Pamiętniki "Nadzieja nie ma końca. Choć rwie się bez przerwy." [Grzeszczyk]
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
"Nadzieja nie ma końca. Choć rwie się bez przerwy." [Grzeszczyk]
O mnie: Poplątana 32-latka po przejściach, w czteroletnim konkubinacie, a właściwie trzyletnim narzeczeństwie. Chyba wiecznym, gdyż jakoś tak mi się nie spieszy ...
Czas starania się o dziecko: ... ale spieszy mi się, by stać się mamą. Cóż z tego skoro Bóg ma na mnie jakiś inny plan (oby miał ;)) Świadome starania - kolejny cykl po marcowym poronieniu ...
Moja historia: ... ale zanim zostałam mamą Aniołka. KIlkumiesięczne, przerywane, spontaniczne starania w 2012, zakończone listopadową laparoskopią. W styczniu 2013 początek najpiękniejszego rozdziału, niestety zakończonego w marcu poronieniem, łyżeczkowaniem ... Od marca ponowne starania ... ZWIEŃCZONE DWIEMA KRESKAMI 6.12.2013 :)
Moje emocje: ... a co za tym idzie pełen wachlarz emocji. Od często naciąganej nadziei i radości, poprzez zadowolenie, zwątpienie, po złość, wściekłość, desperację. Generalnie mętlik jeden wielki.

23 listopada 2013, 18:10

7 cykl po poronieniu. Początek w klinice niepłodności.

Plan mojego klinicznego gienka na nas:
1) Robię badania poporonne i z wynikami zgłaszam się do gienka między 1 a 5dc (konkretnie 10.XII). Sprawdza czy wodniak wziął się i wchłonął:

1a) jeśli tak 13.XII idę na HSG.

1b) jeśli nie uznał za stosowne zniknąć, obserwujemy mój cykl. Jeśli jest owulacja z lewego jajecznika stymulujemy ją lekami. I jak to gienek subtelnie ujął - "istnieje wtedy niebezpieczeństwo mnogiej ciąży" - niebezpieczeństwo??? Ile ja bym dała za to ;)

2) Po 2 miesiącach, niemałż robi kolejne badanie nasienia i:

2a) jeśli jest lepiej, staramy się naturalnie lub w razie gdyby kilka cykli nie wychodziło, robimy inseminację

2b) jeśli jest średnio - robimy inseminację

2c) jeśli jest źle - robimy in vitro

Najważniejsze, że ktoś w ogóle ma na nas jakiś plan, że nie stoimy w miejscu, reszta w rękach Boga :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 listopada 2013, 18:13

6 grudnia 2013, 10:58

Kochane napiszę tu raz jeszcze, żeby tym co tracą nadzieję nieco jej wlać w serducha:

1) Jeśli złożę do kupy wszystkie cykle, w których mniej lub bardziej świadomie się staraliśmy, to będzie ich ponad 12.
2) Badanie nasienia - nędza. Niewiele ponad 1% prawidłowych morfologicznie plemników, podejrzenie teratozoospermii.
3) Po laparoskopii w listopadzie 2012 - diagnoza: niedrożny prawy jajowód (część bańkowa usunięta) czyli ileś tam procent szans mniej na starcie.
4) Poronienie ... łyżeczkowanie w marcu 2013.
5) Regularnie pojawiający się wodniak na niedrożnym, prawym jajowodzie. On się wchłania głównie do jamy brzusznej, ale jeśli choć trochę wpłynie do macicy, utrudnia to zagnieżdżenie.
6) Niski progesteron, w tym cyklu - 6,24 w 7dpo !!!
7) Sex - bardziej obowiązkowy, niż z namiętności.
8.) No i 32 lata, w marcu 33 ...

Pomimo wyżej wymienionych punktów, UDAŁO SIĘ !!! :) Jest bladzioch na teście :) Nie wiem jak to się rozwinie, ale wiem na pewno, że począć możemy, że się zagnieżdża :) :) :)

Po wszystkich moich przejściach, nie umiem się do końca cieszyć, bo po prostu STRASZNIE SIĘ BOJĘ ... Ale serce mówi - TO CUDOWNE, CUDZIE TRWAJ !!! :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2013, 11:01

7 grudnia 2013, 09:39

Niemałż szczęśliwy ogromnie, ale gdzieś z tyłu wciąż wisi nad nami, że już się cieszyliśmy ... Ale nie, nie chcę zanurzać się we wspomnienia, przeciwnie, potrzebuję czerpać radość i nadzieję z sytuacji obecnej :)

Dziś wizyta i ginka z medicoveru. Nie wiem czy jest tym właściwym, ale badania wypisał, a z resztą to ja sobie poradzę ;) Jak znam siebie, będę chyba betę co dwa dni robić do końca drugiego trymestru ;)

Wiadomość wyedytowana przez autora 7 grudnia 2013, 15:06

Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego