Pamiętniki W oczekiwaniu na ten upragniony moment
Dodaj do ulubionych
WSTĘP
W oczekiwaniu na ten upragniony moment
O mnie: W tym roku skoncze 36 lat, jestem z moim mezem razem od 7 lat, malzenstwem od 3. Zawsze balam sie ze zalicze wpadke a okazalo sie ze zajscie w ciaze nie jest latwe.
Czas starania się o dziecko: Od stycznia 2018
Moja historia: Dlugo pracowalam na moj upragniony awans, i w koncu sie stalo wiec postanowilismy czas jest dobry na zajscie w ciaze. Bylam przekonana, ze zajde w ciaze w przeciagu paru pierwszych miesiacach... Wyobrazcie sobie jak sie teraz czuje.....
Moje emocje: Frustracja siega zenitu, smutek i rozgoryczenie i tysiac innych emocji ktore towarzysza mi kazdego dnia

3 lipca, 20:30

Postanowilam, ze moze jak przezuce moje mysli i uczucia do pamietnika to pomoze mi poradzic sie z moja codziennoscia. Nie chce zawracac glowy mojemu mezowi, bo wiem, ze sam sie martwi ale jest pozytywny za nas dwoje.
Moze zaczne od poczatku bo sporo czasu uplynelo odkad postanowilismy, ze chcemy miec dziecko. W styczniu zeszlego roku, moja firma zorganizowala duza impreze z noclegiem.... Wyliczylam ze akurat bede miala owulacje... Wiec pomyslalam swietna okazja. Nic nie powiedzialam mezowi, ze bedzie owulacja zeby sie nie nastawiac... Bawilismy sie swietnie, potem zmeczni wrocilismy do pokoju z szampanem o dalej swietowalismy. Potem przez kolejne dni, probowalismy naszych sil. Bylam pelna optymizmu, kupilam testy ciazowe o wyczekiwalam momentu gdzie bede mogla zrobic test. Niestety nie mialam szansy zrobic testu, okres przyszedl. Troche zawiedziona, ale mowie uda sie nie dlugo. I tak minelo 6 miesiecy. W miedzy czasie, zaczelam chodzic do lekarza zeby dostac skierowania na badania.... Wyniki zaczely przychodzic i wszystko bylo w porzadku... A ciazy jak nie bylo tak nie ma...
W koncu dostalismy skierowanie to kliniki nieplodnosci, ale dopiero na luty 2019. W miedzyczasie nasza intymnosc powoli zaczela umierac.... Zadnej spontanicznosci tylko przykry obowiazek.....

4 lipca, 16:07

Do nie dawna obracalammsie w kregu gdzie praktycznie zadna z moich kolezanek nie miala dzieci, wiec fakt, ze nie udawalo mi sie zajsc byl troszke dolujacy, ale jakos sie trzymalam. Niestety w przeciagu ostatnich 6 miesiecy wszystko sie zmienilo. Trzy kolezanki z innego departamentu zaszly w ciaze praktycznie w tym samym momencie, z jedna z nich zaczelysmy probowac w tym samym czasie.
Najsmieszniejsze, ze jedna z nich zaszla w ciaze na wakacjach, ale nie z mezem tylko z instruktorem tanca, z ktorym wdala sie w romans. I gdzie tu jest sprawiedliwosc, my probujemy z calych sil, zeby wyszlo, planujsmy a ktos inny ma jeden wyskok i tak to sie konczy. Oczywiscie, ona ma inne problemy na glowie w tym momencie, ale nie pktrafie nie czuc frustracji.

5 lipca, 21:01

Czas mijal powoli i czekalismy na wizyte w klinice....w miedzyczasie nadal mialam nadzieje, ze uda sie naturalnie, bo moze faktycznie za bardzo sie denerwuje i wszystkim przejmuje. Mialam nadzieje, ze moze uda sie zrobic niespodzianke mezowi na Nowy Rok, bo jeszcze matka natura lubi platac figle i postanowila ze moj okres sie spozni ok. 3 dni! W mojej glowy juz mialam wizje jaki wozek kupimy i jak szczesliwy moi rodzice beda.
W koncu nadeszla wyczekiwana wizyta w klinicie gdzie sprawdzili nasze dotychczasowe wyniki, wyslali nas na kolejne. Powinnam pokreslic, ze nie mieszkam w Polsce wiec wizyta w klinicie miala na celu zakwalifikowanie sie na in-vitro, 3 proby bede refundowane przez sluzbe zdrowia. Podczas wizyty powiedziano nam, ze musimy spelnic wiele warunkow i umowili nas na wizyte w maju 2019. Przez kolejne miesiace walczylismy aby spelnic wszystkie warunki, ktorych nie bede opisywac, standardowe, zmiana stylu zycia itd. Wrocilismy na wizyte i bez problemu zakwalifikowalismy sie na liste i rozpoczynam proces w grudniu. Nie chce czekac tak dlugo, ale fakt, ze 3 proby sa refundowane wiem, ze musze uzbroic sie w cierpliwosc. W miedzyczasie w moich badaniach wyszlo, ze moje TSH jest 4.82, ktore obecnie zostalo zbite do 4.22 ale to i tak wciaz daleko od normy, wiec na poczatku czerwca znow zwiekszyli mi dawke. Musze przyznac, ze odkad poraz kolejny raz zwiekszyli mi dawke tyroksyny, zycie we mnie powrocilo. Choruje na Hashimoto, ale wreszcie czuje jakbym miala wiecej energii na wszystko. Przez ostanie pare lat mialam wrazenie, ze jestem w letargu ciagle zmeczona. Czy ktos ma jakies porady w sprawie Hashimoto badz TSH? Moze jest cos jeszcze co moge zrobic?

5 lipca, 21:13

Podczas ostatniej wizyty rowniez zdecydowalismy sie, ze chcemy sprobowac inseminacji w oczekiwaniu na in-vitro. Zostalam skierowana na laparoskopie, zeby sprawdzic moje droznosc jajnikow, oznaki endometriozy , cyst itp. Zabieg mialam we wtorek w pelnej narkozie, balam sie strasznie, bo nigdy nie bylam usypiana. Musze przyznac, ze to bylo nawet ciekawe przezycie 😀😀😀, dostalam silne dawki (zapewne jak wszyscy) i ostatnia rzecz, ktora pamieta, to powiedzialam lekarzowi, ze nie czuje rak ani nog , a on sie usmiechnal i powiedzial "i oto chodzi"......🤣 a w nastepnej chwili bylam wybudzana przez pielegniarke. Obecnie jestem w domu i dochodze do siebie po zabiegu, musze przyznac, ze korzystam z tego faktu i z checia posiedze dluzej w domu, zanim wroce do pracy. Pogoda jest sliczna i nie chce mi sie siedziec w biurze 😀 dobrze, ze mam kochana szefowa, ktora powiedziala mi, ze mam wziac tyle wolnego ile chace.
Z niecierpliwosci czekam na wyniki mojego zabiegu, list powinnam dostac w nastepnym tygodniu. Jezeli moje jajniki sa drozne to 17 lipca mamy kolejna wizyte, i zaczniemy proces inseminacji.
Troche sie boje, bo wiem, ze nie powinno sie miec wielkiej nadziei , ale ja zawsze mialam problem z kontrolowaniem i nie wybieganiem w przyszlosc.

6 lipca, 16:21

Dzisiaj jest czwarty dzien po mojej laparoskopii i wreszcie zaczynam czuc, ze energia mi powoli wraca. Przed zabiegiem, nie wiem w jakim ja swiecie zylam, ale myslalam, ze najpozniej jutro bede z powrotem na silowni 🤣🤣🤣🤣 a do wczoraj to chodzilam jak osobe w bardZzo podeszlym wieku. Czasami to ja naprawde sobie potrafie wkrecic rozne rzeczy, az mi sie smiac z samej siebie chce.
Dzisiaj musialam zmienic moje opatrunki, mam dwie rany, jedna przy wyrostku i druga w pepku. Nie wiem dlaczego postanowili zrobic dziure wlasnie tam, bo tylko dluzej zajmie czas zeby sie zagoic. Niestety nie mam plaskiego brzucha jak Shakira 😉 ale faldke i troszke boje sie infekcji. Trochs mnie wygielo jak zaczelam zmieniac opatrunek i oczyscilam lekko w okolicach pepka, smialam sie bo moj maz uciekl najpierw a potem wrocil i powiedzial, ze jak chce to mi pomoze.
Postanowilam oszczedzic go i zrobilam wszystko sama.
Tak mysle, ze jak moje TSH wyjdzie jeszcze wysokie, to moze poczekam z inseminacja do konca wakacji i pojade sobie na wakacje do domu, do rodzicow 😁😁😁 samemu niech mnie porozpieszczaja troszke. Bo najlepiej zawsze w domu w ramionach mamci 😊
Mojemu mezowi rowniez dobrze zrobi przerwa ode mnie i naszych staran,ma wystarczjaca zmartwien, zmienil pracs na poczatku roku, kontrakt ma na rok wiec caly czas jest na pelnych obrotach, bo bardzo mu na niej zalezy.

8 lipca, 15:57

Prawdopodobnie wielu z was zdarzylo sie ze @ sie spoznial gdy rozpoczelyscie starania o dziecko? Dopoki dziecko nie bylo mi w glowie, to @ byl zawsze na czas przez dlugi czas nawet nie mialam aplikacji, wszystko bylo jak w zegarku. Wszystko zaczelo sie zmieniac w momencie rozpeczecia staran i niestety to nie pomaga nam w kontrolowaniu stresu i naszych emocji. W moim ostatnim cycklu, zanim poszlam na zabieg laparoskopii, moj @spoznil sie 5 dni!!!!!!! I w dodatku nie mialam PMS tak jak zawsze mam czy plamien. Myslalam, ze cud sie zdarzyl i ze po prawie dwoch lat staran, patrzenia na kolezanki w ciazy......wreszcie mi sie udalo i nie bede musiala miec zabiegu. W ramach ostroznosci nic nie powiedzialam do Bena bo nie chcialam mu robic nadziei. @ dostalam w nocy i obudzilam sie bolu zarowno fizycznym jak i psychicznym......dlaczego tak musi byc. Skoro nie zaszlam w ciaze to jedyne o co prosze, zebym wszystko sie zaczelo o czasie i moglabym sie przygotowac na nastepna szanse.

Dzisiaj poszlam na badanie krwi na TSH, zeby zobaczyc czy poziom sie zmniejszyl, bo z takim poziomem nigdy nie zajde w ciaze. Postanowilam tez wrocic jutro do pracy, koniec leniuchowania po zabiegu i czas sie zaczac ruszac. Miejmy nadzieje, moje rany sie szybko zagoja, bo nawet moj maz, ktory jest bardzo wyrozumialy zapytal mnie czy bedzie szansa na ❤ za jakies 2-3 tygodnie. Musze przyznac, ze tez sie juz za nim stesknilam, bo zyjemy w celibacie juz miesiac. Dobrze, ze mielismy taka przerwe, bo ostatnio wszystko wydawalo sie rutyna i przymusem...

9 lipca, 20:10

Moj pierwszy dzien w pracy byl naprawde fajny. Ciesze sie, ze postanowilam isc, mimo, ze wyszlam wczesniej, bo chcialam uniknac tloku w metrze i masy pracy fajnje bylo byc wsrod ludzi.
Nawet mnie nie ruszyl fakt, ze jak tylko usiadlam w metrze to dwie ciezarne kobiety usiadly obok mnis 😁 normalnie mam wrazenie, ze je przyciagam. Pomyslalam sobie usiadzcie moze mnie zarazicie i tez zajde w ciaze jakos nie dlugo 😀😀😀
A co tam moja dewiza zyciowa na dzisiaj, mysl pozytywnie i wszystko sie w koncu uda. Przeszlam juz zabieg, to mysle, ze juz jestem blizej niz dalej podczas tej dlugiej wedrowki. Przesylam pozytywne mysli do Was wszystkich drogie starajace sie, o ile ktos to przeczyta 🙋‍♀️🙋‍♀️🙋‍♀️

10 lipca, 23:34

W UK mieszkam od 12 lat, wyjechalam zaraz po studiach, bo firma mnie zatrudnila ktotka przed obrona pracy. ....wiele podrozowalam, rozwijalam sie i wreszcie gdy mialam bylam blizej 30tki poznalam mojego meza....i dopiero po paru latach zaczelismy myslec o dzieciach. Wydaje mi sie, ze w UK kobiety o wiele pozniej decyduja sie na macierzynstwo i mysle, ze to tez spowodowalo, ze chcielismy zrobic jeszcze tyle innych rzeczy zanim przyjdzie czas na pomostwo. Czy zaluje tego? Mam momenty, ze tak, ale chyba dlatego, ze mamy z tym problem, a z drugiej strony tej bardzo egoistycznej mysle nie, bo czego doswiadczylam to moje.
Jedna z Was zapytala jak to jest z inseminacja w UK. Do nie dawna ten zabieg i wiele innych jak obserwacja cycklu, przekluwanie pecherzyka bylo refundowane, ale to uleglo zmianie. Obecnie gdy dostanie sie skierowanie do kliniki nieplodnosci, przeprowadzane sa wszystkie badania (niestety nie znam nazw, czesto czuje sie zawstydzona waszymi fachowymi nazwami), ktore pozniej sa omawiane, i jak sa problemy to podejmuje sie leczenie. Jezeli nie potrafia stwierdzic dlaczego nie ma ciazy, to pospelnieniu odpowiednich kryteriow para jest wrzucona na liste oczekujacych na invitro, no inne metody moga okazac sie nie skuteczne. Oferuja inseminacja, ale ona nie jest refundowana i trzeba za nia zaplacic. My zdecydowalismy sprobowac inseminacji, oczywiscie dopiero jak ureguluje moje zwariowane hormony. Koszt zabiegu to £800-£1200 i sugeruja aby zrobic trzy proby bo to zwieksza szanse.
Wiem, ze w Polsce z tego co u Was czytam, ze lekarze wysylaja Was na roznorodne badania, to czasami mysle kurcze tutaj oni nic nie robia, ale zdrugiej strony mysle (mam nadzieje nikogo nie uraze), ze ilu jest lekarzy ktorzy naciagaja na wszelakie badania, bo zeruja na ludzkich uczuciach par, ktore tak bardzo chca miec dzieci. Mysle, ze bardzo wazne jest znalezc w tym wszystkim zloty srodek i nie dac sie zwariowac.
Musze przyznac, ze odkac zaczelam wylewac mysli tutaj w tym pamietniku, troszks mi lzej na duszy.
Dzisiaj moja kolezanka z pracy mial zabieg invitro, ma 40 lat i bardzo jej zycze zeby sie udalo. Przysylajcienpozytywna energie dla Niej 😊😊😊

12 lipca, 18:37

Pierwszy tydzien w pracy po zabiegu i juz zaliczylam 4.5h nadgodzin wczoraj 😀 bylam praktycznie gotowa do wyjscia i system padl, wiec spedzilam 3h na telefonie z IT i koniec koncem nic sie nie dalo zrobic. Mimo tego lubie moja prace bardzo i ciesze sie ze juz jestem z powrotem. Jeszcze jutro i wolne, bo mam event i musze sie na nim pokazac. Tym wszystkim ktorzy maja wolne....milego weekendu, bawcie sie dobrze i myslcie pozytywnie......
U mnie rowniez bywa roznie, mam momenty kiedy tylko plakac mi sie chce. Tak tez mialam w zeszlym miesiacu wszystko mnie dobijalo. I wtedy moj maz do mnie przyszedl bo znowu siedzialam jak wsiekla i smutna osa jednoczesnie 😬😩. Spojrzal na mnie i powiedzial "czy ty myslisz, ze sie ozenilem z toba tylko, zeby miec dzieci? Jestem najlepszym kompanem, ktorego mogbym sobie wymarzyc, wiec prosze nie popadaj w marazm"
No i mysle, chlopak ma racje. Wiem, ze mam 36 lat i to juz pozno,ale jak patrze naokolo siebie to tutaj wiekszosc kobiet zachodzi w ciaze ok 35 wzwyz, wiec mam nadzieje, ze tez mi sie uda. A jak nie, to bedzie trzeba znalezc alternatywe, zeby sie zrealizowac.

14 lipca, 00:40

Ostatnio czuje sie wyjatkowo pozytywnie, nie wiem do konca z czego to wynika. Moze, ze to juz dwa tygodnie od laparoskopii, wszystko goi sie dobrze, a moze ze w srode ide do kliniki nieplodnosci, bo dowiem sie co dalej. Ja momentami obwiniam moja narkoze 😁😁😁 ze jeszcze do konca nie wywietrzala z mojego ciala i powoduje, zse jestem zakrecona jak paczka gwozdzi. Dzisiaj dostalam smsa os mojego GP, ze mam sie umowic na rozmowe telefoniczna, ze porozmawiac o wynikach badania krwi na TSH. Jak kaze, mi dzwonic to pewnie jest cos nie tak, pewnie nie zeszlo do poziomu jakiego powinno 🤐. Ciekawe ile zajmie mi na zejscie do ponizej 2.5, obecnie mam 4.22? Od tego wyniku zalezy kiedy zaczne inseminacje.

Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lipca, 00:41

14 lipca, 19:04

Pimyslalam sobie a noz moze moje wyniki tarczycy beda online, bo nie chce sobie wkrecac roznych wersji zanim zadzwonie do lekarza. Weszlam na swpj profil i patrze sa 😁😁😁. No i z radoscia moge napisac ze moje TSH spadlo z 4.22 do 0.54 wiec moznac powiedziec problem rozwiazany. Kolejny krok do rozpoczecia inseminacji, mam przynajmniej taka nadzieje. Niestety moje T4 jest teraz poza norma, 27.2 a powinno byc w przedziale 10.5-24.5 i teraz sie zastanawiam co to oznacza. Moze ktos by mi tutaj objasnil co co to oznacza?

15 lipca, 22:39

Zadzwonilam rano do przychodni gdzie robilam badanie krwi i pani z recepcji powiedziala mi, ze lekarz zadzwoni do mnie w piatek 😂😂😂 bo wczesniej nie da rady. Rozlozyla mnie na lopatki. Na szczescie w srode juz idziemy do kliniki nieplodnosci to specjalista to sprawdzi. Juz nie moge sie doczekac, dzisiejszy dzen strasznie sie wlekl , to jutro to bedzie masakra....jeszcze 42h bo wizyta o 16.00.
Jutro rano skocze na silownie o 5 rano, bo czas zaczac cwiczyc od zabiegu minelo juz sporo czasu....i sie troche zapuscilam i jadlam wiecej slodyczy, uzalalam sie nad soba. Koniec z tym, bo ja tu chce w ciaze, jak na razie to w spozywcza powoli zachodze🤔😁

Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lipca, 08:49

Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)