teraz w kolejce laparo, której bardzo się boję. Nie wiem czego. Trochę narkozy, trochę blizn, trochę potem ryzyka zrostów. A trochę najbardziej boje się diagnozy. Edit: 26.02.2017 4 cykl po laparoskopii okazał się tym szczęśliwym ;) dzięki temu patrzę teraz na swojego synka, cholera wie, czy pomogła laparoskopia czy pełnia księżyca
Moje emocje: Spełniona

24 września 2014, 18:10

Dziś mój 28 dc. Do przewidywanej @ 3 dni. Kiedy piszę na forum o moich objawach dziewczyny sprowadzają mnie na ziemię mówiąc, że to "za wczesnie", że sobie "wmawiam" itp. Ale ciężko jest nie szukać przyczyn kiedy od kilku dobrych dni mój organizm zachowuje się Conajmniej dziwnie. Dziś wyjątkowo podle się czuje fizycznie - właśnie wróciłam z pracy i cały czas mam lekkie zawroty głowy. Cały czas boli mnie podbrzusza i dziś miałam uczucie ciągnięcia jajników (tak, że aż czułam w pachwinie). Nie jest to oczywiście jakiś gigantyczny ból, ale wystarczy żeby nie dał o sobie zapomnieć. Tych objawów nie potrafię wytłumaczyć. W sobotę dopadła mnie zgaga (bardzo mocno odbija mi się powietrze, tak jakbym miała cały czas bekać-a ze nie umiem to tylko tak "czkam") i to jest jedyny z moich objawów, którego podłoże mogę znać - zdarzało mi się w sytuacjach stresowych doświadczać tego uczucia -a teraz przede mną mega ważny egzamin, którego faktycznie się bardzo boję.

Chciałabym aby przyczyną leżała w rozwijającej się fasolce ale nie mogę przestać myśleć o tym, że mogą to być jakieś skutki uboczne CLO - coś w stylu hiperstymulacji jajników, torbieli itp. Tego się boję. Najgorsze jest to, że gdyby to był każdy inny tydzień poszła bym już parę razy do lekarza, ale niestety teraz nie mam na to czasu. No i tak siedzę odrywając się od nauki tylko na chwilę -żeby zerknąć na forum:)

Uparcie szukam przykładów dziewczyn z forum, które miały podobne objawy.

Beta robiona w poniedziałek w 12dpo wyszła 0.46.

Zastanawiam się czy jutro robić druga? Przyrosnac chyba powinna gdyby coś się we mnie działo. Sama nie wiem.

25 września 2014, 16:13

No i przyszła @. Jak w mordę. Brzuch boli, ibuprofen w maksymalnej dawce zapodany.

A miałam rano zrobić sobie test ciazowy:)

Organizm w tym cyklu nieźle mnie oszukał, ale pewnie też był to niemały szok- po CLO i Ovitrelle. Tak przypuszczam. Nieomieszkam pobawic sie w 1000 pytan do... szanowny Panie Doktorze! :)

Nie ma tego złego - @ przyszła wcześniej, wiec i starania będą wczesniej:)

Październik will be my bitch :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2014, 16:13

25 września 2014, 22:03

Nadszedł wieczór. Upragniona ulga. Pierwszy - i najgorszy dzień krwawej inwazji za mną. Teraz będzie tylko lepiej.

Łykając dziś tabletkę za tabletką myślałam o tym jak to ciężko być kobietą ;) Nie mam tu na myśli bólu miesiączki, ani nawet bólu porodu. Z tym sobie radzimy! Ba, głęboko wierzę, że w przypływie złości powaliłybyśmy na rękę niejednego osiłka. Jesteśmy w stanie dużo przecierpieć i jeszcze więcej znieść w imię wyższej idei. Ale każda porażka, zwłaszcza na polu walki z własnym ciałem, podcina nam skrzydła. Nie robi tego z dnia na dzień, że już, że łup i- depresja. Dzieje się to bardzo powoli. Towarzyszy temu codzienne zaklinanie rzeczywistości, okłamywanie samego siebie, że jest dobrze. Nie mowię, że to mój przypadek. Nie mówię też, że nie. Dostrzegam jednak, że z każdym kolejnym negatywnym testem, z każdą kolejną rozpaloną na nowo iskierką nadziei, z każdym kolejnym bolesnym (nawet nie wiecie jak bardzo w moim przypadku) porankiem z @ w roli głównej - umiera we mnie jakaś mikro-wersja-mnie. Pamiętam, jak na samym początku naszych rozmów o staraniach mówiłam mojemu M., że to musi być chyba najgorsze uczucie na świecie - starać się o dziecko i nie móc się go doczekać. Teraz mam namiastkę tego, co czują dziewczyny, które mają za sobą wiele więcej bezowocnych cyklów za sobą.

Mamy przesrane. Cały psychiczny ciężar związany z "zajściem" dźwigamy na naszych wątłych barkach. Same - mniej lub bardziej świadomie - dajemy sobie wejść na głowę. Czytamy, analizujemy, mierzymy, liczymy, łykamy, badamy, sprawdzamy, wszystko w tym jednym, małym celu.

Nie myślcie proszę, że mam depresję. Moje podejście do całej sprawy jest optymistyczne i głęboko wierzę, że już w tym cyklu będę mogła tu napisać, że zobaczyłam przepiękną drugą kreskę :)

Jutro rano CLO do śniadania:)

26 września 2014, 19:24

Jutro ważny dzień.

Niezwiązany nijak z prokreacją.

Jest stres - level 10000.

Trzymajcie za mnie kciuki, tylko to może mnie chyba teraz uratować. Kciuki i stoperan:)

30 września 2014, 07:57

No i oblałam ten cholerny test. Wczoraj czułam się jakby czołg przejechał mi po głowie. Wszystkie plany dały w łeb.

Bardzo potrzebuje tej ciąży, tej iskierki nadziei, że chociaż w tym aspekcie nie zawiodę. Przede wszystkim siebie...

24 października 2014, 10:53

Nowy cykl, nowa nadzieja.
Bez farmaceutycznych wspomagaczy, Clo idzie w odstawkę.

Kupiłam Dong Quai i guajazol, łykam wiesiołek zobaczymy co z tego będzie :)

Chłopu kupię kwas foliowy, bo ponoć polepsza jakość plemników.

24 czerwca 2015, 11:02

Kończy się czerwiec. Nasze starania trwają już równo rok. Czas zleciał niesamowicie szybko. Nareszcie jednak coś się dzieje. Szykowałam się dobre kilka miesięcy do hsg (zły wynik biocenozy wciąż mi badanie odkładał) aż wkoncu się doczekałam - tego, że nie udało się go zrobić. Kilka miesięcy oczekiwania na badanie, którego nie udało się dokonać.

W lipcu umawiam się na laparoskopię.

Hurra:/

24 czerwca 2015, 11:22

Czy lek przeciwgrzybiczny dopochwowy może podwyższać temperaturę ciała?

Czy pałeczki kwasu mlekowego dopochwowe mogą ją obniżać??

16 listopada 2015, 12:12

Ciąża rozpoczęta 19 października 2015
15.11.2015 to jeden z lepszych dni w naszym życiu. Pierwszy pozytywny test ciążowy po ponad 1.5 roku starań. Jeszcze trzeba bete zmierzyć, potem sprawdzić przyrost, potem zobaczyć serduszko... ale już się ciesze...

Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2015, 12:13

Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii