Pamiętniki W 16cs... UDAŁO SIĘ ! CUD ♡ SYNEK.. a po 4 latach jest pod ♡ upragniona CÓRCIA
Dodaj do ulubionych
1 2
WSTĘP
W 16cs... UDAŁO SIĘ ! CUD ♡ SYNEK.. a po 4 latach jest pod ♡ upragniona CÓRCIA
O mnie: Rozgadana, uśmiechnięta i choleryczna JUŻ 28 latka, kochana i zakochana w swoim M. Staram się doceniać wsparcie jakie mam, ulubioną pracę i własne M jednak Dzieciątka bardzo Nam brakuje.... Edit. W wieku 33 lat zaszłam w drugą upragnioną ciąże. Tym razem udało się za pierwszym podejsciem, bez tego całego stresu, nerwów, płaczu, leczenia i lekarzy. Obie moje ciąże do prawdziwe CUDY ♡♡
Czas starania się o dziecko: Staramy się o Nasze Maleństwo od lutego 2014, 14 cykl starań, 10 z hormonami, 4 razem z kliniką niepłodności. Mam za sobą sporo badań, w tym dwa nieudane HSG, próbowałam już monitoringów, CLO i wielu suplementów. Mam niedoczynność tarczycy i hiperprolaktylemię oraz wadę szyjki macicy. UDAŁO SIĘ :) 16 cykl okazał się szczęśliwy. Mamy KROPKA:-*
Moja historia: Mimo rożnych kolei losu zawsze gdzieś w środeczku wiedziałam że chcę mieć dziecko, dzieci. Najpierw jednak były studia - jedne, drugie, imprezy, stancja z moim M, pierwsze prace, cieszenie się sobą nawzajem, zaręczyny, ślub, wreszcie wyśniona praca, zakup własnego mieszkania i jego urządzanie i tak czas zleciał... Pierwsze przejawy instynktu macierzyńskiego zauważyłam już rok temu, jednak zwolniono mnie z pracy i ciężko w takim stresie i nerwach planować rodzinę. W tym roku ostro wzięliśmy się do przygotowań RAZEM - Były podstawowe i dodatkowe badania z krwi i moczu, wizyta profilaktyczna u lekarza rodzinnego i ginekologa, zakup suplementów dla planujących - dla mnie i dla mego M, żelu ułatwiającego poczęcie, stosu testów owulacyjnych, wzbogaciliśmy też dietę. Pragniemy tego dziecka razem, najbardziej na świecie i uczymy się cierpliwości w stosunku do losu a raczej to ja najbardziej się jej uczę....
Moje emocje: Zniecierpliwienie, frustracja, złość, żal, smutek, wściekłość, rozdrażnienie, WIARA, NADZIEJA, MIŁOŚĆ.....

6 kwietnia 2014, 13:42

Swoje starania o pełnię szczęścia i miłości rozpoczęliśmy stosunkowo niedawno, ale jako, że to pierwszy raz, nie wiem co i jak a zauważam pewne objawy u siebie

Aktualnie jestem w 11 dniu po owulacji, duzo serduszkowaliśmy z mężem i dzien przed i w i po owulacji. Na dzień przed owulacją piersi stały się b. bolesne i powiększyły się ( myślałam ze to jak zwykle przy owu ) ale one takie są nadal - 14 dni, teraz troche mniej bolą, juz tylko przy sutkach za ta sa pełne i uwydatniły sie na nich żyłki bardziej niz zawsze. Do tego tem. od 5ni utrzymuje sie na poziomi 37 i wiecej, 9 dnia po owulacji zauważyłam na papierze, delikatny różowy śluz, prawie ledwie zauważalny, a od jakis 2-3 czuję bardzo delikatne kłucie brzucha, zupełnie nowe uczucie, na dole, raz z lewej raz z prawej str. Do tego wyszystkiego @ powinna przyjsc wczoraj (27 dc) i nie ma, ale mam raczej nie reguralne wiec czekam. Zamias @ jest sporo biało lejącego się bezzwonnego śluzu. Nie wiem czy wariuję, ale mam wrażenie, że się stało. A wy jak oceniacie objawy, miałyście takie może u siebie??? Proszę o pomoc i wsparcie :)
Dzięki:)
Dodam jeszcze że robiłam juz dwa domowe testy ale negatyw w 7 i 10 dniu po owulacji - może za wczesnie zeby cos pokazały ???

6 kwietnia 2014, 16:27

Dziękuję:):):*

9 kwietnia 2014, 07:45

Rozczarowanie....przyszła @ po 1 dniu opóźnienia a test z krwi negatyw;(

1 maja 2014, 23:49

Drugi cykl starań mija, serduszkowaliśmy co 2 dni, temp. po owulacji podskoczyła, teraz jest 25dc, za ok 2-3 dni powinna być @. Zobaczymy czy przyjdzie....oby nie.....

1 maja 2014, 23:58

Ktoś kiedyś dobrze podsumował, że jak się czegoś bardzo pragnie to tego nie mamy i odwrotnie:(:( Wiem, że dopiero 2 mc minęły, że to krótko, ale jednocześnie boję się że coś z nami może być nie tak;( Niby morfologia, ob, mocz, tsh, ft3, ft4, cukier, cholesterol, żelazo, magnez, przeciwciała na toxo, cyto i różyczkę, prolaktyna i progesteron mierzony w 22dc w normie ale i tak się denerwuję :(:(:( Muszę jeszcze przyjrzeć się bardziej swojej tarczycy - bo podobno mimo dobrych wyników jej praca może byc zaburzona... No nic w środę po majówce mam umówione USG tarczycy to zobaczymy co pokarze i co na to endokrynolog. Trzymajcie kciuki :*

4 maja 2014, 09:34

Dziś planowo powinna nadejsć @. Brzuszek troszkę pobolewa, ale nie jakoś mocno. Zobaczymy, mam nadzieje, że jej nie będzi:D:D:D Mąż na rybkach od rana ja na ovu znów siedzę i czytam, czytam , czytam. To juz jakaś obsesja:D Idę troszkę popracować, czym innym się zająć;)

20 czerwca 2014, 14:47

Dawno mnie tutaj nie było. Jakieś 1,5 mc. Dużo się przez ten czas wydarzyło. Tamten okres przyszedł zaraz na drugi dzień (05.05) i następny również:/ 5 maja odważyłam się na pierwszą wizytę u endokrynologa. Słono sobie bierze za wizytę bo aż 150zł. Na wizytę weszłam pewna, że wszystko jest ok a wyszłam już rozwalona na miliony cząsteczek. Okazało się że moje TSH wcale nie jest w normie. Powinno być o wiele niższe ( miałam wówczas 2,59 ) Badania robiłam w nieodpowiednim dniu cyklu. Dowiedziałam się że najbardziej miarodajny czas do jego mierzenia do 5-7 dzień cyklu, czyli zaraz po okresie. FT4 mam z kolei zbyt niskie. Progesteron który mierzyłam sobie w kwietniu, tez Pani dr. skomentowała, że jest za niski. (14,61 mierzony w 22dc). Prolaktyna 364,9 przy normie 102-469 też podobno zbyt duża. W tym tygodniu miałam jeszcze USG Tarczycy. Dodatkowo na pierwszej wizycie Pani Dr. zleciła mi badania, które kosztowały mnie dokładnie 268 zł:/

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2014, 14:49

20 czerwca 2014, 15:06

Po wykonaniu 7 kosztownych badań 9 maja( TSH, Ft4, Estradiol, Prolaktyna z obciążeniem, Przeciwciała Anty TPO i anty TG oraz Wit. D3) oraz USG Tarczycy pobiegłam znów do endo. No i się wszystko posypało.

TSH 4,73 ZA WYSOKIE
PRL 437,2 po MTC 4901 !!! DUŻO ZA DUŻO
WIT D3. 13,7 ZBYT NISKIE

na szczęście przeciwciała oba OK i estradiol również OK

USG - za mała objętość ml w tarczycy. Mam 12,3 a powinno być 16-18 ml.

DIAGNOZA: NIEDOCZYNNOŚĆ TARCZYCY, HIPERPROLAKTYLEMIA czynnościowa, niedobór wit D3 i progesteronu.

LECZENIE: Eutyrox 50 - przez 4 pierwsze dni 1/2 tabletki a potem 1 tabl rano na cczczo (na zbicie TSH)
Dostinex - 1/2 tabletki 1 raz w tygodniu, wieczorem po kolacji ( na zbicie PRL)
Luteina 50 - 2x2 tabl./dzień pod język od 16 do 25 dc.
Vit. D3 forte 2000 j.w. - 3 tabl na dzień (6000 j.w.) przez pierwszy mc a potem 2 tabletki dziennie
Bio selen i cynk - 1 tabl dziennie jak to Pani dr. powiedziała " na wyciszenie tarczycy.Nie kupiłam tego Bio bo koszt 33 zł. Kupiłam oddzielnie selen i cynk za 26 zł łącznie.

KOSZT LEKÓW - 160 zł ---
BYCIE ENDOKRYNOLOGIEM TO JEDNAK NIEZŁY BIZNES.....

Mam teraz w 13-14 czerwca wykonać badanie TSH, FT4 kontrolnie i ferrytynę i znów do endo.

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2014, 15:22

20 czerwca 2014, 15:20

Kiedy dowiedziałam się o diagnozie, łzy w oczach się pojawiły się od razu. Z jednej strony strach przed braniem tylu leków i to na raz. Przecież to hormony....I pytania czemu akurat ja? Czemu mnie to spotkało ? Czemu nie mogę tak po prostu zajść w ciążę, bez tej całej chemii. Z drugiej strony wiem przynajmniej czemu po trzech cyklach z mierzoną temp, obserwacją śluzu, witaminami na poczęcie dla mnie i dla męża, żelem wspomagającym i testami płodności się nie udało. Zresztą nawet pani doktor powiedziała, że z takimi wynikami to się nie dziwi że ciąży nie ma:(:(:(:(

20 czerwca 2014, 15:30

Po pełnym miesiącu kuracji wyniki na szczęście prawidłowe. Choć bardzo się ich obawiałam

TSH 0,70, FT4 16,4 w 10dc a ferrytyna 78 przy normie 15-400 czyli ZBYT NISKA

Trzecia wizyta u endo i dostałam kolejny nowy lek - Tardyferon Fol. Resztę mam dalej brać. Trochę się o tym leku naczytałam, że żelazo w nim zawarte jest bardzo ciężko przyswajalne i są efekty uboczne - ból jelit, zaparcia, złe samopoczucie. Chyba go nie kupię ( na recepcie dostałam aż 3 opakowania) Wybiorę chyba chelad żelaza - łatwiej przyswajalny, tańszy, mniej skutków ubocznych no i jest bez recepty.

Teraz mam zbadać w 3-9 dc Glukozę, insulinę i PRL. Już sprawdziłam koszt badan - 81 zł:/

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2014, 17:02

20 czerwca 2014, 15:40

Ostatnie dni były ciężkie. Najpierw przez ponad tydzień byliśmy oboje chorzy, zielony wstrętny katar u mnie jeszcze dodatkowo kaszel. Antybiotyk na 7 dni i dupa. Skończyłam tylko antybiotyk i od niedzieli zeszłej dokucz mi dosyć silny ból pleców. Myślałam, szukałam w necie co to moze być - rwa kulszowa raczej nie bo nie promieniuje na nogi, kolka nerkowa chyb raczej nie bo nie mam problemów z oddawaniem moczu wiec chyba będą korzonki. Kurcze tylko ja się ani nie przedźwigałam i raczej tez mnie nie przewało bo niby gdzie ??? Na początku masaż i plastek grzejący pomagał ale było coraz gorzej znieść ból i dziś poszłam do lekarza ogólnego.
Zapalenie korzonków - dostałam Fastum żel i apap. Pierwsze kupiłam i smaruje już trzeci raz poprawy raczej niet. Apapu na razie nie chce brać, wytrzymam. Może ten cykl będzie owocny bo tabletkach. Owulke miałam chyba 15 dc a serduszkowaliśmy ochoczo 7,9,11,14 i 16 dc. Mam nadzieje. W tym cyklu jakoś tak inaczej się czuje. Piersi nie są już takie obolałe jak miesiąc temu - ale to pewnie skutek obniżenia prolaktyny bo czasem miałam wrażenie że zaraz wybuchną po owulce aż do okresu, strasznie bolały. Brzuch natomiast przy owulce i zaraz po nie kuje mnie w boku tylko tak jakoś na dole brzucha od wczoraj ale to tez moze ze względu na korzonki. Dziś od nowa luteinka pod język i czekamy do okresu, może go nie bedzie:):):)

28 czerwca 2014, 09:08

Kręgosłup znów doskwiera:/ Było parę dni ulgi ale ból znów nadal wrócił. Boje się,że to nie są zwykłe korzonki a jakiś kręg mi wypadł. W poniedziałek muszę poszukać masażysty-kręgarza bo nie chce tak dalej cierpieć. No i kończąc piąty cykl starań, bezowocnych starań gdyż test robiłam przedwczoraj (23 dc) i oczywiście negatyw - po raz pierwszy pojawiła się w mojej głowie myśl, że może ja nie miałam mieć dzieci,nigdy, może nie jest to mi pisane, skoro naturalnie nie wychodzi??? Jak jest sens brania tylu hormonów i suplementów na raz....Smutno mi.
Muszę sobie zaplanować jakoś czas wolny żeby nie zwariować. Zawsze dobrze się czuje kiedy w ciągu dnia dużo się dzieje, lubię mieć zaplanowany czas i wyznaczone cele więc i tym razem tak zrobię. Poszukam sobie celów do spełnienia na najbliższe tygodnie...

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2014, 15:16

28 czerwca 2014, 15:36

A o to mój plan (PRAGNIENIA i POTRZEBY );D

1.Kupić prezent imieninowy dla męża a dla siebie nowy podkład i balsam do ciała
2.Wziąć się za sprzątanie mieszkania
3.Pomóc mężowi w dokończeniu remontu
4.Wyszukać w necie jakieś fajne filmy do obejrzenia
5.Wyszukać i umówić się do fizykoterapeuty
6.Wzbogacić swoją garderobę o kilka nowych ciuszków, butków, dodatków ( nie kupowałam sobie prawie niczego od przeszło pół roku)
7.Zacząć więcej jeździć na rowerku i opalać się ( TYLKO GDZIE JEST ŁADNA POGODA ??? )
8.Sprawić sobie jakiś karnecik – na solarium/basen/kosmetyczkę/fitness/siłkę/saunę ??? ( NIECH TYLKO KRĘGOSŁP MI WYDOBRZEJE )
9.Jak już będzie z nim dobrze to może poszukać sobie jakiejś dorywczej dodatkowej pracy..


AKTUALIZACJA - punkty 1,2,5,6,7 częściowo lub całościowo wykonane:D

Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lipca 2014, 20:12

3 lipca 2014, 20:11

Liczyłam w tym miesiącu na sukces a tu wielka dupa, znów @ jest. Moja Mama, siostry, koleżanki powtarzają mi że na spokojnie, że mam czas, że wszystko po kolei....Ale własnie to jest już ten idealny czas na Dzieciątko a ja tak bardzo chciałabym być już kobietką z brzuszkiem....Postanowiłam zacząć monitoring moich owulacji, może dokładniejsze usg wyjaśni dlaczego mimo występowania owulki ( tak przynajmniej testy owu pokazują), przyjmowanych hormonów od 2 cykli i częstego serduszkowania nadal nie jestem w ciąży. Wizytę mam we wtorek, porozmawiam z moim ginekologiem, może coś mi wyjaśni, skieruje jeszcze na inne badania, troszkę uspokoi i doda otuchy oraz wiary....Zrobimy tez badania nasienia mojego M, tylko musi troszkę odpocząć na urlopie.I to na razie tyle u nas... Pozdrawiam wszystkie staraczki, mamusie brzuszkowe i te wypakowane :*

14 lipca 2014, 17:06

Przez ostatni tydzień trochę byłam zabiegana, ale to dobrze nie myślałam za dużo, nie przeżywałam. Odwiedziłam innego endokrynologa ( na nfz) po pierwsze dlatego aby zweryfikować diagnozę mojej lekarki a po drugie wizyty u niej słono kosztują i mam taką cichą nadzieję, że mogłabym chodzić na fundusz. Lekarz na nfz bardzo miły, konkretny, spokojny, zlecił ponownie anty TPO i PRL ale po tej wizycie " wiem, że nic nie wiem" - Progesteronu podobno nie mam po co brać - ponieważ okresy przychodzą a cykle są regularne, o PRL i Dostinex-ie stwierdził tylko( mimo opisanych przeze mnie objawów występujących przed jego zażywaniem) że nie widzi potrzeby póki co bay go brać " no chyba że chcę " - ha ha ha dobre sobie. Mam przyjść wynikami 13 sierpnia, to zrobi znów USG i zobaczymy co dalej z tą prolaktyną. Oczywiście niedoczynność mam, Eutyrox 50, zostaje. Chociaż w tym diagnoza się zgadza z poprzednim lekarzem. Czuję się trochę jak królik doświadczalny, człowiek chce mieć dziecko i musi lekarzowi bezgranicznie zaufać. Popłakałam się po tej wizycie jak bóbr...

14 lipca 2014, 17:17

Znacznie lepiej wypadła wizyta u mojego ginekologa. Sporo nam wyjaśnił ( byłam z moim M), wytłumaczył, uspokoił mnie...No i zaczęliśmy monitoring moich owulacji, z czego niezmiernie się cieszę. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że owulkę w tym miesiącu mam szybciej niż zawsze bo z 11/12 dc a nie jak w poprzednich cyklach 15-16 dnia, według testów płodności. Może to powód niepowodzeń, że źle trafialiśmy. Nie wiem. Nie nakręcam się ale jak zobaczyłam rosnący pęcherzyk to aż serduszko się rozradowało, że jednak nie jestem do niczego, ze coś się we mnie dzieje dobrego. W 8dc miał 15mm a 11 dc 20,05 mm czyli dobrze :-) Jutro mam iść na kolejne USG zobaczyć czy pękł. Wiem , że to że rośnie jeszcze o niczym nie świadczy, ale dla mnie to malutki i radosny kroczek do przodu na naszej drodze do szczęścia :):):):):):)

