X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania Spełniając marzenia
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Spełniając marzenia
O mnie: Co by tu napisać o sobie... Myślę, że jest to najtrudniejsze pytanie na świecie. Co już dużo świadczy o mnie. Mam 24 lata, szczęśliwa mężatka od 4,5 miesiąca marząca o powiększeniu naszej małej dwuosobowej rodzinki :)
Czas starania się o dziecko: 6 miesięcy
Moja historia: Dziecko to moje największe marzenie odkąd pamiętam. Mojego męża poznałam 4 lata temu i zawsze się śmiejemy, że jak już do mnie przyjechał na pierwsza randkę tak już w moim życiu został i zostanie mam nadzieje, że na zawsze. Dwa lata temu skończyłam studnia pielęgniarskie i w tym też zawodzie pracuje do dziś. Z mężem staramy się o maluszka 6 miesiąc, choć muszę przyznać ze dwa pierwsze były przed samym ślubem, gdzie stres towarzyszy nam cały czas. Później zmiana miejsca pracy towarzyszył temu też niestety stres. Zapisałam się do tej strony bo pomyślałam, że takie pisanie może mi pomóc przejść przez ten i cudowny i tragiczny za razem okres w życiu.
Moje emocje: W tym momencie życia towarzyszy mi nadzieja, smutek, radość i złość. Wszystkiego po trochu.

17 stycznia 2017, 21:58

Siedzę i myślę ciągle o tym samym. Wiem, że nie powinno się ciągle myśleć o maluszku bo to nie pomaga ale jestem właśnie w 6 dniu cyklu i marze o tym by teraz się nam udało. Jestem pełna nadziei a zarazem stresu, że się nie uda... Jutro moje urodziny i myślę, że będzie to dobry dzień. w czwartek chcę z mężem iść do lekarz by sprawdzić czy wszystko w tym cyklu jest w porządku. Zobaczymy co przyniesie przyszłość...

18 stycznia 2017, 15:39

Tak więc wybiła mi ta 24 :) cieszyć się czy nie. Chyba tak chociaż czuję, że to już poważny wiek :) czekam teraz aż Wojtuś wróci z pracy i zamierzamy miło spędzić ten dzień. Wystroiłam się więc nie może to pójść na marne :) dziś będzie miły dzień :)

21 stycznia 2017, 20:12

W czwartek byłam u ginekologa, twierdzi, że jak dla niego wszystko jest w porządku. zbadał mnie i w 9 dniu cyklu trzy pęcherzyki i jeden 10 mm :) także mała nadzieja do mnie przyszła. na wszelki wypadek, chyba dla mojego spokoju psychicznego bardziej, doktor przepisał mi Miovarian do picia dwa razy dziennie.
czy któraś z Was Kochane piła może to cudo? Zobaczymy...
Dziś zaczyna mi się pojawiać płodny śluz, także od kilku dni z mężem działamy i miło spędzamy wieczorki razem :) Jakoś w tym miesiącu spokojniej do tego podchodzę zobaczymy....

25 stycznia 2017, 20:56

Cześć. kilka dni mnie tu nie było. Myślę, e od tego czasu niewiele się zmieniło... dziś mija 6 dzień odkąd pije Miovarian. Czy zauważyłam jakąś różnice, chyba nie. chociaż mogę powiedzieć, że w tym miesiącu przynajmniej odczuwałam ból owulacyjny tyle dobrego... no nic zobaczymy co będzie dalej...

27 stycznia 2017, 14:03

Dziś 16 dc, 8 dzień picia Miovarianu...
czytam wasze pamiętniki i jak dochodzę do momentu "ciąża rozpoczęta" to przepełnia mnie radość, że wam się udało, nadzieja, że może i nam się uda. I głupio mi się przyznać ale odczuwam też małą zazdrość. Życzę Wam wszystkim szczęśliwych rozwiązań i zdrowych maluszków :)
Nam kiedyś też się uda !!!
Musimy żyć nadzieją bo co innego nam pozostało...
Miałam w tym miesiącu spokojnie do tego podchodzić, na luzie ale jak jakaś wariatka codziennie przeglądam strony pt jak zajść w ciąże! no co to ma byś chyba wyrzucę telefon przez okno bo to czystej paranoi człowiek może się nabawić.
Najgorsze jest to że pracuje w systemie zmianowym i u mnie nie istnieje takie słowo jak weekend czyli tak na prawdę nie mam kiedy z mężem nawet iść na spacer. w ciągu tygodnia W. pracuje czasami po 10 h dziennie i jak przyjeżdża do domu jest zmęczony. Nie dziwie mu się. On w weekend biedy siedzi sam w domu a ja w pracy bo mam dzień i noc. no kurczaki.. marzę o tym by przyszła wiosna, człowiek ma wtedy tyle energii nie jak teraz nic się nie chce robić.
może wiosna przyniesie nam też bocianka z paczuszką... :)

29 stycznia 2017, 20:48

Dziś 18 dc, 10 dzień picia Miovarianu...
zacznę dziś od tego, że czuję się dziwnie. nie wiem tak na prawdę co się dzieje ale jak głupia przez to robię sobie nadzieje, że może to pierwsze objawy ciąży od kilku dni temp ciała 38,1 zazwyczaj po ovu mam 37,5, ból brzucha jak na miesiączkę tylko troszkę lżejszy, dzisiaj zawroty głowy, wzdęcia, ból piersi aż ciężko je dotknąć. wczoraj ugotowałam jajka na twardo, żeby zrobić pastę ze szczypiorkiem zaczęłam je obierać i tak mi śmierdziały no mówię może zepsuły się no trudno wyrzucę. dzisiaj powtórka z rozrywki aż dałam je powąchać mojemu mężowi i jemu wszystko dobrze pachniało...
tak więc do miesiączki 9 dni zobaczymy. muszę przestać robić sobie nadzieje bo pewnie to jakiś mój wymysł...

7 lutego 2017, 10:49

Dziś Dday, czekam na @ i błagam o to by nie przyszła...
Jakie to życie potrafi być zawirowane, pełne zakrętów, dróg pod górkę i z górki...
Zaczyna mi chyba odbijać... Mój instynkt macierzyński sięga zenitu.. Gdy tylko zobaczę jakiegoś maluszka to rozklejam się lub zachwycam w niebo głosy bo czy może być coś słodszego na świecie?...
niby nie czuję się jakoś nadmiernie dziwnie ale też nie czuje by @ miała przyjść... Dziś kupię testy ale znając moje szczęście pewnie dostane przed jego wykonaniem @ albo i tak pokaże się negatywny wynik a @ jak nigdy w życiu mi się spóźni...

7 lutego 2017, 18:34

Nie wytrzymałam i popołudniu zrobiłam test! Na teście cień cienia ale nie trzeba było wytężać wzroku by dostrzec dwie kreseczki !!!
mąż nie wytrzymał i po dwóch godzinach kazał zrobić drugi i na tym teście już ewidentna druga kreska !!!
Jutro lecę z rana na bete :D

7 lutego 2017, 18:34

Ciąża rozpoczęta 12 stycznia 2017
Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii