Depresja w ciąży
-
Hej
po wielu cyklach starań udało się mi zajść z wyczekiwaną ciążę. Była ona całkowicie planowana, ze względu na słabe parametry nasienia mojego partnera rozważaliśmy nawet in vitro. Aktualnie jestem w 10tc i z dnia na dzień dostałam strasznej depresji. Bywają też lepsze dni, ale również takie, gdzie płaczę od rana do wieczora, żałuję tej ciąży, wręcz nienawidzę jej, nie mogę słuchać na temat „dzidzi”, jestem nie do wytrzymania. Stan ten potęguje fakt, że byłam do tej pory szczupłą osobą, ale gdybym pofolgowała z jedzeniem - szybko tyłam. Teraz mam duży apetyt, dużo jem, już przytyłam, mam obrzęki - nie mieszczę się w swoje ubrania. W nocy wstaje po 4 razy siku, czyli od 2 miesięcy nie przespałam ani jednej nocy. Mój facet się złości, nie rozumie czemu jestem nieszczęśliwa bo on się bardzo cieszy, myślę że bardziej chcial tego dziecka niż ja, bardzo się stara żebym byla szczęśliwa, a ja nienawidzę tego stanu. Uważam ciążę za najgorszą chorobę, której zostało mi 6 miesięcy, tych gorszych 6 miesięcy.
Czy ktoś ma podobny problem? Jestem załamana
Wiadomość wyedytowana przez autora: 11 kwietnia, 18:50
-
Cześć Ana.
Jakiś czas temu napisałam podobny post. Ja jestem w 9 tygodniu ciąży. Czy bierzesz dużo leków? U nas sytuacja taka sama, ciąża długo starania a gdy się pojawiła dopadła mnie straszna depresja. Ani dnia się nią nie cieszyłam. Zauważyłam, że to od leków. A dokładnie od Accofilu w moim przypadku i od progesteronu. Na własną rękę zmniejszyliśmy dawki bo miałam myśli aby z okna wyskoczyć i to już się robiło groźne nie tyle dla płodu ile dla mnie samej... Obecnie jest stabilnie. Nie skaczę z radości ale też już nie płaczę i nie trzęsę skę jak ostatnimi tygodniami i mogę normalnie funkcjonować.
Mam nadzieję, że to też od tego u Ciebie i po schodzeniu z leków te chore myśli też Ci zejdą. A jeśli nie to koniecznie do psychiatry bo się wykonczysz.
Współczuję Ci i dokładnie rozumiem...
Mało się pisze o depresji w ciąży, zwykle o poporodowej a to może trafić człowieka w najmniej spodziewanym momencie.
Ana lubi tę wiadomość
-
U mnie pierwszy epizod pojawił się właśnie podczas kuracji progesteronem więc na własną rękę odstawiłam, krwiak się wchłonął i bez tych leków także nic się nie stało. Rozmawiałam z lekarzem o moich stanach, dostałam hydroksyzyne 10, do zażycia doraźnego, kiedy czuję że humor mi zjeżdża. Nie pomaga. Bywa tak, że czuję spadek nastroju z minuty na minutę i wiem że znów w nocy będzie rozpacz. Nie wiem jak to wytłumaczyć, mam wtedy obrzydzenie do tej ciąży, czuję, że nie mam kontroli nad swoim ciałem, że nikt nie odda mi tego czasu (wakacji, na których jako jedyna nie mam przyjemności ze zwiedzania - szybko się męczę, wieczorem wszyscy radośnie biesiadują przy winie i lokalnych potrawach, ja czuję się znowu jakby mi coś odebrano). Partnera, rodziców i teściów mam wspaniałych, każdy się cieszy i deklaruje pomoc (wiem że to bardzo dużo), a ja.. czuję się jak inkubator dla dziecka mojego M. Oczywiście zastanawiałam się wielokrotnie o co mi samej chodzi, oboje dobrze zarabiamy, prowadzimy swoje firmy, mamy warunki, jesteśmy wspaniałą parą i do tej pory wydawało nam się, że dziecko tylko dopełni nasze szczęśliwe życie. Podczas takich dni „zjazdowych”, czuję żal i niesprawiedliwość, że to kobiety muszą się z tym męczyć, z ciążą, porodem, to wszystko tak długo trwa. Bardzo wtedy żałuję tej decyzji i wiem, że drugi raz na ciążę nie zdecyduje się nigdy (nawet gdyby coś poszło nie tak z obecną). Są dni kiedy też się cieszę, każde usg potwierdzające prawidłowy rozwój dziecka także radują, a potem przychodzi ten dzień i znowu rozpacz. Co jest ze mną nie tak 🥲
-






