Pamiętniki Starania o dziecko w Szkocji
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
Starania o dziecko w Szkocji
O mnie: Mam na imię Dorota w czerwcu skończę 27 lat, doszliśmy w końcu z ukochanym do wniosku, że czas się rozmnożyć.
Czas starania się o dziecko: Próbujemy od trzech miesięcy (chociaż kilka mies wcześniej się przestaliśmy zabezpieczać). To jest mój pierwszy cykl na ovu.
Moja historia: W sumie to dziecko chcemy mieć już od dawna ale zawsze coś stało na przeszkodzie, brak pracy, brak mieszkania (tłukliśmy się po kątach u moich albo jego rodziców). Od pół roku jesteśmy za granicą i w końcu oboje pracujemy i mieszkamy u siebie, więc starania ruszyły pełną parą.
Moje emocje: Troszkę przeraża mnie myśl, że jestem w obcym kraju i nie jestem jeszcze na tyle ogarnięta tutaj... Przed wylotem byłam u ginekologa i wszystko było ok ale czas znaleźć sobie jakiego tutaj, mam tylko nadzieję, że nie będzie mi kazał brać paracetamolu na kłopoty z zajściem...

31 stycznia 2015, 21:25

Nie wiem co mam tu pisać, nie jestem jeszcze taką ekspertką jak większość dziewczyn.

Zacznę od tego, że myślałam, że jak już się zdecydujemy na dziecko to będzie takie hop siup i jest... Jak dostałam okres w grudniu to się bardzo rozpłakałam... Dobrze, że mam takiego wspaniałego mężczyznę obok siebie, ja na jego miejscu sama ze sobą bym nie wytrzymała. Teraz dałam sobie trochę więcej luzu.

Od początku tygodnia postaram się zacząć załatwiać lekarza jakiegoś, choć nie do końca wiem jak to tu w Szkocji przebiega...

1 lutego 2015, 22:54

Mam trochę przestawioną dobę bo przez ostatnie 4 miesiące pracowałam (a mój ukochany nadal pracuje) na nocki od 19.00 do 3.00. Teraz chwilowo nie pracuję ale nadal chodzę spać wcześnie rano, czasem zdarza się, że ok 6.00. Moje "wczoraj" to tak naprawdę czas przed położeniem się spać ;)

Wczoraj czekałam no ukochanego jak na igłach... Nagły wzrost mojego libido i świadomość, że prawdopodobnie teraz jest TEN czas sprawił, że minuty leciały jak krew z nosa.
Wrócił z pracy nawet nie zmęczony, no to dawaj do wanny i do wyrka :)
Rano (czytaj 13.00) wstałam wypoczęta i z jakąś taką dodatkową motywacją. Wysprzątałam caaałe mieszkanie (no zostawiłam tylko moją szafę ale ciii) ugotowałam obiad, upiekłam ciasto, zaprosiłam koleżankę na kawę, wyprawiłam Lubego do pracy i poszłam z koleżanką na zakupy.

Dawno nie miałam tyle energii do działania... i do myślenia. Doszłam do wniosku, że ok poszukam sobie tutaj lekarza i zobaczę jak to się wszystko odbywa ale jeśli dostanę okres w lutym to rezerwuję lot do PL i tam sprawdzę u mojego lekarza co się dzieje.

Chyba muszę częściej sprzątać w mieszkaniu, jak mam czysto to myśli też jakieś takie bardziej klarowne ;)

Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lutego 2015, 22:54

15 lutego 2015, 00:11

Dwa tygodnie temu pisałam, że załatwię lekarza i co?
I nie załatwiłam, jednak chyba będę musiała bo... wczoraj zrobiłam sobie test.
Wczoraj był mój 9dpo więc nie wiem sama po co ja ten test robiłam. Wstałam rano i pomyślałam sobie, że muszę zrobić! Dziś jest piątek 13. no przecież jako wiedźma muszę!

Zrobiłam i mam zagwozdkę.

W poniedziałek jeszcze raz zrobię.

http://b3.pinger.pl/f27ce4cbb6411cf7c4edb0dcd3c12b73/2015-02-1400.32.05.jpg

16 lutego 2015, 02:48

Ciąża rozpoczęta 16 stycznia 2015
Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii