cieszyć się czy nie. Chyba tak chociaż czuję, że to już poważny wiek
czekam teraz aż Wojtuś wróci z pracy i zamierzamy miło spędzić ten dzień. Wystroiłam się więc nie może to pójść na marne
dziś będzie miły dzień
także mała nadzieja do mnie przyszła. na wszelki wypadek, chyba dla mojego spokoju psychicznego bardziej, doktor przepisał mi Miovarian do picia dwa razy dziennie.czy któraś z Was Kochane piła może to cudo? Zobaczymy...
Dziś zaczyna mi się pojawiać płodny śluz, także od kilku dni z mężem działamy i miło spędzamy wieczorki razem
Jakoś w tym miesiącu spokojniej do tego podchodzę zobaczymy....
czytam wasze pamiętniki i jak dochodzę do momentu "ciąża rozpoczęta" to przepełnia mnie radość, że wam się udało, nadzieja, że może i nam się uda. I głupio mi się przyznać ale odczuwam też małą zazdrość. Życzę Wam wszystkim szczęśliwych rozwiązań i zdrowych maluszków

Nam kiedyś też się uda !!!
Musimy żyć nadzieją bo co innego nam pozostało...
Miałam w tym miesiącu spokojnie do tego podchodzić, na luzie ale jak jakaś wariatka codziennie przeglądam strony pt jak zajść w ciąże! no co to ma byś chyba wyrzucę telefon przez okno bo to czystej paranoi człowiek może się nabawić.
Najgorsze jest to że pracuje w systemie zmianowym i u mnie nie istnieje takie słowo jak weekend czyli tak na prawdę nie mam kiedy z mężem nawet iść na spacer. w ciągu tygodnia W. pracuje czasami po 10 h dziennie i jak przyjeżdża do domu jest zmęczony. Nie dziwie mu się. On w weekend biedy siedzi sam w domu a ja w pracy bo mam dzień i noc. no kurczaki.. marzę o tym by przyszła wiosna, człowiek ma wtedy tyle energii nie jak teraz nic się nie chce robić.
może wiosna przyniesie nam też bocianka z paczuszką...
zacznę dziś od tego, że czuję się dziwnie. nie wiem tak na prawdę co się dzieje ale jak głupia przez to robię sobie nadzieje, że może to pierwsze objawy ciąży od kilku dni temp ciała 38,1 zazwyczaj po ovu mam 37,5, ból brzucha jak na miesiączkę tylko troszkę lżejszy, dzisiaj zawroty głowy, wzdęcia, ból piersi aż ciężko je dotknąć. wczoraj ugotowałam jajka na twardo, żeby zrobić pastę ze szczypiorkiem zaczęłam je obierać i tak mi śmierdziały no mówię może zepsuły się no trudno wyrzucę. dzisiaj powtórka z rozrywki aż dałam je powąchać mojemu mężowi i jemu wszystko dobrze pachniało...
tak więc do miesiączki 9 dni zobaczymy. muszę przestać robić sobie nadzieje bo pewnie to jakiś mój wymysł...
Jakie to życie potrafi być zawirowane, pełne zakrętów, dróg pod górkę i z górki...
Zaczyna mi chyba odbijać... Mój instynkt macierzyński sięga zenitu.. Gdy tylko zobaczę jakiegoś maluszka to rozklejam się lub zachwycam w niebo głosy bo czy może być coś słodszego na świecie?...
niby nie czuję się jakoś nadmiernie dziwnie ale też nie czuje by @ miała przyjść... Dziś kupię testy ale znając moje szczęście pewnie dostane przed jego wykonaniem @ albo i tak pokaże się negatywny wynik a @ jak nigdy w życiu mi się spóźni...
mąż nie wytrzymał i po dwóch godzinach kazał zrobić drugi i na tym teście już ewidentna druga kreska !!!
Jutro lecę z rana na bete
Podobno stres bardzo wpływa na to czy się uda czy nie, tak samo myślenie o tym by być w ciąży. Nie łatwo jest to sobie wybić z głowy jak się bardzo chce mieć maleństwo,wiem bo sama jestem staraczką. Zostało nam serduszkować i czerpać z tego przyjemność nie myśląc czy się uda czy nie:) Z okazji nadchodzacych urodzin życzę dwóch kreseczek. Trzymam kciuki :)
Chcebardzobycmama dziękuje Ci bardzo za życzenia. Trzymam za nas obie kciuki za te dwie upragnione kreseczki :)