A tak poza bieganiem po lekarzach, zajęta byłam długo wyczekiwaną przeprowadzką do naszego własnego M. Cudownie Nam tam. Jest jeszcze sporo pracy, sprzątania, rzeczy do kupienia itp ale jestem przeszczęśliwa. A w sobotę parapetówa. Będzie MEGA :):):)

19 lipca 2014, 13:17

Słuchajcie jestem 6 dpo, pęcherzyk pękł i pobolewa mnie prawy jajnik i dostałam jakiegoś dziwnego brązowawego śluzu....Jestem jeszcze daleko przed okresem i nigdy tak nie miałam. Test oczywiście wyszedł negatyw, być może jest jeszcze zbyt wcześnie, nie wiem, nie chcę się nakręcać, rozczarować, znów płakać. Boje się, że coś ze mną nie tak. Miałyście tak kiedyś ????

21 lipca 2014, 20:17

Wreszcie sami w domu. Kocham moje siostry i ich rodziny ale nie ma to jak poleżeć sobie na kanapie w błogim lenistwie i nic nie robić. Mąż pojechał do swojego taty a ja mam chwile tylko dla siebie. Byliśmy dziś na plaży, znów spaliłam się jak raczek ale kocham to. Kocham się opalać. Tyle tylko, że plaża zburzyła mój kilkudniowy spokój i nie myślenie jedynie o tym że nadal nie jestem w ciąży, że test znów wyszedł negatywny. Na piesku mnóstwo dzieci i to takich malutkich, raczkujących, gaworzących....Nie trudno się domyśleć jak się czułam.No i się popłakałam....

Ech szkoda gadać, moje samopoczucie znów zaczyna łapać doła...

Robiłam dziś rano progesteron, wyniki jutro. Mam zadzwonić od razu do gina i podać mu je. Zobaczymy czy wzrósł od ostatniego badania ( kwiecień ) i po 2 mc brania luteiny.

Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lipca 2014, 20:18

22 lipca 2014, 13:58

No i odebrałam wyniki z progesteronu:

88,09 nmol/l - robiony w 20 dniu cyklu, przy normie w fazie lutealnej 5,3-86,0 nmol/l

Jak to zobaczyłam to zdębiałam - DUŻY - pomyślałam ( w kwietniu był 44,64 nmol/l w tym samym dniu cyklu ) ale zważywszy na fakt że od 2 mc biorę luteinę pod język 2x2 tabletki to chyba nic szczególnego nie znaczy. Po 15 zadzwonię do mojego Gina z wynikami

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lipca 2014, 14:32

22 lipca 2014, 21:02

No i od mojego doktorka dowiedziałam się co następuje :

1. Owulacja była bardzo ładna, na co wskazuje wysoki poziom progesteronu
2. Luteina ( syntetyczny PROG) nie zawyży aż tak poziomu naturalnego progesteronu, widać mój organizm po owu tak go podniósł.
3. Krótkie plamienie( ja miałam 6 dni po owulacji) czy podbarwiony na brązowo śluz jednorazowo to zupełnie naturalna rzecz w czasie około owulacyjnym. MAM SIĘ TYM NIE MARTWIĆ
4. Lutke mam brać cały czas,
5. Tak wysoki progesteron może świadczyć o ciąży, ale ja się nie nakręcam.
6. Test mam zrobić najszybciej w dniu spodziewanej miesiączki. WCZEŚNIEJ NIE MA SENSU SIĘ STRESOWAĆ
7. Od teraz mam się zachowywać jakbym potencjalnie była w ciąży - uważać na siebie, oszczędzać się, w momencie jakiejś nawet najmniejszej choroby, przeziębienia itp. mówić lekarzowi o możliwości ciąży żeby nie pakowali we mnie chemii niepotrzebnie.
8. Jeśli ciąży nie będzie, widzimy się ponownie w następnym cyklu około jego 8 dnia i powtarzamy monitoring i później badanie żołnierzyków mojego M.

REASUMUJĄC: Jestem mega szczęśliwa z takiego wyniku progesteronu i " bardzo ładnej owulacji". Kolejny hormon się polepsza a co będzie dalej, zobaczymy....

Mój doktorek ma coś takiego w sobie, że jego słowa działają na mnie kojąco i uspokajająco. Od razu człowiek lepiej się czuje :):):):):)

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lipca 2014, 21:05

1 2
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego